Vania Christova – Georgieva Angelova – wiersze

0
86


Śmierć za drzwi

Śmierć za drzwi. Nie, nie otwieraj!
Niech wiedźma natychmiast idzie do czarta!
Mój ojcze, jesteś tutaj, rozchmurz się,
to nie koniec. O tym bezokim
trzeba rozmawiać i trzeba wiedzieć.
Wszystko minie. I my kiedyś odejdziemy.
Jeśli mamy umrzeć jutro,
dzisiaj możemy żyć bez nakazów.


Za drzwiami śmierci

Za drzwiami śmierci będzie mój ojciec.
Widzę to na jawie i pamiętam.
Przeprosił się ze mną obojętny mówca,
i krzyż wpadł nieśmiało w ręką.

Za drzwiami życia on nie będzie sam.
Rozstaniemy się we śnie, żeby deszczowy,
nadchodzący ostatni dzień tutaj, nie rozpraszał
mojego taty, tylko szybko przeszedł.


Gość z moich snów

Gościu z moich snów, znów przyszedłeś do mnie?
Tak długo na ciebie czekałam!
Delikatnym uśmiechem doprowadziłeś do łez
swą córkę. Wszystko oddałam,
lecz nie ocaliłam, nie ocaliłam ciebie…
Daleko jesteś ode mnie…
Zrezygnowałam ze smutku, nie kochając siebie!
Gdy cię wspomnę – lżej mi.
Nie modlę się o ciebie do bogów.
Dzień nie zostawił śladów.
Duch unosi się nad moim brzegiem,
gość z moich bajkowych snów.
Będę czekać na ciebie każdej nocy!
Przybywaj, przybywaj!
Ze smutku zrezygnowałam, nie kochając siebie!!
Tato,  zmiłuj się!


Ciepły dom

Nieśmiertelne ostrożne nadzieje
i piosenki z dzieciństwa, miłosne sny, niepokoje…
Ojcowski spokojny, wierny, ciepły dom
czeka nas nas w godzinach wieczornych, jakby przyzywał,
by być razem z nami na zawsze,
włada nami, naszymi umysłami.
Nie płacz, mój domu, a wraz z przeszłością w ciszy
zostań wraz z chłodnymi nocami!
Powrócą twe dzieci: Tato, ja,
moja siostra i moja mama, bo
drewno płonie w kominku, a rodzina
lubiła siedzieć wokół. Złotem
zajaśniał nowy dzień o świcie.
Tutaj wszyscy przyjdziemy śladem nadziei.
Przed wspomnieniem staniemy jak przed ołtarzem.
Przyjdziemy i będziemy razem, jak dawniej.
Każdą kwotę dla ciebie zbierzemy.
Wybacz wszelkie rozłąki, pożegnania,
i witaj nas, póki jeszcze żyjemy,
i po śmierci. Obiecaj nam,
że dotrzymasz słowa, przysięgi i ślubowania!
Ojcowski domu, będę wracała.
Moja droga przed siebie bardzo, bardzo szeroka,
i życie z tobą będę splatać!


Wenecja Bydgoska

Czy marzę o tobie, Bydgoska Wenecjo?
Wody Brdy usypiają noc.
Lata, które przechodzą,
nie wrócą już na ziemię.
Błyszczą gwiazdy, przeglądają się w kanale.
Chciałam do nich wbiec…
Nieproszone myśli chcą,
bym poszła nieznanymi trasami
a potem znowu wolna wróciła
do siebie, gdzie wiele razy
przychodziłam, niespokojna i pełna trosk.
Marzenia przepływają jak kaczki
i powoli unoszą się na falach.
To sen, w którym jestem na chwilę.
Odbija się we mnie echem dźwięk gitary.
Gdzie jesteś, miłości nieosiągalna?
Czy dla ciebie jestem już za stara,
czy ty dla mnie jesteś niezrozumiała?
Siedzę obok ciebie w rzymskim amfiteatrze,
wokół mnie wieje bydgoski wiatr,
rozwiewa moje włosy i głaszcze mnie.
Życie pisze swoje roczniki,
a męskie wargi szukają moich ust .
Czy marzę o tobie, Północna Wenecjo?
Czy chcę spróbować
wbrew wszystkim zasadom?
Mój oddech dotyka cię tajemniczo
bo jestem legendarną Lukrecją.
Struny ogłaszają ciemność…
Czy marzę o tobie, Bydgoska Wenecjo?


Gdzieś
            Nie żyję, a przecież żyję…
                          O. Mandelsztam

Gdzieś
między nicością i czymś                                
jest moje złudzenie,                                              
że żyję.
Chimera szczęścia                                   
odmawia spotkań ze mną,                                   
а ja nie jestem zuchwała                          
i nie mogę
narzucać się więcej.
I zostaję z wrażeniem,                              
że żyję,
podczas gdy chimera szczęścia             
z innymi urządza spotkanie.         


Peryferyjnie

Nie przypominam poprzedniej siebie,
oglądam się w kształcie nicości,
położoną w doskonałej zawartości.
Przyglądam się cieniom dookoła,
słyszę dźwięk ciszy
odzwierciedlający echo mojej duszy,
szukam kierunku, z którego pochodzi.
Znalazłam go. Odsłaniam się…
Wrze we krwi nadzieja,
szepce coś w moim śnie
i nieomal zobaczyłam się peryferyjnie.
A życie przepływa mimo mnie…

Kiedy to było?
I co się stało?
Nie przypominam poprzedniej siebie.
Łabędź unosi zanikający dzień
w orbitę słońca, peryferyjnie…
Kim ten nieproszony który wszedł do mego serca?
Jak przeszedł?…
Ten moment znowu bieży donikąd,
symbolicznie zawieszony w rzeczywistości.
Labirynty… Kierunki… Utraty…
Horyzonty … Ściany i przeszkody…
Nie mam żadnej pamięci o kiedyś
i mam wieczną świadomość o nigdy.


List do siebie

Piszę do siebie listy,
ale wracają bez odpowiedzi
Obnażam swe uczucia
przed innymi
i myśli swoje otulam
zasłoną światła.
Skóra mojej duszy stała się gruba.
Powyrywali jej wszystkie pióra,
okradli ją z kolorów.
Opadły jej liście.

Piszę listy do siebie …
Skąd pochodzę?
Dokąd idę?
Kim jestem?
Jaka jestem?
Jak długo tu będę?
Szukam siebie, ale czy kiedykolwiek się odnajdę?
Czy znajdę siebie naprawdę
wśród kropli porannej rosy
na wschodzącej trawie?

Piszę do siebie listy,
to podróż do siebie.
I inni podróżują do mnie.
Ale co zostanie ze wspomnienia
o tej wielkiej podróży,
jeśli twoje oczy mnie ominęły?
Nie rozpoznałeś mnie.
I nie rozpoznasz.
Zanim się rozpuszczę
w oddechu trzeciego nieba,
piszę list do siebie…


Sąsiedzi

Mieszkamy w różnych pokojach 
i choć poślubieni,
razem nam niesłodko
w marzeniach zmiennych…
On sam, i ja sama
w domu i w pościeli.
Już beznadziejnie późno,
a oboje nie nauczyliśmy się
jak chronić swoją miłość.
Co nas czeka?
Czy naprawdę słowik
płacze? Ta chwila ratuje
serce nocy od żalu.
Stara Milady,
nie smuć się przez nas tak strasznie!
Jeszcze jesteśmy sąsiadami!


Trójkąt

Życie, i śmierć, i ja –
wieczny trójkąt…
Tak, teraz jestem twoja.
Jutro, mój kochanku,
albo sto lat później,
poślubię innego.
Szeleszczą
trawy dni
wraz ze smutkiem młodzieńca.
Czas ucieka.
I my też znikniemy.
Przeznaczenie nas zgubi.


Z piasku

Ne znam cię
i nie chcę znać.
O innym śnię,
o nim milczę.
Ty mnie nie szukasz,
zmieniłeś przeznaczenie
i na razie nie piszesz…
Dzwoni w mojej głowie
pierwszy smutek.
Wiecznie tęsknota
zamknęła myśli
w domu z piasku


Cudza wiara

Cudza wiara,
której używanie
proponujecie każdemu,
nie może nic zrobić
ani dla mnie,
ani dla innych proszących.
Trzymajcie w pogotowiu
czerstwe okruchy,
żeby nakarmić nimi
wasze dzieci!
Ja do głodowania
jestem przyzwyczajona.
Często moja dusza
wije się,
wędruje
bezdomna
przez piekło.
Ale ja nie chcę
innej wiary.
Swoją
na drogach
zagubiłam.
Jeżeli wróci, niech wróci!
A jeśli nie,
będę jej znów szukać!


 Tłumaczenie Kalina Izabela Zioła

Vania Christova – Georgieva Angelova, bułgarska poetka i tłumaczka
Publikowała swoje zbiory poezji oraz  historyczne książki poetyckie w wielu językach na całym świecie. Jest laureatką wielu krajowych i międzynarodowych nagród.
Vania Angelova jest członkiem Niezależnych Pisarzy Bułgarii i Związku Pisarzy Serbii , członkiem Związku Bułgarskich Geografów , członkiem Stowarzyszenia Literatów Rzeczypospolitej Macedonii ” Bran ” i członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Szwecji .
Jest również członkiem redakcji i tłumaczem macedońskiego pisma  nauki, literatury i sztuki , ” Branuvaњa ” / Trouble / , wydawanym w Strudze , Macedonia.
Mieszka w Wielkim Tyrnowie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko