Wiersze poetów z Gdańskiego Klubu Poetyckiego

0
221
Maria Wollenberg-Kluza

AGNIESZKA SMUGŁA


Bieżnik

Spokój lasu oraz
przyjemny chłód
wody i nieba
w harmonii z ciepłem
naszych rumieńców

I owoców
zdecydowanie bardziej dojrzałych
niż my

Oraz słońca które pragnie wszystko wokół
do siebie upodobnić

Prócz tego odrobina ziemi
i bezpieczna szarość
w tle

Nie spieszmy się
Nie mieszajmy barw
Pozwólmy im pozostać
wśród żywych


Imię

Dwie pary
niewinnie niebieskich oczu
Słodkie łzy

Para
skupiona
na tym
co istotne

Nosi imię na K


Chłopaki też czasem płaczą

chociaż nosił się z zamiarem
życia w samym centrum miasta
że tam trafi stracił wiarę
i w prowincję nadal wrasta

siedzi u podnóża góry
płacze nad rozlanym mlekiem
i choć wiatr już zdmuchnął wióry
on wciąż łzami poi rzekę

soli ją choć mógłby słodzić
jak to robią inni chłopcy
wie że płakać nie uchodzi
ale jemu płacz nieobcy

zna go dobrze od podszewki
na wyrywki i na wylot
drwią zeń kumple drwią i dziewki
bo szydercy się nie mylą


AGNIESZKA TOMIK – POWAGA

Siedzę przy stole jak wędrowiec,
Który zmienił bieg drogi.
Jak syn, co wrócił zimą
I odszedł następnej wiosny,
Żeby nie odejść naprawdę
Nigdy nie żyjąc.

Siedzę przy stole
Nie zastawionym do uczty.
Nie przybranym jemiołą.
Słychać tykanie zegara
Choć głośniej powinna bić krew.

Na pustym talerzu
Rozcinam nożem owoc dzikiej róży.
Jest biały w środku.
I nosi bliznę
Szronu.

*

Zamyka się świat w moich rękach
Gdy gliniana kula czoła
Opiera się o twój sen
Spokojny
Jak woda w martwej rzece
We wszystkich odnogach świata
Księżyc się wstydzi człowieka
A ja się nie wstydzę przy tobie
Pokazać blizn i brzydoty
Słabości
Co kruszy kopie
Piękności
Co kopie groby

*

Z miłości stoję w przeciągu
Pod wiatą izby przyjęć
Srebrzysko
Utrwalam w kamieniu serca
Twój chłopięcy profil i ciało
Ciche
Jak wygrzebany z piasku posąg

Wiatr wyrywa mi włosy
Niczego już nie chcę od życia
W czarno-białym kadrze
Podjeżdża karetka
Zagłusza łzę
Schnącą
W podróży po policzku


ANDRZEJ MESTWIN FAC

Z cyklu „Inne głosy”

****

jabłka zasnęły w popiele
gruszek już nie było
kot z kulawą nogą
miauczy za psem do rana
to było na końcu sierpnia
miała to w głowie nie wiem

pamięta ścięte słońca
z wypiekami po twarzy
ze śladami po ziemi
część wiersza zapomniała
część wiersza ukradła

 
„Stara Huta – wspomnienie”

Rodzicom

przenoszę się w inne miejsce
dwadzieścia lat temu
ten dom stoi jeszcze
zgubiony w przestrzeni

próbuję posadzić drzewo
gaśnie światło przy skroni
poprawiam  dach komin stoi
dym rozwiewa się we mnie

potrafię oddychać ustami
zdać się na to co będzie
nie umiem rozpoznać głosów

sen nie jest fundamentem
za chwilę się zacznie tu przeszłość


Z cyklu „Z przeszłości”

***
budowałem raz na skale
raz na piasku budowałem
rąk nie czuję nóg nie czuję
odmrożone ślady w śniegu
dłoń w betonie odciśnięta
mam fundament komin pokój
to są tylko klocki lego

budowałem raz od dołu
raz od góry budowałem
przemieszana z krwią bliznami
połączona z językami
podzielona rodzinami
obroniona przed innymi
tak mi rośnie
wieża babel


DAMIAN RYCHŁOWSKI

epejsodion bez chóru (tryptyk uproszczony)

pamięci W. Sebyły


akt 1. pokorny

milczenie złotem
odbija się od głuchej rzeki
z jej płynieniem
śpiewem mówią ptaki
plusk ryby
przedziurawił srebrną wstęgę
zielenią się kępy
traw czupryny
co wiatr je czesze niedbale

przyjdzie burza pienista
pomarszczy szafirową tkaninę
nocą kometa roztrzaska się w otchłań
poranek rześko zaszumi
rzeką

nad którą stałeś chłopcze urzeczony
w małości swojej
zanurzyłeś patyk

by nie zatonąć
pozwoliłeś swobodnie płynąć
porządkowi rzeczy


akt 2. żałobny (epitafium na milczeniu)

opuścił cię poeto Apollo
gdyś chował do szuflady
plamy atramentu
wbrew przeznaczeniu

milczałeś
usta zaszyły ci struny harfy
niebrzmiące

spoglądałeś na taniec cieni
woskowych figur
wdychając woń
dębowej szafy
panopticum świec

zagrzmiało od wschodu
szufladę zamknąłeś na klucz
przeładowałeś broń
marsza zagrał stukot cholew

upadłeś z krótkim bólem głowy

opuścili cię bogowie
na flecie zagrał Algos
urwaną melodię

lepiej byłoby zapomnieć
zostawić głuchy świst wiatru
nad milczacą mogiłą
obrośniętą łubinem


akt 3. radosny

zaśpiewajmy razem
przy butelce wina
za poetów chudych
i ich wiersze niechciane

za listy z przebaczeniem
puszczane po rzece
papierowymi łódkami
do spóźnionych
umarłych
w szafirowych hamakach

ślepych i głuchych za życia
na źdźbła przydrożnej trawy

zaśpiewajmy razem
przy butelce wina
by raźniej było płynąć
pod prąd


TOMASZ SNARSKI

Oslo przed nadejściem lata

Na obrazie Trygve Torkildsena
krajobraz bez przebiśniegów
krokusów
zielonych łąk
Monetowskich barw
promieni Słońca

klimat Północy
miasto nieostre nad wodą
niebo, które mogłoby być morzem
i morze, które mogłoby być niebem

dla nas to malarski kadr Oslo przed nadejściem lata
dla nich ostatnia wiosna przed Zagładą


Przed pomnikiem w Treviso

Splot ust tych młodych przyciągnął mnie
choć chciałem obejrzeć rzeźby tamtych
bohaterek i bohaterów z pomnika
za wolność i pokój, za Italię

czy życia stracone walecznych patriotów
warte były tego pocałunku

los wyrówna rachunki między pokoleniami

z pierwszą zmarszczką na czole
dawni kochankowie
zapomną o splocie
blask czułości zgaśnie
i nikt nie wystawi tym dwojgu pomnika

bo kochać się bez sensu
bez poświęcenia dla większej sprawy
to rzecz nie do upamiętniania

do ciał z brązu przechodzą tylko dusze
oddane ideom


Planeta „W”
Ekfraza do cyklu fotografii Valentyna Odnoviuna

Po przesłuchaniu
do krwi
patrzą
na moją Itakę w kosmosie czterech ścian

codzienne przezpatrzenia
nadzorują los
marzeń o galaktykach
podróżach
zmaganiach
i życiu jeszcze nieodkrytym

wrócę tam
gdzie wizjer więzienny nie sięga
nie przejdzie bez echa
historia planety wolności

opowie ją fotograf
któremu nie skrępują oczu


ZBIGNIEW TRZEBIATOWSKI

***
pisałaś w liście do chłopców
że pada po całych dniach
że rower już na strychu
tulipany w ziemi

aby do wiosny napisałaś
i poszłaś na to spotkanie
korytarzem tak białym
jak zimowy las

teraz dni coraz dłuższe
ziemia budzi kwiaty
chłopcy na podwórku
sposobią rowery
a ty

brela słyszę zza ściany
radio znów głośno gra
ne me quitte pas
ne me quitte pas
ne me quitte pas

***
ich oczy zmęczone
widzą to czego nie ma

kiedy jest pięknie
patrzą skupieni
nie robią zdjęć

wiedzą
że rozczarowują

***
że wskazówki w twoim zegarku
zamieniły się
rolami

że gasną słońca
a piosenki
trwają

że nie złapałaś za rękę
tamtej szarej godziny
minuty

że ty też


Oliwskie Dni Poezji i „Poetyckie Pranie”

Zapraszamy 25 maja 2024 r. do Parku Oliwskiego na Oliwskie Dni Poezji.

Od godz. 7:15 będziemy rozwieszać wzdłuż parkowych alejek „Poetyckie Pranie”. (Śpiochy na rozwieszanie wierszy nie mają szans).

Otwarcie Oliwskich Dni Poezji nastąpi o godz. 11:15. Głos zabiorą organizatorzy i partnerzy przedsięwzięcia. Dla nas ogromne znaczenie ma fakt, że naszymi partnerami są również  Związek Literatów Polskich Poznań i kwartalnik ReWiry, których logotypy znajdą się na plakacie oraz każdej z 200 plansz z utworami. Wystawa wierszy powędruje potem do Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego, na Wydział ETI Politechniki Gdańskiej, Uniwersytet Gdański, do Wyspy Skarbów Gdańskiego Archipelagu Kultury na Wyspie Sobieszewskiej oraz do wielu polskich miast. Plansze będą wisiały w niektórych z tych miejsc około miesiąca, można więc liczyć na to, że poezja rzeczywiście trafi pod strzechy.

Zapraszamy poetki i poetów do autorskiego czytania ze sceny swoich wierszy. Warunkiem jest wpisanie się przed występem na listę. Uprzedzamy, że nie tolerujemy wulgaryzmów.

Polecamy wszystkim dwa koncerty w wykonaniu Grupy Muzycznego Wsparcia i Tomasza Olszewskiego. W budynku Muzeum Narodowego / Oddział Etnografii swój najnowszy tom poetycki pt. „Żmuty” zaprezentuje Tomasz Snarski. Spotkanie Poprowadzi Agnieszka Tomik – Powaga. Ostatnim punktem programu będzie Majowy Konkurs „Podziel się wierszem” im. Piotra Szczepańskiego. Trzeba stawić się w Bibliotece Oliwskiej, ul. Opata Jacka Rybińskiego 9 przed godz. 18:00 i zgłosić się do konkursu. Należy przynieść swój własny wiersz wydrukowany w trzech egzemplarzach. O kolejności prezentacji zadecyduje losowanie. Przewidziano nagrody pieniężne w łącznej kwocie 1 300 zł.

Naszą bazą będzie Biblioteka Oliwska, to właśnie tutaj poetki i poeci mogą odpocząć, napić się kawy, bądź herbaty, zjeść kanapki. Szefowa biblioteki, Iwona Jarentowska, przygarnie zdrożonych.

Patronat medialny – oficjalny portal miasta Gdańska www.gdansk.pl

Nad wszystkim czuwać będą Gabriela Szubstarska, Agnieszka Smugła i Sławomir Jerzy Ambroziak.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko