CELAN i HEINE – Przełożył Andrzej Lam

0
79


PAUL CELAN

Pieśń łotrzyków I hultajów
śpiewana w Paryżu Pontoise
przez Paula Celana
Z Czerniowców koło Sadagory

                                               Gdy nastały mroczne czasy…
                                                                     Heinrich Heine

Gdy jeszcze były szubienice
wtedy, nieprawdaż, była
jakaś GÓRA.

Gdzie moja broda, wietrze, gdzie
żydowski mój kapelusz, gdzie
moja broda, którą ty szarpiesz?

Krzywa droga, którą szedłem,
krzywa ona była, tak,
bo, tak, ona była prosta.

Heja.

Krzywy, będzie to mój nos.
Nos.

Ciągnęliśmy też do Friuli,
Tam byśmy mieli, byśmy mieli,
Zakwitł bowiem migdałowiec,
Mandelbaum, Bandelmaum.

Mandeltraum, Trandelbaum
I jeszcze Machandelbaum.
Chandelbaum.

Heja.
Aum.

Envoi

Ale,
ale ono się wznosi-drzewieje, drzewo. Ono,
też ono,
stoi przeciw
zarazie.

Tytuł nawiązuje do Villona. Ciągnęliśmy też do Friuli…, parafraza szesnastowiecznej pieśń landsknechtów Wir zogen in das Feld. –„Słowo Mandelbaum (drzewo migdałowe) Celan poddaje serii przekształceń: znaczących albo brzmiących jak językowe łamańce. Trandelbaum to dawna forma słowa Trendel, które oznacza kółko, zębatkę, ale również rupiecie – Trödel. Machandelbaum przywołuje makabryczną baśń braci Grimm, gdzie okrutna macocha morduje pasierba, a następnie podaje go w potrawce jego ojcu; siostra pasierba zakopuje jego kości pod Machandelboom, co w dialekcie dolnoniemieckim oznacza krzak jałowca. Wreszcie słowo Chandel w jidysz oznacza świecę, a drzewo obsypane świeczkami można skojarzyć z siedmioramienną menorą. Wszystkie te przekształcenia krążą wokół nazwiska Mandelsztama, które można tłumaczyć jako gałąź migdałowca”. Anna Arno: Brat Osip, Dla Julii Juryś, z podziękowaniem za wspólne przekładanie Celana, https://wydawnictwoproby.pl/brat-osip/ 13.8.2021. – Zakończenie ujawnia tonację sarkastyczną, w jakiej prowadzona jest ta słowotwórcza igraszka. Celan uważał Mandelsztama za bratnią poetycką duszę.


HEINRICH HEINE

Od tysiąca lat i dłużej

Od tysiąca lat i dłużej
Wzajem się znosimy tak:
Znosisz ty, że ja oddycham.
Że szalejesz, znoszę ja.

Gdy nastały mroczne czasy,
Szczyciłeś się odwagą swą
I te kochane miłe łapki
Farbowałeś moją krwią.

Przyjaźń nasza rośnie stale,
Co dzień jej przybywa mi; –
Bo ja sam zacząłem szaleć,
Jestem niemal już jak ty.


Czekaj, czekaj, mój żeglarzu

Czekaj, czekaj, mój żeglarzu,
Razem z tobą ruszę w drogę;
Moje dwie pożegnam panny,
Ją i całą Europę.

Krwi krynico, płyń z mych oczu,
Krwi krynico, płyń z mych cierpień,
Abym mógł tą krwią gorącą
Ból mój cały spisać wiernie.

Ech, kochanie, właśnie dzisiaj
Ty na widok krwi się wzdragasz?
Wszak widziałaś, jak krwawiłem
Rozdarty, blady, od dawna!

Czy znasz jeszcze piosnkę starą
O przymilnym rajskim wężu,
Co fatalnym jabłka darem
Zgnębił naszych przodków nędzą?

Całe zło przyniosły jabłka!
Ewa przez nie niosła śmierć,
Eris ogień Troi niosła,
A ty razem z ogniem śmierć.

                               Marianowi Marzyńskiemu

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko