Maksymilian Tchoń – wiersze

0
101
Hieronim Bosch

Prawda, równość, braterstwo

      Ryszardzie K., Zbigniewie H., Czesławie M.

      Poloniści, prawnicy
      Dyplomaci

Mówiąc pięknie
Zgodnie z prawdą, do tłumów

      Zdradziliście kropkę,
      Równość
      Ładnymi słowy budując

            A przecież wykształcenie
            Pokrywa starannie
            Grzechy młodości
            Na starość opiewając, to co jeszcze zrobimy,
            Jakie o nas będą mieć zdanie?

      Jest nam przykro
      Ale miłość do literatury nie tylko
      Dla Was, boć

Mamy wierność, niewspółmierność
I przekleństwa pozostawione
Od Was skur***

      Odbierając nam nadzieję odebrałeś wszystko…
      Nie chwila nauki talentu, ale chwila wytchnienia woła o trwogę, choć więzi mnie
      wola ciała
      Pozwól, że dołączę, choć jestem tylko

      Więźniem pokoju, robotnicą słowa
      I nie:
            Brak mi czasu
      
      Brak zainteresowania, współczucia
      
      Pieniędzy, pracy, zdrowia, życzliwości
      
      Uczciwości, kultury, wstydu, pokory
      
      Rozsądku, wiedzy, talentu, porządku
      
      I nie brak spokoju
            Brak wiary nadziei i miłości, kocham tę poezję

Jak ciebie nigdy nie kochałem
Ja bez imienia, Ja twój problem


*   *   *

wybrani przez słońce
do cudzołożenia z nocą
dopytują książki
o sens i zagojenie

z ranna

nagłówki wczorajszej prasy
kłamią dniom że wyładowanie
będzie umierać wbrew
powiekom na warcie nocy

zmęczenie wczorajszej ciąży
i stu lat nie dotrwaliśmy
żyjąc na cudzych palcach nie
wytrzymamy tego świata który

zataja obłędne teorie
praktyce dając przestrzeń
nasze zakresy obowiązków
wykraczają poza datowaną
empirycznie frazę

na wodę wielką i czystą

echu spowiadają się drzewa
dziękują niezliczonym gradom
by ich dusza została
spożyta nim minie data ważności

i usta podzielą dzieło
na nowe i stare
zeszyte na poły
obcym prawem
w miejscowym znieczuleniu


Ile znasz języków?

Nie wiem czy wytrwam do końca spektaklu
– mam tremę
– zapomniałem kwestii
– nie chce się sprzedać miłości fizycznej

w zamian za pisanie na kolanie, tego co miało by być
– mam kreacje z epoki dramy
i wymagam od siebie emocji ogłaszanych milionom
– bywam dwa razy nieszczęśliwy w życiu
– kiedy gram i kiedy nie gram

ale też mam umiejętność czekania, kiedy jeśli temu zaprzeczam,
zawsze marzę o popularności,
bo to jest oznaką, że mi się powiodło

– lubię światło, nawet w nocy, kiedy zbawia mnie owacja
– mam nałogi: wariactwo i powaga
– czasami muszę być dzieckiem, ale o tym nie mówmy…
– na usługach reżysera ścielę pościel
– mówię: dzień dobry i do widzenia marzeniom i grzechom
– wierzę, że przyjdzie czas, kiedy oddzielę życie
od sztuki

i wiecznie w drodze uczę się bywania,
w rolach drugoplanowych, czasem nawet statystów,
bo człowiekiem się jest a aktorem bywa
– jak się te czasowniki poprzestawia,
może być niedobrze, mogą nam wzruszyć ramionami
albo dać różę w usta stawiając szampana

wiedz, że
– tyle razy jesteś człowiekiem, ile znasz języków


*   *   *

Wolno mi
Wolnością
Nadawać imiona

Takim samym
Białym
Czarnym
Żółtym

Kolorem
W dowodzie tożsamości
Moja tożsamość:
Światowa
Przynależność:
Do idei
Dobór słów:
Omylny
Język: miłości i nadziei

Zestawiony
Z prawdą
Sojusz
O wadze niebagatelnej
Dla możnych

Czystość: sumienia
Na wadze
Słowa
Na wokandzie
Jakiegoś okręgu
Bez wyjścia

Sprawiedliwość
I prawo
Teza uczciwości
Od kołyski
Od tysiąclecia
Po ostatni dzień

Wolność:
Słowa a niewola
Pokusy

Zamilknę


יַעֲקֹב syn Izaaka

napisałem wiersz ostatni z listów cudzych
pierwszych rozsądnych i po piasków pustyni
głębiny nie zaznam spokoju sforsowanego
jakuba gdzie wysoka fala i górska dolina

   jestem wybrańcem ja nominalny sługa dla
   zagłuszonych milczeniem proletariackich serc
   tylko dla ciebie i tylko przy tobie jest królestwo
   moje i dzień w którym zapamiętałeś akty strzeliste

zapamiętaj jestem tobą żyję z tobą śpię
z tobą w tobie milczący i gdzie widmo
jedynie w promieniach poranka padam
obcymi językami na alabastrowe ciało

   ruchomy zgubiony i niezbłąkany prawie nagi
   jak go stworzył pan znak listowny i liczba π
   jestem oznajmiam jestem tym sukinsynem który
   w okowy swoich wyobrażeń wciela nowe wzorce

i nowych braci i słów się wypiera niedościgle
natężając powieki rzeki zawraca doliny wypełnia
manną i z nowymi liczy się przewodnikami
planet pól ornych łoje


Powidoki

Dziękuję myśli oddanej –
dziękuję myśli oddanej
tego, który mnie do tego powołał
Odwołany uderzyłem usta o usta
i próba stała się rezultatem

Twoja dusza i moja dusza już połączone
Uczuciem węzłem żywiołów na łańcuchu
Ubarwione żal i pretensja – czyste zgoda i prawda

Ty Nieba masz pensję wysoką
Ja w czyśćcu sprzątam
pewne sekwencje po paru petach poetów


*   *   *

Zginąłem
Gdzie
Natchnienie
Spowiada
Jutro

Akta leżą
Czyste
Natchnienie
Czyste

Wychowani hałasem ciszy

Czyste dłonie
Stopy
Serce

Ułożono

Akty
Przyczyny
Skutek
Ma po raz
Imię:

Snu z teczki
Czyste
Czyste

Miłości i tęsknoty
Rzucona
Boja

Miejmy nadzieję,
Że parytet

Nie podbije
Już żadnego serca
Czytelni

Że w czytelni
Upadnę
A ostatni gest będzie

Podbiciem lądu

Czysta karta
A może
Brulion łez
Czystej pokory


List do A

każdy dzień bez ciebie
szkaluje podniebienie
a wyraz cielesności ujmę
udaje przed duchem

sztuka porywa to, co
nieuchwytne – dając to,
co dzieło opętało nasze
spełnienie w literach, obrazach,

przekleństwo nad cuda
w zdjęciach jesteś – my


*   *   *

Tańczyć z kroplą

Gdy dobranoc skradła ‘Z’ z alfabetu
– A brzemię jest w stanie umrzeć
Z dusznością powiedzieć i zamilczeć

Nim nauki kardynałów przysięgną – wieki puree
Konar przeliczy prośby o ścięcie
Korona opęta wszystkich świętych
Sęk w tym pobratymstwie…

Dziupla dla tego, kto zreformowany
– Kino leśnego runa u jednych:
Śmiech, płacz świecie w kropli odkryjemy

Cenzurę opadających liści


Rozstaje

Obudziłem się jako jedyny
z dwoma sercami:

w kamieniu cierpiąc
w łzie tonąc
w wietrze gasnąc

Twoje zastane i moje bijące
dla wszystkich zaćmień
które raz w życiu
które co wieczór w wieczności

Podniosę tę skałę wiecznego
wstawienia za puentą



Maksymilian Tchoń

Urodzony w 1987 roku. Licencjat filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jest członkiem Stowarzyszenia Twórczego Artystyczno-Literackiego (STAL) z siedzibą w Krakowie. Jest autorem kilkunastu tomów poezji, m. in.: Wiedziałem (Wyd. Episteme, Lublin 2020), Ziemia złych wyroków (Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2019), Kolor po dniu Teoria geocentryczna (Wyd. Episteme, Lublin 2018), Potępiony (Wyd. Nowy Świat, Warszawa 2016), Ars poetica (Wyd. Adam Marszałek, Toruń 2015), Http (Wyd. Mamiko, Nowa Ruda 2015), Niecierpliwy (Miniatura, Kraków 2013) i innych. Publikował w wielu ogólnopolskich pismach literackich, np: Wyspa, Akant, Poezja dzisiaj, Biuro Literackie, 2Miesięcznik. Pismo Ludzi Przełomowych, pisarze.pl, Wydawnictwo J, Okolica Poetów, Gazeta Kulturalna, Galerii Sztuki Eprawda, KoziRynek, Epea. Pismo literackie. Pasjonuje się muzyką, sportem, oraz dobrą książką. Teksty autora tłumaczone są na język angielski i włoski. Uczestnik corocznego festiwalu Pożegnanie Lata Pisarzy i Artystów. Więcej informacji o autorze na autorskiej stronie https://maksymiliantchon.org

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko