Jerzy Stasiewicz – Dalekowzroczność gęstej mgły ostrzem miniatur prozatorskich Małgorzaty K.

1
158

       Nazwisko Małgorzaty Kulisiewicz z Krakowa kojarzyło mi się przede wszystkim z poezją. Wydała tomy :  Inni Bogowie, Kot Wittgensteina i inne wiersze oraz  Ciasteczka z ironią, o których miałem zaszczyt – nie tylko ja – napisać kilka ciepłych słów. Dużo drukuje na portalach, w prasie literackiej, antologiach i almanachach. Wyróżniana w konkursach poetyckich. Obecna – powiedziałbym – wszędzie. To zaleta w dzisiejszych czasach. Umieć się wyróżnić w szarzyźnie codzienności. I z tej codzienności zabieganej czerpać soki twórcze. To także autorka esejów, recenzji filmowych i literackich, publikacji historycznych, realizatorka reportaży telewizyjnych. Bogaty zakres zainteresowań, rozległa wiedza. Dziwić się nie ma  czemu, wszak to absolwentka filmoznawstwa i polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Iluzjon ma wpisany w metrykę i postrzeganie świata przez krzywe zwierciadło portretowania zmyśleń – a może nie – fikcyjnych bohaterów z własnej kamienicy, kolegów po piórze, przełożonych. Niejednokrotnie przełożonych… przez swoich… przełożonych. Bo takie jest prawo dżungli wielkich korporacji. Niegdyś wielkich rodów. Zdobycz prawem łowcy. Porożem wypełniały się ściany gabinetów, bo na głowach brakowało miejsca. Niech nie myśli czytelnik, że polowanie to tylko przywilej wysoko urodzonych/ zarządzających. Przekonał się o tym pewien małopolski arystokrata w międzywojniu. Widząc wśród zwiedzających pałac jegomościa bliźniaczo podobnego. Na pytanie: – czy matka była tutaj kucharką? Usłyszał : – ojciec ogrodnikiem! Lepiej nie dochodzić swojego pochodzenia. Ufając księgom parafialnym. Wszak słowa ulatują, pismo pozostaje ( verba volant, scripta manet).

      Czytam po raz wtóry „dalEKOwzroczność  jeszcze ciepły, wydany w suplemencie z „ Poezją dzisiaj” ( nr 145/2020) tom miniatur i troszkę dłuższych form prozatorskich Małgorzaty Kulisiewicz. A więc poetka z już ugruntowaną pozycją objawiła nam się jako prozaik. – Podskórnie słyszę KINEMATOGRAF KINEMATOGRAF   KINEMATOGRAF  Stanisława Młodożeńca. – Frapująca to proza dziwnych zdarzeń na pograniczu fikcji, snu, jawy i fantazji ( rzeczywistej, o ile nie jest to zaprzeczeniem). Bohater opowiadań Małgorzaty K. to przebojowy inteligent ( dzisiejsza przebojowość w czasach mojej młodości –  a mam dopiero / aż 52 lata – oznaczała chamstwo, no… może nie do końca) w przyciasnym garniturze z portkami na 7/8, świecącymi w oczy jak pochodnią skarpetami w kolorze słomy ( niech będzie jęczmionka) próbuje zagnieździć się w ogromnym jak ponton, palącym w tyłek ( tyłkiem także można osiągnąć … „szczyt” kariery) fotelu zarządcy kolejnego szczebla. Jakie to aktualne… Wyścig szczurów w szranki, którego wbrew woli jesteśmy wciągani.

 Demon ruchu Stefana Grabińskiego mimo, że czasem ocieka krwią. Nie zna dzisiejszych depresji, wyobcowania, śmierci samobójczych.

       Zdałem sobie sprawę dopiero dzisiaj z kart książki, że ten niedoceniany, rzadko zauważalny Chochlik, często wyśmiewany to Belzebub świata wirtualnego, strącony do tartaru obwodów i procesorów. Wszechwładny w czasie pośpiechu. Oto przykłady : – „ Nowa hutu. Będzie tu WYBIDOWANY przez specjalistów nowy obiekt na osiedlu TYSIĄCLENIA. PARTOLE Straży Miejskiej pilnują porządku w mieście.

 –  A tu, zobacz tutaj. Przegląd filmów ANONIMOWYCH w kinie „Rapsodia” ”. W latach stalinizmu owy Chochlik wielu skazał na tułaczkę i więzienia. Stukot maszyny do pisania nastręczał skojarzenia młotów w kopalni Jaworzno. Dobrze, że dziś nie ma takiego przełożenia. Ale jutro?

        Celne nazwiska postaci, w pełni oddają ich obraz i charakter: prezes Szlam, redaktor Glon, redaktorka Pirania, redaktor Gen J’Alny. Tu nasuwa mi się pani Skurw… z  Szewców  Witkacego. Ale nie będę przeklinał na łamach poważnej recenzji? ( wszechwładne media), Leokadia Strzyga, Paweł Gnuśniak, Jizi Lewiatan, Lucyna Fer i te obco ( wrogo) brzmiące.

        Jestem kontent jako czytelnik. By nie powtarzać sedna  skorzystam więc z przedmowy do zobrazowania całości: „ Komik umierający na scenie podczas występu w Klubie Stand-up Comedy, dziwny pokój w Grand Hotelu, w którym od wielu lat tracą życie goście, niezwykłe przeżycia z rejsu czarnomorskiego wzdłuż południowych granic Sowieckiego Sojuza, niespełniony aktor, który w Londynie  zmienia się w wielkiego ptaka, figowiec wielkolistny pochłaniający ludzi, miasteczko umarłych, do którego trafia przypadkowy pasażer autobusu”.

       Odnajduję tutaj znajome tropy z Bułhakowa. Widzę, że Mistrz miał duży wpływ na Małgorzatę K. Może dlatego obrała sobie jako motto twórcze jego wpis do dziennika z dnia 30 września 1923 roku.

„ W literaturze powoli, ale jednak idę do przodu. Jestem o tym przekonany. Szkoda tylko, że nigdy nie mam pewności, czy to, co napisałem, rzeczywiście jest dobre. Jakbym dostawał paraliżu mózgu i ręki, gdy muszę opisać to, co tak głęboko i prawdziwie czuję i myślę”.

       Ale to nie jedyny trop w labiryncie mgły i osaczenia. Samotny bohater mocujący się z niezrozumiałymi strukturami rządzącymi korporacją. Dramatyczna walka niczego nie zmienia. Mielony przez gigantyczne tryby nakazów, zysków, rozwoju. To przecież duszna atmosfera świata Franza Kafki. Spotęgowana jeszcze dzisiejszą pandemią. Rozpadają się związki.  Bycie singlem staje się modne jak posiadanie apartamentu na południu Europy. Ale czy nazbyt nie narzekam? Franz także żył samotnie –  z wyboru –  zwodząc kobiety obietnicą małżeństwa latami. Przykładem Felice Bauer z Prudnika – 29 km od mojej Nysy – Grete Bloch, Milenę Jesenską, tłumaczkę swych dzieł na czeski. Dopiero Dora Diamant zmusiła Kafkę do wspólnego zamieszkania w Berlinie, poświęceniu się wyłącznie pisarstwu. Ale za rok nadeszła śmierć. Rzeczywistość pchnęła fikcję na nowe tory, dodając rozpędu.

        To właśnie widzę w prozie post-nowoczesnej Małgorzaty Kulisiewicz, okraszonej humorem, dystansem, ironią – powoli znak firmowy autorki. Kanwę opowiadań spija z piany współczesności,

 „ oka” na ludzi, zjawiska i zdarzenia. Czasem zasłyszane historie bądź przeżycia własne, przetworzone przez zwierciadło nie tylko polskiej rzeczywistości.

Małgorzata Kulisiewicz
dalEKOwzroczność
Wydawnictwo Książkowe IBiS
s.80

Jerzy Stasiewicz

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. No bardzo dziękuje Jurku za tą recenzję, ubawiłam się nią. Tym prównaniami ,ale też zaciekawiłam mnie bardzo, ta wielowątkowość książki. Czytając ma się wrażenie że mnóstwo musi być tam akcji. Celnie trafiasz… pozdrawiam serdecznie i gratuluję..

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko