Marek Czuku – wiersze

0
663
Autor zdjęcia: Dominik Figiel


Autobusy i tramwaje

Robię Dorocie cikawkę („zrobić ci kawkę?”),
a sobie mikawkę, najbardziej lubię arabikę,
a z herbat yunnan, bo są mocne i dają kopa,
to również okazja do powtórki z geografii
i podróży palcem po mapie w rejon Abisynii,
Mozambiku i Wielkich Jezior afrykańskich,

a także „Na Południe od Chmur”, gdzie
na wysokich wzgórzach szaleją monsuny
i mocno przypieka słońce, nie wiem, czy
kiedykolwiek się tam wybiorę, ale na pewno
będę jeździł po Łodzi autobusami i tramwajami,
bo wykupiłem sobie migawkę na cały rok,

gdzie indziej na migawkę mówi się miesięczny,
natomiast na krańcówkę – pętla, w Krakowie zaś
wychodzą na pole, podczas gdy u nas – na dwór,
ten język doprawdy jest mocno popieprzony,
a my jeszcze chcemy w nim układać wiersze,
to chyba jakieś zboczenie lub inne psychiczne

uzależnienie, wielu poetów na przykład popełniło
samobójstwo, miało schizofrenię albo popadło
w alkoholizm, to jest ta cena, jaką płacimy
za sięganie w górne rejony po słowo i igranie z nim,
jakby było skakanką lub kosmicznym pojazdem,
„Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga”, sami widzicie,

jak nas zaprogramowali romantycy, normalnie
siąść i płakać, bo to nie tylko rewolucja wyobraźni,
ale również nowy paradygmat kultury, może więc
powtórzyć za Tomaszem Burkiem: „Żadnych
marzeń” i złapać jak Jan Błoński „Kilka myśli
co nie nowe”, a następnie zmienić wartę

i odmaszerować w górne rejony prowincji
Yunnan, gdzie chmury i zegary, bowiem każda
chmura jest trochę zegarem, a zegar chmurą,
niewiadomą cząstką bytu, bytem ku całości,
a tej jak nie było, tak nie ma, zawsze fragment,
panie, i zawsze Różewicz oraz inni wielcy poeci


Wypalenie zawodowe

Płonie katedra Notre Dame, symbol chrześcijańskiej
Francji, sprawdzam w Ziemi jałowej fragment
Ognistego Kazania Buddy: „Płonąc płonąc płonąc /
O Panie Tyś wydarł mnie / O Panie Tyś wydarł //
Płonąc”, wszystko się kiedyś kończy, a poza tym
nie ma podobno przypadków, są tylko znaki,

nadal strajkują nauczyciele, chcą nawet zablokować
egzaminy, są wypaleni zawodowo, bez pomysłów
i kasy, ale za to z animuszem, którym dają do wiwatu,
jak za przeproszeniem bohaterowie Sienkiewicza,
mam tego wszystkiego dość, nie wiem nawet czego,
tyle tego jest, dlatego udaję, że nic się nie stało,

że to tylko nieporozumienie, drobna pomyłka,
co najwyżej niewinny fejk, taki mały plemnik
w cysternie z benzyną, stan zapalny, który szybko
mija, dziura w zębie albo w drodze gminnej,
po której prawie się nie jeździ, bo nikt tu nie ma
prawa jazdy, co prawda, taki stan jest dosyć

częsty, gdy praca podlega ciągłej kontroli,
a presja i długotrwały, chroniczny stres robią
swoje, głównym problemem w Kościele,
według papieża seniora, jest narastający
kryzys wiary, niewiarygodne, to gdzie tej wiary
mamy szukać, skoro nie ma jej u źródeł,

i znowu warto zacytować Eliota we fragmencie
Śmierć w wodzie: „Ktokolwiek jesteś, Żyd
czy też poganin, / Ty, który kręcąc kołem
słuchasz jak wiatr grzmi / Zważ: i Phlebas
piękny był niegdyś, wysoki jak ty”, wypijam
parę łyków muszynianki, gaszę na chwilę

pragnienie, co miało być ugaszone, zostało
ugaszone, co miało zostać spalone, zostało
spalone, palimy mosty, Paryż, napalamy się,
spalamy ze wstydu, a robota wcale nie pali
nam się w rękach, w takim razie to już
koniec, pod kreską absolutne zero


Czego nie mogę powiedzieć

Bardzo mi się podoba Kamila Gasiuk-Pihowicz,
oczywiście jako kobieta, bo jej poglądy są mi
raczej obce, za to gdy krzyczy i obraża innych,
jest w tym bardzo seksowna i powiedziałbym
taka dziwnie napalona, czwartek to był dla nas
dramat, jak to określiła Ania, ja miałem drugą

chemię, a Dorota operację ścięgna Achillesa,
ach ten Achilles, co on nawyprawiał w tej Troi,
przyszła do niego matka i zapytała: „Dziecko,
dlaczego płaczesz?”, Zygmunt Kubiak wyjaśnia:
„Achilles skarży się. Jeżeli urodziła go na krótkie
życie, niech mu przynajmniej zapewni chwałę”,

ale my z Dorotą nie płaczemy, bo wszystko
idzie chyba w dobrym kierunku, natomiast sława
i chwała to w przypadku pisarzy rzecz bardzo
iluzoryczna, już przed wojną tak pisał o nich
Jerzy Stempowski: „Są oni potomkami rybaków,
którzy jąkającą się gwarą mówili o sprawach

wiekuistych”, chodziło mu oczywiście o wielką
literaturę polską, od romantyków do Żeromskiego,
a to wszystko stare sprawy, bo już mamy rok 2019,
z kalikującymi na rozstrojonych organach mowy
i świadomości postmodernistami, a z drugiej strony
ze słabymi tokowaniami i pomrukami niby-klasyków,

chciałoby się powiedzieć „róbmy swoje”, ale co to jest
teraz „swoje”, gdy mało komu współczesna literatura
jest potrzebna, poza uniwersyteckimi badaczami
i samymi piszącymi, no i przede wszystkim
środowiskowymi celebrytami, skutecznie
lansowanymi przez zaprzyjaźnione media,

ech, nie ma co narzekać, bo za oknem ładnie
świeci słoneczko, a to skłania do refleksji nad
kosmosem, fenomenem czasu oraz nad innymi
duperelami, które dla mnie są od zawsze
niesamowicie inspirujące i fascynujące,
zatem porzucam Kamilę G-P i zapominam

o chorobach, które dzisiaj są, a jutro ich nie będzie,
myślę więc, że nie zdradzę przyrody i mimo
wszystko literatury, bo one są pacyfistyczną solą
tej ziemi, no i bezpieczną solą fizjologiczną,
bardzo przydatną i pożyteczną, czego nie mogę
powiedzieć o politykach i celebrytach, ahoj

                                                                       Marek Czuku


Marek Czuku (1960), autor wierszy, prozy, recenzji, felietonów, szkiców i piosenek. Z wykształcenia fizyk i polonista (UŁ). Pracował m.in. jako bibliotekarz, dziennikarz i opiekun młodzieżowych grup literackich. Całe życie związany z Łodzią.
Autor trzynastu zbiorów poetyckich. Debiut prasowy: tygodnik „Odgłosy” (1985), debiut książkowy: W naszym azylu, Wydawnictwo Przedświt, Warszawa 1989.
Należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (od 1992, w latach 2014-2017 w Zarządzie Głównym) oraz do Academia Europaea Sarbieviana.
Prowadzi literacki blog: http://wforma.eu/wedrowniczek-marka-czuku.html.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko