Christian Medard Manteuffel – Z cyklu: Impresje z miłości, ognia i popiołu

0
144
Nazis and students burn books on a huge bonfire of 'anti-German' literature in the Opernplatz, Berlin. (Photo by Keystone/Getty Images) Verbrennung von "anti-deutscher" Literatur am 10. Mai 1933 auf dem Berliner Opernplatz durch NS-Verbände und deutschnationale Studenten.

Przygrywka

   10-go maja 1933 roku Niemcy Adolfa Hitlera wykreśliły ze świadomości swojego narodu całą generację pisarzy. W akcji „przeciw nieniemieckiemu duchowi” zostały przekazane płomieniom książki prawie wszystkich niemieckojęzycznych autorów mających rangę i nazwisko. Płonęły stosy wszędzie, gdzie były uniwersytety i wyższe szkoły. Profesorowie uświęcili to wydarzenie uroczystymi mowami. Studenci wrzucali książki do ognia. W Berlinie płonął stos z 20.000 książek. W rytualnym obrzędzie dziewięciu zatwierdzonych przez Goebbelsa sloganów propagandowych wzywających do palenia, wymienieni byli ci, którzy najgwałtowniej nienawidzili narodowych socjalistów.

    W swojej mowie z okazji palenia książek na Placu Opery w Berlinie mówił Joseph Goebbels o „siłach podczłowieczeństwa“, które zdobyły „teren polityczny“ po pierwszej wojnie światowej i teraz muszą ustąpić „niemieckiemu jestestwu“. To palenie książek było wielkim, symbolicznym obrachunkiem z tymi, którzy już długo przed rokiem 1933 figurowali w żargonie narodowych socjalistów jako „asfaltowi literaci”, „ludzie bez zasad“, „obca narodowo hołota“ i „zdrajcy ojczyzny”. „Literatura Krwi i Ziemi“ przeciwko „literaturze Asfaltu“ – były to podburzające slogany w walce między prawicą i lewicą w Republice Weimarskiej. Wraz z hecą palenia książek przez reżim nacjonalistyczny i następującymi potem płonącymi stosami w całych Niemczech, zwyciężała „Literatura Krwi i Ziemi” . Oskar Maria Graf, którego faszyści chętnie w swoje wyobrażenie literatury integrowali, bronił się żądając: „Spalcie mnie!“ A jakże, lista została uzupełniona. Na liście zakazanych autorów wymienionych było w momencie rozpoczęcia palenia książek 200 nazwisk. Liczba ta wzrastała. Do „szkodliwego i niepożądanego piśmiennictwa“ włączonych zostało w roku 1935 3.601 tytułów 524 dzieł zbiorowych. Kto nie uszedł interwencji nazistowskiego reżimu, został zamordowany w obozie koncentracyjnym, jak Erich Mühsam albo zmarł w następstwie aresztu, jak Carl von Ossietzky. Else Lasker-Schüler pobita na ulicy przez bojówkę hitlerowską, tak jak stała dostała się na dworzec i wyjechała do Szwajcarii, szukając w szoku schronienia w parkach Zurychu. Niemiecka twórczość poetycka powstawała w latach między 1933 a 1945 poza granicami ojczyzny. Po uwolnieniu Niemiec spod narodowego socjalizmu, pozostawały te prześladowania w Niemczech Zachodnich przez dziesiątki lat zapomniane.

    Więcej niż 2.000 niemieckojęzycznych pisarzy zastało w wielu falach rozgonionych po świecie. Początkowo znajdowali oni schronienie w sąsiednich europejskich krajach, szczególnie we Francji, Czechosłowacji, Szwajcarii i Anglii. W Holandii, jako kraju emigracji, znalazły przytułek przed rokiem 1940 dwa najważniejsze wydawnictwa emigracyjne: „Querido“ i „Allert de Lange“. Holender Emanuel Querido, który wydał ponad 100 powieści i tomów opowiadań tych wypędzonych niemieckich twórców, opłacił swoje zaangażowanie śmiercią po wejściu Niemców. Wydawnictwo „Allert de Lange“ wydało 91 publikacji emigracyjnych. Obydwa te holenderskie wydawnictwa łączyły w sobie wielkie nazwiska: Ernst Toller, Anna Seghers, Joseph Roth, Irmgard Keun, Klaus Mann i Vicki Baum. Podobnie ważką rolę odegrało w Zurichu wydawnictwo Oprecht z autorami, jak Walter Mehring, Else Lasker-Schüler i Max Herrmann-Neiße. Materialny zysk tych wydawnictw emigracyjnych był znikomy. Kilka sukcesów wydawniczych, jak „Geschwister Oppenheim“ („Rodzeństwo Oppenheim“) Feuchtwangera z nakładem 20.000 egzemplarzy musiało te słabo sprzedawalne tytuły przejąć. Pewien wyjątek stanowiło wydawnictwo S. Fischer-Verlag, które w roku 1936 przeniosło się do Wiednia, a po przyłączeniu przez Niemcy hitlerowskie Austrii do Rzeszy, znalazło swój domicyl w Sztokholmie. Jego autorzy Thomas Mann i Franz Werfel gwarantowali zysk, nawet pomimo malejącej liczby czytelników w wyniku polityki okupacyjnej faszystowskiego reżimu. Związek Radziecki drukował w swoich wydawnictwach państwowych politycznie przychylnych, niemieckich autorów emigracyjnych. Znaczącym wydawnictwem na kontynencie amerykańskim było wydawnictwo „Editorial El Libro libre“ w Meksyku z najwyższym osiągiem wydanych egzemplarzy emigracyjnej powieści Anny Seghers  „Das siebte Kreuz“ („Siódmy krzyż”).

    Większości pisarzy na emigracji towarzyszyła bieda, szczególnie, gdy nie byli oni zagranicą tak znani, jak Thomas Mann czy Lion Feuchtwanger. Kto chciał zachować mowę niemiecką, szukał  w roku 1933 schronienia w Austrii, w Szwajcarii albo w Czechosłowacji. Większość rasistowsko i politycznie prześladowanych uciekła do Francji. Ukazywały się dziesiątki gazet i czasopism emigracyjnych. Mniejsze wydawnictwa wydawały książki za małe honoraria. Tylko dla komunistycznie zorientowanych pisarzy płynęły dla przedsięwzięć emigracyjnych pieniądze z Moskwy. Większość emigrantów była lewicowo zorientowana i powinni być tam wygrani. „Neuen Deutschen Blätter“ w Pradze, wydające Wielanda Herzfelde, Oskara Marię Grafa i Annę Seghers, były pierwszym komunistycznym czasopismem na emigracji, „Das Wort“ w Moskwie drugim. Praga ze swoimi niemieckimi gazetami codziennymi, niemieckimi wydawnictwami i niemieckimi teatrami oferowała emigrantom pracę i chleb. Po zajęciu Czechosłowacji w 1939 roku, emigracja skupiła się we Francji, aby w końcu i tam nie ujść niemieckiemu prześladowaniu. Amerykanin Varian Fry (1907-1967), organizator jednej z amerykańskich organizacji pomocy, przerzucił ponad tysiąc niemieckich emigrantów z Marsylii poprzez Lizbonę do USA, wśród nich Heinricha Manna, Franza Werfela, Waltera Mehringa i Hansa Natonka. W momencie wybuchu wojny istniała liczna grupa emigrantów w USA. Kto nie zmienił swojej mowy, nie miał jako nieznany autor żadnych szans w USA. Z publikacji w niemieckojęzycznym czasopiśmie „Aufbau“ nie można było żyć, także nie ze skromnych zapomóg różnych organizacji pomocy. W większości przypadków o środki utrzymania troszczyły się żony emigrantów podejmując najprostszą pracę, gdy sami twórcy pozostawali przy biurkach.

    Jesienią 1976 roku ukazała się w Republice Federalnej Niemiec w ośmiu odcinkach w magazynie „Stern” książka Jürgena Serke „Die verbrannten Dichter“ („Spaleni poeci“) i osiągnęła milionową liczbę czytelników. To się do tej pory nie zdarzyło. Zagadnieniem prześladowań literatury przez narodowych socjalistów między rokiem 1933 a 1945 zajmowały się dotychczas uniwersytety i to w większości nie niemieckie. W rok później pojawili się „Spaleni poeci“ rozszerzeni o dalsze 26 portretów w wydaniu książkowym wydawnictwa „Beltz & Gelberg” i książka stała się pojęciem gatunkowym w całej literaturze. Wraz z tą publikacją rozpoczęło się w Republice Federalnej zakrojone na szeroką skalę ponowne odkrywanie częściowo zapomnianej, częściowo też wypartej literatury.  Wydawnictwa reagowały na publiczny rezonans i drukowały utwory tych portretowanych przez Serkę i innych jeszcze prześladowanych autorów. W Izraelu znalazł Serke wiersze zamordowanej w prowadzonym przez gestapo obozie pracy 18-letniej Selmy Meerbaum-Eisinger i wydał je w roku 1980 pod tytułem „Ich bin in Sehnsucht eingehüllt“ („Jestem otulona w tęsknotę”). Serke szedł w swych dalszych książkach śladami tych prześladowanych w minionym stuleciu. Jedna z nich ukazała się w roku 1987 pod tytułem „Böhmische Dörfer. Wanderungen durch eine verlassene literarische Landschaft“ („Czeskie wioski. Wędrówki poprzez opuszczony krajobraz literacki.“) i przedstawiała w 47 portretach rozbijanie niemieckojęzycznej literatury w Czechosłowacji wpierw przez reżim nazistowski a następnie przez komunistów. Książka ta przechodziła w Pradze z rąk do rąk, była zabroniona tak samo, jak jego książka o tych poetach, którzy musieli wyemigrować z krajów komunistycznych: Das neue Exil. Die verbannten Dichter.“(„Nowa emigracja. Wypędzeni poeci.“). „Czeskie wioski“ ukazywały się w 2001 roku w czeskim przekładzie w Pradze i zostały tam w roku 2002 uznane za „Książkę Roku“ i nagrodzone nagrodą literacką „Magnesia”. Niemieckie wydanie jest już zupełnie wyczerpane. Jest to najlepszy dowód na to, jakim balsamem na otwieranie oczu jest publikowanie tych „Spalonych”. Zainteresowanie autorami modernizmu niemieckiego, ekskomunikowanych przez hitlerowców, jest w Polsce nadal niewspółmierne do częstotliwości sięgania po sam temat „barbarzyństwa niemieckiego”.

1.  Krzyk i milczenie.

    Zbrodnie śmieją się szyderczo z kart historii narodów wprost w ich twarze szukające na stronicach historii potwierdzenia jedynie ich pozycji sprawiedliwego wśród narodów świata. Wyrywanie kartek jest podobne do mordowania poetów: „…możesz go zabić – narodzi się nowy. Spisane będę czyny i rozmowy…”  upominał dyktatorów jeden z największych współczesnych poetów polskich, Czesław Miłosz.

    O zbrodniach popełnianych przez faszystów niemieckich między rokiem 1933 a 1945 mówimy jednak chętnie „zbrodnie niemieckie”. To nie były zbrodnie niemieckie, jak też nie można przypisywać żadnemu ze zniewolonych narodów. Czas ten truizm dostrzec i zrozumieć. Zbrodnię palenia książek przez faszystów niemieckich chętnie wykorzystywała następna dyktatura, która objęła znaczną część Europy, tworząc podwaliny dla swojej ideologii. A jednak nie umiemy się nadal przemóc, aby postawić znak równości między masowym podnoszeniem rąk z okrzykiem „Heil” przez Niemców na wiecach zwoływanych przez faszystowskich władców dusz, a masowym wrzeszczeniem „Niech żyje Stalin!” na masówkach między innymi w Polsce. Między hasłami wyższości rasy aryjskiej, głoszonej na wiecach hitlerowskich, a wyższości religii katolickiej nad innymi w kościołach i szkołach wolnej Polski. „To są dwie różne sprawy!” – mówimy. To jeden z objawów zniewolonych umysłów, choroby wymagającej długiej i dobrowolnej terapii. Milczenie, ślepota, asekuranctwo, obłuda. Mamy to zapisane w naszych sumieniach i nie wytrze nam tego żadna spowiedź, nie zagłuszy żaden żal za grzechy, będziemy to odnajdywać pod powiekami przy każdorazowym ich zamknięciu. My, społeczności z obu stron rzeki.

    Tak więc o płonących stosach książek wiedzieliśmy w Polsce wszyscy. Było o tym wystarczająco głośno. Nazwiska tych „spalonych poetów” podawane były jednak do publikacji wybiórczo, jako że wśród autorów niemieckojęzycznych, przeciwników hitleryzmu było wielu socjalistów. Wszakże i tutaj zastosowano gęste sito, przez które nie przedostawali się socjaliści antykomuniści, a w szczególności nieakceptujący ani czarnego, ani czerwonego reżimu, który wyłonił się na wschodzie Europy w wyniku rewolucji 1919 roku. Tylko książki tych wypędzonych autorów, których twórczość wypłynęła na szerokie wody w trudnych warunkach emigracyjnych i zdobyła pozycję w literaturze światowej lub tych uprawiających socrealizm, ukazywały się po naszej stronie żelaznej kurtyny. Milczano też o zaginionych bezpowrotnie naiwnych niemieckich sympatykach moskiewskiego „systemu sprawiedliwości społecznej”, szukających tam schronienia przed hitlerowcami po roku 1920. A było ich wielu ślepo ufających hasłom moskiewskiej propagandy. W ten sposób wiele nazwisk pisarzy niemieckojęzycznych, zostało spopielonych aż do zapomnienia i zniknięcia nawet z rodzimej niemieckiej historii literatury; z innych zupełnie motywów we wschodniej i w zachodniej części tego kraju, gdzie również przez długie lata był to temat tabu. Dziś działają w Niemczech  stowarzyszenia postliterackie zajmujące się wygrzebywaniem z popiołów i przywracaniem pamięci nazwisk tych „spalonych poetów”. Nie liczą się ich poglądy polityczne, lecz wartości  literackie ich twórczości, nawet gdy ich modernizm odbiega od naszych współczesnych gustów; literatura i sztuka jest zawsze echem czasów w których powstała i echo to trzeba słyszeć z pełnym respektem dla historii kultury naszej ziemi. Że były to diamenty literatury, a więc niepalne, pokazał wiatr  historii. 

2. Barwy diamentów modernizmu niemieckiego.

    Podczas, gdy modernizm polski, który rozwijał się w kraju nieistniejącym od stu lat na mapach Europy, pozostawił po sobie jedne z najcenniejszych i szanowanych powszechnie przez Polaków skarbów literatury i sztuki, to w Niemczech, gdzie kierunek ten się zrodził i dynamicznie rozwijał promieniując na kraje ościenne, diamenty te muszą być dziś żmudnie odgrzebywane z popiołów.

     To był czas narodzin nowego kierunku w sztuce odrzucającej przeżyte formy pozytywizmu; rodziła się sztuka Młodych Niemiec3. Młodej Europy. W różnych fazach rozwoju modernizmu w Niemczech pojawiali się wielcy indywidualiści wnosząc do tego kierunku nowe elementy i nowe wartości. Jeszcze dziesięć lat przed przybyciem Przybyszewskigo do Berlina Hermann Conradi ogłosił Credo nowego kierunku sztuki. Definiuje on tam min. w następujący sposób pozycję poety modernisty:

  „Zrywamy ze starymi, utartymi motywami. Odrzucamy od siebie zużyte szablony.  Nie tworzymy pieśni dla salonów, łazienek, tkalni – są to wolne i otwarte pieśni, od serca: dla książąt w błyszczących klejnotami salach tronowych jak i dla żebraka, który siedzi na przydrożnym kamieniu i wytrzeszcza swoje słabe, wygasłe oczy na mroczny zmierzch…“

  „Credo” – pisze Conradi – „Protestuje tym samym przeciw wyblakłej, bezbarwnej, spowszedniałej szablonowej naturze, która nie posiada żadnej iskry własnej duszy i przez to nie umie żyć prawdziwym, uduchowionym życiem. Ma ono ugruntować trwale „wielką duszę i głęboką wrażliwość”.

       Hermann Conradi (1862-1890) : „Unser Credo” (1884) wyjątki z publikacj „Moderne Dichtercharaktere” wydawnictwa Wilhelm Arendt według: „Literarische Manifeste des Naturalismus 1880 – 1892” Erich Ruprecht. Stuttgart 1962. Str. 43 -47.

   Herman Conradi należał do kręgu braci Hart. Pod koniec roku 1883 utworzył wraz z przyjaciółmi tzw. „Związek Żyjących“, do którego należał również Johannes Schlaf oraz Arno Holz. Do życia w kręgu cyganerii artystycznejzmuszały go wręcz warunki materialne. Główny rozgłos zyskał właśnie opublikowaniem w roku 1885 w wydanej przez Wilhelma Arenta antologii poetyckiej „Moderne Dichter-Charaktere” („Modernistyczne charaktery poetyckie”) tego patetycznie pompatycznego „Unser Credo“(„Nasze credo”). Conradi zmarł młodo krótko przed pojawieniem się Przybyszewskiego w kręgu braci Hart.4

    Modernizm miał zrewolucjonizować sztukę, uwolnić ją od krępujących więzów. Możemy w tym zdaniu zastąpić słowa modernizm i sztukę innymi wyrazami, aby otrzymać inne modne wówczas hasło ogarniające Europę: Socjalizm;miał on zrewolucjonizować Europę i uwolnić ją od krępujących więzów.

(W Polsce było inaczej; w Polsce znajdującej się od kilku generacji pod rozbiorami ruch ten przyczynił się, jak podkreślił to Reich-Ranicki, do „aktywowania świadomości narodowej”. Z żalem muszę odejść tutaj na odpowiedni dystans od zajęcia się bliżej tymi czasami w obu krajach, wszak moim celem jest zaprezentowanie pisarzy niemieckojęzycznych skazanych później na banicję lub śmierć. – sic.)

   Ta epoka przełomu kultywowała nadświadomość i nadwrażliwość typową także dla pierwszych entuzjastów socjalizmu. Historia literatury niemieckiej wyznacza jako punkt krystalizowania się nowego prądu literackiego ukształtowanie się tzw. Friedrichshagener Dichterkreis, kręgu poetyckiego spotykającego się w podberlińskiej miejscowości wypoczynkowej Friedrichshagen, który to krąg znany jest zresztą bardziej pod modnym dla modernizmu pojęciem „cyganerii” – „cyganerii friedrichhageńskiej“ (Friedrichshagener Bohème).5 Życie kulturalne Berlina tętniło tętnem cyganerii. Pewien obraz atmosfery panującej w Café des Westens, czy też potem w Romanischen Café maluje sławna aktorka teatralna owych czasów i stała bywalczyni tych kawiarni Tilla Durieux:

„W Café des Westens, tym stałym miejscu spotkań utalentowanej i nieutalentowanej bohème, można było obserwować warte zapamiętania obrazy. Mężczyźni z długimi włosami i dziewczyny w osobliwych ubiorach siedzieli tutaj godzinami przy filiżance czarnej kawy. Między nimi widać było rzucającą się w oczy: Elsę Lasker-Schüler. Była ona niezaprzeczalnie wielkim talentem i ilustrowała swoje opowieści i wiersze w niezwykły sposób… Else była mała i wysmukła z chłopięcą postacią, z krótko podciętymi włosami, co wówczas wpadało w oczy. Jej mąż nosił natomiast długie lokowate włosy. Else, wiecznie zakochana, pisała swoje godne uwagi wiersze, w których wynosiła do boskości aktualnego wybranka i malowała im różę lub gwiazdę na bardzo podobnie narysowanych główkach.”

    Rewolucja w sztuce rozpływała się szeroką falą na terenie II Rzeszy Niemieckiej. Towarzyszyły jej nowe, radykalne teorie filozoficzne i polityczne. Przenikały one do ugrupowań cyganerii i odzwierciedlały się w twórczości. Do szczególnie radykalnych i lewicujących należały ugrupowania cyganerii monachijskiej. Znaczna część literatów i artystów była już wówczas członkami Socjalistycznej Partii Niemiec i ich orientacja polityczna odbijała się jednoznacznie na ich kulturalno-politycznym programie. Dla innych z nich był to zresztą program ciągle zbyt liberalny i zwrócili się wyraźnie w kierunku komunizmu i anarchizmu, by rozczarować się ostatecznie krwawym przebiegiem rewolucji monachijskiej, która zawiodła ich w ślepą uliczkę.

3. I. Wojna Światowa. Narodziny ekspresjonizmu.

    Wybuch wojny 1914 roku przemieszał doszczętnie stosunki istniejące w Europie przed jej wybuchem; iskra wojny pojawiła się w momencie, gdy kraje wielkich mocarstw europejskich ogarnięte były z jednej strony kryzysem stosunków społecznych, a z drugiej szerzyły się nowe kierunki filozoficzne i polityczne. Kierunki w sztuce i literaturze, które cechowały wejście w wiek dwudziesty, były już z rozpoczęciem wojny ukształtowane, a niektóre osiągnęły już swoje apogeum. Impresjonizm i symbolizm były też przemijającymi modami okresu Fin de Siècle. Ekspresjonizm miał charakter rewolucyjny, wnosił odnowę w życie kulturalne po roku 1910, w sposób szczególnie gwałtowny w malarstwo i twórczość poetycką. Tak jak Chagal domy i ludzi stawiał na głowie, jak Franz Marc widział niebieskie konie, tak samo poeci przez deformację tradycyjnej konstrukcji wiersza, rozbijaniem metrium, żonglerką słowa nadawali nowe oddziaływanie wersom poetyckim. Przebudowa języka pisanego kierowała się jednoznacznie przeciw kanonom świata otaczającego twórcę, który dla modernistów był bezduszny, płaski intelektualnie i socjalnie niesprawiedliwy. Nowa forma sztuki miała uderzyć i rozbić afirmatywne rozumienie sztuki, miała poruszyć głębie uśpionego stanu duchowego społeczeństwa. Większość ekspresjonistów, jak wymieniona Else Lasker-Schüler, August Stramm, Georg Trakl, Ernst Maria Richard Stadler, młody Gottfried Benn, Bertolt Brecht, Alfred Döblin, Franz Marc i wielu innych, przynajmniej w początkowym okresie ich twórczości, nie byli w ścisłym sensie zaangażowani politycznie. Poszukiwali oni środków artystycznych dla przekonania swoich przeciwników w świecie sztuki do przewartościowania środków wyrazu tak, aby doprowadzić do zmian w pojmowaniu świata. Elementy anarchizujące, erotyczne, reprezentowane głównie przez Franka Wedekinda, napotykały na barierę cenzury. Ekspresjoniści, w szerokim pojęciu, poszukiwali istoty ducha w ideach pacyfistycznych, wolnościowych, socjalistycznych. Idee te traktowane były przez cenzurę jako wywrotowe. Niektórzy autorzy starali się mimo wszystko poprzez swoją twórczość oddziaływać politycznie. Należy tutaj wymienić w pierwszym rzędzie Heinricha Manna, który wręcz widział zawód pisarza jako powołany do takiego oddziaływania. Paradoksalnie, ale też z pełnym przekonaniem społeczeństwo niemieckie, a w tym wielu twórców, oczekiwali na drodze militarnej rozładowania napięć społecznych w rauszu wojennym, które miałoby przynieść odnowę socjalną. Jedni na to liczyli, inni przed takim obrotem ostrzegali. W ostateczności jednak katastrofalny obrót wydarzeń wojennych doprowadził jedynie do zaostrzenia się tych napięć społecznych bardziej jeszcze, niż przewidywali to pesymiści. Tworzył się doskonały grunt dla eksplozji lewicowych tendencji rewolucyjnych, które dojrzewały już od schyłku dziewiętnastego wieku. Zderzenie się fali ekspresjonistycznej w sztuce i socjalistycznych idei z twardą rafą wojny wpływało w różny sposób na postawę samych artystów. Na tej fali początkowej euforii wojennej, pojmowanej przez nich samych jako patriotyzm, znaleźli się tacy, jak przyjaciel Przybyszewskiego z czasów jego pobytu w Berlinie Richard Dehmel, Alfred Döblin, Ernst Toller, Georg Trakl, Oskar Kokoschka. To prawda, że byli oni wówczas bardzo młodzi, a ten szał narodowy oddziaływał bardzo silnie. Wydawało im się odnaleźć w wojnie odświeżającą burzę. Niektórzy z nich wszak dopasowywali się do tego ogólnego entuzjazmu głosząc patriotyczne tony li tylko dla własnej ochrony, ponieważ zdążyli już wcześniej swymi poglądami zrazić sobie nacjonalistyczne, bardzo w tym okresie agresywne ugrupowania. Ich sztuki były już wcześniej zdejmowane z przyczyn politycznych z plakatów; moderniści stali się elementem podejrzanym. Tam, gdzie ten entuzjazm był autentyczny, gasł szybko w obliczu realiów przebiegu wojny. Sam Toller w środku trwania wojny, w roku 1917, napisał swą głośną wówczas sztukę „Die Wandlung” („Przeobrażenie”) i dołączył do organizatorów Związku Walki dla Pokoju Narodowego i Likwidacji Biedy. August Stramm, Franz Marc, Ernst Stadler, August Macke polegli na froncie. Trakl i Kokoschka szukali ucieczki w narkotykach. Max Beckmann zwariował. Twórczość artystyczna zamarła; w okresie trwania wojny powstało niewiele liczących się utworów. Te lata, które pozostawiły po sobie tragiczny bilans w samym narodzie niemieckim i odbiły się konsekwencjami na rozwoju politycznym kraju, reprezentowane są przez literaturę, której styl i duch pochodzi jednak z okresu ekspresjonistycznego rozwoju sztuki z przełomu wieków. Czołowi twórcy skupieni byli nadal wokół czasopisma „Expressionismus. Die Kunstwende”, i „Der Sturm”, które ukazywało się aż do absurdalnej śmierci jego założyciela i wydawcy w kraju zwycięskiej rewolucji socjalistycznej. Wojna zostawiła po sobie wyraźne piętno polityczne w Europie i z natury rzeczy jej rekwizyty zostają wprowadzone przez artystów do ich dzieł; niektórzy historycy sztuki skłaniają się do przeceniania jej wpływu na krystalizowanie się podczas jej trwania modernistycznej sztuki i literatury; dostrzegając jej ewidentny koniec. Pewnym wyjątkiem może być tutaj pojawienie się ruchu dadaistycznego; pojawił się on w środku wojny, bo w roku 1916 w neutralynm Zurichu. Rzeczywiście, coś nowego w malarstwie. Była to jednak reakcja na absurdalność i śmieszność rozgrywających się wydarzeń światowych; zaiste – comédie larmoyante w obrazach pod tytułem: „człowiek to brzmi dumnie”. Jeżeli ktoś nie podzielał wcześniej nawoływania ekspresjonisty Heinricha Manna do politycznej powinności autora, po zakończeniu wojny nieokreślenie siebie w nowej politycznej rzeczywistości stało się już niemożliwe.

       Wojna oddziaływała na psychikę także tych artystów, którzy nie wyruszyli do walki. Z jednej strony narastały wśród nich tendencje pacyfistyczne z drugiej zarysowywała się ostro polaryzacja lewicowa zwrócona przeciw rosnącym tendencjom nacjonalistycznym. Nie bez znaczenia była tutaj utopijna idealizacja haseł rewolucyjnych ruchów w Rosji. Ci, którzy zaangażowali się bezpośrednio w tzw. rewolucję monachijską, wśród nich przede wszystkim Ernst Toller, znaleźli się rychło w sytuacji patowej, jako utopijni zwolennicy rewolucji socjalnej bez przelewu krwi. W powojennych ocenach przyczyn polaryzacji postaw elity artystycznej i literackiej w kierunku skrajnie lewicowego socjalizmu, czy wręcz komunizmu można znaleźć opinie, że to właśnie sama wojna była tego skutkiem. Jeżeli konfrontacja postaw ekspresjonistów niemieckich ze skutkami wojny doprowadziła do tak silnych nawoływań pacyfistycznych w literaturze, a idee socjalistyczne dominowały nie tylko niemiecką, ale i francuską, czy włoską literaturę, jest to naturalne i zrozumiałe, wszak społeczeństwa tych krajów dążyły do nowego porządku społecznego.

    Ernst Toller, ten wielki utopista idei rewolucji bez przemocy, którego dziad osiedlił się po rozbiorach na polskich ziemiach w poznańskim, ostrzegany był jeszcze jako chłopiec przez swego polskiego kolegę Stanisława („Ein Jugend in Deutschland”), że pod ziemią, którą skradli, czeka na koniu polski król, który któregoś dnia wyjedzie i wszystkich ich pozabija. Może jeszcze kilka zdań z tej książki, która ukazała w wydawnictwie Rowohlt w roku 1933; a więc trafiła do ognia zupełnie nowa:

– „Młodzi ludzie, którzy wiedzą, że ten ‘wielki czas’ jest bardzo mizernym czasem, użalają się na wojnę i jej bezsensowne ofiary, mają tylko jedno życzenie, w tej kupie kłamstwa rozpoznać prawdę.”
„Czyż nie (…) przysięgaliśmy ze świętą powagą, że ta wojna może mieć tylko jeden sens: wymarsz młodości? Dzisiejsza Europa musi zostać gruntownie przeorana, ślubujemy to…“
– „Wiemy, że nasza kultura nie może być zduszona przez żadną obcą moc, porzucamy jednak też próbę zniewalania innych narodów przez naszą kulturę. Naszym celem nie jest rozszerzanie władzy, lecz organizowanie ducha.”

   Gdyucichły odgłosy wojny, niemieccy poeci, pisarze, artyści, pamiętający jeszcze doskonale euforię z początku wojny, wychodzili teraz z ich zburzonego domu w nową rzeczywistość…

    Na zewnątrz czekał ich inny obraz Niemiec, jakże różny od tego, który pozostawiali w swojej twórczości przedwojennej; Neue Sachlichkeit (Nowa Rzeczywistość), kierunek znany nam jako neorealizm.

    „Nic nie jest bardziej frapujące jak zwykła prawda, nic nie jest bardziej egzotyczne jak nasze otaczający nas świat, nic nie jest tak pełne fantazji jak rzeczywistość. I nie istnieje w świecie nic bardziej sensacyjnego jak ten czas, w którym przyszło nam żyć.“

                                                  Egon Erwin Kisch – „Der rasende Reporter”

     Egzaltacja z programu Conradiego musiała ustąpić ostrości i agresywności charakteryzującej życie w pierwszej demokratycznie utworzonej republice w historii Niemiec. Artystyczna wrażliwość ukształtowana w okresie przed wybuchem wojny musiała teraz uwrażliwić się na ideologiczne tarcia grożące upadkiem republiki. Znakomita większość pisarzy dostrzegała, gdzie kryje się niebezpieczeństwo. Poszli też za wezwaniem Heinricha Manna by nie być obojętnymi na sytuację polityczną. Kisch nazywa sam siebie szalejącym reporterem. Pierwsza niemiecka konstytucyjna republika, targana wewnętrznymi konfliktami była chwiejna. Tym większe stawało się poczucie odpowiedzialności za słowo pisane. I pisarze niemieckojęzyczni do odpowiedzialności tej dorośli. Do historii literatury tego okresu przechodzą dzieła, z których literatura niemiecka będzie dumna, lecz często dopiero po śmierci tych autorów. Któż mógł przewidzieć jaki los czeka te arcydzieła literatury…    

Niemcy, Frankfurt nad Menem

__________________________

Przypis:

       „To była tylko przygrywka. Tam, gdzie pali się książki, na końcu będzie się palić ludzi.“ Bardzo często spotyka się ten cytat i bardzo często też mylnie, na poparcie tez nietrafionych. Są to słowa wyjęte z tragedii „Almansor” niemieckiego  romantyka, Heinricha Heine (1797 – 1856) napisane w roku 1820, a więc na długo przed represjami faszystowskimi w III Rzeszy. W kwestii tej chodzi o spalenie Koranu przez arcybiskupa Ximenesa na rynku Granady podczas walk z Maurami. Jest jednak prawdopodobne, że w trakcie pisania tego dramatu poeta miał w pamięci wydarzenia sprzed trzech lat (1817), gdy na zamku Wartburg grupa nacjonalistów paliła atrapy książek uznanych za reakcyjne, antynarodowe i sprzeciwiające się niemieckiemu duchowi. Okazją do tego spektaklu była wówczas 200 rocznica spalenia przez Lutra bulli papieskiej. Spalono tam także „Code Civi” (Konstytucja Napoleońska) i dzieła poety Augusta Kotzebue.


3 Pojęcie „Młodych Niemiec”, przyjęte potem przez analogię także dla nazywania tego ruchu artystycznego w innych krajach, ma swój wcześniejszy rodowód. Jako „Junges Deutschland” nazwała siebie grupa postępowych pisarzy niemieckich po roku 1830. Byli to min. Karl Gutzkow, Gustav Kühne, Heinrich Laube, Theodor Mundt i Ludorf Wienbarg, których twórczość nacechowana była wpływem tworzących na emigracji w Paryżu Ludwiga Börne i Heinricha Heine. W roku 1835 pruski parlament frankfurcki zabronił im publikowania swoich utworów jako antychrześcijańskich, ubliżających Bogu. Tworzyli oni już wówczas część ruchu ogólnoeuropejskiego z mianem „młody“, jak Les Jeunes, France, Giovina Italia. Członkowie tej orientacji zorientowani byli przeciw romantyzmowi i programowo zakładali polityczną funkcję sztuki. Politycznie też walczyli oni przeciw cenzurze, dla praw kobiet do kształcenia i emancypacji, o wolność duchową. Na ich programie ideowym zasadzał się ruch Wiosny Ludów 1848 roku.

4 Piętnaście lat później opublikował Stanisław Przybyszewski w objętym przez siebie krakowskim czasopiśmie „Życie“ swój „Confiteor“, program modernizmu polskiego. Podobieństwa haseł i treści, a także stylu, w jakim te dwa manifesty zostały zredagowane, są uderzające.  

5 W innym szkicu z tego cyklu piszę obszernie o roli Stanisława Pastuszewskiego i kręgu jego przyjaciół.

GALERIA>>

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko