Bohdan Wrocławski – Jeden wiersz

2
605
Bohdan Wrocławski
Bohdan Wrocławski

Piramidy

Znów przestawiliśmy zegarki na czas letni
przez co zimy stały się dłuższe bardziej okrutne
ptaki rzadziej odwiedzają te strony a jeśli to mają
symetrycznie przycięte lotki wzdłuż promieni
rozpadającego się słońca

I tylko ty i ja wierzymy jeszcze
że może w nas nie istnieć okrucieństwo nasze domy
będą wiecznie bezpieczne
a coroczne powodzie nie dotkną nas boleśniej
niż średniowieczne zagony tatarskie

nasze państwa są bogatsze o myśli Platona
koniety spokojne nawet kiedy wiatr
kokieteryjnie unosi ich spódnice do nieba
wplątując w kolorowe chmury uniesień

dzieci zapominają zabaw w wojnę
i tylko kilku maniaków przypomina im o tym
w filmach i grach komputerowych – zresztą
jest to nad podziw śmieszne kiedy małe ludziki
przeszyte kulami upadają w łunach
poprawiają fryzurę w czasie karnawałowych zabaw
i dalej walczą

między tobą i mną

tak chce cywilizacja chociaż jest najmłodsza
pogubiona w plątaninach historycznych ścieżek
pełna zagubień o nie utrwalonej nigdy kondycji – ja

i zbyt młoda aby siłę zastąpić rozumem – ty

jej grzech jest zatem naszym grzechem
i błogosławimy
go zbyt głośno i zbyt cicho aby znów nad dolinami
przelatywały te same łabędzie a egipskie piramidy
nie zahaczały o ich pragnienia

tymczasem wskazówki zegara stanęły w miejscu
zdumione słońce wygasło – nikt od wielu wieków
nie zwracał na to uwagi – nikt nie pamiętał o Platonie
nie czytał we wnętrzach opuszczonych bibliotek
książek Thomasa Morusa

dzieci strzelały
z cybernetycznej kuszy prosto pod powieki
owdowiałego księżyca

być może poraniony płakał między wąwozami pustych rzek
przetaczał swój jęk z miejsca na miejsce
wiecznie niezadowolony i wiecznie samotny

od rozkoszy i szaleństwa

Reklama

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko