Andrzej Wołosewicz – Już 10 lat bez Zbyszka Jerzyny

3
312
Zbigniew Jerzyna - 2006 - fot. Wanda Hansen
Zbigniew Jerzyna - 2006 - fot. Wanda Hansen

Każdy wiersz pisz tak/ jakby był ostatni” pisał Zbyszek Jerzyna w wierszu „Każdy wiersz” w tomiku „Mówią i inne wiersze” (Toruń 2003). W recenzji z tegoż tomiku pisałem po tej Zbyszkowej frazie: „(…) modlę się Zbyszku, by tych ostatnich było jeszcze trochę” (z mojej książki „Świat według poety”, str. 40). I było. Na nasze poetyckie szczęście. Były jeszcze tomiki „Zatacza się krąg” (2007) i „Saneczki” (2010). Ale od dziesięciu lat nie ma nowych wierszy Zbyszka. I nie będzie. Ile pamięci o Nim i jego wierszach zostanie w każdym z nas nie mnie przesądzać. W 10 rocznicę śmierci (Zbyszek zmarł 29 listopada 2010 roku) chcę przypomnieć dwa Zbyszkowe wiersze, które są dla mnie małymi poematami.


Bruno Schulz

Wysoko
uniosłem Drohobycz

Prowincja
stała się światem.

To miasteczko
jest  esencją.
– – – – – – – – – – – – – 
Tylko:
bliskość
pokrewnego człowieka.

Mój świat
moje istnienie
domaga się
poręki.

Dopiero
w czterech oczach
staje się
rzeczywistość
– – – – – – – – – – – – – – –
Ja
potrzebuję
dobrej ciszy

i pożywnej radości.

Nie umiem
cierpieć.
– – – – – – – – – – – – — 
Ach,
moje marzenia.

Czasami
rysuję palcem
w powietrzu
taki mały domek
– – – – – – – – – – – – – –
O, gdybym mógł
ufnie
położyć głowę

i
choć przez chwilę
odpocząć
w swoim losie.
– – – – – – – – – – – –
Aby
rozszeptać ściany
próbowałem
rozpusty

o świcie
zobaczyłem
brudne okna
– – – – – – – – – – – –
Ja
tylko pragnę
 
dojrzeć
do dzieciństwa
– – – – – – – – – – – – –
Moje sny
skutecznie
oszukują czas.

Więc,
ogłaszam bankructwo
szarej realności.
– – – – – – – – – – – – – 
Jak zjadać czas,
aby to wyszło
na zdrowie?
– – – – – – – – – – – – 
Są rzeczy,
które
przekraczają
swoją miarę.

Nie ma w nas
pojemności
na świat.
– – – – – – – – – – 
Moja wiara
lubiłem
Chrystusa
Byłem
wiedzącym

i
nie wiedzącym

Jeszcze
zacisze Synagogi
i
moja Księga
– – – – – – – – – – –
Kobieca pełnia
i nadmiar –
to pogardliwe
nasycone sobą

A my
pielgrzymi
do świątyń Pomony
przed
pantofelkiem
nagle wywyższonym
padając
na kolana.
– – – – – – – – – – – 
Koń
i dorożka
z nastawioną budą
to był
autentyk.
W każdej rzeczy
jest ukryty
żart.
– – – – – – – – – — 
Na co
na grób

Po ulicach
miasteczka
nosiłem w walizce
kamienie

nikt
mi nie pomógł

nikt
nie mógł
mi pomóc
– – – – – – – – – – –
Nie umiałem
opisać wojny.

W tym czasie bez ciszy
tęskniłem
do uspokojonego
wahadła.
– – – – – – – – – – 
Gestapowiec
Feliks Landau
dla którego
robiłem portrety,
był stolarzem
z Wiednia.

Opiekun
Holderlina,
w jego
samotnej wieży
też był stolarzem.
Ale,
jaka różnica.
– – – – – – – – – – – – –
Nie powiedział mi ojciec:
ty nigdy nie uciekaj!


to do mnie
strzelano

nie ja

upadło
moje palto,
z którego kieszeni
wysunął się
chleb.
(2003)


Magdalena

Rzuć we mnie
kamieniem

nie ma
takiego kamienia
– – – – – – – – – – – – – – 
Panie
nie spychaj mnie
do płonącego krzewu
we mnie
jest moja prawda

musnęły mnie
skrzydła anioła

jest we mnie
dobroć

jest we mnie
mokro
– – – – – – – – –
Pan wie o tym
i wyjął
ze mnie strach

otworzyłam ramiona
dla zbiegów
rozchyliłam uda

włosami
zasłoniłam śmierć
– – – – – – – – – – – – – – 
Rzuć we mnie
Kamieniem

nie ma
takiego kamienia
(2000)

Mało znam poezji, w której takie minimum słów brzmi tak silnie i donośnie o naszej ludzko-nieludzkiej historii minionego wieku. Właściwie poza Zbyszkiem nie znam.

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. To istotnie tęgie poematy, bo wersy-słowa są skompresowane, co podnosi je do potęgi. Zbyszek Jerzyna wiedział, że zamiast rozkoszy czają się za węgłem każdego życia “brudne okna”. Takie wiersze mogłyby rozpaść się za sprawą najmniejszego fałszu, całe są z prawdy, są źródlane!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko