Wiersze tygodnia – Adam Ochwanowski

0
307
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska

Cykl: Rozmówki działkowe

                     I

panie, gdyby ludzie byli jak pszczoły
to świat byłby słodki jak miód
ale w naszych ulach jest za dużo
królowych matek i trutniów
pan uczony więc wie, że szatan
to upadły anioł
taki szerszeń
miodu nie da
a jak ukąsi to można
odwalić kitę
panie, pszczoły nie nadają się
do polityki
bo zapierdalają od świtu do nocy
mówisz pan, że jesteś uczulony
proszę pana, podobno czesław miłosz
cierpiał na wiele uczuleń
ale największą dokuczliwość
sprawiły mu ukąszenia
nie pszczoły, trutnia czy osy
tylko jakiegoś filozofa
którego nazwiska nie pamiętam
bo widzi pan ja mam słabą głowę
do nazwisk…

                 II

pan pewnie wie, że ktoś kiedyś krzyknął
bóg oszalał,  człowieku jesteś wolny
widzi pan nic poza krzykiem się nie ostało
bóg był, jest i będzie szalony
a człowiek wolny, choć na miarę
własnych wyobrażeń
drażni mnie pana optymizm
że da się klęskę przekuć w sukces
słabość w siłę
a dwa razy dwa to koniecznie
musi być cztery
pan jest literatem
pisze opowiadania, wiersze
no to ja wetnę się panu w rym
i zapytam
czy wystarcza panu
od pierwszego do pierwszego…

                III
 
panie, wierzysz pan w królestwo niebieskie
wieczną szczęśliwość
nagrodę po godziwym życiu
bo ja nie wierzę a nawet nie chcę
łaski od nadprzyrodzonych sił
romek polański opowiadał
jak zaaresztowali go razem z markiem hłasko
za picie wina w ruinach warszawy
na dołku dyżurny milicjant zapytał marka
panie pisarzu czy jest bóg
jeżeli jest – odpowiedział marek
to kawał z niego skurwysyna
bo pozwolił na oświęcim i majdanek
panie, niedorżnięci mądrale mówią
że wiara czyni cuda
a ja chciałbym żeby cuda
czyniły wiarę…

                 IV
 
panie, wódki nikt jeszcze nie przepił
a baby nie zadowolił
ale piwo możesz pan postawić
to opowiem panu o życiu
widzisz pan czasem życie
nie jest warte butelki piwa
bo za mało w nim chmielu
podstawowych zbóż
browarem rządzi pieniądz
a nie oczekiwany smak
mówisz pan, że przykład z piwem
jest za mało wymowny
bo smolisz pan wódkę
być może tyle w nas człowieczeństwa
ile zdołamy przyjąć promili
panie, to że stać pana na wódkę
nie znaczy, że stać pana
na cokolwiek
bo w butelce piwa wielu z nas
musi zamknąć wszechświat…

                V

panie, kret jest ślepy
ale radzi sobie lepiej
niż człowiek
co widzi często to czego
widzieć nie powinien
mówisz pan, że rujnuje ogród
i nie ma na okurwieńca sposobu
mylisz się pan
na każdego znajdzie się sposób
weź pan bawełnianą szmatę
podrzyj na kawałki
zalej obficie naftą
rozgrzeb kretowiska
i powtykaj szmaty w dziury
krety nie znosza nafty
więc spierdolą na działkę sąsiada
i już nie wrócą
bo to pamiętliwe bestie są
mówisz pan, że to nie jest uczciwe
w stosunku do sąsiada
panie, jesteś pan w słusznym wieku
i nie pieprz mi, że można jeszcze
wierzyć naiwnie w uczciwość…

                  VI

proszę pana, ponoć w  niebie
nastapiło zdziczenie obyczajów
co przenosi się na oficerów kościoła
wie pan, kiedyś chciałem zostać księdzem
ale więcej było we mnie chuci niż pobożności
dzisiaj to nie jest przeszkoda
do służenia bezradnemu bogu
który stracił panowanie nad światem
i więcej wśród nas niewiernych księży
niż pobożnych owieczek…

               VII

o mnie, panie, można powiedzieć
żem człowiek światowy
bo przez wiele lat kiblowałem w ameryce
z paszportem one way
za młodzieńcze grzechy naiwnej solidarności
kochałem lecha z matką boską w klapie
śnili mi się:gwiazda, bujak i frasyniuk
a za michnika, kuronia i mazowieckiego
gotów byłem oddać życie
sprzątałem sklepy i biura
bo cóż innego mogłem robić
po okrągłym stole wróciłem
jak to mówią goły i wesoły
na ojczyzny łono
z pieśnią na ustach
żeby polska była polską
pan wie w co pogrywa teraz janek pietrzak
od dwudziestu lat mieszkam
w dwudziestym pierwszym wieku
i muszę panu powiedzieć
że nikt mnie tak nie zrobił w buca
jak moja ojczyzna
a wie pan co najbardziej boli
sprawdziłem swoją teczkę w ipn
a tam stoi jak byk
że większość moich konspiracyjnych kumpli
robiła mi koło dupy…

              VIII

wiem, że pan pijesz po kryjomu
to pana broszka i ani mi się śni
pytać o powody
ale o działkę należy dbać
kosić trawę, podlewać
a pan, jak widać, gustuje w dzikości
ja potrafię zrozumieć rozterki poety
bunt wobec świata i ludzi
ale natura swoje prawa ma
i nic jej nie obchodzą pana humory
ja wsiowy chłopak jestem
i nie lubię patrzeć na ugory
jeśli pan pozwoli mogę za friko
skosić trawę, przyciąć drzewa i krzewy
no dobrze już dobrze
nie nadymaj się pan
jak stonka w ciąży przy wykopkach
to był niestosowny żart
a sąsiad sąsiada nie zawsze
musi rozumieć…

                IX

nie myśl pan, że go szpieguję
ale często przez całą noc
świeci się u pana światło
ja pojmuję co to bezsenność
bo od kilkudziesięciu lat
jadę na tabletkach
wie pan, znałem romka śliwonika
niestety zmarło mu się zbyt wcześnie
ale napisał piękny wiersz
blues dla joanny a w nim:
…kiedy wracam do domu
po zbyt ciężkiej pracy
a owoców tej pracy
nie mam przynieść komu
to za oknem równiny
nikt nie ma smutniejszej
to pod gwiazdami nie ma
smutniejszego domu…
czaisz pan w czym jest rzecz
bo zaszkliły się panu oczy
pan nie jesteś taki twardziel
na jakiego wyglądasz
pan jesteś żywy człowiek
a nie rachityczny cymbał
a pismo święte mówi
że nie szata zdobi człowieka…

                X

bo widzi pan w naszej ojczyźnie
oprócz modnych rachunków krzywd
mamy przewagę ludzi
którzy dużo mówią choć mają
mało do powiedzenia
ja wiem, pan do nich nie należy
to widać i czuć
pan się zapewne  zdziwi
ale ja znam pana wiersze
pana nie stać na fizyczny bunt
wierzy pan w siłę słowa
a słowa mój drogi panie
to są pióropusze na głowach
indiańskich wodzów
idoli naszej nieopierzonej młodości…

                    XI

wie pan, od kilku lat nie miałem kobiety
choć seksualnie jestem prawidłowo skostruowany
w snach szaleje we mnie
cała tablica mendelejewa
a w realu jestem dupa nie chłop
przecież widzisz pan
że niczego mi nie brakuje
a co się zamierzę na jakąś
to nic mi nie wychodzi
pechowy i niezaradny jestem gość
nie to co pan
zazdroszczę panu tych lasek
które rano odwozisz do domu
i nie ukrywam, że czasem trzepnę sobie
na ich temat kapucyna
czy uważa pan, że samogwałt
wypacza atrybuty męskości
bo według mnie to jest zbrodnia
czyniona na szeroko pojętej
miłości

               XII

mówią, panie, że tego koronowirusa
ruskie podrzuciły chińczykom
a on jebaniec
zamiast skupić się na żółtkach
przeskoczył chiński mur
i dobrał się nam do dupy
wierzysz pan w spiskową teorię dziejów
bo ja uważam że za tym gównem stoją żydzi
niech pan nie myśli, że jestem antysemitą
ja dzielę ludzi na dobrych i złych
mądrych i głupich
i nie obchodzi mnie czy mają napletek
czy też nie
podoba mi sie nawet to co powiedział
jeden mądry żyd z kozienic
że każdy człowiek powinien codziennie
wychodzić z egiptu
mój świętej pamięci ojciec
na moje i rodziny nieszczęście był filozofem
co doprowadziło go do szaleństwa
a mnie, moje rodzeństwo i matkę
do skrajnej nędzy
to cud że wyszedłem na ludzi
ale pomińmy to i wróćmy do ojca
często mi powtarzał
że nie sztuka przekroczyć rubikon
sztuką jest dojść do jordanu
a wie pan, że ja całkiem niedawno
zrozumiałem w czym jest rzecz
znamy się już trochę a pan
nic nigdy nie wspomniał o rodzicielach
choć wcale wcale bym się nie zdziwił
gdyby przyniósł pana bocian
albo gdyby znaleziono pana
w grządce kapusty

          XIII

pewnie pan wie, że najlepsze szmoncesy 
wymyślają żydzi
opowiem panu najlepszy
jaki znam
przychodzi icek do szpitala 
odwiedzić chorego joska
na co ty jesteś chory – pyta
na paradoks – odpowiada josek
jak to na paradoks – dziwi się icek
no zobacz, napisali mi w karcie nieżyt
humor nigdy nas nie opuszczał
ten wisielczy – też
chyba tylko u nas
na pytanie – co słychać
większość odpowiada – stara bida
bez względu na status społeczny
czy majątkowy delikwenta
albo weź pan przysłowia
świadczące o mądrości narodów
u nas są takie
które wzajemnie się wykluczają
bo mówimy, że od przybytku głowa nie boli
a za chwilę, że co za dużo to niezdrowo
dziwni jesteśmy jako naród i społeczność
i niech mi pan nie mówi
że to się kiedykolwiek zmieni
natomiast podatni jesteśmy na zrywy
kiedy poczujemy bat na dupie, zagrożenie
wychodzimy gniewnie na ulice
a pogodzeni wchodzimy do kościołów
drąc się wniebogłosy
ojczyznę wolną racz nam zwrócić panie

                 XIV

czy jest pan otwarty na świat i ludzi
widzę jak dokarmia pan ptaki
dla sarenek kupujesz siano
poidła stroisz, gdy susza
dopierdala do pieca
a filozofia nieba nijak się ma
do świętych przesłań
pan wie na czym polega
samotność natury w naturze człowieka
że drzewa, rośliny, ptaki i zwierzęta
posługują się swoim językiem
że szkoda zarówno lasów jak i róż
kiedy płoną
że my ludzie – stworzenia boskie
i nieboskie stworzenia
nie jesteśmy pępkiem świata

               XV

pan nie zawsze da się lubić
bo można milczeć na różne tematy
bronić sie przed tym
co nie do obrony
często przed samym sobą
są gesty wrogie albo przyjazne
splątane wątki
dawnego i nowego świata
ja myślę, że lubi się pan wyróżniać
ma pan obszerną działkę,samochód, kobiety
pewnie jakiś skitrany kapitał
który dzisiaj jest a jutro może go nie być
ma pan opinię ciągle młodego poety
ale nie da się ukryć
że brakuje panu kilku części
żeby całość skleiła się w całość
a w wierszach puenta nie wypierała się treści

                   XVI

pamięta pan pewnie kto śpiewał
że piosenka jest dobra na wszystko
niesłychanie szybko opuściły nas na zawsze
dawne piosenki ze zrozumiałym tekstem
muzyka co łagodziła skutecznie obyczaje
a pieśń nie chce uchodzić cało
wie pan ja nie chcę
żeby ktokolwiek, kiedykolwiek umierał
z pieśnią na ustach
która gloryfikuje jakąkolwiek nację
kulturę czy państwo
i zieje nienawiścią do drugiego człowieka
a wszystko jeszcze zdarzyć się może
bo czasy nastały niespokojne
i więcej wśród ludzi podziałów
niż zbliżeń
niektórzy twierdzą że polacy
są kwintesencją katolicyzmu
ale skóra mi ścierpła
gdy zobaczyłem w telewizorni
pochód ogolonych na łyso gówniarzy
z podniesionymi na heil dłońmi
i usłyszałem ich buńczuczny śpiew
a na drzewach zamiast liści
będą wisieć syjoniści
i wie pan gdzie to się odbywało
pod jasną górą
prawie przed obliczem
matki boskiej częstochowskiej
język mnie świerzbi
żeby zadać pytanie naszym hierarchom
czy jest sens bawić się w politykę
skoro pustoszeją kościoły
a oni nie mają pomysłu
na przywrócenie dawnej religijności

               XVII

proszę pana, ja urodziłem się i wychowałem
w świętokrzyskiej wiosce
gdzie jeszcze w latach siedemdziesiątych
ubiegłego wieku
nie skończyła się wojna
i na weselach czy zabawach
brali się za łby chłopcy z ak i al
a przy okazji tłukły się ich dzieci
ominęło to wnuków, bo im nowa władza
wbiła do głowy, że o prawdziwą wolność
walczyli tylko żołnierze wyklęci
ale zostawmy politykę
moja świętej pamięci babka marianna
prowadziła w czasie okupacji
razem ze świętej pamięci dziadkiem stanisławem
wiejski sklepik oraz bufet z pełnym wyszynkiem
nie bez kozery babka marianna 
miała ksywę – matka bimbru
atmosferę do picia i zabawy
w tych ciężkich czasach
podsycał pan stodulski z pińczowa
który grał na harmonii i pięknie śpiewał
w zamian za wikt, opierunek, kozetkę do spania
i gwarancję bezpieczeństwa
moja mama mówiła, że w czasie wojny
rządziły w naszym domu
bimber, śpiew, taniec i kurestwo
bo biesiadnicy zapraszali do zabawy
niekoniecznie cnotliwe niewiasty
pan stodulski miał bogaty repertuar
ale, gdy w powietrzu więcej unosiło się
oparów bimbru niż tlenu
największym powodzeniem cieszyła się
wybitnie liryczna piosenka
o chorym poecie i jego wiarołomnej kochance
i ja ją teraz, jak pan pozwoli, zaśpiewam

pisze poeta piosenkę o pięknej cudnej jak kwiat
pisze i kaszle krwią pluje, smutek mu na serce padł

a jego pani, ta dziwka, ma jakiś urok i moc
w jedwabiach chodzi, klejnotach z panami hula co noc

dziś młody hrabia ją tuli, swoją najmilszą ją zwie
śpiewa jej słowa poety, śpiewa jej słowa znów te

poeta w izbie swej kona, chudy, znędzniały i sam
a dziewczę wraca z hulanki, pieśń nucąc słyszaną tam

chciałbym zapłakać serdecznie, lecz nie wiem po co tu łzy
chciałbym cię mieć znów przy sobie, nie wiedząc wciąż że to ty

chciałbym cię mieć znów przy sobie, pieścić i tulić choć wiem
że już cię więcej nie ujrzę, bo dla mnie zostałaś snem


Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko