Renata Iwaniec – Wiersze

0
760
Jacek Durski


brak pamięci operacyjnej

są samotne gdy nie ma nic do pisania
na czarnym niebie zamglone w wieczory
pękając od nudy łażą po głowie z powrotem

przy każdym rozstaniu łaszą się smutkiem
ubrane w za obszerne sukienki
za krótkie by dotknąć zimy
rosną jak włosy zbyt długie by je napisać

rozsiewają się niczym grzyby w sezonie
myśli pędzą za wersem
płyną i wracają po zmięte kartki
wygasłe kilka wątków nieprzepisanych

ulotne jak słowa niezatrzymane momentem
topnieją w myślach śniegiem na krawędzi
nigdy nie są białe odbijają się szarością ołówka


przekrój dwóch planet

bo w tobie jest tylko księżyc
wspinam się po rozsianych gwiazdach do światła
które roztacza blask nie ciepło a złudzenie

pragnę dotknąć promieni
moja mleczna droga jest krainą mroku
drąży ścieżkę co błyszczy tylko w wyobraźni
ten sztuczny połysk
glanc przed – po zamydlenie

a jeśli mężczyzna to tylko noc
poświata w wilgotnej pościeli
rozsiewa ziarno
światło rośnie w kobiecie


nie palmy traw przed zachodem

między nami czystość i bez
wyprasowanej białej koszuli
spodnie na kant i krawat pod samą szyję
oddech i miejsce na tętno i powietrze
 
pławiliśmy się sobą jak ocierające ryby
po brzegach wypukłości aż do utopii rozkoszowania
nie nazwiesz domem a jednak wspólna przestrzeń
niezapisana w projekcie w metrażu
pokoi nie było
 
spokojni i niepokorne branie i rozbieranie
nawzajem rozdrabnianie się do pełna
wypali się jak skoszone szczątki życia
po żyznym zbiorze 


miłość jest jak drzewo

wszystko zaczyna się od ziarenka
wilgoć i dotyk promieni
rodzi wątłą ścieżkę w sedno
otwartą na ogrom dorastania od wnętrza
zmysły puszczają się w drobnych gestach

aż mi zielono od emocji
łamiemy się w suchych nieporozumieniach
i tylko pragnę
wspiąć się na palcach po szczyt twoich ust

zakorzenić się po nici. trafić
do serca – kolor przestaje mieć znaczenie
wszystko przystaje do rdzenia

drobiazgi są elastyczne
przetrwa tylko twarde stąpanie do celu
bujamy razem na gałęzi dotykając nieba

budujemy domek na drzewie
wbudowując małą przestrzeń z marzeń
tylko burza nas złamie

siedzę na pniu ścięta bez złudzeń
nie dojrzałam do wyrębu


kiedy na wiosnę wyłączą słońce

ktoś zgasił lampkę pod powieką. wilgotny klosz 
podtrzymuje wyrwane słowa z dialogu
ubrałeś mnie w stokrotki wycięte z wyobraźni
plotłam słowa jak wianki i rosłam
jak paznokcie zaciśnięte w dłoni kilka łodyg
nie ma zapachu on wrósł w ziemię

rozwidla się byłeś byłam byłą
błąkam się rozrywam na kawałki
kilka fotografii na szklanym ekranie
zgubiony klucz wagonów

wiozą mnie bez złudzeń w pośpiechu
nie ma drogi tylko nieogarnięte rozdroża
biegną gdzie mniej mrozi po żyłach

spoiwa wybrakowane w kilka wieczorów
unosisz mnie na skrzydłach nie potrafię pisać
kiedy siedzę na bezdrożu wyłuskując białe dni
z głowy słonecznika


za dziesięć lat

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.

Mark Twain

mógłbyś mnie głaskać albo całować
gryźć czy targać nie wiem czy wydobrzeję
jestem chora na kolory ubrana w ciało

szarość znika pod powłoką z rzęs
z drobnych prześwitów w przestrzenie
możesz mnie dekorować na szybko i wolno
w wolność w niebieskie ubarwić o chłodne linie

przelewa się  nie nie ciało a szare komórki
spacerujesz i rozbierasz na drobne elementy

odpływamy na czerwonej łódce


Renata Iwaniec – (ur. w 1973 r.) poetka, ekonomistka. Autorka zbioru wierszy „czasem wieszam się z pranie” (wyd. FDF, 2018 r.) Wiersze publikowała w Śląskiej Strefie Gender, Gazecie Kulturalnej, Babińcu Literackim, internetowym wydaniu Odry i Helikopterze. Laureatka turnieju jednego wiersza w Jesiennym Święcie Poezji w Otwocku oraz głównego konkursu XVIII i XIX Głogowskich Konfrontacji Literackich. Właścicielka autorskiej strony www.natare.eu

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko