Alicja Tanew – Trzy wiersze

1
126
Filip Wrocławski
Filip Wrocławski


Moje Haiti

Był rok 1997
na Haiti
żar słońca
zamieniał myśli
w płomienie

długonogie palmy
strzegły czarnej plaży
pozwalając tylko cieniom
na kryjówki zmroku

białe stopy
na czarnym piasku
myliły strony świata
w grafitach oceanu

każdy krok
w rajską namiętność
był podniebny
i zastawiał pułapkę
odurzenia

 
Byłam tam

Haiti                  
Jacmel 1997 rok

Przez siedem rzek
brodami jechaliśmy jeepem

w zakątku dziczy
na haitańskiej plaży
w Jacmel
stąpałam boso po czarnym piasku
rozsypanym przez Boga
dla innych bogów

 wrota palm
były uchylone

nimfy wynurzały się z fal
błękitem wody szłam
do dna błyskającej czerni

sączyłam smak odurzenia
z kokosów przeciętych maczetą słońca

przede mną klęczał
rozmodlony czas

do dzisiaj spowiadam się
z tamtego zachwytu
budzę się skrzydłami powrotów
wyrzucam zmierzchy
zacierające kontury

niech nikt nie pyta mnie
jak rodzi się pamięć


Obrazy z Haiti

Obrazy z Haiti
odbijają się w moim lustrze
słońcem Jacmel

pomiędzy nimi
pamięć pocałunków
z potarganymi brzegami gwiazd

zarysy gór wiją się
rzeką horyzontu
to oddalają
to przybliżają
niebezpiecznie

jestem z tobą
w różnych tonacjach błękitu
wsuwam dłonie
w gęstwinę lian i niepewności

biegnę za porankiem pożegnania
Chuanez gotuje wodę na herbatę

pod piecykiem
wypalają się polana różanego drzewa
jak wiara w sny
że jeszcze kiedyś wrócę tam
i znajdę nad oceanem

to miejsce

Reklama

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko