Paweł Krupka – Slamy poetyckie i prozatorskie

3
260
Finaliści mistrzostw Warszawy, od lewej: Ptak Piwniczny, Wiosna, Opal Ćwikła i Taki Nadolny, fot. Jacek Urbaniak

Mało się pisze o slamach w polskich czasopismach literackich, które pełne są materiałów dotyczących poezji zapisywanej w rozmaitych formach. Wiele się w nich publikuje zarówno samych utworów, jak poświęconych im szkiców, komentarzy i recenzji. Jako filolog uważam to za poważny brak, bowiem poezja, to sztuka żywego słowa i tym głównie różni się od prozy. Dlatego slamy należy uznać za godniejsze i pełniejsze manifestacje poetyckie, niż publikacje książkowe lub prasowe. Rozumie i czuje to publiczność, chętniej i liczniej odwiedzająca slamowe turnieje, niż tradycyjne prezentacje poezji pisanej, oparte na ogół na nudnych i nieudolnych recytacjach autorów lub rzadziej nieco lepszych warsztatowo, ale zwykle bardziej dramatycznych, niż lirycznych, interpretacjach w wykonaniu aktorów.

Postanowiłem więc zacząć wypełniać tę istotną lukę i zająć się tematyką slamu w periodykach literackich. Zewnętrznemu obserwatorowi od razu rzuca się w oczy znacznie lepsza i sprawniejsza organizacja życia slamerów niż literatów piszących. Przynajmniej z pozoru środowisko slamerskie wydaje się spójne, racjonalnie zorganizowane w terenie oraz w wymiarze ogólnokrajowym, zaś atmosfera panująca na slamach sprawia wrażenie zdrowych, koleżeńskich relacji, nie obciążonych charakterystycznym dla gremiów pisarskich egocentryzmem i narcyzmem, prowadzącymi w stosunkach międzyludzkich do tworzenia się wzajemnie zwalczających się koterii i towarzystw wzajemnej adoracji.

Tyle tytułem zbyt długiego, być może, wstępu. Zważywszy, że będąc literaturoznawcą, w publicystyce skupiam się na samych dziełach, a nie na okolicznościach ich powstawania, recepcji i promocji, chciałbym odnieść się nie tyle do organizacji slamów, ile do charakterystyki prezentowanych na nich utworów. Punktem wyjścia do obserwacji i analizy twórczości slamerów jest często poruszana w moich tekstach publicystycznych teza o postępującej w ostatnich dekadach utracie świadomości różnic językowych i strukturalnych pomiędzy poezją i prozą, między liryką a epiką. Konsekwencją tego zjawiska jest stopniowy zanik elementów lirycznych w poezji tworzonej przez pisarzy i przeznaczonej z założenia do czytania, a nie do słuchania i oglądania. W ten sposób twórczość poetycka literatów zamienia się w miniatury o charakterze epickim lub epicko-dramatycznym i w rezultacie traci odbiorców oraz wypada z rynku sztuki. Polem rozwoju poezji stają się natomiast gatunki zaliczane wyłącznie do muzyki, a nie do literatury, takie jak rap, pop, rock itp.

Jak na tym tle wygląda twórczość slamerów, która z założenia jest sceniczną dyscypliną sztuki żywego słowa? Czy slamerzy, uważający się i uważani, podobnie jak pisarze-miniaturzyści, za poetów, są nimi w istocie? Obserwacja twórczości polskich slamerów daje na to pytanie zróżnicowane odpowiedzi. Podobnie jak wierszowana twórczość pisarzy, uchodząca w powszechnej opinii za poezję, produkcja artystyczna slamerów jest bardzo zróżnicowana pod względem gatunkowym. Można to łatwo dostrzec na podstawie obserwacji stołecznych slamerów, uczestniczących w cyklu turniejów eliminacyjnych do tegorocznych Ogólnopolskich Mistrzostw Slamu Poetyckiego.

W czołówce warszawskich slamerów rzuca się w oczy wyraźna różnica międzypokoleniowa. Dojrzała generacja twórców wykazuje cechy wybitnie liryczne zarówno w kompozycji utworów, jak w ich interpretacji. Zróżnicowana tematycznie twórczość Magdaleny Walusiak, Dżinna czy Takiego Nadolnego wykazuje pewne cechy, których wspólnym mianownikiem jest znaczny stopień przetworzenia języka naturalnego w metajęzyk charakterystyczny dla liryki. Przekształcenia te mają charakter zarówno strukturalny, jak akustyczny. Ci artyści stosują język przekazu do osiągnięcia efektów scenicznych i konsekwentnie kształtują go w czasie występów. Ich interpretacje są rytmiczne, melodyjne i dynamiczne. Artyści, pozbawieni regulaminowo możliwości posługiwania się akompaniamentem muzycznym, starają się maksymalnie wykorzystać głos i dozwolone efekty akustyczne w postaci klaskania, tupania itp. w celu tworzenia poezji takiej, jaka była tworzona od wieków, czyli bogatej dźwiękowo i zmysłowo atrakcyjnej do słuchania.

Zupełnie inne jest założenie twórcze i podejście do tekstu większości slamerskiej młodzieży. Dla czołowych młodych slamerek, jak Opal Ćwikła, Paulina Wu lub Edyta Zbąska, utwór jest ważny głównie od strony semantycznej. Ich występy to opowiadanie historii, w których liczy się przede wszystkim treść, a nie forma przekazu. Są one zatem zdecydowanie bardziej nowelistkami lub eseistkami, niż poetkami. Narzędziem ich dyskursu jest zupełnie naturalny język, charakterystyczny dla gatunków epickich, a nie lirycznych. Tego założenia trzymają się konsekwentnie także w interpretacji tekstu, podawanej w sposób równie naturalny i maksymalnie oszczędny w środkach ekspresji. Ich występy przypominają bardziej lekturę audiobooka, niż sceniczną interpretację poezji.

Pomiędzy wymienionymi skrajnościami sytuuje się dwójka najwyżej cenionych przez publiczność warszawskich slamerów – ubiegłoroczna mistrzyni stolicy Wiosna i tegoroczny zwycięzca Ptak Piwniczny. Obydwoje są wciąż twórcami młodymi, lecz o znacznie bogatszym dorobku od popularnej wśród widzów młodzieży. Twórczość tych artystów łączy cechy liryczne z epickimi, jednak znacznie się nawzajem różni. Ptak jest wyraźnie bardziej poetą, Wiosna zaś prozaiczką. Pierwszy umiejętnie wykorzystuje na scenie świetne warunki głosowe i często posługuje się tradycyjnymi poetyckimi formami o jednolitym rytmie, osiągając świetny efekt akustyczny. Druga zaś oscyluje w kierunku eseju z elementami naturalnej, epickiej narracji, podawanego w sposób wystudiowany i staranny, lecz z bardzo oszczędną, typowo prozatorską ekspresją.

W tych rozważaniach równie ważne, jak analiza twórczości artystów, jest postrzeganie ich recepcji, wyrażanej jasno i bezpośrednio w postaci głosowania w turniejach. Równa popularność starszych liryków i młodszych narratorów wskazuje, że preferencje odbiorców są zróżnicowane, a świadomość cech charakterystycznych poezji i prozy lub jej brak nie ma w przypadku slamów żadnego znaczenia. Slam jest ewidentnie pod względem cech gatunkowych zjawiskiem hybrydowym, a elementy liryczne i epickie są na równi pożądane i doceniane przez odbiorców. Z punktu widzenia filologicznego zatem, nazwa „slam poetycki” nie odpowiada istocie rzeczy, podobnie jak nazywanie slamerów poetami. Tak samo, jak wśród literatów piszących krótkie wierszowane formy, tak też wśród prezentujących takowe na scenie slamerów, poezja miesza się z prozą, a liryka z epiką i dramatem. Może więc bardziej właściwe byłoby nazwanie tych zawodów slamem literackim, niż poetyckim?

Paweł Krupka

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. ,,Slamy poetyckie i prozatorskie” pana Pawła Krupki to materiał godny zaprezentowania na każdych warsztatach. Skrzynka z kluczami, sito pozwalające uzmysłowić co jest czym i kto jest gdzie.
    Pozdrawiam J.Sz.

  2. Miło, że ktoś jednak pisze, nawet jeśli krótko i dość pobieżnie. Odnośnie treści zaś…
    Po pierwsze, Homer.
    Po drugie, jak już się pisze o slamach literaturoznawczo, to warto również najpierw o nich poczytać, również literaturoznawczo. I obejrzeć więcej slamów, nie tylko w Warszawie, zanim wyciągnie się wnioski na temat całego zjawiska. Slamy poetyckie to slamy poetyckie.
    Co do podziałów zaś, skoro w muzyce potrafiono sobie poradzić z nowymi gatunkami, to najwyższa pora ogarnąć to też w literaturze i zamiast naciągać oraturę do podziałów akademickich, zweryfikować te podziały. I może zastanowić się nad tym czym jest język liryczny.
    Tymczasem, zapraszamy na Ogólnopolskie Mistrzostwa Slamu Poetyckiego w Poznaniu, 12 sierpnia są Eliminacje Ostatniej Szansy, a 19 sierpnia finał.
    Pozdrawiam

  3. Dziękuję pierwszej Ogólnopolskiej Mistrzyni Slamu Poetyckiego za rzeczowy komentarz. Zgadzam się z jego treścią i doceniam życzliwe podejście do debiutanta w roli publicysty slamowego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko