Krzysztof Lubczyński – Lektury arcyniemodne

0
114
Filip Wrocławski


„Sarabanda” z „Autopamfletem”

W tym przypadku arcyniemodna jest cała twórczość prozatorska urodzonego w roku 1921 we Lwowie Jana Gerharda, który według niektórych źródeł należał do prawicowego syjonistycznego ugrupowania „Bejtar” w latach 1939-1940 był żołnierzem wojska polskiego we Francji (trafił do niewoli niemieckiej). Po zwolnieniu pozostał we Francji, w Montpellier, a w latach 1941-1944 działał we francuskim Ruchu Oporu. W roku 1941 wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej, a w 1942 do oddziału Wolnych Strzelców i Partyzantów. Został też mianowany dowódcą oddziałów tej formacji w obwodzie w Nord-Pas-de-Calais i otrzymał stopień majora (pseudonim „Gerard”). Po zjednoczeniu Ruchu Oporu we Francuskie Siły Wewnętrzne, w 1943 roku dokonał w Tuluzie zamachu na kino, w którym wyświetlano antysemicki film „Żyd Süss”. W 1945 roku był dowódcą oddziału polskiego w ramach I Armii Francuskiej i walczył na terenie Niemiec, gdzie został ranny. Po powrocie do kraju w 1945 wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. W 1947 roku uczestniczył, w stopniu pułkownika, w inspekcji wojskowej w Bieszczadach, w której zginął generał Karol Świerczewski -„Walter” i w akcji „Wisła”. W 1952 roku został aresztowany przez funkcjonariuszy Głównego Zarządu Informacji i poddany śledztwu z oskarżenia o szpiegostwo na rzecz wywiadu francuskiego oraz przyczynienie się do śmierci „Waltera”. Jego sprawa była jednym z odprysków szerszego bloku spraw określanych jako „spisek w wojsku”, w tym częścią walki Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego z tzw. „spychalszczyzną”, jako że osiową postacią tej grupy represjonowanych był późniejszy marszałek Polski, Marian Spychalski. Po wyjściu z więzienia w 1954 roku Gerhard zajął się dziennikarstwem i pisaniem książek. 17 lat później, w sierpniu 1971 roku został zamordowany, a tło i przyczyny dokonanej na nim zbrodni nigdy nie zostało w pełni wyjaśnione opinii publicznej.  Jego pierwsze książki oparte były na jego własnych doświadczeniach wojennych: „Grenadierzy” (1957), „Wojna i ja” (1958) a najgłośniejszą z jego książek, „Łuny w Bieszczadach” (1959), opowieść reporterską o walkach oddziałów KBW Ludowego Wojska Polskiego z oddziałami Ukraińskiej Powstańczej Armii, określano jako połączenie dokumentalnego reportażu z sentymentalną, „westernową” fabułą. Na jej motywach Ewa i Czesław Petelscy nakręcili głośny film „Ogniomistrz Kaleń” (1961).W 1960 roku był korespondentem Polskiej Agencji Prasowej w Paryżu, po czym zajął się tematyką francuską, koncentrując się na analizie wewnętrznej polityki tego kraju w warunkach gaullizmu, rządów generała de Gaulle w latach 1958-1969.

Owocem tych zainteresowań były książki: „Czas generała” (1963), „Zoolityka” (1965), „Francuzi” (1965), a także biografia „Charles de Gaulle” (1972). Wydał też reporterską książkę o wydarzeniach maja 1968 roku w Paryżu, a także o sytuacji społeczno-politycznej w Europie Zachodniej („Nie ma Eldorado”, 1966). W 1967 roku ukazała się jego pierwsza powieść prozatorska, „Niecierpliwość”, w której zaznaczyły się główne cechy prozy Gerharda: skłonność do enigmatycznego stylu, nerwowa ekspresjonistyczna stylistyka, mroczny, nieco hipnotyczny nastrój, silnie nasycony erotyką. Akcja „Niecierpliwości” rozgrywa się w Paryżu, pokazanym jako mroczny labirynt, pełen tajemnic i zła. Generalnie wymowa prozy Gerharda jest antyzachodnia i antykapitalistyczna.

W 1970 roku ukazał się jego trójksiąg „Zwycięstwo” („Berlin 1945”, „Wielkie intermezzo”, „Żołnierze i dyplomaci”). Ukazała się także powieść „Sarabanda”, napisana w poetyce mirażu sennego, jako proza niefabularna, w której daje się zauważyć inspiracje francuską powieścią „nouveau roman” („nowej powieści”). Główna postać, to Jan-bez-Sensu, alter ego pisarza, w oczekiwaniu na operację w szpitalu rozpamiętujący swój los w trybie wariantowym. Wydany rok później „Autopamflet” (1971), także  monologowa proza niefabularna z wpływami „nowej powieści”, to swoista spowiedź z lwowskiego dzieciństwa i młodości, z akcentami krytyki politycznej i społecznej II Rzeczypospolitej. Obie powieści są naznaczone szczerością obyczajową graniczącą z obscenicznością, sarkazmem i groteską.

Jan Gerhard – „Sarabanda” (1970), „Autopamflet” (1971)

W cieniu kolumny króla Wazy

Właściwie nie jestem pewien czy to rzeczywiście lektura arcyniemodna, bo varsawianistyka dziś kwitnie i powiększa się w postępie geometrycznym. O Warszawie Wazów (1596-1672), w tym kazimierzowskiej też już napisano dziesiątki tomów. Tyle, że tak o historii miasta jak wielki historyk Adama Kersten, konsultant Jerzego Hoffmana przy „Potopie”, nikt już jakoś nie pisze. Kompetencja, kolosalna wiedza, rzeczowość, elegancki styl, wyczucie zamierzchłej epoki, bez dzisiejszego, modnego prezentyzmu. Mnóstwo kapitalnych detali o wyglądzie tamtej Warszawy, jej rzeźbie, architekturze i tym wszystkim co składało się na ówczesne miasto. Podobnie pisali o Warszawie Wazów choćby Jerzy Lileyko czy Bożena Fabiani. A kiedy czytałem ten tom z dawnej serii ze znaczkiem przedstawiającym pomnik Nike jako logiem, to mi się przypomniała ukochana lektura „Szwedów w Warszawie” Walerego Przyborowskiego z przygodami Kazika, Maćka i pana Rafałowicza wędrujących przez podziemia pod Zamkiem, by uwolnić starą przekupkę uwięzioną za pobicie dwóch pijanych szwedzkich żołdaków, którzy wywrócili jej kram na Rynku Starego Miasta. No i „Potop” sienkiewiczowski oczywiście, bo to czasy Jana Kazimierza. No to modna, czy arcyniemodna?

Adam Kersten – „Warszawa kazimierzowska 1648-1668” (1971)

Pieniądz odkurzony

Właściwie podobnie jak w przypadku Jana Gerharda, także o całej twórczości prozatorskiej Andrzeja Struga (1871-1937) można by napisać jako o arcyniemodnej, jako że poza rzadkimi wznowieniami niektórych pojedynczych jego tytułów, pozostaje ona w głębokim cieniu, ale akurat „Pieniądz” (1914) należy do najbardziej zapomnianych. Do jej przypomnienia skłoniło mnie jednak ukazanie się niedawno nakładem jednego z lubelskich wydawnictw krytycznego wydania innej powieści Struga, „Miliardów”, w opracowaniu Marka Kochanowskiego. Powieść „Pieniądz” to swoisty poemat-prozą o narodzinach nowoczesności przez pryzmat fenomenu współczesnego bogactwa, będącego czymś zupełnie innym  niż bogactwo dawnego, tradycyjnego typu. Świat bogaczy (amerykańskich) ukazany przez Struga u swojej podstawy zarażony jest wirusem destrukcji. Jest to więc opowieść o apokalipsie niesionej przez bogactwa, o tym, że w monstrualnym, potwornym bogactwie nowego typu tkwił zalążek szybkiego rozkładu dopiero co narodzonej nowoczesności. Nieco trudny w lekturze jest zdobny, grandilokwentny, młodopolski styl powieści, typowy zresztą generalnie dla stylistyki Struga (mocno przypominającej styl Żeromskiego), ale ową trudność wynagradza emocjonalny frenetyzm lektury, jej monumentalizm, tajemniczość, sugestywność. Metaforą klęski i zagłady niesionej przez monstrualne bogactwo jest  w „Pieniądzu” wątek katastrofy transatlantyku „Atlantic” będącego ewidentnym nawiązaniem do katastrofy „Titanica”.  Warto tę arcyniemodną lekturę odkurzyć. 

Andrzej Strug – „Pieniądz”, 1957

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko