Wiersze tygodnia – Jerzy Hajduga

0
170
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Daleko nam

ty w szpitalu
ja w domu

noc by nas
budziła

zasnąłeś

daleko nam do rana
a może w końcu
zasnąć

w lewo w prawo
nikogo poprawiam
poduszkę


Chmury ogromne

ujrzałem maleńką
wychodzę i
wracam

noc pod kocem

jakbym nie miał
czym się
okryć


Czuję się podejrzanie

dzwonię do przyjaciela
a jemu też nie brakuje
objawów


Pandemija

mija pan de
też w masce
pani ka


Białe noce

pada śnieg nakłada białą
szatę zdążył
ja też


Z olejami

maleńki oddział w szpitalu
zakaźnym na mój dotyk
wszyscy dostają skrzydeł


Anioły w kombinezonach

anioł w szeleszczącym kombinezonie
ubiera mnie na swoje podobieństwo

i prowadzi od sali do sali brzmi jak
dzwoneczek idzie ksiądz

a co ksiądz nie ma
co robić


Szepty

jest ich tyle w murach
szpitalnych dołączam
swój


Aż tak nikogo

zaczęła pukać do
swoich drzwi otwiera
zamyka


Szpital Przemienienia

tu nikt cię już
nie odwiedzi

nawet syn ale
to ja mamo

znowu uwaga
w zeszycie

nawet za ciebie
podpiszę


Pod wieczór

cóż że nie ma odwiedzin
cały szpital w wysokiej
trawie

znasz moje okno w nim
tak to ja

dziękuję ci
synku


Czuły dotyk

mamo wróciłem zgaś światło
już sam potrafię
czuwać

dotykam dłonią policzek
nie oddawaj
proszę


Mam większe zmartwienia

ale to jeszcze nie powód
żeby z tobą nie mieć
mniejszych


Dobij

przecież potrafisz
błaga mnie wiersz
trzyma za rękę


Pogrzeby w czasie zarazy

tylko pięć osób z rodziny
najbliżsi grabarze
i ksiądz

w odległości jakby każdy
daleko przy swoim
grobie

patrzę a obok
mój przyjaciel
z lat

uśmiechnął się
zostawiłem dłoń
na płycie
—————

Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko