Paweł Krupka – Wspomnienie Tadeusza Daszkiewicza

0
97
Fot. z archiwum rodziny pisarza

29 kwietnia odszedł od nas Tadeusz Daszkiewicz, zasłużony literat, naukowiec, wydawca oraz promotor kultury i nauk humanistycznych. Pochodził z Kresów, urodził się w Równem, gdzie spędził dzieciństwo. Szkoły kończył w Łodzi, a dorosłe życie spędził między Łodzią i Warszawą. Z wykształcenia socjolog i kulturoznawca, był wieloletnim pracownikiem naukowym Instytutu Filozofii i Socjologii PAN. Przede wszystkim jednak był niestrudzonym, pełnym energii i pomysłów animatorem kultury jako wydawca i działacz społeczny.

Wkrótce po liberalizacji gospodarki, w 1990 roku, założył w podwarszawskich Łomiankach oficynę wydawniczą Heliodor, która przez niemal cztery dekady wydawała po kilkanaście książek rocznie. Była to głównie literatura piękna oraz humanistyka – filozofia, socjologia i antropologia kultury. Heliodor wydawał dzieła literackie pojedynczo i w seriach wydawniczych. Dwie takie serie miałem zaszczyt i przyjemność wspólnie z Tadeuszem redagować. Pierwszą z nich, rozpoczętą w 2004 roku na okoliczność powrotu Igrzysk Olimpijskich do Aten, były międzynarodowe antologie poezji o tematyce sportowej i olimpijskiej, wydawane co dwa lata na igrzyska letnie i zimowe. Zawierały utwory polskie w wersji oryginalnej i przekładzie na język kraju – gospodarza igrzysk oraz utwory z tegoż kraju w oryginale i po polsku. Tych antologii przez niemal dwie dekady wyszło aż siedem – od Aten do Rio.

W antologiach olimpijskich objawiał się młodzieńczy, sportowy duch Daszkiewicza. Kiedy rozpoczęliśmy współpracę był już emerytem, lecz jego umysł był wciąż świeży, radosny i beztroski. Nigdy nie zrażał się trudnościami, potrafił z olimpijskim spokojem i łagodnym uśmiechem znajdować wyjście z najbardziej napiętych i zagmatwanych sytuacji. Ten właśnie uśmiech i spokój, będąc młodym pisarzem i początkującym redaktorem, wyniosłem jako największy skarb ze współpracy z Tadeuszem. Tworzony przezeń nastrój optymizmu i radosnej przygody udzielał się wszystkim jego współpracownikom.

Oprócz antologii olimpijskich, Daszkiewicz wydawał także przez wiele lat doroczne antologie opowiadań olimpijskich, nagrodzone w konkursach dla młodzieży szkolnej im. Jana Parandowskiego. Przez wiele lat działał w komisji kultury i edukacji olimpijskiej PKOl i poza wspomnianymi wyżej wydawnictwami seryjnymi, redagował i wydawał wiele pojedynczych publikacji książkowych i albumowych o historii polskiego sportu i ruchu olimpijskiego.

Druga seria wydawnicza, którą redagowałem w Heliodorze, nosiła znamienny tytuł Zbliżenia i publikowaliśmy w niej zbiory poezji polskiej oraz z innych krajów także w wersji dwujęzycznej, z załączonymi przekładami. Redagowałem serię polsko-grecką i polsko-włoską. W każdej z nich wyszło ponad dziesięć książek. Koledzy redagowali także polsko-angielską i polsko-niemiecką. Były to czasy, kiedy wydania dwu- lub wielojęzyczne nie były tak popularne, jak dzisiaj. Daszkiewicz, będąc socjologiem i antropologiem kultury, uważnie jednak obserwował procesy globalizacyjne i umiał wyciągać z nich właściwe wnioski w planowaniu wydań.

Po kilku latach działalności wydawniczej Heliodora do książek doszedł kwartalnik naukowo-artystyczny Quo vadis?, będący osobliwą i pionierską fuzją sztuki i humanistyki. Współpracowali z nim uczeni różnych specjalności, publicyści i krytycy. Z uwagi na niski nakład pismo było rozchwytywane, bowiem stanowiło na mapie polskich periodyków ciekawe novum. Był to też kolejny rzeczowy dowód oryginalności i pomysłowości Daszkiewicza, który zawsze szedł nieco pod prąd i wchodził w głębokie nisze kultury, odkrywając w nich rzeczy na pozór oczywiste, lecz niezauważone lub zaniedbane przez modnie i globalistycznie brzmiący „mainstream”.

Równie oryginalna i niszowa była twórczość literacka Daszkiewicza. Niezbyt obfita, lecz wszechstronna i osobliwa. Wydał kilka zbiorów poezji, spośród których przytoczę te, które najbardziej zapadły mi w pamięć z uwagi na oryginalność tematyki i warsztatu: Kamienie pamięci, Bagienne bogi, Zapiski z daleka i z bliska oraz Bębny tej nocy znowu śpiewały. We wszystkich tych zbiorach zwraca uwagę oryginalne, „hybrydowe” podejście do materii literackiej, styl i ekspresja na pograniczu liryki, epiki i eseju oraz niezwykle bogaty zakres tematyczny. Tadeusz z pozoru, lecz tylko z pozoru nie był wielkim podróżnikiem, bowiem większość tysięcy przebytych kilometrów przemierzył między Warszawą i Łodzią. Jednak jego otwarty, młodzieńczy umysł przebiegał wszystkie epoki i kontynenty oraz bystrym okiem badacza dostrzegał i zapisywał wiele niezwykłych elementów, często niezauważanych przez stałych bywalców dalekich krain.

Daszkiewicz opublikował też powieść Posterunki zdjąć i dwa zbiory opowiadań. Równie zaskakujące, jak „hybrydowa” twórczość wierszowana. Wobec niezwykle intensywnej działalności wydawniczej i społecznej, dziwiliśmy się jak znajduje czas i spokój ducha na twórczość własną, której staranność zdradzała nieśpieszne i przemyślane podejście do dzieła. O wielu obliczach Tadeusza można pisać długie tomy i wciąż pozostanie niedosyt. Ja zapamiętałem go jako mentora i towarzysza przygód z pogranicza sztuki, sportu i nauk humanistycznych. Statecznego mędrca, a równocześnie uśmiechniętego, wiecznego młodzieńca. I takim niech pozostanie w naszej wspólnej pamięci.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko