Krystyna Konecka – O KRONIKACH (Z. Fałtynowicza) i patronce Marysi (Konopnickiej)

0
82
KRONIKI według Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach. Fot. K. Konecka

     Styczeń A.D. 2022. Informacje z końcówki roku poprzedniego. Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu wydało utwórz 1904 r.  tej dawnej, godnej właścicielki dworku  pt. Polskie ziemie: krajobraz… Dwudziestopięciolecie działalności obchodziło wydawnictwo słowo/obraz/terytoria, które ma swoją siedzibę w Gdańsku Wrzeszczu… Przedsiębiorstwo „Dom Książki” złożyło wniosek o upadłość, a 5 stycznia 2022 r. zakończyła działalność księgarnia „Atena” w Augustowie… 13 stycznia tego roku w Shrewsbury (Wielka Brytania) zmarł artysta Bogdan Hildebrandt, urodzony w Grajewie… 20 stycznia Miejska Biblioteka Publiczna w Kętrzynie zorganizowała spotkanie z Krzysztofem Czyżewskim, współtwórcą Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach oraz Fundacji Pogranicze… 25 stycznia w księgarni PIW w Warszawie Wojciech Kass zaprezentował wydany przez to wydawnictwo wybór wierszy Kamyk metafizyczny; wiersze i poematy z lat 1996-2021… Dwa dni później gościem Kawiarenki Literackiej w Augustowie była Anna Piwkowska… 3 lutego w swoim domu w Milanówku zmarł wybitny poeta, eseista, tłumacz Jarosław Marek Rymkiewicz, a w Bukowinie Tatrzańskiej – powieściopisarka, nowelistka, dramaturg Maria Nurowska, urodzona pod Sejnami na Suwalszczyźnie… W dwumiesięczniku „Książki. Magazyn do czytania” (2022 nr 1) portret Marii Konopnickiej, patronki roku 2022, nakreśliła Małgorzata I. Niemczyńska, a Magdalena Grzebałkowska w swoim felietonie napisała: …Mam swoją małą teorię, że wszystkim pokazywała figę i żyła tak, jak chciała, kładąc swój talent w ofierze narodowi.

     I tak  – do końca lutego i poprzez cały marzec. Nie ściśnięte notatki, odfajkowujące ważne i mniej istotne wydarzenia ze sfery literatury i kultury: każde z nich rozwija się w komentarz lub też story o konkretnej osobie i jej dorobku trwającym lub też właśnie zamkniętym… Nie zdarzyło mi się zetknąć kiedykolwiek z periodykiem, który w równie atrakcyjny, perfekcyjny, rzetelny sposób dokumentowałby sytuacje i zjawiska literackie swojego regionu jak ma to miejsce w przypadku KRONIK z podtytułem… „Według Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach”.

     Kiedy teraz, w kwietniu pojawił się jubileuszowy, bo 50 numer KRONIK, żal byłoby nie skorzystać z okazji zaprezentowania tego edytorskiego fenomenu, który mieści w sobie wszelkie synonimy jak pamiętnik, zapiśnik krytyczno-literacki, memuar, literackie silva rerum, ogarniające terytorialnie nie tylko rodzime Suwałki czy województwo podlaskie, ale też spory fragment Warmii i Mazur, dawne Kresy z ich dziedzictwem kulturowym, a także, jak gdyby istniejące tuż za opłotkami Suwalszczyzny, splecione przedziwnością losów pisarzy i poetów wywodzących się stąd lub rozmiłowanych w tradycji i urodzie tej ziemi – tak odległe miasta jak Gdańsk, Wrocław czy Kraków. I, oczywiście, Białystok, Zielona Góra i wiele innych. I tak to wszystko przybliża się, rozpamiętuje, analizuje w lekturze niby kronikarskiej, a podawanej piękną współczesną polszczyzną, z precyzyjnym opisem bibliograficznym, jeżeli wymaga tego prezentacja konkretnej książki.

     Nic nie dzieje się bez przyczyny, nic nie zdarza się przypadkowo, wszystko jest po coś. To nie przypadek, że od początku (od roku 2006) redaktorem (twórcą) „KRONIK” – kwartalnego dokumentu wewnętrznego Muzeum im. Marii Konopnickiej, Oddziału Muzeum Okręgowego w Suwałkach jest Zbigniew Fałtynowicz, wieloletni kustosz tej szacownej placówki, bibliograf, wrocławski filolog polski, ale rdzenny suwalczanin, rozmiłowany w Miłoszu, Herbercie, Leszku Aleksandrze Moczulskim i ich twórczości tak jak i w przyrodzie oraz przeszłości tego tajemniczego, wciąż inspirującego kolejnych twórców, północno-wschodniego skrawka Polski. W roku 2007 ukazała się jego książka „Wieczorem wiatr. Czesław Miłosz i Suwalszczyzna”. W roku następnym czytelnicy otrzymali w jego opracowaniu odkrywczą opowieść pt. „Podróże bliskie. Zbigniew Herbert i Suwalszczyzna”, dokumentującą – poprzez teksty i fotografie – dziewięciokrotne (w przeciągu trzydziestolecia) ekspedycje poety-globtrotera w odległe od stołecznego i światowego gwaru rejony. W autorskim Epilogu tej fascynującej lektury Zbigniew Fałtynowicz umieścił refleksje zarówno uniwersalne jak i osobiste. Oto po latach, nabierają one mocy magicznej, właśnie teraz, nie kiedy indziej, wzbogacając jubileuszowy charakter roku 2022:

      Latem 2002 roku Muzeum im. Marii Konopnickiej Oddział Muzeum Okręgowego w Suwałkach urządziło wystawę „Zbigniew Herbert. Epilog burzy” przeniesioną z Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie (…). O wystawie w Suwałkach, która była wydarzeniem, przypomina po wsze czasy brzoza, posadzona w ogrodzie muzeum przez obecne na wernisażu Katarzynę Herbert i Halinę Herbert-Żebrowską (…). Niedaleko niej rośnie świerk Marii Konopnickiej i dąb Czesława Miłosza. Szczęśliwy to kraj, który ma poetów k o n i e c z n y c h – Konopnicką, Miłosza, Herberta. Szczęśliwa to kraina, która tak mocno jest obecna w biografiach tych pisarzy. Obok informacji, dzisiaj przypominających o 20. rocznicy tych uroczystości, moją uwagę zatrzymały końcowe zdania Epilogu:

     Kiedy 6 września 1954 roku Herbert wsiadł do kajaka, co odnotował w swoim kalendarzyku, by rozpocząć pierwszą podróż po Suwalszczyźnie, tego dnia w suwalskim szpitalu przyszedłem na świat. Dano mi na imię Zbigniew. Pomyślałby tego dnia trzydziestoletni poeta urodzony we Lwowie, że wraz z pluskiem jego wiosła niesie się pod niebo pierwszy krzyk późniejszego apologety…

     Niemal dekadę wcześniej (w roku 1998) Zbigniew Fałtynowicz wydał antologię poezji o Suwalszczyźnie pt. „Gdzie jeziora syte przestrzenią obłoków”, której rozdziały pospajał wzruszająco osobistymi komentarzami. Rozpamiętując niegdysiejszą wyprawę do Miłoszowej Krasnogrudy z suwalsko-krakowskim poetą Leszkiem Aleksandrem Moczulskim i jego żoną Krystyną, zwierzał się:   …zastanawiałem się nad powinowactwem doznań i myśli; życiorysów. Także nad tym, czy często jeszcze usłyszę, ilekroć ujawnię gdziekolwiek w Polsce miejsce swojego pochodzenia, słowa: to tam, gdzie urodziła się Konopnicka….

     Maria Stanisława Konopnicka, córka Józefa Wasiłowskiego i Scholastyki z Turskich urodziła się w Suwałkach przy ul. Petersburskiej 200 –  dzisiaj to ul. Tadeusza Kościuszki 31 – w dniu 23 maja 1842 roku. Spędziła tutaj pierwsze siedem lat życia, zanim rodzina przeniosła się do Kalisza, i dalej… (Kiedykolwiek zdarza mi się tutaj bywać, myślę o wielkiej pisarce jako o małej, siedmioletniej Marysi, a także – o dwunastoletniej „sierotce Marysi” – jako osierocona jej rówieśnica (wiem, co mówię) i odtwórczyni w dawnym szkolnym przedstawieniu – za sprawą anemicznej postury – roli sierotki Marysi wędrującej w towarzystwie Podziomka od królowej Tatry…).  W domu – dworku, zaadaptowanym blisko pół wieku temu na Muzeum im. Marii Konopnickiej spotykają się na stałych ekspozycjach i atrakcyjnych imprezach entuzjaści dorobku twórczego autorki „Roty”, „Pana Balcera w Brazylii”, a zwłaszcza baśni „O krasnoludkach i sierotce Marysi”. Tu także znalazła swoje miejsce redakcja „KRONIK według Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach”, wychodzących spod pióra kierownika tej placówki. Jak ważne okazało się dzieło pisarki i poetki, świadczy ubiegłoroczne, październikowe posiedzenie Sejmu, kiedy to ustanowiono rok 2022 – rokiem Marii Konopnickiej. Warto zacytować wyimki z parlamentarnej uchwały: Maria Konopnicka …zasłynęła prozą nowelistyczną i utworami dla dzieci oraz zajmowała się krytyką literacką, m.in. na łamach „Kuriera Warszawskiego” (…). Tworzyła liryki i pieśni o tematyce patriotycznej i społecznej oraz obrazki poetyckie. Dokonała przełomu w polskiej literaturze dla dzieci, podnosząc tę dziedzinę pisarstwa na wyżyny artyzmu (…). Współorganizowała protest światowej opinii publicznej przeciwko niemieckim represjom wobec dzieci polskich we Wrześni w latach 1901-1902 i ustawom wywłaszczeniowym (…). O „Rocie”, powstałej w roku 1908, napisano: …wiersz patriotyczny, który był protestem przeciw polityce germanizacji w zaborze pruskim i odegrał znaczącą rolę w dziejach Polaków (…) W 1926 roku władze niepodległej Rzeczypospolitej rozważały „Rotę” jako hymn narodowy.

     Cóż za zbieg okoliczności, przecież niezamierzony. Oto na początku kwietnia tego roku, zatem wciąż aktualne w maju 2022, i w czerwcu (jako że edycja nr 51 pojawi  się dopiero na początku lipca), ukazały się KRONIKI jubileuszowe – z numerem 50. Tak więc złote gody „kwartalnego dokumentu”, który za sprawą założyciela i redaktora Zbigniewa Fałtynowicza, stał się pełnoprawnym czasopismem literackim, zbiegają się ze 180. rocznicą urodzin Marii Konopnickiej, patronującej muzeum, a zatem i – KRONIKOM. I tak to, wychodząc od tytułu baśni o krasnoludkach, zrodził się, per analogiam, tytuł niniejszego tekstu: „O KRONIKACH (Z. Fałtynowicza) i patronce Marysi (Konopnickiej)”…  Zobaczymy, co też w kolejnych wydaniach zostanie napisane o obchodach Roku Marii Konopnickiej…

     Powtarzam. Nic nie dzieje się bez przyczyny, nic nie zdarza się przypadkowo, wszystko jest po coś. Zastanawiałam się, do kogo, do czego porównać fenomen tego zjawiska jakim są KRONIKI. Nie bardzo przystawał mi Długosz czy Wincenty Kadłubek, ukierunkowani na wydarzenia historyczne i apoteozę „władz”. Raczej – marmurowa stela sprzed naszej ery, zwana „kroniką paryjską”, zawierająca poza wydarzeniami politycznymi (cóż) zapis mitycznych wydarzeń kulturalnych, szczególnie literackich. Szczególną „wizytówkę” KRONIK przeczytamy w podsumowaniu wydarzeń z trzech miesięcy. Otóż …pierwsze cztery numery pisma (w tym nr 3-4 podwójny) ukazały się w 2006 roku. Pismo wznowiono w 2010 roku, zachowując ciągłość numeracji…. Skład i współpraca graficzna to domena Kazimierza Sobeckiego. Ale internauci nie znajdą żadnego tekstu na ekranie. Świadomie – czytamy – nie ma wersji elektronicznej. Pismo jest rozsyłane do konkretnych odbiorców, którymi są: literaturoznawcy z ośrodków uniwersyteckich w kraju, pisarze, wydawcy, animatorzy kultury, nauczyciele, bibliotekarze, muzealnicy. Komplety KRONIK dostępne są w licznych, najbardziej renomowanych książnicach i wydawnictwach w kraju, m.in. w Bibliotece Narodowej w Warszawie czy Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Wrocławiu.

     Warto zatrzymać się nad każdym z zamieszczonych w najnowszej edycji tekstów. Jest tu interesujący komentarz krytyczno-literacki Marka Bernackiego na temat wiersza „Dlaczego?” Czesława Miłosza, obszerne omówienie Katarzyny Wądolny-Tatar pomnikowego dzieła, jakim jest pierwszy tom „Suwalskiego słownika biograficznego” czy Tadeusza Budrewicza o drodze poetyckiej sprzed wieku suwalczanina Stanisława Staniszewskiego. Należy podkreślić, że prof. Tadeusz Budrewicz, od lat wspierający swoim piórem KRONIKI, jest m.in. członkiem rady Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu – ostatniego domu pisarki, podarowanego przez naród w uznaniu jej dorobku. Ten sam autor zdążył dla ostatniej edycji omówić cenny do nich dodatek – „Bibliografię KRONIK”, która pojawi się niebawem. Prof. Tadeusz Budrewicz podkreślił, iż …bibliografia rejestrująca i porządkująca fakty jest również konstruktem myślowym, który daje czytelnikowi obraz, mapę, chronotop minionego wycinka czasu. Nie sprawozdając analitycznego trudu autora w tym skrótowym tekście, przytoczę tylko słowa ważkie o KRONIKACH: …dopiero dzięki bibliografii pisma zdałem sobie sprawę z rzeczywistego bogactwa ich zawartości.

     Jedną z najpiękniejszych koncepcji autorskich czasopisma (pozostańmy przy tym terminie) jest honorowanie przekrojowymi, analitycznymi, czasem nieco hagiograficznymi (cóż stąd?) tekstami dorobku twórców wywodzących się z regionu, bądź związanych z nim wieloletnimi powrotami i dziełami. Tak więc, poza zwykłymi edycjami KRONIK, na przestrzeni lat pojawiały się też monograficzne, czyli wydania specjalne, jak to miało miejsce m.in. w przypadku Leszka Aleksandra Moczulskiego z Krakowa (2013), Kazimierza Orłosia z Warszawy (2015), Erwina Kruka z Warmii (2016) czy Andrzeja Krzysztofa Waśkiewicza z Gdańska (2017). Można by uskładać taki numer z barwnych tekstów wrocławskiego krytyka literackiego Jana Stolarczyka, opisującego m.in. postać i dzieło Tadeusza Różewicza. W jubileuszowej edycji udało się znaleźć godne miejsce dla podlasiaka, mieszkającego od 20 lat w Gołdapi, prozaika i krytyka literackiego Jana Jastrzębskiego, autora takich zbiorów opowiadań i powieści jak: ”Fado o ogrodach”, „Drżąc”, „Błoto”, „Prozy kolejowe”, „Dzwonek”, czy „Zaćmienie księżyca”. Z okazji 70 rocznicy jego urodzin red. Fałtynowicz przygotował znaczący wybór cytatów z tej szczególnej twórczości, o których Wojciech Kass napisał, iż …są rewelacyjne; nurkowanie w głębiach, niekiedy prawdziwie uduchowione, niekiedy naładowane napięciem egzystencjalnym i wypełnione piętnem tragiczności. Są właściwie poezją rozpisaną na prozę…. Do tego – refleksje Mateusza Moczulskiego (syna L. A. Moczulskiego), który dokonał adaptacji „Błota” na spektakl dla Teatru Dramatycznego im. Al. Węgierki w Białymstoku, oglądany niedawno przez publiczność w Gruzji i Armenii. Do tego – opracowana przez Zbigniewa Fałtynowicza, wydana przez suwalskie Muzeum –  urodzinowa składanka monograficzna o jubilacie…

     Fajni są ci wszyscy ludzie, także nie wymienieni z nazwiska, skupieni wokół KRONIK: kompetentni, przyjaźni, z poczuciem humoru. Nie inaczej „zrekapitulował” sens istnienia czasopisma, obecny swoim dorobkiem literackim i animatorskim w zasadzie w każdej edycji, kustosz muzeum im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu – Wojciech Kass. Spośród jego „Jedenastu powodów, dla których czytam „Kroniki” wskażę chociażby pierwszy, odnoszący się do patronki pisma: Czy Zbigniew Fałtynowicz (…) nie jest takim odległym wnukiem szlachetnego Koszałka Opałka, jego żywym wcieleniem na gruncie suwalskiej krainy…?. Po dziewiąte (a należałoby przeczytać z uwagą wszystkie argumenty po kolei) – zaludnienie „Kronik” jest duże, dlatego są sporych rozmiarów kolonią literacką i artystyczną, niektórzy widzą w niej nawet miasteczko (…) z kwartału na kwartał podają mnóstwo tytułów, dlatego są biblioteką. Przywołują mnóstwo wydarzeń literackich i kulturalnych, dlatego są festiwalem, od łacińskiego festivus – radosny, świąteczny.

     Od siebie dodam: są w dużym stopniu zapisem autentycznej obecności Zbigniewa Fałtynowicza w miejscach, często odległych, gdzie właśnie dzieje się zdarzenie warte odnotowania w kolejnej edycji. Jeżeli w Krakowie celebruje się rocznicowe przywołanie twórczości Leszka Aleksandra Moczulskiego – red. Fałtynowicz będzie tam osobiście. Podobnie jak to miało miejsce latem 2021 roku w przygranicznej Krasnogrudzie podczas Międzynarodowego Forum Kultury i Poezji – w 110 rocznicę urodzin Czesława Miłosza. Na werandzie dworku antenatów Noblisty tamże obok Tomasa Venclovy, autora przekładu na język litewski promowanej właśnie księgi z „Traktatem poetyckim” Miłosza. W galerii Strumiłło „as” w Maćkowej Rudzie. W grudniu 2021 roku  hotelu „Warszawa” nad jeziorem Necko podczas promocji antologii „Wiersze od Augustowa” (w opracowaniu redaktora). W styczniu 2022 r. na wieczorze autorskim Anny Piwkowskiej w augustowskiej Kawiarence Literackiej Janiny Osewskiej. W lutym 2022 – w Książnicy Podlaskiej na promocji książki „Traktat barbarzyńcy” autorstwa Michała, juniora. W marcu 2022 w Augustowie na kolejnym spotkaniu literackim w APK… Każda taka obecność przełoży się na ciekawy, często drobiazgowy, tekst w KRONIKACH. To nie wszystko. Jeżeli w koleżeńskiej korespondencji wyniknie potrzeba odnalezienia wyjątkowego materiału, Zbigniew Fałtynowicz zdobędzie go, zeskanuje, wyśle. Pomoże, dopowie, uzupełni… Dlatego i KRONIKI są tym, czym są. Sercem pisanym dziełem dla potomnych.

Dom rodzinny M. Konopnickiej to siedziba Muzeum, gdzie powstają KRONIKI… Fot. K. Konecka

Krystyna Konecka

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko