Piotr Wojciechowski – KONTREDANS MOTYWACYJNY

0
69

    Wiem, że po amatorsku drepcę na szlakach, po których inni śmigają na skrzydłach teorii psychologicznych, socjologicznych, antropologicznych  – oczytani, wykongresowani, nasympozjowani. Uzbrojeni po zęby w aparat pojęciowy.

       Ja tylko pędzę przez strony powieści kierdel fikcyjnych postaci i wiem, że muszę im dać jeść. A one żywią się impulsami motywacji. One bez motywacji ani kroku, one bez motywacji ani be ani me w dialogach.

       Moim skromnym punktem wyjścia jest samoświadomość kaszy w mózgu. Podejrzewam, że w pewnym stopniu inni też to mają i muszą to mieć postaci literackie.

      Kasza w mózgu to znaczy pewien bałagan wiedzy, instynktów, uprzedzeń, zasad, nawyków, chceń i ciągot. Dla przygotowania działania lub choćby wypowiedzi pisemnej czy ustnej, podejmuje się chwilowe, czasem paniczne, czasem leniwe próby uporządkowania, dojścia do jakieś samowiedzy, systemu wartości, racjonalizacji motywów, ustawienia siatek hierarchii i zależności.

   Aby temu podołać, od zawsze uczę się od wielkich. Czytałem ostatnio – głośno i rodzinnie – powieść Georgesa Duhamela „Krzyk z głębokości”. Ta skromnych rozmiarów powieść opowiada o latach trzydziestych, i czterdziestych XX wieku, o wykształconym inteligentnym paryżaninie, zarządzającym wytwórnią farmaceutyczną. Feliks to racjonalista, cynicznie i pragmatycznie dąży do władzy i do majątku. Wojna i okupacja, a także spotkanie demonicznego faszysty, agenta wpływu, stopniowo przemieniają Feliksa w kolaboranta, współpracownika Gestapo,  pozwalają mu też zawładnąć firmą. Potem, dzięki sprytowi i przypadkom, udaje mu się nie tylko uniknąć kary, ale także  uchodzić za zasłużonego w Ruchu Oporu. Powala go w końcu samotność, starość i choroba.

     Jest coś przeraźliwie aktualnego w przemianie Feliksa, opisanej przez dialogi z agentem. Udający Francuza agent sączy Feliksowi przekonanie, że nikt  nie jest ani dobry, ani zły, bo zło czy dobro zależy od sytuacji. A skoro nie jest się ani dobrym, ani złym, korzystniej wybrać zło. Tu, na biesiadzie literackiej, dodać muszę, że Duhamel ogranicza swoją stylistykę ironicznego, ciepłego realizmu i wprowadza w nią postać agenta nazisty jakby wyjętą z kolekcji postaci Hermana Hessego. Efekt jest znakomity.

    Wróćmy jeszcze do spraw motywacji, które Duhamel opisuje z taką wirtuozerią.

    Motywacje naszych książkowych bohaterów mają tę samą strukturę, co ludzkie motywacje, które przesądzają przyszły los Polski i Europy. Czasy kryzysu stają się przecież czasami psychologicznego i kulturowego rozdroża. Tak, właśnie te nasze codzienne motywacje, które decydują, jak głosujemy, czego się uczymy, gdzie szukamy pracy, co kupujemy,  z kim tworzymy rodziny, kiedy decydujemy się na dzieci – tak,  te sumujące  się decyzje dają busolę przyszłości.

    Ostatecznie chodzi o przyjęcie lub odrzucenie hipotezy o wolności człowieka, o wolnej woli. Chodzi także o uświadomienie sobie jakie potężne mechanizmy rządzą w świadomości i podświadomości. W tych mechanizmach splątało się to, co można przypisać skutkom ewolucji gatunku, i to, co wielu z nas chce przypisać interwencji mocy spoza materii, działaniu Boga i pouczeniu przez Objawienie. Mechanizmy motywacji  działają  w każdym mężczyźnie i w każdej kobiecie, a także w relacji pomiędzy nimi. Te mechanizmy decydują, że Stanisław Wokulski kocha tę, a nie inną, piękną klientkę swojego sklepu, te mechanizmy decyduję, że Feliks z powieści Duhamela skazuje na zagładę swojego wspólnika, Żyda Winterberga, a kapitan statku „Patna” z książki Conrada zbyt wcześnie opuszcza pokład.  Są pisarze piszący dużo o motywacjach. Inni, równie znakomici, pokazują bohatera w działaniu. Motywacje rekonstruuje czytelnik

   Jako przyrodnik i ekolog muszę  widzieć osoby ludzkie jako osobniki gatunku. A gatunek homo sapiens też rości sobie prawa do cząstki ludzkiej wolności. Działa przez geny, hormony, instynkty. Ludzie, a także postacie literackie, mają rodzić się, żyć i przemijać, to jest ich „trwanie”. Gatunek, do którego razem należą ludzie i postacie literackie, także ma trwać i nie przemijać, to jest to drugie „trwanie”, o którym przeważnie nie myślimy.

    Dwie wersje trwania spotykają się w rodzinie i społeczności, tam wspomagają  się, bądź konkurują. Dorzucić można, że w świecie  literatury trwanie, ciągłość postaci, spotyka się z trwaniem określonego gatunku literackiego, powieści czy opowiadania.

    Budując  postać literacką muszę widzieć, jak wpływają na przestrzeń jej wolności czynniki zewnętrzne, kultura, polityka, ekologia, mechanizmy rynku. Kultura ma swoje humanistyczne mitologie, rynek konkurencyjnie tworzy  mity promocji. W losach, prawdziwych czy fikcyjnych, można rozpoznać i opisać sprzymierzanie się motywacji z zewnątrz  z motywacjami własnymi osób.  Rynkowe mitologie promocji zręcznie wzmacniają to, co już motywowane osobniczo chciwością, erotyzmem, pychą. Bywa to wspomagane przez negowanie motywacji przyzwoitości, cyniczne i oszukańcze posługiwanie się reklamową wizją szczęścia rodzinnego.

      Działanie mechanizmów demokracji i rynku sprawia, że motywacje sumują w sposób „demokratyczny” – gdy wielu ludzi wyznaje jakąś religię, praktykuje pewien obyczaj, kupuje pewien produkt, głosuje na pewnego polityka. Wybór jednostki nie pozostaje własnością jednostki, bo są te sumujące mechanizmy. Duhamel, który zaraz po wojnie opisał losy swojego Feliksa, uczynił to dlatego. że musiał się jakoś rozliczyć z tą częścią Francji, która kolaborowała.

    Osobliwie posłużył się w swojej książce postacią nazistowskiego agenta wpływu. Jego Abel Zamian to typ demoniczny, promieniujący erotycznym napięciem i emanujący aurę tajemnicy. Udaje Francuza, bogacza, filozofa, wydawcę. On nie jest obecny w świecie Feliksa, on się zjawia. Nie rozmawia, ale naucza i uwodzi. W końcu pojawia się w scenie ucieczki okupantów z  Paryża. Ma na sobie hitlerowski mundur, polową panterkę. Znika, odjeżdża luksusowym autem. Myślę sobie, że niełatwo byłoby Duhamelowi napisać powieść o Ablu Zamianie, nazistowskim agencie wpływu.

    Ale to jest temat dla literatury współczesnej, dla wielkiej powieści o mediach uwikłanych w polityczne gry. Pojawi się może powieść opisująca psychikę i duchowość mistrzów manipulacji. Jakie są motywacje tych, którzy chcą rządzić naszymi motywacjami? Jak pokazać kategorie przewodników stada, mężów stanu, wodzów, agentów wpływu, szamanów i proroków. Jacy są ludzie, którzy godzą się być  ich narzędziami? Próbowałem stworzyć  postać despotycznego szamana opisując w powieści „Zły watr”  dyrektora Teatru Wiecznego, Slobo Vuka, ale przecież nie odważyłem się zrobić z niego centralnej postaci. Może wart był tego? Dobrze się o nim pisało.

      Bardzo różne motywacje stoją za naszymi, ludzkimi  decyzjami. Warto o nich pisać, ciekawie o nich poczytać. Bo my przez te decyzje dajemy władzę partiom i państwu. Motywacje ludzkie dają też władzę podmiotom rynku – producentom, sprzedawcom, finansistom, ubezpieczycielom, poprzez akt zakupu – usług, towarów, kredytów. A władzę mediom dajemy przez rozmaite akty odbioru – kupowanie prasy, słuchanie radia, oglądanie TV, otwieranie stron Internetu. Ale to już się komplikuje.  bo media chociaż zależne od polityków, chociaż zależne od rynku, same mają swoje korporacyjne cele.

        Myślę, że równie współczesna jak powieść o kacykach manipulacji, byłaby powieść o wolontariuszach akcji humanitarnych,  o  motywacjach tych, którzy idą pod prąd regułom kariery, nakazom konsumenckiego stada, często wbrew swoim bliskim.

       A mnie jest żal, że piszę teraz książkę o ludziach gór i niewiele mogę użyć z tych wszystkich mądrości  o motywacjach. Ludzie gór potrafią być przeraźliwie bezinteresowni i nieobliczalni w swoich pasjach i w życiu. Jeden z nich, wybitny himalaista, na pytanie, dlaczego idzie w góry, odpowiedział – ponieważ istnieją.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko