Tag: felieton
Piotr Wojciechowski – EUROPA I BYK ZAMORSKI
Czytam książkę o miłości. To pomaga lepiej przyjmować sytuację, w jakiej znaleźliśmy się w ostatnich tygodniach. Bez oporu używam tu liczby mnogiej „znaleźliśmy...
Anna Nasiłowska – Wokół Muzeum Literatury
Dyrektorzy instytucji kulturalnych, pism, teatrów, muzeów mieli być wybierani w transparentnych konkursach. Konkurs nie do końca stanowi gwarancję, że wyłoni najlepszą kandydaturę, bo...
Andrzej Walter – Żałosny spektakl władców świata
Najlepiej dziś sprzedaje się awantura. Nocą lutowo marcową doszło do spektakularnej i bezprecedensowej grandy w amerykańskim Białym Domu. Patrzyliśmy na to z zażenowaniem, wiedząc...
Marek Jastrząb – Marzenia
To nie grzech je mieć, powiedziałem sobie, patrząc w niebieskie obłoki. Właściwie nie mam się czego wstydzić, mówię do niego dodając nieskromnie, że nawet...
Krystyna HABRAT – DELIKATNOŚĆ
Nieraz już chciałam o tym coś napisać, ale że temat delikatny, przepuszczał przodem te pchające się bardziej nachalnie sprawy. Dziś jednak nie wytrzymałam i...
Ludmiła Janusewicz – O poezji i trójkątach
Poeci umieją formułować myśli, powodują, że świat wydaje się piękniejszy, niż w rzeczywistości - przeczytałam gdzieś w internecie.To twierdzenie można porównać do powiedzenia, że...
Marek Jastrząb – Dziennikarskie hopsasa
Wieści, jakie sobie serwujemy na dobry początek niemiłego dnia, to bezlik samochodowych karamboli, latające szczątki ludzkich ciał, selfiki z ulicznych agonii, pożary i wybuchy,...
Krystyna HABRAT – PRZECZYTAŁAM POGODNĄ POWIEŚĆ
- felieton –
Zegar wybił przed chwilą cztery razy, co oznaczało czwartą po południu, a za oknem sąsiedni blok cały zaróżowiony jest słońcem.
To było 2...
Piotr Wojciechowski – POŻEGNANIE TAMTEGO POCZUCIA HUMORU
Kochane siwe łby, ostatni weterani STS-u, spotkali się w niedzielę 19 stycznia w Klubie Księgarza. To było pożegnanie niedawno zmarłego Staszka Tyma i wspomnienie imienin Henia Malechy,...
Marek Jastrząb – Zbyteczna obecność pawilonów
Były trzy. Ukryte wśród drzew, przeważnie sosen, przeszkadzały mi w marszrucie, niepokoiły natłokiem przykrych wrażeń. Przechodziłem tamtędy co dnia, skracałem sobie drogę do pracy....





