Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
115

Czy ścisłość może być umowna i czy odwrotnie też

Lekturze tej pośmiertnie wydanej autobiografii Jerzego Pilcha towarzyszyło mi nieco dziwne uczucie. Zapewne nie jest ono zbyt ważne i należy do indywidualnej, subiektywnej „alchemii” czytania, ale podzielę się nim, tym bardziej, że „uczucia dziwne” dołączyły do obiektów badań naukowych. Pilch był pisarzem tak bardzo wpisanym we współczesność, że jego odejście w ubiegłym roku nieco inaczej ustawiło „paralaksę” tej lektury. W przypadku pisarzy zmarłych dawno lub nie odznaczających się się szczególnym współbrzmieniem ze swoim czasem, tego rodzaju okoliczność zazwyczaj nie jest istotna, ale w przypadku Pilcha  może wpłynąć na aurę towarzyszącą lekturze. Tak, jakby w kontekście ją otaczającym brakowało żywej obecności pisarza, w tle rzecz jasna. Czytać Pilcha, błyskotliwego i przenikliwego komentatora rzeczywistości ze świadomością, że on już sam, osobiście, we własnej osobie, nie smakuje owoców swojej obserwacji? Rzeczywistość dzieje się dalej, a jego już nie ma i nie będzie mógł odnieść się do głosów czytelniczych, krytycznych, do komentarzy na temat swojej najnowszej książki. Odbieram to jako pewnego rodzaju, przez nikogo nie zamierzony, mankament okoliczności lektury. Dziwne uczucie, ale, jako się rzekło, zbyt subiektywne i zbyt przypisane do indywidualnej „alchemii” lektury, by je tu rozwijać. W „Autobiografii…” Pilch powrócił do swojego dzieciństwa w Wiśle, dzieciństwa w kulturowym kontekście ewangelickim, luterańskim. Pilch opowiada w swojej autobiografii o okolicznościach towarzyszących jego przyjściu na świat, o rodzinnym domu, o świecie kulturowym i społecznym, który go uformował, o ważnych dla niego osobach , a także o towarzyszących mu mitach i legendach. Przejście do opisu krakowskiego okresu swojego życia poprzedza Pilch ciekawym paradoksem sformułowanym we właściwym mu stylu. Brzmi on tak, że choć życie krakowskie miało się stać „początkiem prawdziwego życia, było jego końcem”. Mimo tej deklaracji opis krakowskiego okresu życia Pilcha jest być może bardziej nawet interesujący od opisu czasu go poprzedzającego. Niezależnie od wyżej wyrażonych obiekcji związanych z okolicznością jaką było odejście Pilcha z tego padołu, miłośnicy jego prozy, smakosze jego charakterystycznego stylu, jego frazeologii, która czyniła go autorem tak powszechnie czytanym lubianym, komentowanym, znajdą w tym tomie wszystko to co tak polubili. Nikt tak jak on nie potrafił odnieść się do zdarzeń dookolnych, bieżących, z życia społecznego, obyczajowego czy politycznego ale też do „wszelkich spraw naszego świata” w sposób tak odbiegający od obiegowych opinii, od schematów myślowych, tak ekstrawagancki, tak subiektywny. Nie wypadałoby przy tej okazji nie odwołać się do autora, który był zarówno znawcą twórczości Pilcha, jak i jego przyjacielem, do profesora Mariana Stali. „Autobiografia w sensie ścisłym, a nawet umownym to taka opowieść o sobie, którą sam pisarz uznał za kanoniczną, a więc jedyną, jaka (jego zdaniem) nadaje się do przekazania innym. Pisząc ją, Jerzy Pilch dokonał ostentacyjnej redukcji zdarzeń należących do powierzchniowej warstwy własnego życia. Uczynił tak, by tym mocniej wyeksponować drugą, głęboką warstwę tegoż życia, stanowiącą klucz do jego tożsamości i sposobu widzenia świata. Umieścił w niej mityczną przestrzeń dzieciństwa spędzonego w Wiśle i wyjazd do Krakowa, lokujący go w istnieniu realnym, historycznym” – napisał Stala. Pilch, jak to on, wita nas w swojej książce tytułem przekornie tajemniczym. Stala sugeruje, że to żart Pilcha, polegający na zastosowaniu w stosunku do czytelników „komplikacji drugiego stopnia, sugerującej nieistniejący związek między ścisłością i umownością”. Tak czy inaczej, lektura Pilcha jest jak zawsze literacką ucztą.

Jerzy Pilch – „Autobiografia w sensie ścisłym, a nawet umownym”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2021,  str. 200, ISBN 978-83-0807-389-6

„Pust wsiegda budiet sołnce”

         Sarkastycznie humorystyczne zawołanie „Armia Radziecka z tobą od dziecka” znane było generacji urodzonej sporo przed rokiem 1993, kiedy to Armia ta została wycofana z terytorium Polski. Pewnie podobnie jak słowa naprawdę pięknej piosenki „Pust wsiegda budiet sołnce”. Akurat piszący te słowa piosenkę poznał dużo wcześniej niż powiedzenie. Kolejny tom prezentowanego już w „Dzienniku Trybuna” cyklu „Wszystkie barwy PRL” tym razem traktuje zarówno o stacjonowaniu Armii Radzieckiej na polskim terytorium, jak i o związanych z tą obecnością uwarunkowaniach, czyli o szeroko rozumianych relacjach polsko radzieckich w latach 1944-1989. Zbiór tekstów rozpoczyna rozmowa Mirosława Maciorowskiego, redaktora cyklu z profesorem Pawłem Machcewiczem, który zarysował kontekst tematu, jako punkt widzenia traktując układ w Jałcie („Jak rozumieć Jałtę”) oraz jego bezpośrednie konsekwencje, w tym m.in. „proces szesnastu” w Moskwie. W „Kresce Stalina” Marka Wąsa – o powojennych ustaleniach granicznych dokonanych na wschodniej granicy Polski, łącznie ze statusem Królewca i Mierzei Wiślanej. Następnie Beata Maciejewska o „Tajemnicach obławy augustowskiej” w lipcu 1945 roku, o grabieniu przez ZSRR terenów poniemieckich przyznanych Polsce („Stalin grabi zachód Polski” Józefa Krzyka). „Siodłanie krowy czyli jak wprowadzono w Polsce komunizm”  – temat znany, ale tym razem ujęty nie przez polskiego historyka, lecz z perspektywy od lat mieszkającego w Polsce historyka rosyjskiego Nikołaja Iwanowa. O najważniejszych aspektach okresu 1944-1956, zwanego okresem stalinowskim w tekście „Polacy pod butem Stalina”, także Józefa Krzyka, a o zjawiskach związanych z obecnością wojsk radzieckich w Polsce opowiada Piotr Osęka w tekście „Pod bratnią okupacją”. O dramatycznym epizodzie, jakim było strzelanie przez pijanego, radzieckiego porucznika do przypadkowych mieszkańców Szczecina i o zamieszkach, które były tego zdarzenia konsekwencją opowiada Adam Zadworny w „Strzałach lejtnanta Nieczupeja”. Piotr Nehring przypomniał znany fakt dramatycznej rozmowy nowego kierownictwa Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej z Władysławem Gomułką na czele, z delegacją radziecką pod przewodnictwem Nikity Chruszczowa. Tekst o tej dramatycznej w przebiegu rozmowy (19 października 1956) uzupełniony jest o jej zapis, który sporządził obecny przy rozmowie Jan Dzierżyński, sekretarz Chruszczowa  oraz o listę uczestników rozmowy, w której uczestniczyli m.in. Edward Ochab, Konstanty Rokossowski, Józef Cyrankiewicz, Roman Zambrowski, Łazar Kaganowicz. Tekst Adama Zadwornego „Na ambasadę, bracia!”, o wtargnięciu manifestantów do radzieckiego konsulatu w Szczecinie w grudniu 1956 roku, co skądinąd stało się dla władz polskich impulsem do powołania ZOMO czyli Zmotoryzowanych Obwodów Milicji Obywatelskiej. Ani trochę przesadny nie jest tytuł tekstu Jacka Hołuba „Triumf Gagarina, czyli największa feta PRL”. O tym, że nie jest przesadny zaświadcza piszący te słowa, który jako czterolatek zapamiętał m.in. dzieci z podwórka puszczające z balkonu piórka i papierowe lotki z okrzykami „Gagarin, Gagarin!”. Magda Podsiadły opisała dramatyczną historię miłości Rosjanki i Polaka, tej samej o której w swoim filmie „Mała Moskwa” opowiedział Waldemar Krzystek. Tylko jeden niestety tekst poświęcony został relacjom kulturalnym polsko-radzieckim. To „Pust wsiegda budiet sołnce” Artura Łukaszewicza, który opowiada o Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze”. Stał się on emblematycznym przykładem propagandowo-groteskowych aspektów tych relacji. Jednak obecność kultury radzieckiej i rosyjskiej w PRL to temat o wiele bardziej skomplikowany i niejednoznaczny, zasługujący na znacznie obszerniejsze, poważne potraktowanie. Temat dla Grzegorza Wiśniewskiego, znakomitego znawcy tematu.

„Armia Radziecka z tobą od dziecka”, seria „Wszystkie barwy PRL”, tom. 11, str. 155, ISBN 978-83-268-3452-3

Ursynów – Polska w pigułce

         W serii wydawniczej poświęconej miastom i regionom polskim znalazła się opowieść o jednej warszawskiej dzielnicy – o Ursynowie. Jedna z pierwszych opowieści dotyczy patrona dzielnicy, Jana Ursyna Niemcewicza, który po dziesięcioletnim pobycie Stanach Zjednoczonych powrócił do ojczyzny i egzystował w pięknym ursynowskim pałacu, pielęgnując ogród i hodując zwierzęta. Los ponownie wygnał go z ojczyzny, do Francji, gdzie zmarł i pochowany jest w Montmorency pod Paryżem. Pałac istnieje do dziś i jest użytkowany bodaj przez którąś z uczelni wyższych. W Lesie Kabackim miał też kiedyś miejsce pojedynek między skłóconymi o Panoramę Racławicką, malarzami Wojciechem Kossakiem a Julianem Fałatem To jednak historia bardzo odległa. Do historii bliższej przynależy fakt, że na Ursynowie urodził się Jan Zumbach, słynny lotnik  myśliwski legendarnego Dywizjonu 303, który wsławił się w bitwie o Anglię w maju 1940 roku. Jak wynika z opowieści, także jego powojenne losy w Polsce i we Francji, gdzie osiadł po wojnie, były sensacyjne i dramatyczne. Także na terenie Ursynowa, w tajnym ośrodku wojskowym, trzej matematycy polscy rozszyfrowali tzw. sekret „Enigmy”. Resztki budowli, która mieściła się w Lesie Kabackim, a w której się to dokonało, można podobno do dziś oglądać. To na terenie Ursynowa, w Pałacu Natolin (dziś dostępnym szerszej publiczności tylko w ramach specjalnych wycieczek), spotykali się od 1956 roku, na ogół przy niedzielnych obiadach i spacerach, działacze partyjni tworzący w PZPR nieformalną frakcję, „nacjonalistyczną”, „narodową”, proradziecką, dogmatyczną, „konserwatywną”, antyinteligencką, tzw. grupę „Natolin” (m.in. Stanisław Łapot, Zenon Nowak, Wiktor Kłosiewicz, Franciszek Mazur, Władysław Kruczek, Hilary Chełchowski, Bolesław Rumiński, Aleksander Zawadzki, Kazimierz Mijal, Franciszek Jóźwiak ). Rywalizowali oni o wpływy w partii z tzw. „puławianami”, „rewizjonistami” działaczami o nastawieniu liberalnym, reformatorskim, którzy spotykali się z kolei w mieszkaniu jednego z działaczy przy ulicy Puławskiej w Warszawie. Po ukazaniu się głośnego pamfletu Witolda Jedlickiego „Chamy i Żydy” (Paryż 1962), „natolińczyków” nazywano też czasem „chamami” ( z uwagi ich na ogół ludową, plebejską proweniencję), a „puławian” – „Żydami”. Przed pałacem w Natolinie doszło też 25 sierpnia 1980 roku do spotkania między Edwardem Gierkiem a prymasem Stefanem Wyszyńskim. Według relacji autora, z braku możliwości odbycia rozmowy w pałacu, który był wtedy remontowany, obaj rozmówcy „przysiedli na kamieniu”. Kilka tygodni później doszło tu do spotkania z Wyszyńskim nowego I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani. W sierpniu 1989 roku Tadeusz Mazowiecki miał tu pisać swoje premierowskie ekspose.

         Jednak prawdziwy początek współczesnego Ursynowa, to styczeń 1977 roku, kiedy, przy udziale delegacji najwyższych władz partyjnych i państwowych z Edwardem Gierkiem na czele, oddano pierwszy blok przy ulicy Puszczyka 4. Osiedle zostało zaprojektowane przez zespół młodych architektów po kierownictwem Marka Budzyńskiego, nazwanych „hipisowską bandą”. Ursynów, jak zresztą większość osiedli mieszkaniowych w tych czasach inspirowana była przez architektoniczną myśl i wyobraźnię wielkiego szwajcarskiego architekta Le Corbusiera. Na Ursynowie zaczęli osiedlać się wtedy także pierwsi mieszkańcy, w tym sporo przedstawicieli środowisk artystycznych, n.p. Krystyna Janda, Maryla Rodowicz, Janusz Zaorski, Zygmunt Malanowicz, Andrzej Rosiewicz, ale także n.p. Jolanta Kwaśniewska. Zaczęły też powstawać budynki użyteczności publicznej i obiekty usługowe, jak Megasam przy ulicy Surowieckiego, Dom Kultury przy Końskim Jarze. Autor zbioru opowiada też o Ursynowie, jako o plenerze kilku znanych produkcji filmowych. Tu pod koniec lat osiemdziesiątych Krzysztof Kieślowski nakręcił pierwszy odcinek swojego cyklu „Dekalog”. Tu w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych Stanisław Bareja nakręcił swój „kultowy” serial „Alternatywy 4”. Blok, w którym rozgrywa się akcja tego serialu i w którym rządził osławiony gospodarz domu Stanisław Anioł grany przez Romana Wilhelmiego, to blok przy ulicy Grzegórzeckiej 3. Serial został też uwieczniony muralem przy ulicy Kazury 10, przedstawiającym wspomnianego Anioła,  a także muralem z mapą serialowych scen na blokach przy Grzegórzeckiej 1-3. Jest też opowieść o dziejach tzw. Kopy Cwila, o Ursynowie jako kolebce pierwszej polskiej telewizji kablowej, założonej (ul. Marco Polo 1) przez grupę zapaleńców, wśród których byli m.in. Marek Przybylik, znany dziennikarz, obecnie uczestnik „Szkła kontaktowego” TVN 24 oraz inny dziennikarz i publicysta Andrzej Ibis-Wróblewski. Jest też o Ursynowie „kulturalnym”, jako kolebce hip-hopu (Paweł Kapliński) czy działającym tu amatorskim, offowym Zespole Filmowym Skurcz, który produkował filmy w stylu prześmiewczego, siermiężnego pastiszu, n.p. „Bułgarski pościkk”. Wielkim wydarzeniem w dziejach Ursynowa była wizyta Lucylli Santos (Isaura) i Rubena de Falco (Leoncio), dwójki głównych aktorów słynnego serialu „Niewolnica Izaura”, który zrobił w Polsce gigantyczną furorę w 1985 roku. Do spotkania z publicznością, która tłumnie witała aktorów jak parę królewską doszło w Domu Sztuki przy ulicy Wiolinowej. Co prawda pojawiły się też plakaty „Leoncio, ty wieprzu” i „Uwolnić Izaurę”, nie mniej powitanie gości z Brazylii było gościnne i imponujące. Rok później w Domu Sztuki gościła główna aktorka innego bardzo popularnego  serialu australijskiego telewizyjnego, „Powrót do Edenu”, Rebecca Gilling. To na terenie Ursynowa, w Lesie Kabackim, 9 maja 1987 roku rozbił się samolot Polskich Linii Lotniczych, który miał odbyć lot do Nowego Jorku. To przy ulicy Zamiany 13, 28 listopada 1995 roku doszło do dokonanego przez bandę „Rympałka”, „skoku stulecia” na konwój z 11 milionami złotych dla Zespołu  Opieki Zdrowotnej. To na terenie Ursynowa stoi najstarszy czynny areszt i zakład karny Warszawy, ten na Służewcu. To na tutejszych Wyczółkach stoi wielkie studio nagrań Warner Muza Polish. To tu działa kilka ważnych instytucji obronnych, o charakterze szczególnie sekretnym,  Wojska Polskiego,  a także Centrum Łączności Dalekosiężnej MSZ. Ursynów słynął tez kiedyś z eleganckiej restauracji „Baszta”, w które działał tzw. Darkroom, czyli miejsce sekretnego, anonimowego uprawiania seksu, co we wspólnie napisanej książce opisali Tadeusz Pluciński i Witold Filler. O wszystkim tym, o dzielnicy, która była przez lata Polską w pigułce, barwnie opowiada autor tego zbioru.

Mariusz Prządek – „Sekrety Ursynowa”, Księży Młyn Dom Wydawniczy, Łódź 2021, str. 175, ISBN 978-83-7729-444-4

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko