Leszek Żuliński – Wspomnienia weterana (45)

0
348

Literatura, ale jaka?

         Ech! Dawnymi czasy inaczej wyglądała literatura. Owszem, były różne gatunki – były oraz będą zawsze.
         Pierwszym „trzęsieniem ziemi” była poezja nierymowana. I tak już zostało, no bo jednak obecnie więcej mamy tak zwanego wiersza białego (czyli nierymowanego). To dzisiaj jest czymś oczywistym.
         Zastanawiam się, czy z biegiem lat do poezji rymowanej i nierymowanej dojdzie coś całkowicie nowego. Trudno wyobrazić sobie co? Nic mi nie przychodzi do głowy, ale jestem w tym ostrożny, bowiem wiem, że wszystko jest możliwe.
         Liryka i proza to są dwie podstawowe gildie literatury. Ale oba te gatunki ewoluują. Chciałbym na przykład za sto lat zobaczyć jaką dykcję ma literatura.
         Tymczasem róbmy swoje… To jest wielki fenomen, że pomysłowość języka jest nieobliczalna i wciąż przynosząca „coś nowego”.
         Tymczasem mamy to co mamy i na to nie narzekamy. Sęk w tym, że fala poezji jest jak szkwał na morzu.
         Często mówię: mamy to co mamy, tu się za bardzo nie zachwycamy, ale tam z kolei jesteśmy dumni z naszych autorów.
        Cytuję za Wikipedią: Filologowie klasyczni terminem poezji wczesnochrześcijańskiej określają utwory liryczne pojawiające się od około II wieku, których celem było rozpowszechnianie chrześcijaństwa. Powstały one w Cesarstwie Rzymskim i na Bliskim Wschodzie. Niektórzy historycy literatury za początek poezji wczesnochrześcijańskiej podają pierwszą połowę IV wieku, uznając iż nie wchodzą w jej skład pieśni liturgiczne, a jedynie dzieła pisane z myślą o zachowaniu kanonów.
        Tak więc aż nie chce się wierzyć od ilu stuleci jesteśmy z poezją za pan brat. I nic nie wskazuje na to, że się od niej oddalimy.
        Ale problem jest… Obecnie częściej czytana jest proza, a nie poezja. No i dobrze; przecież nie będziemy się bić o to, co lepsze.
        Autorzy prozy mają większy popyt czytelników. My – „konsumenci liryki” – należymy do mniejszego grona. Lecz nie ma nad czym ubolewać.
        Każda sztuka ma swoich osobnych adoratorów. Paleta twórczości literackiej jest ogromna.
        Widzę jednak spory kłopot: mianowicie ogromna część populacji w ogóle literaturą się nie interesuje. Ci, którzy jeszcze coś tworzą, mają przecież inne hobby. Ot, chociażby muzykę, teatr, malarstwo, podróże itp.
        Jaki wniosek? Oczywisty! Posiadajmy pasję!

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko