Stefan Jurkowski – W kulturowych dekoracjach

0
128

Kultura, sztuka, myśl ludzka są nieprzemijające, ale objawiają się w historii w rozmaitych konfiguracjach. Jako ludzie współcześni nie odbiegliśmy daleko od starożytności. Wciąż powracają te same problemy, lęki, zagadnienia etyczne, filozoficzne. Jesteśmy pyłem i cieniem  –  napisał  Horacy. Słowa te uczynił Robert Gawłowski mottem tomu „Pył”. Dodajmy dla ścisłości, że to zbiór wierszy wydany po ponad dwudziestoletniej przerwie.

W wierszach Gawłowskiego znajdziemy wiele odniesień do mitologii, do kultur starożytnych, do sztuki i poezji. W ten sposób poeta chce ukazać ową ciągłość kulturową w jej najgłębszej istocie. „Pyłem” miały okazać się drugorzędne naleciałości, zewnętrzny, zmieniający się świat, język w swoim brzmieniu ale już nie w zakresie arsenału pojęciowego. Choć i pojęcia ewoluują, zatracają dosłowne, pierwotne  znaczenia w miarę upływu wieków. To wszystko prawda.
Poeta w kulturowej ciągłości odkrywa to, co aktualne, w pewnym senie uniwersalne. A ponieważ uniwersalne, to i niezniszczalne. Nie znaczy to jednak, że pozytywne. Dosyć wyraźnie pisze o tym poeta w utworze „Elegia na początek stulecia”:

Ślepi i głusi, uciekający od siebie i spraw, lenistwem
i zaniechaniem, pobłażaniem i i bezkarnością,
porzuciwszy miary, syciliśmy zło.
(…)
Zawodziły religie i ustroje, obywatele, politycy,
kapłani. Pycha i chciwość nieporuszone
trwały i rosły w moc.

Mędrcy ustępowali kuglarzom i wróżbitom, rozum
opuścił państwa i kontynenty. Gusła i zaklęcia
nie odmieniały wszak świata.

Masy oddawały się bzdurom, rozpływały się w chorych
wizjach, traciły sens. Znów kamieniały serca,
znów kryły przed sobą trwogę.

Można powiedzieć, że jest to przedstawiona w pigułce „historia naturalna” od zarania ludzkości, aż po współczesność. Dokładnie to, o czym pisze Gawłowski, rozgrywało się nie tylko w przeszłości; nie tylko teraz rozgrywa się na naszych oczach; doświadczą tego nasi dalecy prawnukowie, dopóki świat będzie istniał. Ale nic nie wiadomo, co właściwie dostrzega podmiot liryczny poza samą warstwą anegdotyczną.
Znamienny dla tego tomu jest tutaj wiersz „Imperium”, w którym poeta znowu podkreśla ową powtarzalność:

W chromych zapisach dopalały się stare myśli.
Nie chciało powstać z popiołów upragnione Nowe.

Mowa ich była rozpaczliwa, jak krzyk ginącego
praptaka, jak wycie gadów zastygłe w milczenie.

Stare myśli dopalają się… Czy coś jednak wytopi się w tym tyglu?
Nie wskazują na to wiersze Roberta Gawłowskiego, które w gruncie rzeczy wydają się być monotematyczne. Wciąż mówią o człowieku żyjącym w opresyjnym świecie, o niedoskonałości i niemożności poznania, o daremności ucieczki „od samego siebie i losu”.
Teatr poetycki Gawłowskiego rozgrywa się wśród migdałowych drzew, rozbitych dzbanów, milknących świerszczy, cykad; w świecie, gdzie

Cicha Demeter sprawowała pieczę,
srebrnymi nitkami oplatała cienie.

Przesłania wierszy kryją się w kulturowych dekoracjach, odniesieniach – wydawałoby się – nośnych, a jednak dosyć anachronicznych. Współczesność jest tutaj dokładnie „zasłonięta” owym sztafażem, spoza którego nie widać świata, jaki znamy, ani też – co gorsza – samego podmiotu lirycznego, który buduje swoją narrację z ogólnie znanych haseł wywoławczych. Pozbawia to wiersze wyraźnego autentyzmu, oryginalnego kolorytu, a co za tym idzie ekspresyjnej niepowtarzalnej metaforyki.
Od wieków poeci piszą o tym samym. Każdy jednak stara się nazwać otaczający świat po swojemu, budować uniwersalne konstrukcje z materiału znajdowanego na własną rękę. Trzeba jednak przyznać, że wiersze Roberta Gawłowskiego są napisane niezwykle sprawnie. Charakteryzują się erudycją, co pozwala zatuszować ich poznawczą wtórność. Czyta się to „lekko i przyjemnie”, choć w tyle głowy coś nam podpowiada: przecież to już było. „Słuszne” tezy filozoficzno-egzystencjalne, sposób wypowiedzi przypominający stylistykę  przypowieści, brak ostrzejszego dynamizmu i właśnie tego „nowego”, które ewentualnie zastąpiłoby dopalające się stare myśli – to wszystko „rozbraja” ładunek emocjonalny wierszy Roberta Gawłowskiego pisanych skądinąd z dużą kulturą literacką.

Stefan Jurkowski

————————————
Robert Gawłowski: „Pył”, Oficyna Wydawnicza AKWEDUKT, Wrocław 2020, s.56.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko