Ludwik Filip Czech – Zbiór piołunu

0
303

   Zbiór wierszy “Piołun” jest drugą książką poetycką Agaty Cichy. Autorka zajmuje się również prozą, swoje opowiadania publikuje w istotnych czasopismach literackich. Jest też laureatką kilku poetyckich konkursów. Jej ostatnia książka zawiera niewiele, bo 31 wierszy. Czytelnik znajdzie zatem czas, by się nad każdym pochylić. A jest to konieczne, gdyż wymagają one szczególnej uwagi, a nawet pewnego rodzaju wiedzy. Nie wspominając o literackim przygotowaniu. Już w warstwie języka ich odbiór bywa utrudniony, wersy są gęste, mało pomiędzy nimi miejsca na głębszy oddech. Teksty te raczej się studiuje, niż czyta, pauzy podczas ich lektury są wręcz wskazane. Tutaj każdy wers jest wysoce energetyczny, pędzi przed siebie, iskrzy. “Piołun” nie jest zatem książką lekką i przyjemną, po jaką sięga się dla zabicia czasu. Wymaga skupienia, uwagi, zaangażowania. Przytoczę fragment wiersza “asasyn“:


Gdy jesteś na wolności, z miłości zrób wszystko, by odejść

gdy wstydzisz się, że zabijesz, zakryj mi twarz,
pewnych propozycji nie można odrzucić.
przez rozłupane siekierą czoło przemknie niejasne przeczucie.
odbierzesz tę iskrę ze skośnych oczu.
nie da się być mordercą i bohaterem, tato.
masz grypsy na skórze, wariograf nie kłamie,
nawet przy muzyce można coś słyszeć.
/…/

   Powyższy wiersz poetka dedykuje ojcu. Jego mroczny klimat niepokoi, fabuła poraża. Trudno odnaleźć w nim granicę między realnością a grą wyobraźni. Podobnie jak w tekście “biała bila“, gdzie “matka-piołun” zdaje się być katalizatorem tożsamościowych perypetii, przyczyną lęków i fobii. Scenografią są tutaj piwniczne mroki, stęchłe zaułki, przywołujące atmosferę grobowych krypt. Kluczem do tego wiersza i motywem przewodnim jest słowo terapia. Tej ponurej aury nie rozjaśnia nawet tekst, który poetka dedykuje bratu. Chociaż bardziej przystępny,  mniej hermetyczny, wydaje się podążać podobną ścieżką. Tutaj odrębność jest nie tyle wyróżnikiem, ile przedprożem  piekła, zarzewiem wewnętrznych konfliktów. Rdzeniem tej rzeczywistości jest niekończący się spór. Świat tych wierszy nakreślony jest zamaszystym, odważnym językiem, ale nie na tyle hojnym, by odsłaniał do końca pokłady tajemnic i sekretów. A te wydają się być sednem tej książki. Odnoszę wrażenie, że poetka nie zamierza dzielić się tymi sekretami z czytelnikiem. Przytoczę fragment “kamikadze“:

nie ma samotników z opcji: być albo nie być.
papierowe ksero w sercu.
załatwili ci nową tożsamość.
skalę cierpienia wyznacza twoja cierpliwość,
jakiś dar niebios, kod na otwarcie witryny,
pioruny w burzy przy otwartym oknie.
nie pasujesz już do domku z ogródkiem.
nie boisz się błyskawic i grzmotów.
obserwowali cię i na nowo otworzyli.
każda wojna jest okrutna, tylko kto w tej
pociąga za sznurki? /…/

   Ten rodzinny krąg, jeśli nie nazwać go toksycznym, bez wątpienia nie podlega typowym zasadom. Wisi nad nim jakaś ciemna chmura, opary trucizn. Towarzyszy temu wszystkiemu swoista anarchia i przemoc. Relacje damsko-męskie wyglądają w tych wierszach podobnie. Nawet te najbardziej osobiste, od których oczekuje się intymności, epatują dystansem i chłodem. Rozsądek wyraźnie dominuje w nich nad uczuciami. Tutaj uczestnicy miłosnych zmagań stoją na przeciwległych biegunach, ich bliższe kontakty są przelotne, wręcz przypadkowe,  prędzej czy później skazane na konflikt. Być może to właśnie on jest jedynym spoiwem tych nietypowych związków. Ale, co istotne, to właśnie ten permanentny stan wojny jest kołem zamachowym “Piołunu“. Daje mu energetycznego kopa, dramatyzmem wzbogaca fabułę. Niektóre z tych wierszy czyta się jak powieść sensacyjną, inne jak kronikę urojeń. Nie można się od nich oderwać, żeby nie zgubić wątku. Poetka hipnotyzuje czytelnika tym mrocznym światem, wystawia na próbę nasze przywiązanie do wygodnych szablonów. Jej rzeczywistości jest rodzajem uporządkowanego chaosu, w którym typowe uczucia i emocje zasługują na miano miałkich i letnich. Przepiszę w całości wiersz “ni/o/c”:

czwarta wlecze świt.
odkręca/my małpkę.
cud nie pierwszy w kani/e/ule
dożylnej. syndrom ciągłego podniecenia.
jestem chora. cho/le/ra!
na umieranie o b/w/rzasku
w gnieździe,gołębim pu/e/chem
ściany w piersi/ach!
ni/o/c. moc/no!
w/zw/sch/ód przed piątą
dynamis. dyna dyna miss you.
kwiecień dżdżysty.
den/ty/styczny z auto/ma/tu.
lubię gdy gryzie/sz
pię/ś/ć  h
w.


   Powyższy tekst dowodzi, że z “Piołunem” czytelnik może mieć problemy. Chociaż to przykład skrajny – tych wierszy nie czyta się łatwo. Są lekturą dla wnikliwych i cierpliwych.

W żadnym razie nie usatysfakcjonują miłośnika poezji uczesanej, preferującego tradycyjne czterowiersze i słupki. Autorka nie jest zwolenniczką kanonów. Świat i poezję musztruje wedle własnych kodeksów. Co jest zresztą przywilejem każdego artysty.

   Książkę polecam.


Agata Cichy – “Piołun”
Instytut Mikołowski im. Rafała Wojaczka
Mikołów 2019
Str. 38

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko