Adam Lizakowski – Bob Dylan. Buty z hiszpańskiej skóry, czyli toksyczna miłość

0
501

Ukochana Boba Dylana Suze, Rotolo miała tylko siedemnaście lat jak zaczęła się z nim spotykać w 1961 roku, była to miłość od pierwszego wejrzenia, szczenięca, po angielsku pupy love.  Matka dziewczyny nie pozwoliła im zamieszkać razem dopóki córka nie skończy osiemnaście lat, ale czy zakochana córka posłucha matki?  I prawdę mówiąc, nie darzyła chłopaka córki większą sympatią, jego styl życia był dla niej nie do przyjęcia; brudny, niedomyty, spędzający całe nocy w barach, bez stałego zajęcia, pracy, śpiący „na waleta” u znajomych. Bez wykształcenia, chłopak podający się za sierotę, włóczęgę, człowieka nie wiadomo skąd, kim był i skąd pochodził, kim byli jego rodzice, czy faktycznie ich nie znał, etc?. Na początku 1962 roku zakochani w sobie zamieszkali razem w maleńkim mieszkaniu wynajętym przez Boba na West 4th Street. Suze, jak prawdziwe amerykańskie dziecko pracowała już od 16 roku życia, chodząc jednocześnie do szkoły, jej ojciec już nie żył, ale pochodziła z zagorzałej lewicowej rodziny i ze swoimi poglądami odegrała ogromną rolę w politycznym życiu i artystycznym przebudzeniu Dylana.

 Dylanem, wtedy był w dużej mierze apolityczny, interesował się tylko muzyką folkową, która w tamtych czasach była bardzo mocno osadzona w tzw. klimatach amerykańskiej lewicy.  Po przybyciu do Nowego Jorku, stworzył swój ‘image” chłopaka znikąd, sam się podawał za „nikogo” sam o sobie mówił;, Oh my name it is nothin’.  Był „zielony jak szczypior na wiosnę” a jego repertuar składał się głównie ze starych pieśni ludowych Woody’go, którego uważał za swojego mistrza a sam podawał się za jego ucznia. Młoda, politycznie zaangażowana dziewczyna zabierała go na spotkania CORE (Kongres Równości Rasowej), zabrała go do muzeów, kin, teatrów, galerii. Rozmawiała z nim o poezji i muzyce, malarstwie i polityce.  Uczyła go życia i rozumienia świata, pokazała mu inny świat, którego nie znał, nawet nie myślał, że takie świat istnieje. Przy niej nie tylko zaczął pisać swoje piosenki, zrozumiał, że aby być kimś, aby mieć własny głos musi tworzyć własną muzykę i pisać słowa, w innym przypadku nigdy nie będzie twórca a odtwórcą takim samym jak np. Joan Baez.  Suze wprowadziła go w świat malarzy i aktorów, przy niej zapragnął malować, także  być aktorem.  Miała silną osobowość, wszechstronne zainteresowania, Dylan pisze o niej w swojej autobiografii tak; ”Suze and I were spending more and more time together, and I began to broaden my my horizons, see a lot of what her world was like, especially the Off- Broadway scene.”  (1). Interesowała się prawie wszystkim od polityki po filozofię marksistowską.  Nie bez powodu była nazywana „czerwona pieluszka” – dziecko członków Amerykańskiej Partii Komunistycznej (as a “red diaper” baby – a child of Communist Party USA), ponieważ jej rodzice byli członkami tej partii i w duchu swoich lewicowymi poglądów wychowywali dzieci. Od niej młody poeta dowiedział się istnieniu Ruchu na Rzecz Praw Obywatelskich, o tym, że Ameryka to wielki wulkan, w którym co chwilę zachodzą wielkie procesy, o których on w Minnesocie nawet nie słyszał.  Po prostu żył w innym świecie, na innej planecie potrzeb i spraw, to tak skromna dziewczyna  opowiedziała mu o brutalnym morderstwie niewinnego chłopca, Emmetta Tilla w 1955 r., inspirując go do napisania protestu, klasyka “Śmierć Emmetta Tilla”. “Myślę, że to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek napisałem, „ powiedział wtedy Dylan. “Wiele nocy spędziłem na pisaniu piosenek i pokazałem je [Suze] i pytałem: „ Czy są prawdziwe? Ona była pierwszą, która czytała i ocenia moją twórczość, z nią o niej rozmawiałem. Ukochana dziewczyna była nie tylko inspiracją, muzą wielu wczesnych piosenek Dylana, ale także jak już zostało powiedziane była jego  przewodniczką po  Nowym Yorku zaraz na początku jego przyjazdu do tego miasta. 

Młodzi kochają się i to bardzo, ale nadmiar miłości, jeśli można tak powiedzieć, czyni z Dylana „małego dyktatora”. Kocha i cierpi, kocha i jest odtrącany, kocha i jest niezrozumiały, kocha i miłość czyni z niego człowieka zazdrosnego, kocha, ale nie waha się zdradzić. Kobieta, którą kocha jest nie tylko w nim „zakochana po uszy”, ale także zadaje ból, chce od niego odejść, aby chronić siebie samą przed nim i toksyczną miłością, bo nie widzi w ich związku żadnej przyszłości, ani nadziei, że będzie lepiej.  Dylan się „miota”, walczy o swoją miłość, popada w depresje, ratuje się pisaniem, pisze ballady, w których próbuje zrozumieć po swojemu, to, co się w ich związku dzieje, co się stało, że doszło do odejścia ukochanej, która staje się inspiracją do następnych utworów.  To „dzięki” niej powstają takie zdania: “I once loved a woman, a child I’m told,” w piosence  “Don’t Think Twice, It’s All Right.”  “I gave her my heart, but she wanted my soul.” To “dzięki” niej powstały takie utworu jack:  Don’t Think Twice, It’s All Right, Boots of Spanish Leather czy Tomorrow Is a Long Time. Po rozstaniu z nim Suze przez wiele lat milczała na temat ich związku, dopiero pod koniec życia powiedziała ; “Wiele z tego, co mu dałam, to spojrzenie na to, jak żyła druga połowa Ameryki – lewica amerykańska, której nie znał” – do pisarza Davida Hajdu w swojej książce  „Positively 4th Street”, powiedziała: „Wiedział o Woodym [Guthrie] i Pete Seegerze, ale moja praca dla CORE i to, co tam robiłam, marsze młodzieżowe na rzecz praw obywatelskich i wszystko, co się wtedy tam działo, to było dla niego nowe, nigdy o czymś takim się słyszał ani się nie zetknął.” 

Pisanie, jako terapia na pewno pomaga, papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie, dotyczy to w szczególności ballady Boots of Spanish Leather.  W pamięci słuchacza zapada naiwna/sentymentalna dziewięciu zwrotkowa ballada o czterech wersach w każdej zwrotce pt. Boots of Spanish Leather .W niej to Dylan próbuje opisać swoją „walkę” z miłością, aby do niego powróciła, można streścić ją w kilku zdaniach: jest to dialog dwóch kochanków, który rozpoczyna dziewczyna zdecydowana odjechać od ukochanego. Odrzucony kochanek przez pierwsze sześć zwrotek prosi swoją ukochaną, aby do niego powróciła z podróży morskiej/oceanicznej, nie chce od niej żadnego prezentu, tylko ją, swoją jedyną, prawdziwą miłość. Niczego nie pragnie, ani nie chce przedmiotów ze srebra lub złota, pożąda tylko jej. Co tam diamenty z głębi morskich, co tam gwiazdy na niebie znaczą, jeśli nie ma ukochanych ust, które są najsłodsze na świecie. Kocha ją, cierpi z powodu jej wyjazdu. Ballada rozpoczyna się od narracji dziewczyny:

Och, odpływam, moja ty prawdziwa miłości,
Odpływam daleko o poranku.
Czy jest coś, co mogę przysłać ci zza oceanu,
Z miejsca mojego przystanku ?

Dziewczyna oddala się od ukochanego, ale pierwsza myśl, jaka przychodzi jej do głowy to prezent dla ukochanego z miejsca, do którego się udaje. Następuje wymiana zdań, w których ukochany nie chce żadnych prezentów, chcą ja, ona mu w zupełności wystarczy za wszystkie prezenty, skarby całego świata. Ale w piątej zwrotce dziewczyna pisze; That I might be gone a long time, czyli, być może nie będzie mnie przez długi okres czasu. W siódmej zwrotce, ta jedyna, ta ukochana oświadcza, że; „Saying I don’t know, when I’ll comin’ back again”, kiedy wracam tego nie wiem, dodając w następnym wersie,; It depends on How I’m a-feelin’, że zależy od tego jak się będę czuła, ale przyjmij ode mnie jakiś prezent, aby przypominał ci mnie. Ukochany stanowczo odrzuca prezent, nie wie za bardzo jak ma się zachować.  Jednak dochodzi do wniosku, że tak jedyna dziewczyna pod słońcem już go nie kocha, mówi; I’m sure your heart is not with me.  Jestem pewien, że serce twoje nie kocha mnie, nie jest przy mnie. Pełen emocji utwór/dialog kończy się prośbą ukochanego, ulega jej namowom chce przyjąć jej prezent, prosi ukochaną, aby uważała na siebie, na pogodę, na zachodni wiatr i aby przywiozła mu z tej dalekiej podróży buty ze hiszpańskiej skóry. Spanish  Boot of Spanish Leather.  Ten ostatni wers to jest finał ballady, kochany prosi ukochaną by przysłała mu tytułowe hiszpańskie buty, (przypominają buty kowbojskie, ale mają noski pół okrągłe, nie szpiczaste jak kowbojskie) po to, aby mógł ze złamanym sercem w nich od niej odejść.

Więc uważaj, uważaj na zachodni wiatr,
Uważaj na sztormową pogodę.
I tak jest coś, co możesz przysłać mi,
Hiszpańskie buty z hiszpańskiej skóry.

Słowa ballady nie są wyszukane, nie jest to nadzwyczajna poezja, ale Dylan „czaruje”, opowiada w sposób “osobisty i intymny” i rozwija/wzbuddza w nas emocjonalną wyobraźnię. To ballada pełna bólu i rozpaczy porzuconego kochanka, ten ból autentycznie wzrusza słuchacza, i nie trzeba „przechodzić” przez podobne cierpnie, aby współczuć porzuconemu. W szczególności jest to wzruszające, gdy „porzucony” stoi na scenie przed mikrofonem i drżącym, surowym głosem wyśpiewuje delikatne słowa miłości (true love) uderzając delikatnie w  strony gitary a ta łka razem z nim. Poeta nadaje zwykłym butom nowe znaczenie,  stają się dla niego i jego  słuchacza symbolem odejścia, są równoważnikiem pomiędzy opisem uczucia a obrazem-symbolem powszechnie rozumianym. Z perspektywy czasu można stwierdzić, że Suzu zrobiła błąd, że zamieszkała z artystą. Przyjaciel ich Pete Karman powiedział.

 “The relationship was extremely intense, and neither of them knew how to handle it. They would go from idyllic love to intense hatred and back again in a few minutes. Both were green behind the ears and didn’t know how to handle what was happing to them. (2).
“Związek był wyjątkowo emocjonalny i nie wiedzieli, jak sobie z nim poradzić. To była huśtawka uczuć, góra – dół. W kilku minut przechodzili od idyllicznej miłości do intensywnej nienawiści. Oboje nie byli dojrzali do tego uczucia, nie wiedzieli, co mają robić, co się z nimi działo”.

Pierwsza najsilniejsza miłość była silniejsza od nich samych. Spotkania czy randki były „słodkie” potrzebowali siebie nawzajem, mogli sobie wiele wybaczać, każde z nich miało swoją przestrzeń do życia.  Ograniczenie przestrzeni skończyło się,  gdy dziewczyna się wprowadziła do chłopaka, on „zabrał jej wolność”, stał się bardzo zaborczy i zazdrosny. Relacje zaczęły się psuć, przestali się dogadywać, z wielkiej miłości, z jej płomienia z dnia na dzień, przestawali się rozumieć.  Z każdym dniem dziewczyna czuła się bardziej i bardziej przez niego zdominowana, skarżyła się na niego do przyjaciół mówiąc; „He won’t let me do anything”.  (Nic mi nie pozwala robić). A gdy przyjaciele patrzyli na nią z niedowierzaniem dodawała: „ He just want me to hang around with him all the time.”  Sytuacja jeszcze się pogorszyła, gdy zaczął zarabiać jakieś pieniądze, wtedy nawet zabronił jej podjąć jakakolwiek pracę, nic nie mogła robić nawet dla siebie samej, po prostu „związał jej ręce” swoja obecnością. Nie potrafił zrozumieć, że ona także chciała coś robić dla siebie, nie chciała bezczynnie cały dzień siedzieć w domu przed telewizorem.  Powstała sytuacja, którą dzisiaj określa się, jako toksyczne związki. Zaczęła rysować ilustracje do jego ballad publikowanych w magazynie „Broadside”, także malowała, Dylanowi to się spodobało „zaraziła” go tym i on także zaczął rysować. Jednak to nie poprawiało sytuacji domowej, matka dobrze rozumiała córkę i sytuację, w jakiej się znalazła. Dlatego po skończonej szkole średniej wysłała ją na kilkutygodniowe wakacje do Włoch, aby tam uczyła się rysować i malować, ale przede wszystkim, aby być jak najdalej od Dylana. Pobyt miał być tylko kilka tygodni przeciągnął się do siedmiu miesięcy. Dylan jej zagroził, że jeśli pojedzie to może być koniec nimi, bo on nie będzie na nią czekał. A gdy ledwo postawiła nogę na ziemi włoskiej w Perugii, nękał ją telefonami, alby natychmiast wracała. Ale nie wróciła, miała dość takiego życia z nim, który albo brząkał na gitarze, ale oglądał telewizor, albo grał z kolegami w pokera, a ona przy nim się nudziła.  On po prostu nie miał pomysłu na ich związek. Po wyjeździe Suzu do Włoch Dylan bardzo szybko popadł w apatię, depresję i jakieś otępienie, nie reagował na ludzi, unikał ich. Sam na swój sposób przeżywał rozstanie, dużo pił i palił trawę, był w bardzo złej kondycji psychicznej nawet do tego stopnia, że przestał się kąpać. Stał się niechlujny i całkowicie zaniedbał siebie, przestał jeść, odżywiać się regularnie, jakby chciał umartwić siebie, i nie było w tym „żadnego grania”, tak bardzo przeżywał wyjazd dziewczyny do Europy.

Buty z hiszpańskiej skóry
Och, odpływam, moja ty prawdziwa miłości,
Odpływam daleko o poranku.
Czy jest coś, co mogę przysłać ci zza oceanu,
Z miejsca mojego przystanku ?

Nie, nie ma niczego co bym pragnął miłości ma,
Nie ma nic, co chciałbym mieć na własność.
Wracaj cała i zdrowa do serca kochającego,
Zza wielkiej wody oceanu wielkiego.

Och, cóż myślałam, że może chcesz coś ładnego,
Ze srebra lub złota zrobionego,
Może coś z górzystego Madrytu,
Czy też coś z nadmorskiej Barcelony.

Och, ukochana ani gwiazdy z najciemniejszy nocy,
Ani diamenty z dna najgłębszego oceanu,
Nie warte są pocałunku twego słodkiego,
Chcę cię  całować i nie chcę nic innego.



Być może nie tak szybko wrócę,
Dlatego jedynie o to pytam,
Czy jest coś, co mogę ci wysłać, abyś o mnie pamiętał,
Rozstania czas ci tym skrócę.

Och, jak możesz, pytać mnie o to znowu,
To mnie tylko smuci.
To samo co chcę od ciebie dzisiaj,
Jutro od ciebie też będę chciał.

Dostałem list smutnego dnia, 
Był od niej z morza wysłany,
Napisała: nie wiem, kiedy wrócę,
To zależy od tego jak się będę czuć.

Cóż, jeśli ty, moja miła myśli w ten sposób
Jestem pewny, że jej myśl błądzi
Jestem pewny, że jej serce mnie nie kocha
Ale miejsce te gdzie teraz jest.

Więc uważaj, uważaj na zachodni wiatr,
Uważaj na sztormową pogodę.
I tak jest coś, co możesz przysłać mi,
Hiszpańskie buty z hiszpańskiej skóry.

Wzrastającą z dnia na dzień sława i popularność Dylana czyniła z niego innego człowieka niż w rzeczywistości był, ze skromnego chłopaka znikąd, nagle stał się „zarozumiałym filozofem”, mającym odpowiedzi na wszystko, pół biedy było, gdy, grał swoją rolę wśród ludzi, którzy go nie znali. Ci, którzy go znali z trudem poznawali w nim chłopca sprzed kilkunastu miesięcy. Wszyscy bliscy wokół niego cierpieli, wszystkim było niewygodnie być w jego towarzystwie.  Stawał się nieznośny. “Nie mogłam znaleźć solidnej ziemi – stąpałam po ruchomych piaskach i byłam bezbronna.”  Mówiła w swojej autobiografii Suze. Szczególnie nieprzyjemna była walka Dylana ze starszą jej siostrą Carlą, która nie chciała poddać się jego „tyranii”, a którą opisał, jako pasożyta w balladzie Ballad in Plain D.  (1964).  W niej w trzynastu zwrotkach cztero wersowych opisał i wyśpiewał przez ponad osiem minut swoje relacje z obiema siostrami, swoje żale i rozczarowania. Jedna z sióstr, ta ukochana przedstawiona jest w pierwszej zwrotce w mało poetycki sposób, naiwnymi metaforami, jako; dziewczynę o pięknej brązowej skórze, niewinnej jak baranek, delikatnej jak jelonek; I once loved a girl, Her skin it was bronze // With the innocence of a lamb, she was gentle like a fawn.  Zwrotka zaczyna się w bardzo tradycyjny sposób, prawie jak bajka: I once love a girl, czy po polsku można powiedzieć; dawno, dawno temu kochałem dziewczynę. Takie typowe stwierdzenie rozpoczynające bajkę, albo jakąś opowiastkę ludową, praktykowane od wielu wieków literaturze folklorystycznej.  Chociaż prawdę mówiąc stwierdzenie I once love a girl, to wcale w przypadku Dylana nie było dawno temu, ale działo się teraz i tutaj, a pisanie w tym przypadku jest terapię zdrowotną. Terapia przez pisanie, to jest znane w Ameryce od przeszło sto lat. Jest to wspaniały sposób na radzenie sobie z emocjami i zapisanie się na kurs creative writing  jest nie tylko dla przyszłych poetów, ale przede wszystkim dla zwykłych normalnych ludzi, codzienną autoterapią. Bez niej trudno byłoby im żyć czy wręcz w ogóle nie potrafiliby funkcjonować.  Wracając do Dylana, całej ballady streszczać nie ma potrzeby, ona je treść dokładnie opisuje dokładnie stan uczuć jej autora, chociaż można powiedzieć, że w drugiej zwrotce, sam się przyznaje, że wykradł ukochana dziewicę matce i siostrze, chociaż one bardzo się kochały.

Through Young summer’s breeze,  I stole her away
From her mother and sister, though close did they stay
Each one of them suffering from the failures of their day
With strings of guilt they tried hard to guide us

Dalej dodaje, że każda z nich była nieudacznikiem, z sznurkami poczucia winy, za które chciały pociągać, chciały nami rządzić. Nie ma sensu omawiane, interpretowanie czy streszczanie całej ballady, wniosek nasuwa się sam: opisany przez Dylana konflikt pomiędzy nim a ukochana Suze to wina matki i siostry, on czuje się w tym wszystkim niewinny, nie widzi w tym swojej winy, za nic nie bierze odpowiedzialności. Jest to jednostronne przedstawienie rozstania się ze swoją miłością, pomijając fakt, już wyżej wspomniany, że wszyscy mieli go dość.  Tego nie widział, że stał się nieznośny i ani nawet przez sekundę nie dopuszczał do swojej głowy myśli, że tak może być. Utwór kończy się dość dziwnie, bo podmiot liryczny ballady opowiada jak to przyjaciele/więźniowie pytają się go: jak dobrze, jak dobrze jest czuć się wolnym, a on odpowiada im w bardzo tajemniczy sposób;
Czy ptaki są wolne od łańcuchów nieba?

Ah, my friends from the prison, they ask unto me,
“How good, how good does it feel to be free?”
And I answer them most mysteriously,
“Are birds free from the chains of the skyway?”

Lata później w wywiadzie z 1985 powie, że napisanie i nagranie tej ballady było błędem, wygląda na to, że zrozumiał wreszcie, to, co ludzie od niego chcieli i czego od niego oczekiwali. Refleksja przyszła za późno, ale miał bynajmniej świadomość tego, że wtedy był nieznośny.  Siostrę Suze Carlem, nazwał „tragiczna osoba” („The tragic figure!”), ona nie była jego przeciwnikiem, ona po prostu chciała, aby „odczepił się od jej siostry i dał spokój całej rodzinie”.  Poeta cieszył się powodzeniem i życiem,  nie brakowało wokół niego pięknych i mądrych kobiet, z czasem zaczął „działać na dwa fronty”, podpijając serca dwóch kobiet na raz, Suze i Joan Baez. Raz w ramionach jednej a raz w ramionach drugiej szukał ukojenia i pocieszenia. Nie był fair wobec Suze, która naprawdę go kochała i była mu wierna, jednak jak już zostało powiedziane jego nieoczekiwana sława wszystko Wracając do Carli mówił;, „Błędem było nagrywanie tego i żałuję teraz”.  Pod koniec roku 1963 Suze nie mogła już dłużej ignorować plotek, na temat jego „relacji/przyjaźni” z Joan Baez, nie tylko zawodowych, ale i osobistych. Na przełomie roku 1963/1964 rozstali się na dobre, chociaż pozostali przyjaciółmi  jeszcze przez krótki czas. (3).

Ballad in Plain D

Kochałem dawno temu dziewczynę o skórze koloru brąz.
Była niewinna jak baranek i delikatna jak kwiat,
Dumny byłem z niej lecz wyjechała w świat,
Odeszła jak zmieniające się pory roku wciąż.

Wykradłem ją letnią wieczorową  porą,
Matce i siostrze, pomimo, że bardzo się kochały,
Każda z nich cierpiała codzienności udręki,
Rządząc nami pociągając za sznurki udręki.

Spośród dwóch sióstr, kochałem tą młodszą.
Z talentem, wrażliwa, była zdolniejszą.
Stały kozioł ofiarny, łatwo przejmowała się,
Zazdrością innych wokół niej, była piękniejsza.

Dla jej siostry darmozjada nie miałem szacunku,
Skrępowany jej znudzeniem, jej dumą siostry ratunku.
Była lustrzanym odbiciem cudzych problemów,
Kulą u nogi na scenie jej życia i jej towarzystwa.

Sam nie mogę się usprawiedliwiać za to, co zrobiłem,
Przez zmiany nie wykorzystane przechodziłem,
Okłamywałem ją w nadziei, że jej nie stracę
Mojego życia wyśnioną kochankę.

Nie całkiem świadomy, że klejnot posiadłem
Wspaniały brylant ze skazą na sercu
Nie zwracając uwagi że wpadłem
W grzechu fałszywe niebezpieczne sidła.

Przez piekło tortur i raj rozkoszy ciszy,
wyniosłe odpowiedzi, obojętność głosu,
Aż spękane nagrobne płyty przemówiły, „Proszę
Powiedz, co się dzieje, i o co w tym wszystkim chodzi?”

Więc stało się to, co można było przewidzieć,
Zawalił się świat wymarzonych snów.
W środku nocy król i królowa
Rozpadli się w kawałki znów.

„Żałosna postać! “Jej siostra krzyczała:
“Zostaw ją w spokoju, wynoś się!, niech cię szlak trafi.”
A ja ponad to wyniosły, obróciłem się na pięcie
Spojrzałem z pogardą myśląc ta to grać potrafi.

Pękał sufit i ściany w świetle nagiej żarówki
Jej siostra i ja ryczeliśmy na siebie jak ranne lwy.
A ona pomiędzy nami ofiara pyskówki,
Przestraszona jak dziecko lała gorzkie łzy.

Wszystko przepadło, wszystko przepadło, przyznaję ulotniłem się.
Zamurowało mnie dwa razy, zalałem się łzami.
Mój umysł sfiksował, wybiegłem w środku nocy,
Pozostawiając za sobą popiół miłości z marzeniami.

Wiatr puka w okno mojego pokoju mokrego od łez
Brakuje mi słów przeprosin, nie wiem co robić też
Myślę o niej często i mam nadzieję, że kogokolwiek spotka
Będzie on godny jej miłości, bo ona szlachetna, słodka.

Ah, moi przyjaciele z więziennej celi  pytają
“Jak dobrze, jak dobrze jest wolnym być?”
A ja odpowiadam im z tajemniczą miną,
“Czy ptaki są wolne co pod niebem fruwają?


Źródła:
Wszystkie cytaty w języku angielskim, jeśli nie ma podanych źródeł pochodzą z książki pt. Bob Dylan autorstwa Anthoniego Scanduto. Published by Publisher: Grosset & Dunlap; 1st edition (1971). ISBN-10: 0448020343.
Wszystkie przekłady jeśli nie ma podanego nazwiska są autorstwa Adama Lizakowskiego.

1.  Bob Dylan. Chronicles. Volume One. Wydawca; Simon &Schuster. New York.N.Y. Rok wydania 2004.
2. Suze Rotolo, Bob Dylan’s Girlfriend and the Muse Behind Many of His Greatest Songs, Dead at 67.  Autor Andy Greene. The Roling Stone Magazine. February 27, 2011.
3.Ballady, Boots of Spanish Leather i Ballad in Plain D są z książki pt. Bob Dylan Lyrics. 1962-1985. Includes All of Writings and Drawing Plus 120 new writings. Published by Knopf Doubleday Publishing Group. New York. NY. 1985, USA.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko