Zbigniew Jerzyna – Potomkowie Hioba i Empedoklesa

0
383
Fot. Wanda Hansen

Zbigniew Jerzyna

 

Potomkowie Hioba i Empedoklesa

 

ZJ

 

            Potomkowie Empedoklesa: „poeci wyklęci” – bezkompromisowi poszukiwacze prawdy, kładący cały swój geniusz i pasję na jedną szalę – podążali tropem greckiego filozofa Empedoklesa, który rzucił się do otwartego krateru Etny, aby szukać prawdy w jej rozpalonym wnętrzu. […]

            Hiob prowadzi tych poetów do granic ludzkiego doświadczenia, Empedokles do kresu poznania – dodajmy jeszcze Dantego, który przeprowadza ich przez swoje kręgi piekielne. Padło kiedyś takie stwierdzenie: jeśli istnieje piekło to jest nim nasz świat, tu na tej ziemi.
A po kręgach piekielnych nie oprowadza nas Wergili, ale drugi człowiek, jak napisał gdzieś Dostojewski „o twarzy ponurej i wyrachowanej”. […]

 

            Gdy pisałem te słowa wielce pomocną była mi książka Alberta Camusa Człowiek zbuntowany. Szczególnie rozdział pt. Bunt metafizyczny. Ci poeci, których po raz pierwszy nazwał „wyklętymi” w ułożonej przez siebie Antologii Verlaine w roku 1884 – przede wszystkim nie chcieli być niewolnikami natury, społeczeństwa, panujących obyczajów, nie chcieli być nawet – zakładnikami samego Boga. I stąd u korzeni ich istnienia, egzystencji był bunt. Zafascynowani byli złem, jego mocą, wszechobecnością, jakąś „wymierną nieuchronnością”. Ale także jego blaskiem i atrakcyjnością. Jego poczesnym miejscem  w pięknie, w miłości, w powabach kobiet. I może to, że zło jest bardziej konkretne od dobra. „Poeci wyklęci” (poétes maudits) nie godzili się na taki stan rzeczy. Swoją niezgodę poświadczali swoim tragicznym życiem i twórczością, która zawsze zdążała do ostatecznych rozstrzygnięć. Obwiniali Boga, los, ale chyba najgłębsze rany zadawali sobie. […]

            Bunt poetów „wyklętych” prawie zawsze rodził się z poczucia absurdu świata  i doznawanej niesprawiedliwości. Jakby nie mogli odnaleźć się między dobrem i złem. Dobro ich omijało, było płynne i nieuchwytne. Zło patrzyło mocnym i przeszywającym wzrokiem.[…] Buntowali się przeciwko światu, który wymykał im się z rąk. Oto co pisze Camus: „Bunt rodzi się w obliczu niedorzeczności, wobec losu niesprawiedliwego i niepojętego”. Bunt „poetów wyklętych” nie był buntem ułatwionym, ani powierzchownym. Nie miał też charakteru krzykliwej ekspresji. Bowiem mimo wszystko byli galernikami słowa i myślenia. Ich „wewnętrzne doświadczenia” były graniczne i doprowadzone do krańca, czasami nawet do brzegów przepaści. Często koło się zamykało. Zbuntowany nie zgadzał się na swój los śmiertelny, jednocześnie nie uznawał potęgi, która narzuciła mu ten los. To „zamykanie koła” w życiu i w twórczości nie było bynajmniej jakimś trudem daremnym. Tak pisze Albert Camus: „Nie brak nam wielkich awanturników absurdu. Ale miarą ich wielkości jest odrzucenie wygód absurdu, by zachować jedynie jego wymagania”. […]

            Można powiedzieć, że wszyscy bohaterowie tej książki się „znali”. Następujące pokolenia tragicznych buntowników „z wypiekami na twarzy” czytały swoich wielkich poprzedników. Inspirowały ich przemyślenia, przeszywało piękno wierszy, przejmowały losy. Istnieje tu jakaś przejmująca ciągłość, jakaś „absurdalna konsekwencja”. Każdy człowiek jest osobnym, niepowtarzalnym wszechświatem. Patrzy na świat, szczególnie poeta, przede wszystkim poprzez siebie. I rzecz zastanawiająca, że nie można prawie nic od poprzedników się nauczyć. Żaden ich błąd, żaden ślad na ścieżce zła – nie jest w stanie nas ostrzec. Tragizm zawsze jest tragizmem. I wbrew Heraklitowi – wstępuje się do tej samej rzeki.

            *

            Nasz polski tragiczny i sponiewierany przez swoich współczesnych poeta Cyprian Kamil Norwid jest w tej książce jedną z najjaśniejszych gwiazd. I też Jego słowami  z poematu Garstka piasku zakończę moje pisanie: „I powiedziałem sobie: << Oto pójdę nad brzeg najświeższego grobu, ale się nie zapytam, kto ma ówdzie spocząć, ażeby mój smutek nie był dla nikogo z tych, których pocieszają albo płaczą: tylko aby był smutkiem człowieka dla człowieka >>”.

 

Zbigniew Jerzyna

  W tym roku przypada 80 rocznica urodzin Zbigniewa Jerzyny (1938-2010), wybitnego poety, współtwórcy Orientacji Poetyckiej Hybrydy oraz Przyjaciela naszej redakcji. Z tej okazji przypominamy fragment jego wstępu do antologii Poeci wyklęci. Od Villona do Morrisona. Warszawa 2002.

 

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko