Krystyna Konecka – RZECZY LUDZKICH CIEKAWI… (O twórczości Katarzyny i Jerzego Samusików)

0
313

 

Krystyna Konecka

 

RZECZY LUDZKICH CIEKAWI…

(O twórczości Katarzyny i Jerzego Samusików)

 

     Trudno wyobrazić sobie sytuację, żeby pisarz czy poeta wziął się za leczenie chorych i, na przykład, stanął nad pacjentem w sali operacyjnej ze skalpelem w ręku. Co innego – relacja odwrotna. Piszących książki lekarzy mamy sporo także w Polsce, o czym zaświadcza prężnie działająca Unia Polskich Pisarzy Lekarzy, skupiająca ludzi stetoskopu i pióra zarazem.

 

Samusikowie

Katarzyna i Jerzy Samusikowie w domowej bibliotece (Fot. Z rodzinnego archiwum)

 

     Wśród tych najbardziej zaangażowanych twórczo, i docenianych, jest dr nauk medycznych Jerzy Samusik z Białegostoku, członek Związku Literatów Polskich (oddział w Warszawie), autor interesujących książek podróżniczych z egzotycznych miejsc (są to m.in.: debiutanckie „Obrazki z Libii” z 1985 r., „Wokół Annapurny”, „Himalajskie królestwo”, „Podróż do Nordkapp”, „Przez piaski i dżungle”, „Z plecakiem przez Indie”). Okazało się, że wędrujący lekarz – pisarz (który – tu trzeba zaznaczyć – literatury nie uprawia kosztem swojej podstawowej profesji) równie zajmująco potrafi opowiadać o miejscach „na wyciągnięcie ręki” ilustrując te opowieści fotografiami wykonywanymi wraz z żoną Katarzyną (magistrem rehabilitacji warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego). Efekty wspólnych ekspedycji do mniej lub bardziej znanych zakątków Polski północno-wschodniej, a także na dawne Kresy wschodnie poza naszymi granicami, zaowocowały dotychczas licznymi literackimi publikacjami i fotoreportażami w prasie oraz serią znakomitych albumów, ocalających pamięć po magnackich rezydencjach i siedliskach wielu zasłużonych dla historii Polski rodaków.    

     W lipcu ubiegłego roku Unia Polskich Pisarzy Lekarzy uhonorowała Jerzego Samusika szczególnie – Medalem im. Jana z Ludziska. Przyznawany rocznie jednej tylko osobie medal mogą otrzymać lekarze – pisarze, propagujący swoim działaniem i twórczością idee humanizmu w medycynie. Rewers medalu zdobi łacińska sentencja: Wir humanarum rerum curiosus – mąż rzeczy ludzkich ciekaw. W przypadku medycznego małżeństwa, opisującego słowem i fotografią godną przeszłość mieszkańców wschodnich polskich ziem, oboje zaświadczają swoją pasją, iż są „rzeczy ludzkich ciekawi”.

     Nie ukrywam, że pracy twórczej Jerzego Samusika i jego żony Katarzyny przyglądam się od dawna. W listopadzie – cóż za zbieg okoliczności rocznicowych – minie 20 lat od wydania i promocji pierwszego wspólnego albumu pt. „Pałace i dwory Białostocczyzny”. Już wtedy, podczas wystawy fotografii w białostockiej Galerii im. Sleńdzińskich, autorzy podkreślali, iż sensem publikacji było „pokazanie dworów, które mają właścicieli z dziada pradziada, kontynuujących tradycje dworku szlacheckiego, a nie nabywców, którzy je sobie kupili, odnowili i powstawiali jakieś pseudorokokowe meble”. Ten pierwszy album dał początek serii ksiąg, powstających pod egidą różnych wydawców, a będących mariażem fascynujących gawęd historycznych z fotografiami – dokumentami nie bez artystycznego charakteru.

     – To przede wszystkim zasługa Kasi – mówił na spotkaniu w swoim domu Jerzy Samusik, mieszając w prawdziwym woku indyjskie danie „aloo chajla”. – Ona mnie namówiła, żeby pojeździć, pofotografować. Najpierw robiliśmy to dla siebie, a potem postanowiliśmy napisać książkę.

     – Nasza przygoda z albumem trwała ponad dwa lata – to słowa współautorki. – To było wielokrotne jeżdżenie do tego samego miejsca, do tego samego dworu. Fotografowanie, zbieranie materiałów, siedzenie w bibliotece, u konserwatora zabytków.

     Kolejne dwa lata zajęła praca nad albumem „Dwory w Łomżyńskiem”, wydanym przez Łomżyńskie Towarzystwo Naukowe im. Wagów. Tym razem Katarzyna Samusik przyznawała: – To mąż wciągnął mnie do tej pracy. Nie mogę towarzyszyć mu w górach czy na pustyni (syn Maciek był jeszcze wtedy dzieckiem – przyp. KK) więc jeździmy razem po Polsce. To, co robimy, wynika z potrzeby duszy…

     Każdy dwór odwiedzali kilkakrotnie. Zdjęcia powstawały o różnych porach roku i dnia, aby wybrać do albumu najlepsze. Trzeba było jeździć także poza Białostocczyznę, nawet do… Jeleniej Góry, żeby odszukać dawnych właścicieli czy ich spadkobierców i uzyskać informacje od najbardziej kompetentnych osób. W publikacji znalazły się wszystkie obiekty zachowane na terenie dawnego województwa łomżyńskiego. Drozdowo – rodowe gniazdo Lutosławskich. Grabowo należące kiedyś do polskich uczonych, Jakuba i Antoniego Wagów. Bardzo interesującym miejscem jest dwór w Tyborach-Kamiance, miejsce urodzenia Zygmunta Glogera, pisarza, uczonego i myśliciela, autora m.in. „Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej”. Jednym z najbrzydszych obiektów – tak uważają autorzy księgi – ale mających wyjątkowo ciekawą historię, jest dwór w Mazurach. Jego właścicielami byli m.in.: Łukasz Górnicki, autor „Dworzanina polskiego”, a w sto lat po nim – rotmistrz królewski, z pochodzenia… Pers, Daniel Baubonabek. – Ziemia Łomżyńska, te dwory, to miejsca warte pokazania światu – podkreślała Katarzyna Samusik. – Słyszymy jednak też takie głosy, że jesteśmy lekarzami, a zamiast leczyć ludzi zajmujemy się robieniem albumów. Mimo to mamy satysfakcję, że udało nam się wydać kolejny.

   I kolejne. „Dwory w Łomżyńskiem” przyniosły autorom nagrodę im. prof. Aleksandra Geysztora. Po następnych dwóch latach czytelnicy otrzymali – za sprawą Wydawnictwa Uniwersyteckiego Trans Humana – „Dwory i pałace Podlasia”, tym razem przy współudziale poetki Elżbiety Kozłowskiej-Świątkowskiej, która wiele zdjęć wzbogaciła urodą swoich niezwykłych liryków. Ten album to rezultat siedmiu lat wędrówek tropami przeszłości, przedzierania się przez gąszcz materiałów źródłowych, utrwalania obiektywem zabytków z czasów Polski szlacheckiej, odnowionych bądź zrekonstruowanych, ale też zrujnowanych czy chylących się ku upadkowi. Każdy obudowany został opisem barwnej przeszłości, mówiącej o zawiłych rodzinnych koneksjach protoplastów i spadkobierców, ich zmiennych kolejach losu, o patriotycznej działalności. Jak podkreśla we wstępie albumu Teresa Zaniewska „…te nostalgiczne wycieczki w przeszłość są… wyrazem tęsknoty za wartościami trwałymi, za tym sposobem myślenia, który nie uznaje zmiany za jedyny trwały element rzeczywistości”.

     Autorzy zapraszają zatem czytelnika do wspólnego odkrywania niezniszczalnego piękna czasów minionych, nawet jeżeli trzeba to piękno odczytywać z niknących śladów. Wędrując od Andryjanek i Bęćkowa poprzez Białystok, Bobrę Wielką, Cisów, Hołny Mejera, Krasnogrudę (gdzie u krewnych bywał w młodości Czesław Miłosz), Maćkową Rudę (ocaloną przez profesora Andrzeja Strumiłłę), Pentowo, Siemiony i wiele innych miejsc – odczuwa się potrzebę rzucenia „diabły” nawału obowiązków, dotarcia tam osobiście, skonfrontowania zdjęć i tekstu z rzeczywistością, teraz, natychmiast! Oto terapeutyczny efekt lektury albumu.

     I następnych, które pojawiły się w ostatniej dekadzie, pod edytorską opieką białostockiej Fundacji Sąsiedzi. To wydawnictwo wyjątkowe, które daje pasjonatom przeszłości i nie przemijającej urody ziem kresowych, publikacje przygotowane z niezwykłą starannością estetyczną. Książki „pisane z pasją”. Reprezentujący Fundację Sąsiedzi – Piotr Brysacz i Andrzej Kalinowski zdecydowali się wydać w roku 2012 księgę monumentalną (także fizycznie, zważywszy jej wagę i rozmiary) autorstwa Katarzyny i Jerzego Samusików pt. „Dwory i pałace na Kresach Wschodnich. Między Niemnem a Bugiem”. Podkreślam rolę wydawców imiennie: ich trud edytorski (Andrzeja Kalinowskiego) i redakcyjny (Piotra Brysacza) nie powinien być niezauważony (jak to się najczęściej dzieje podczas omawiania nowych książek). Obydwaj we wstępie do albumu piszą: „Kresy Wschodnie to ziemie, które dały Polsce wielką dynastię królewską, najznamienitszych poetów, słynnych uczonych, wybitnych mężów stanu. Nic więc dziwnego, że chociaż znalazły się po II wojnie światowej poza granicami państwa polskiego, budzą nadal wielki sentyment i zainteresowanie swoją historią i dniem dzisiejszym… Przez kilka ostatnich lat Katarzyna i Jerzy Samusikowie przemierzali wszerz i wzdłuż obwód grodzieński i brzeski obecnej Białorusi, żeby odnaleźć wszystkie (zachowane choćby w postaci ruin) dawne ziemiańskie siedziby. Większość to opuszczone, zdewastowane dwory, ale jest również kilka odrestaurowanych i zamienionych na muzea. Do tych drugich należą dwory Kościuszków w Mereczowszczyźnie i Mickiewiczów w Nowogródku…”. Fotografie obojga autorów albumu oraz rzetelne – i rzeczowe – teksty opisujące poszczególne ślady polskości (także z przekładem angielskim) zatrzymują uwagę osób zainteresowanych na długie godziny. I pozostają w pamięci, zachęcając do odbycia własnej „pielgrzymki” w tamte strony.

     Nie inaczej jest – z zupełnie odmienną, wydaną przez Fundację Sąsiedzi w roku 2015, książką albumową – „Z biegiem Narwi”. Tym razem pasja poznawcza Jerzego Samusika (bo tylko on jest autorem) poprowadziła go wzdłuż nurtu jednej z najpiękniejszych polskich rzek, w dużym stopniu zachowanej w stanie naturalnym, a płynącej ze wschodu na zachód: od Bondar po Zegrze i Serock. Zapraszający we wstępie do lektury Adam Czesław Dobroński określa publikację jako „połączenie luksusowego przewodnika ze szczegółowymi opisami najważniejszych nad Narwią obiektów zabytkowych i krain przyrodniczych z „portretami” ptaków oraz zwierząt. Wszystko zaś autor ubogacił ciekawostkami, biogramami sławnych rodaków i fascynujących postaci wtopionych obecnie w krajobrazy nadnarwiańskie”.

 

Samusikowie

 

Książki Katarzyny i Jerzego Samusików. Fot. K. Konecka

 

     Ale oto w tym samym roku ten sam edytor rzucił do księgarń Katarzyny i Jerzego Samusików „Dwory i pałace Polski północno-wschodniej” – rodzaj ilustrowanego leksykonu, z którego wyłania się za sprawą niezmiernie ciekawego tekstu świat „…kresowego ducha, szlacheckiej gościnności, gorącego patriotyzmu, powstańczych czynów…”. Wreszcie – rok miniony, 2017 przyniósł publikację Samusików najnowszą, tradycyjnie już wydaną przez Fundację Sąsiedzi, a terytorialnie prowadzącą czytelnika tym razem – na północ. W albumie pt. „Dwory i pałace na Litwie” autorzy zamieszczają „wizytówkę” swojego badawczego trudu i wrażliwości: „W albumie …opisanych zostało 65 pałaców i dworów, należących do tak znamienitych rodów jak Radziwiłłowie, Tyszkiewiczowie, Broel-Platerowie, Jeleńscy, Sapiehowie, Ogińscy i Czapscy. Niektóre z tych siedzib były rodzinnymi gniazdami wybitnych Polaków – Gabriela Narutowicza, Józefa Piłsudskiego, Stanisława Witkiewicza, Emilii Platerówny, w innych pomieszkiwali słynni polscy twórcy – Adam Mickiewicz, Czesław Miłosz, Kornel Makuszyński, Maciej Kazimierz Sarbiewski, Władysław Syrokomla, Juliusz Słowacki, Jan i Jędrzej Śniadeccy.

     Dzisiaj, w sierpniu AD 2018, komentując ten niekwestionowany dorobek twórczy, Jerzy Samusik – obywatel świata, po latach wędrówek na antypody zachłyśnięty ocalaniem ojczystej przeszłości -mówi:

     – Fotografując oraz opisując dwory i pałace zachowane jeszcze na terenach Polski północno-wschodniej i dawnych Kresów Wschodnich, chcieliśmy uchronić je od zapomnienia. Może nie tyle same budowle, chociaż ze względu na swoją niepowtarzalną architekturę też na to zasługują, ale przede wszystkim ich mieszkańców. Byli to bowiem w większości wielcy patrioci, powstańcy listopadowi i styczniowi, uczestnicy walk z bolszewikami oraz wybitni twórcy, których dzieła zasługują na trwałe miejsce w historii kultury polskiej.

 Krystyna Konecka

 

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko