Janusz Termer – Uwagi o spolszczeniach poezji Macieja Kazimierza Sarbiewskiego

0
370

Janusz Termer

 

Uwagi o spolszczeniach poezji Macieja Kazimierza Sarbiewskiego*

 

sarbiewski       Polsko-łaciński poeta i teoretyk literatury pochodzący z Mazowsza – Maciej Kazimierz Sarbiewski (urodzony. 24 lutego 1595 w Sarbiewie pod Płońskiem – zmarł 2 kwietnia 1640 w Warszawie) – żył wprawdzie niezbyt długo, ale zostawił po sobie skromy objętościowo dorobek. Acz porównywany już za życia autora z najwybitniejszymi poetami starorzymskimi i łacińskimi swego czasu. Uczył się w Kolegium Jezuickim w Pułtusku, gdzie zapoznał się z między innymi twórczością Horacego, Owidiusza i Wergilego. Studiował od 1622 w Rzymie w Collegium Germancum. Przyjął święcenia kapłańskie w 1623, Zaprzyjaźnił się z poetą Maffeo Barberinim – późniejszym papieżem Urbanem VIII, od którego otrzymał złoty laur poetycki (1625).. Wydawał zbiory poetyckie w Kolonii (Lirycorum libri tres) i w Antwerpii (Lirycorum libri IV..) – z kartą tytułową zaprojektowaną przez samego Rubensa (1628, i wielokrotnie wznawianymi, ok. 70 wydań!). Zdobył ogromną popularność w całej ówczesnej zachodniej Europie (szczególnie w Anglii, gdzie jego twórczość wywarła wpływ na dorobek  XVII-wiecznych tzw. “poetów metafizycznych”). Zyskał w Europie miano “chrześcijańskiego Horacego”  i wielką sławę jednego z najwybitniejszych nowołacińskich barokowych poetów tego wieku.

 

 

     Doprowadził poezję łacińską w Polsce do perfekcji – pisał Czesław Miłosz  – “i aż po dziś dzień żaden polski poeta nie zyskał takiej sławy za granicą jak Sarbiewski za życia i w okresie paru dziesięcioleci bezpośrednio po śmierci”. Jeszcze w XVIII wieku ukazywały się przekłady Sarbiewskiego na angielski, niemiecki, włoski czy francuski. W Polsce, gdy łacina była jeszcze powszechnie używanym językiem elit kulturalnych; był także nadal wielce popularnym poetą. Potem, już w Europie i niestety Polsce XIX-wiecznej stawał się poetą zapominanym coraz bardziej, nie funkcjonującym w szerszej świadomości czytelniczej. Nie ratowały tego – dość zresztą kontrowersyjnie przyjmowane – z  końca XVIII wieku jeszcze pochodzące przekłady: Adama Naruszewicza czy Franciszka Bohomolca, ani XIX-wiecznego poety Władysława Syrokomli, ani też późniejsze, bo przedwojenne tłumaczenia jezuity Tadeusza Karyłowskiego (wydane zresztą w całości dopiero w 1980 r. przez IW PAX). Daleko im było bowiem – z rozmaitych powodów – do wielkości i znaczenia oraz żywotności łacińskich wersji oryginału ód, pieśni, eklog i lirycznych wyznań Sarbiewskiego. Nie oddawały one w pełni ducha, wartości czysto poetyckich oraz samej siły językowej ekspresji jego twórczości – gubionych częstokroć przez tłumaczy polskich. Częstokroć nie odnajdywali  się oni w licznych meandrach, językowych zawiłościach poezji Sarbiewskiego, próbując je oddać w rymowanych strofach, których nie znała poezja rzymska, jak i w samej odmiennościach składni łacińskiej i polskiej czy też w oddawaniu przebrzmiałych już problemów ideologicznych, teologicznych rozważaniach czy politycznych dywagacji na tematy aktualne w jego czasach (jak papieska polityka antyturecka). W mało już dziś czytelnych realiach historycznych (zarówno starożytnych jak i polskich), jak  również w licznych tutaj aluzjach mitologicznych, a nawet odniesieniach onomastycznych, i innych specyficznych cechach poezji barokowej, której   Sarbiewski był wybitnym prawodawcą i współtwórcą, choć i sięgającym także wcale chętnie do wzorców nowołacińskich humanistów renesansowych (w tym i mistrza Jana Kochanowskiego).  Acz poprzez to odbiorca współczesny – bez znajomości oryginałów łacińskich – z trudem odnajduje się w jej istotnych dla autora i jego ówczesnych czytelników, specyficznych problemach epoki.

 

    Bowiem zwykłego czytelnika naszego czasu (w przeciwieństwie do zawodowych historyków literatury), mało to dziś wszystko może rzeczywiście zajmować i obchodzić, a co z wielu powodów jakoś zrozumiałe jako przyczyna tego zniechęcenia w docieraniu do tych pokładów poetyckiej Muzy Macieja Kazimierza Sarbiewskiego, które doskonale wytrzymały próbę czasu. I które nadal stanowią – po blisko czterystu latach jakie minęły od jego śmierci! – o wadze znaczeniowej, ciężarze gatunkowym i dzisiejszej, aktualnej wartości jego dorobku poetyckiego.

 

     Pisał trafnie Julian Krzyżanowski w swej Historii literatury polskiej, że M. K. Sarbiewski, to nie tylko wyraziciel determinujących jego postawę twórczą teologicznych, filozoficznych czy politycznych idei tamtej epoki, ale i wybitny poeta liryczny, który jako “zamiłowany horacjanista efekty swego starożytnego mistrza urozmaicał pomysłowo i ze smakiem konceptami nowoczesnym, barokowymi, osiągając rzadko spotykaną harmonię  pierwiastków odległych od siebie w czasie”, gdyż wyrażał  przede wszystkim “odwieczną tęsknotę duszy ludzkiej za nieosiągalną doskonałością, gdy wielkość Boga odczytywał w pięknie przyrody”.  I jako ten niedościgniony, wielki poeta, który nie tylko brał się za bary z głównymi problemami metafizycznymi, podstawowymi sprawami ludzkiego życia i śmierci, ale i “w dźwięcznych strofach opiewał swe rodzinne strony mazowieckie, unikając szczęśliwie retoryki”.

 

       Te “rodzinne strony” Macieja Kazimierza Sarbiewskiego to oczywiście północne Mazowsze przede wszystkim, miejsce urodzenia poety – majątek rodzinny Sarbiewo. Chociaż nie tylko, bo wspomina w swych utworach także rozległe tereny, znaczące miasta i krainy ówczesnej Rzeczpospolitej, które znał, i w których przebywał jako kaznodzieja króla Władysława IV czy też przemierzał  jako profesor wykładowca: od rodzinnego Mazowieckiego Sarbiewa  i pobliskiego Płocka czy Pułtuska, po Wilno, mało dziś znane Krożany czy odległy Połock….

    

      W pobliżu Sarbiewa urodził się także (w wsi Joniec nad Wkrą)  jego “późny wnuk”  –  i zarazem ostatni obecnie z jego tłumaczy, i przy tym długoletni niekłamany jego admirator  – Ryszard Tarwacki (rocznik 1940), polonista po Uniwersytecie Warszawskim, prozaik i reportażysta, który po latach tej swojej prywatnej “poetyckiej znajomości” postanowił podzielić się z czytelnikami i dzisiejszymi miłośnikami poezji ową fascynacją tym swoim wielkim “krajanem przez miedzę”. Znajomością dorobku tego XVII-wiecznego poety polsko-łacińskiego, tak dziś rzeczywiście powoli wytrącanego przez dwa ostatnie stulecia z żywego obiegu czytelniczego i świadomości literackiej kolejnych pokoleń, zwłaszcza powojennych generacji miłośników poezji, nie znających już łaciny, przez co Sarbiewski stał się obecnie twórcą mało znanym, jeśli nie wręcz zapomnianym…

 

    Wiadomo powszechnie, że tłumaczenia (zwłaszcza poetyckie) starzeją się szybciej od oryginałów. Dlatego, jak słusznie zauważą wydawca tego omawianego tutaj tomu wyboru “spolszczeń” (tak nazywa je nie bez racji ich tłumacz Ryszard Tarwacki) tego wybranego przez siebie lirycznego dorobku poezji Sarbiewskiego. Dobry tłumacz istotnie powinien dawać przekładowi swoją osobowość, wyobraźnię i językowy smak, powinien być poetą, nawet jeśli wierszy nie pisze, inaczej przekłady będą drewniane, poprawne po profesorsku, i co z tego że wierne, kiedy poniekąd martwe dla czytelnika…  Ma tego pełną świadomość Ryszard Tarwacki, który opisuje swoją życiową “przygodę” z Sarbiewskim proponując ten własny wybór jego twórczości – taki, jaki jego zdaniem powinien zainteresować dzisiejszego czytelnika. Czyli odkrywającym przed nim nie tylko te wszystkie wymiary i walory niewątpliwej jego historycznoliterackiej doniosłości, ale i zwyczajne lekturowe przyjemności tam zawarte: poznawcza i estetyczna radość obcowania z dobrą, poruszającą wyobraźnię i emocje literaturą. Niekonwencjonalną. istotnie Sarbiewski, bo – jak zauważa Tarwacki w posłowiu – “poczyna sobie z łaciną niczym prestidigitator: łamie składnię,wymyśla własne słowa, których nie znajdziesz w żadnym słowniku”.

 

   Tłumacz tego zbioru wyznaje tam też wprost: “na premierową próbę proponuję te, które uznałem za najpiękniejsze, a wszystkie one dzięki Teresie Kaczorowskiej, animatorce (dorocznych) Dni Sarbiewskiego w Płońsku, w Sarbiewie, w Ciechanowie, która rozpowiada o Sarbiewskim po całym Bożym świecie”. A teraz dokłada do tego swoją cegiełką Ryszard Tarwacki

 w postaci tego swoje wyboru poezji Sarbiewskiego.

 

  Oto na przykład, jakże nadal aktualnie brzmiący fragment “spolszczenia” jego wiersza Ad Asterium (Do Asteriusza):

 

  Atoli myśmy ubodzy karmieni wyobraźnią (…)

  Słowa udatnie ukrywające fałsz.

   Świat nie mądrze pojmujemy, bo mamiąc

   Los wiarołomny wpadamy pod koła (…)

   Najwięksi oszuści cieszą się uznaniem

   Ludzkości. Kruche obietnice rzucane

   Równocześnie; i ostrzeżenia gadatliwie

   Zabobonne, będące pożądanym światłem.

 

   Dodaje też Tarwacki – na marginesie swych “spolszczeń” Sarbiewskiego – że kontrowersyjnie dziś czasami przyjmowana i zapominana twórczość tego tego poety, będzie nadal miała, choć po paru wiekach dopiero, swoich wielkich poetyckich kontynuatorów, sięgających do zawartych w niej starych, narodowych, obywatelskich, patriotycznych i zarazem tam in statu nascendi konceptualnych zamysłów, jakby z ducha nowatorskich tradycji artystycznego obrazowania wyjętych. Kontynuatorów i “uczniów” takich, jak pochodzący także z Mazowsza Cyprian Kamil Norwid oraz późniejszych, między innymi takich wybitnych poetów polskich  XX wieku, jak Józef Czechowicz czy Julian Przyboś…

 

   Dobrze się zatem stało, że oto ukazał się ten autorski wybór poezji Macieja Kazimierza Sarbiewskiego – przybliżający nam twórczość Poety, którego myśl i dokonania są tak ważnym ogniwem całej polskiej tradycji literackiej. Świat nie mądrze pojmowany – zbiór wierszy wydobytych na światło dzienne z głębokiej studni przeszłości narodowej tradycji literackiej przez Ryszarda Tarwackiego –  zasługuje na uwagę nie tylko koneserów poetyckiego słowa, ale i na należne tłumaczowi słowa uznania czy też nagrody za trud i wytrwałość działania. Zasługuje  przez to również na szeroką popularyzację pośród  odbiorców literatury. Przede wszystkim za wprowadzanie dzisiaj na nowo w świat żywego obiegu zapominanych literackich, narodowych i uniwersalnych kulturalnych wartości niesionych przez twórczość Sarbiewskiego.

 

Janusz Termer

 

 

 

 

*Maciej Kazimierz Sarbiewski Świat nie mądrze pojmujemy, spolszczył z języka      łacińskiego Ryszard Tarwacki, Wydawnictwo Książkowe IBIS, s. 124, Warszawa 2017.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko