Jan Stanisław Kiczor – Reszkowie – bardzo nietypowa rodzina – część II

0
486

Jan Stanisław Kiczor

 

 

Reszkowie– bardzo nietypowa rodzina – część II

Jan Reszke – Poprzez śpiew zawładnął swoją epoką

 

 reszkowie2-1

Jan Mieczysław Reszke

 

    Jego biogram opublikowany w latach 1988-1989, w XXXI tomie Polskiego Słownika Biograficznego, jest trochę przekłamany, gdy czytamy w nim: „…był najstarszym dzieckiem Jana (1818–1877), właściciela Hotelu Saskiego (Hotel de Saxe) i Emilii z Ufniarskich, bratem Edwarda (zob.), Józefiny (zob.) i Wiktora (1859–1917)…”

    Dzieci bowiem Reszkowie mieli pięcioro, z których najstarszym była córka Emilia (1848 – 1926), dziedzicząca imię po matce. Nie planowała kariery, zakochała się, wyszła za mąż za Adama Michalskiego i osiadła w mężem w majątku ziemskim w Borownie, niedaleko Częstochowy.

 

    Jan Mieczysław Reszke urodził się w Warszawie 14 stycznia 1850 r. i był najstarszym z całej trójki śpiewającego rodzeństwa. Śpiewu zaczął się uczyć już w czasie nauki w gimnazjum pod kierunkiem Francesco Ciaffei’ego. Jak dalej odnotowuje PSB: „…Jako 8-letni chłopiec słyszał grającego F. Liszta. Mając lat 12 śpiewał w chłopięcym chórze kościoła Karmelitów, gdzie mu czasem powierzano partie solowe. Śpiewał też, wraz z rodzeństwem, w chórze kościoła w Wilanowie, gdzie cała rodzina spędzała lato. Często bywał z braćmi na przedstawieniach w Operze (czasem nawet wymykając się tam bez wiedzy rodziców). W roku 1863 ojciec Reszkego za udział w powstaniu został na 5 lat zesłany na Sybir (scenę pożegnania z rodziną uwiecznił na obrazie J. Simmler); na matkę, obok wychowania dzieci, spadło też prowadzenie hotelu, z czym dzielnie sobie radziła. Jan miał zostać prawnikiem – odbył stosowne studia i uzyskał stopień zawodowy (dyplom?), jednak muzyczne zamiłowania oraz wrażenia wyniesione z przedstawień w Operze, a zwłaszcza z występów Juliana Dobroskiego i słynnego barytona Antonio Cotogniego, przesądziły o obiorze innej życiowej drogi. Po pewnym czasie Francesco Ciaffei, wiedząc o uwielbieniu  Jana Reszkego dla Cotogniego, poprosił listownie wielkiego Włocha, by go przyjął jako ucznia. Cotogni odmówił, kiedy jednak Reszke mimo tego wyruszył do Turynu i przedstawił mu się osobiście, rozpoznał jego niezwykły talent i zmienił pierwotną decyzję. Przez 5 lat  Jan Reszke pracował intensywnie pod jego kierunkiem, podróżując z nim razem po Europie i poznając wszelkie tajniki zawodu operowego śpiewaka…” Pobierał też nauki u San Giovanniego, Pedrottiego i Francesco Lampertiego (u którego też bez powodzenia próbował studiować Mierzwiński).

    Długi czas profesorowie włoscy prowadzili Reszkego jako głos barytonowy i w takiej też partii barytonowej odbył się jego debiut operowy. W weneckim teatrze „Fenice” w styczniu 1874 roku wystąpił w roli Króla Alfonsa w operze Donizettiego „Faworyta”.

 

 

reszkowie2-1

 Jako Romeo – debiut w Metropolitan Opera 1891 r.

 

     Przez następne dwa lata nadal występował na scenach operowych jako baryton, bez większego zresztą powodzenia, natomiast z rosnącym polipem w gardle. Nadwerężanie głosu w rejestrze dla tego głosu niewłaściwym doprowadziło do katastrofy, czyli dwóch kolejnych operacji gardła w Mediolanie i Paryżu w 1876 r. „Pewnego razu — wspominała Helena Modrzejewska — podczas przedstawienia napił się lodowato zimnej wody… i stracił głos. Był to, jak sądził, paraliż strun głosowych…” Był to przede wszystkim paraliż psychiczny. Reszke załamał się, przestał wierzyć w swoje możliwości , bał się sceny. Mimo że operacje udały się, mimo że trafił pod opiekę znakomitego profesora śpiewu, którym był w Paryżu Giovanni Battista Sbriglia, pedagog rozumiejący, że Jan Reszke ma głos tenora bohaterskiego, a nie barytonowy…  dalej, jak pisze Wacław Panek „…W listopadzie 1879 roku, u boku swojej siostry Józefiny (która grała rolę Alicji), wystąpił po raz pierwszy jako tenor w tytułowej roli „Roberta Diabla” na scenie Opery Królewskiej w Madrycie. Tu właśnie, na jednym z przedstawień tej opery głos odmówił mu posłuszeństwa. Jan Reszke zamilkł jako śpiewak na następne pięć lat. Przez ten czas jeździł z siostrą i bratem, towarzysząc im na widowni podczas występów londyńskich, paryskich czy lizbońskich. Myślał wówczas, że nie wystąpi już nigdy, chociaż ćwiczeń głosowych nie przerwał. Pół wieku później, jego biografka, Clara Leiser, w książce „Jean de Reszke i wielkie dni opery” wydanej w Londynie w 1933 roku, spróbowała w typowo romantyczno-bajkowy sposób zrekonstruować okoliczności powrotu artysty na scenę. Był rok 1884,  a więc minęło pięć lat, od kiedy Reszke przestał śpiewać. Teraz razem z rodzeństwem znalazł się w Paryżu i przy otwartym oknie ćwiczył głos w wyższych rejestrach. Ulicą przechodził kompozytor, Jules Massenet, który poszukiwał odtwórcy tenorowej roli do swojej opery Herodiady, która w tym właśnie czasie, trzy lata po prapremierze brukselskiej, miała być po raz pierwszy wystawiona w ojczyźnie kompozytora.

I jak to w bajce bywa, królewicz przypadkowo dojrzał Kopciuszka, a Massenet przez przypadek usłyszał Jana. Oczarowany jego głosem zaproponował udział w paryskiej premierze. Ile w tym prawdy?…” W opracowaniu Krzysztofa Wójcika „Śladami Reszków”, dalsza kariera Jana potoczyła się w znakomitym kierunku: „Za sprawą jego siostry Józefiny, 1 marca tego roku Jules Messenet powierzył mu tenorową rolę Jana Chrzciciela w swojej nowej operze „Herodiada” Obok niego wystąpiła Józefina w roli Salome i brat Edward. Był to ogromny triumf kompozytora, rodzeństwa Reszków, a szczególnie Jana, którego właściwa kariera teraz dopiero się rozpoczęła.

    Od premiery „Herodiady” zaczęła rosnąć sława Jana Reszke jako tenora. Messenet pisał „pod niego” następne role w swoich dziełach. W czteroletnim okresie paryskim występował jako Rodryg w „Cydzie” (premiera 30 października 1885 r), jako Raul w „Hugenotach” Mayerbeera, w tytułowej roli w „Fauście” Gounoda, jako Don Jose w „Carmen” Bizeta, jako Radames w „Aidzie” Verdiego, Canio w „Pajacach” Leoncavallo. We wszystkich odnosił coraz większe sukcesy. Według znawców muzyki operowej, był przede wszystkim nowatorskim interpretatorem swoich ról, zrywając z tradycją równie wielkich poprzedników. W dodatku dzieła francuskie śpiewał po francusku (za co był we Francji czczony jak bohater narodowy), dzieła Wagnera po niemiecku. Wydarzeniem artystycznym było wystawienie „Don Juana” Mozarta w stulecie jej premiery, gdzie Jan Reszke grał Don Ottavia, a jego brat Edward Leporella u boku Jeana Lassalle w roli tytułowej. Ukoronowaniem występów w paryskiej Grand Opera była tytułowa rola w „Romeo i Julii” jesienią 1888 r (pierwsze przedstawienie odbyło się 28 listopada) wraz ze słynną Adeliną Patti. Sensacją podczas spektaklu stał się Jan Reszke ze swoim wspaniałym tenorem i równie wielką interpretacją. Słynna śpiewaczka Nellie Melba tak skomentowała to wydarzenie: „ Z całą stanowczością mogę dziś stwierdzić, że nie słyszałam i prawdopodobnie nie usłyszę nigdy większych śpiewaków i artystów. Słyszałam niejednokrotnie głosy o potężniejszym nasileniu dźwiękowym, o szerszym woluminie, ale nigdy jeszcze nie słyszałam śpiewu uduchowionego

 

Jako Tristan w Metropolita Opera 1899r.

 

tak głębokim wyrazem uczuciowym, tak skoordynowanego we wszystkich szczegółach, tak umiejętnie podkreślanego przez głęboko wyczutą i subtelną grę aktorską. Określenie powyższe zastosowałam przede wszystkim do Jana Reszke. Śpiew i gra Edwarda Reszke stały na tym samym niemal poziomie.”
    W 1888 r. rozpoczynają się występy Jana Reszke w Londynie. 23 czerwca w londyńskim teatrze „Drury Lane” kreował rolę Radamesa w „Aidzie” , którą uznano za ogromny sukces. Razem z bratem przeniósł się do Londynu i w latach 1988 – 1900 w „Covent Garden” stali się niekwestionowanymi gwiazdami opery występując ponad 300 razy. Nellie Melba, primadonna tej opery występująca razem z Reszkami szczególnie zwraca uwagę na ich perfekcyjność, co opisała w swoich wspomnieniach: „ Obaj Reszkowie byli entuzjastami sztuki, cenili nad wszystko bezpośredniość i siłę wyrazu artystycznego; kiedy jednak chodziło o wykończenie partii, stawali się w stosunku do siebie nieubłaganymi, dążąc do wymarzonej doskonałości, poświęcając godziny całe na wycyzelowanie drobnych z pozoru szczegółów interpretacji. W ich rozumieniu śpiew posiadał wartość artystyczną dopiero wówczas, kiedy ujmował go artysta w mocne karby techniki”.
    Latem 1889 r. Jan Reszke rozpoczął współpracę z Augustem Harrisem, dyrektorem Carl Rosa Opera Company i wraz z tym zespołem wystąpił w „Afrykance” , „Romeo i Julii” i „Fauście”. Przełomem artystycznym były jednak role „wagnerowskie”. Wraz z bratem, Jeanem Lassalle oraz Gemmą Albani wystąpił jako Walter w „Śpiewakach norymberskich” Wagnera. Było to niebywałe wydarzenie artystyczne. Niebawem Jan Reszke uznany został za najwybitniejszego wykonawcę – tenora w operach Wagnera. Znająca się na muzyce królowa Wiktoria zaprosiła artystów do swego zamku i tam wysłuchała koncertu w ich wykonaniu. Dla Reszków była to nobilitacja w sferach arystokratycznych Londynu i początkiem przyjaźni z domem królewskim, a szczególnie księciem Walii , późniejszym Edwardem VII. Bywało nawet, że nasz śpiewak zamieszkiwał w zamku windsorskim podczas swoich występów. Tam też podobno, ulegając księżnej Walii (późniejszej królowej Aleksandrze) niechętnej cesarstwu niemieckiemu, przyrzekł z bratem nigdy nie występować na terenie tego państwa. Słowa dotrzymał. Mimo wielu zaproszeń nigdy, na przykład, nie wystąpił na festiwalu wagnerowskim w Bayreuth. W 1891 roku wystąpił jeszcze w znakomicie obsadzonej „Carmen” jako Don Jose (z Nellie Melbą, Zelie de Lusan i Jeanem Lassalle), co ugruntowało jego sławę w Europie. Potem wielokrotnie jeszcze występował w „Covent Garden”, jednak większość swych występów przeniósł za ocean”.
Pisarz, Bernard Shaw, zachęcał swoich 
czytelników, by posłuchali Jana Reszke w w roli Lohengrina, „gdyż jest mało prawdopodobne, że drugi taki znajdzie się w naszej epoce.” Natomiast kompozytor, Edward Grierg, uważał, że najwyższym szczytem, na który wzniosła się sztuka śpiewacza, był Tristan Wagnera w wykonaniu Jana Reszke.

    W natłoku zachwytów nad sztuką śpiewaczą Jana, snuje się zatem pytanie: jaki był poza sceną? Henryk Woźnica, relacjonując opowieści swojego profesora śpiewu, Bronisława Romaniszyna (który był uczniem, a potem asystentem w słynnej szkole wokalistyki Jana Reszke), tak to czyni: „Natura wyposażyła Jana Reszkego wniezmiernie urodziwą powierzchowność, która pomagała mu szybko zjednywać sobie przyjaciół. Łączyła się ona z jego wysoce wykwintnymi manierami w obejściu z otoczeniem. Obdarzony ponadto inteligencją błyskotliwą, łatwo mógł nawiązywać kontakt ze swymi rozmówcami.

GRANDSEIGNEUR. Takim mianem określano go nie tylko w Paryżu. Zaiste, prawdziwie

 

Jan Reszke w karykaturze /By Leslie Ward – Published in Vanity Fair, 8 August 1891/

 

był to pan wielki!… W każdej sytuacji, w swojej sztuce i w życiu. Roztaczał wokół siebie zniewalający urok. Dookoła niego istniał czarowny krąg, którego sam był twórcą. Mimo oszałamiającego powodzenia pozostał na zawsze skromny (…) Zawsze też dochowywał wierności sobie i umowom, słowu danemu nie sprzeniewierzał się…”

    A wady? No, może jakiś niedosyt, kompleks niższości… Młody Jan zapałał miłością do hrabianki Natalii Potockiej, ponoć z wzajemnością, a jednak nie zakończonej małżeństwem, na skutek niższości stanu z jakiego się wywodził.Patent szlachecki zatwierdził mu w 1889 roku car Aleksander III i odtąd począł nasz artysta, działając w krajach Zachodu, dodawać przed swym nazwiskiem przyimek «de»…”W słownikach, leksykonach i encyklopediach na całym świecie pozostał jako Jean de Reszke, Jan di Reschi, Giovanni di Reszke…

   Jak dalej opisuje Krzysztof Wójcik: „W 1891 r wyjechał wraz z bratem do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozpoczął się dziesięcioletni okres występów w nowojorskiej Metropolitan Opera House (MET). 14 grudnia tego roku zadebiutował na tej scenie w tytułowej roli w „Romeo i Julii” z Emmą Eames jako Julią. Jak pisali ówcześni amerykańscy publicyści – Reszkowie nie wzbudzali początkowo entuzjazmu, jednak dość szybko stali się bożyszczami publiczności operowej złożonej głównie z bogatej finansjery i „arystokracji przemysłowej” Ameryki. W repertuarze pojawiły się dalsze role wagnerowskie: tytułowa w „Zygfrydzie”, oraz „Zmierzchu bogów” oraz „Lohengrinie”. Kontynuował swoje występy w „starych” rolach. W 1895 r 16 stycznia wystąpił jako Kawaler des Grieux w „Manon” Messeneta i to wykonanie wspominano później jako wzorcowe. Koncertował również w Bostonie i Chicago. Dominacja Jana i Edwarda na scenie MET spowodowała, iż lata 1891 – 1901 nazywano „epoką Reszków” i jeszcze przez kilkadziesiąt lat porównywano tej klasy wykonawców co Enrico Caruso do kreacji naszego mistrza. Na obu półkulach nazywano go „królem tenorów”. W MET wystąpił około 350 razy. Jean de Reszke, jak kazał się tytułować, zarabiał ogromne pieniądze w Ameryce, których później już nikt nie osiągał, dzięki czemu mógł zgromadzić ogromny majątek.

 

 

 

Jan Reszke w Metropolita Opera 1901 rok

 

    Występy w Ameryce Jan Reszke zakończył w 1901 r i jeszcze przez cztery lata występował w Paryżu i innych teatrach Europy. Teraz powstaje pytanie, czy występował w swojej rodzinnej w Warszawie i w ogóle w Polsce, gdzie poza amatorami opery jest mało znany? Rzeczywiście rzadko tu występował. W maju 1893 r, będąc u szczytu sławy, przybył z bratem do Warszawy w celach artystycznych. Wystąpił w Teatrze Wielkim: dwukrotnie w „ Romeo i Julii” Gounoda, w wagnerowskim „ Lohengrinie” i „ Fauście” Gounoda. Ich występy zrobiły ogromne wrażenie na warszawskiej publiczności, która przekonała się iż „legenda Reszków” to prawda. Rozpisywała się o tym miejscowa prasa, jak np. „Tygodnik Ilustrowany”, wielcy krytycy jak Aleksander Poliński czy Józef Kański. W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku (jak i w początkach XX)  Reszke często odwiedzał teatry europejskie, między innymi występował w Petersburgu. Swoją karierę jako śpiewaka zakończył w pełni sił twórczych by założyć w 1904 r. własną szkołę śpiewu w Paryżu.

    Jan Reszke znany był nie tylko ze swojego talentu, ale również elegancji, męskiej urody i obycia w salonach. Wszędzie wraz z bratem był duszą towarzystwa. Podczas pobytu we Francji poznał i ożenił się z wdową , markizą Marią Anną Henriette de Goulaine, z którą miał syna również, zgodnie z rodową tradycją, Jana. Miał wtedy ponad czterdzieści lat. Prywatnie często bywał w Polsce u szwagra Kronenberga i Michalskiego. Aby być bliżej siostry zakupił majątek w Skrzydlowie i założył tam stajnię wyścigową. Niestety, jego żona nie zaakceptowała nigdy chłodnej Polski i była tu tylko kilka razy. Dlatego więc, na przełomie wieków, Jan wybudował w Paryżu (okolice Lasku Bulońskiego) pałac dla swojej rodziny, w którym urządził swój prywatny teatr, szkołę śpiewu, którą prowadził od 1904 r. do wojny oraz stajnię koni wyścigowych. Teatr mógł pomieścić 150 widzów i 40-to osobową orkiestrę, a całość urządzona była na wzór teatru w Bayreuth, gdzie odbywały się festiwale wagnerowskie. Na tej scenie występował niekiedy sam mistrz. Szkoła śpiewu natomiast stała się niemal od razu słynna i oblegana przez adeptów wokalistyki z całego świata. Dostać się na naukę było tu niezmiernie trudno, ale mistrz sam przesłuchiwał każdego chętnego i jeśli uznał jego talent, przyjmował nie patrząc na jego możliwości finansowe, szczególnie, jeśli był to uczeń z Polski. U niego, między innymi, uczyła się śpiewu Mieczysława Ćwiklińska, wspomagana materialnie przez Juliana Kronenberga. Tak sama wspomina: „„Jan Reszke prowadził dom na szerokiej stopie, miał własną stajnię wyścigową i sam wspaniale jeździł konno. Aparycję miał świetną, wysoki, elegancki, przystojny. Chociaż uprzejmy dla wszystkich, a w stosunku do pań wykwintny i szarmancki, jako profesor był niezmiernie wymagający (…) Jako Polka płaciłam profesorowi według «taryfy ulgowej», po 100 franków za jedną lekcję, a brałam trzy lekcje tygodniowo. Moje studia częściowo finansował Kronenberg (…) Przerabiałam wyłącznie partie operowe, o  operetkach nie było mowy. 

W przeciągu trzech lat przygotowałam pod kierunkiem Reszków (bo i Edward udzielał mi wskazówek) dziesięć głównych partii operowych.” Zaś inny jego uczeń, austriacki śpiewak, Leo Ślezak, zapisał: „Najbardziej interesujące były dla mnie godziny pracy, które ukazywały mi mistrza w jego żywiole. Zaczynał o godzinie dziewiątej rano, a nieraz jeszcze o ósmej wieczorem można go było zastać przy lekcji prowadzonej z tą samą świeżością, z tym samym pełnym poświęcenia zainteresowaniem, jak rano, przy początku. Było rzeczą wprost niewiarygodną, jak on to może wytrzymać, gdyż wszystko sam prześpiewywał, przeważnie pełnym głosem. Niejedna fraza, której wykonanie zaprodukował, pozostała dla mnie niezapomniana. Można było wówczas zrozumieć, że był on przedmiotem uwielbienia całego świata. Poza tym miał tak dobre serce i świadczył wokół tyle dobrodziejstw, że przez wszystkich był kochany.” – Większość wokalistów śpiewa zbyt blisko nosa, a za daleko od serca – zwykł mawiać profesor Jean de Reszke i była to maksyma w jego procesie nauczania.

 

 

Jan Reszke jako Romeo

 

 

    Wielu jego uczniów i współpracowników podjęło później już samodzielną pracę pedagogiczną, jak na przykład Bronisław Romaniszyn – profesor konserwatorium śląskiego w Katowicach. Na szczególną uwagę zasługuje opis imienin Jana Reszke w czerwcu 1909 r. z udziałem Adeliny Patti , z którą szczególnie lubił śpiewać i wielu innych wybitnych gości, co opisał wspomniany już profesor Romaniszyn. Mistrz otrzymał również prezenty od rodziny królewskiej z Londynu, między innymi srebrne wazy i serwis z kryształu górskiego ze scenami z oper Ryszarda Wagnera, w których brał udział”.

    Był przeciwnikiem nagrań fonograficznych, ale dzięki pirackiej działalności Lionela Maplesona utrwalono na cylindrach fragmenty z kilku jego przedstawień w ostatnim sezonie występów w Metropolitan Opera. Wówczas to w Nowym Jorku dał prawie kompletny przegląd swojego repertuaru, występując jako: Lohengrin, Faust, Radames, Cyd, Tristan, Walter, Romeo, Zygfryd, Raul… Takim repertuarem w jednym sezonie (a i w całym życiu) nie legitymował się dotąd żaden tenor.

    Gdy wybuchła I Wojna Światowa, Jan Reszke stanął na czele Stowarzyszenia Pomocy Żołnierzom Polskim we Francji. Jesienią 1915 podjął znowu działalność pedagogiczną. W r. 1916 przeniósł się do Fontainebleau. W ostatnim roku wojny przeżył osobistą tragedię. W bitwie pod Marną zginął w stopniu porucznika, jego jedyny syn, który zresztą wstąpił do armii jako ochotnik. Po 1918 roku  Jan Reszke nigdy już nie odwiedził swojego majątku w Polsce, (który przez wojnę pozostał nie tknięty), bowiem nie zgodziła się na to żona, coraz bardziej upadająca na zdrowiu po stracie jedynaka. Państwo Reszkowie opuścili też swój pałac w Paryżu i osiedlili się w Nicei, w październiku 1919 roku, w willi Vergem`ere.  Wiosną 1925 roku, do posiadłości Reszków na Lazurowym Wybrzeżu przyjechała Nellie Melba. „Ostatnie dnie życia Jana Reszkego — wspominała rok później — pozostawiły na mnie wstrząsające wrażenie. Leżał on wówczas w łóżku złamany chorobą. Przed śmiercią ożywił się, przypominając sobie epizody z kariery artystycznej. Zaczął śpiewać i po kilku wydobytych tonach odezwał się ze łzami wzruszenia w oczach: «Widzicie, głos wracać mi zaczyna». Gdy to usłyszałam, nerwy moje nie wytrzymały; zbyt wielki był kontrast pomiędzy dogorywającym cieniem wielkiego artysty a tym obrazem, jaki tkwił w mej pamięci. W kilka dni później nie było Jana na świecie. Mówiono mi, że przez ostatnie dnie śpiewał ciągle, czując znaczną ulgę. Bóg mu darował lekką śmierć; odszedł ze śpiewem na ustach. Umarł jak artysta…”

    Jan Reszke zmarł w Nicei 3 kwietnia 1925 roku w wieku 75 lat. Ciało jego przewieziono do Paryża i pochowano na cmentarzu Montparnasse, a Sławomir Pietras podaje nawet dokładnie owo miejsce na cmentarzu: „spoczywa w divisionie 26, rząd I, mogiła 8, nr 97PA1918”..

 

 

 

                                                                                                     Koniec  części  drugiej

 

 

 

 

 

 

 

Materiały:

 

1. Wacław Panek „RESZKOWIE — kariery jak z bajki

2.Krzysztof Wójcik „Śladami Reszków”

3.Andrzej Siwiński „Rodzeństwo Reszków na Ziemi Częstochowskiej”

4.. K. Wójcik “Śladami Reszków”, 2010

5. Polski Słownik Biograficzny tom XXXI (1988 -1989)

6. Oskar Szymczyk – “160. JUBILEUSZ EDWARDA AUGUSTA RESZKE

7. Wikipedia

8. 7. Józef Kański „Jan Mieczysław Reszke”  (1850-01-14 1925-04-03) śpiewak operowy”

Biogram został opublikowany w latach 1988-1989 r. w XXXI tomie Polskiego Słownika Biograficznego.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko