Jan Stanisław Smalewski – Prolog do jesieni

0
86
Wyszedłem na spacer szukam
wiersza
ale na wiersze skończył się sezon
Rosły pod drzewami w parku
zbierać je można było
na łące wokół rzeki

teraz nie ma pusto

To jak z opuszczonymi gniazdami
ptaków
wykluły się pisklęta odrosły
odleciały
do innych równin na inne
wyżyny wyobraźni

Siedzę w parku i obserwuję jak
przeze mnie przepływa rzeka
czasu
chłodny nurt zagarnia wszystko
myśli kołyszą się
na falach marzeń

Rzeka czasu nurt wspomnień
WCZORAJ wpisuje się w księgi
w kamień nagrobków
w lustra wyobraźni
Nie chcę oglądać w nich
swojej twarzy

Gdańsk,

12. 11. 2015…

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko