Andrzej Wołosewicz – UWAGA!!! Nowy kwartalnik!!!!

0
110

Andrzej Wołosewicz

 

UWAGA!!! Nowy kwartalnik!!!!

 

Małgorzata Buczek-Śledzińska            Trafiłem na drugi numer nowego kwartalnika „LiryDram”, numer bezcenny, bo… nie ma ceny na okładce, nie mam więc zielonego pojęcia, jak jest dystrybuowany, a to zawsze mnie interesuje, szczególnie kiedy pojawia się nowe pismo, a cena interesuje mnie ze względu na Mazowiecką Wspólnotę Samorządową, która publikację sfinansowała (według informacji na drugiej stronie okładki pisma). Nie lubię nikomu grzebać w kieszeni, ale tu – jak rozumiem – idzie o pieniądze publiczne. Ich wydawanie zawsze powinno być transparentne. Jednak powyższych pytań w tej chwili nie rozwikłam, skupię się treści pisma ograniczając się do tekstów związanych z literaturą. (Pismo – dodajmy dla porządku – porusza także kwestie innych sztuk.)

            Zacznę od plusów, od tego, co dobre. Najlepszym tekstem jest „Duchowość poezji polskiej i wschodnio-europejskiej łącznikiem kultur międzynarodowych” Alicji Patey-Grabowskiej. Jest on klarowny, z jasną tezą, przesłaniem i ich poetycką dokumentacją w postaci przytoczonych wierszy. Drobnym zgrzytem wydaje mi się fragment tytuł – idzie o „łącznik kultur międzynarodowych”. Kultury międzynarodowe? Chyba nie najzgrabniejsze sformułowanie.

            Natomiast tekst Magdaleny Węgrzynowicz-Plichty wprowadzający do numeru zatytułowany „Najnowsze trendy w poezji – czyli pogarda dla artyzmu i liryzmu, że o eufonii nie wspomnę…”. Tytuł wielce obiecujący. Przytoczmy zatem dwa początkowe zdania: „Prezentując Wam, Czytelnicy, ten kontrowersyjny artykuł, mam świadomość, iż porywam się z motyką na słońce, kiedy już w samym tytule zakładam, że wykażę najnowsze trendy w poezji. Ale tak właśnie formułując problem, pragnę zachęcić Was do własnych poszukiwań w niniejszym temacie i gorącej porywającej dyskusji, do śledzenia „samemu” w jakim kierunku ewoluuje współczesna poezja, czy powoli zamiera jak inne dziedziny sztuki już nieprzydatne czy wprost przeciwnie – ma się dobrze, bo „każdy rodzi się poetą”, choć nie każdy umiera w chwale, a jakkolwiek niektórym poetom się udało „przekroczyć samego siebie”, nikt juz o nich ani ich dziełach po dekadzie nie pamięta.” Sformułowanie „pragnę zachęcić Was do poszukiwań w niniejszym temacie” nie brzmi najlepiej przypominając nagminne w mediach: w tym temacie. Także nie wydaje mi się, aby najnowsze trendy w poezji należało „wykazywać („zakładam, że wykażę najnowsze trendy w poezji..”). Przejdźmy do meritum.

            Autorce wolno być najbardziej kontrowersyjną w sądach i ocenach, ale trudno będzie komukolwiek podjąć z nią „gorąca i porywającą dyskusję” skoro w tekście o najnowszych trendach w poezji jedyne nazwiska, jakie się pojawiają to….. Szymborska, Kochanowski, Miłosz, Herbert, Białoszewski, Przyboś i Różewicz a dwa przytoczone wiersze to wiersze… Mickiewicza i Karpowicza! Dla tak sformułowanego  w tytule tematu to nie jest uchybienie czy błąd, to…. wielbłąd! Nie można pisać tak niekonkretnie. Tytuł odsyła do czegoś, co się w tekście zupełnie nie pojawia. To błąd rzeczowy. Brak „mięsa przykładów” nie pozwala odnieść słów autorki do czegokolwiek, bo do czego? Do ogólników? „Podpórki” z nazwisk ważnych, acz już „zajeżdżonych” (radze na to wszystkim uważać) autorów niw wystarczą, choć zapewne dają Węgrzynowicz-Plichcie poczucie bezpieczeństwa, bo któż odważy się zaatakować tekst z plejadą  t a k i c h  odwołań. Tekst przypomina raczej rozprawkę z pretensjami do poteoretyzowania (oto tytuły kolejnych fragmentów: poezja i liryka – dualizm (nieprzypadkowy?) jako opozycja leksykalna, misja poety o poezji – dualizm (nieprzypadkowy?) jako wyznacznik tendencji, poeta i podmiot liryczny – dualizm (nieprzypadkowy?) jako istotny czynnik kompozycyjny, liryzm i patos – dualizm (nieprzypadkowy?) jako miernik stopnia konwencji). Jeżeli ktoś chce zobaczyć poezję w dobrym historycznym przekroju lepiej niech sięgnie po klasyczny już tekst Tatarkiewicza „Pojęcie poezji” („Poezja” nr 7/8 z 1975).

            Na 7 tekstów o literaturze (wliczam tu także ten o książce o Witkacym) 3 to rozmowy przeprowadzone przez redaktor Naczelną. Ponieważ występuje ona w stopce jako jedyny redaktor to można to usprawiedliwić, choć nie brzmi zachęcająco na przyszłość. Zaciekawiła mnie rozmowa ze Zbigniewem Milewskim zatytułowana „Mistrz puenty otwartej…” Dlaczego Mistrz a nie Arcymistrz? (Pisałem już na tych łamach o nadużywaniu patosu przy okazji wymiany zdań z Andrzejem Walterem, nie będę więc wracała do tematu.). Dwie inne sprawy są tu ciekawe, ważne i… bulwersujące. W obfitych notkach o autorach znajduję informację, że Marlena Zynger (redaktor naczelna) jest vice prezesem Stowarzyszenia Promocji Polskiej Twórczości Zbyszek zaś tegoż stowarzyszenia Prezesem. Wśród kilkunastu wierszy jest wiersz „mój przejściowy stolik” Marleny Zynger dedykowany…. Zbyszkowi Milewskiemu. Nie robi się Państwu mdło i słodko? Nie za dużo cukru w cukrze? A szkoda, bo wiersz jest dobry i Zbyszek dobrym poetą jest. Ale – i to druga sprawa – przesadził z „puentą otwartą”. Jako licentia poetica to może i się broni, ale urąga i logice i słownikom literaturoznawczym. Puenta w wierszu jest jak kropka na końcu zdania, kończy je. Można nawet nie postawić kropki, ale nie da się postawić kropki zamkniętej albo kropki otwartej. Jasne czy nie? Pisze o tym ze względów intelektualno-poznawczych i dydaktycznych. Nie upierałbym się przy tym tak silnie, gdyby nie te dwa powody, które mają fundamentalne znaczenie. Dlatego, Zbyszku, ważmy słowa. Tym bardzie, że na wieczorze autorskim Agnieszki Tomczyszyn-Harasymowicz (ZLP, 14 marca 2014) prowadząca go Aldona Borowicz odwołała się do… koncepcji puenty otwartej Zbyszka Milewskiego.

            Kolejnym uchybieniem, którego nie jestem w stanie wybaczyć są czterostronicowe przytoczenia fragmentów liryki Broniewskiego. Od lat bronię wiersza, całości wiersza jako jednostki rozrachunkowej w rozmowie poety ze światem i nic mnie tak nie wkurza jak takie „szatkowanie”, pseudo-wybór; pseudo, bo wyboru to można dokonać z wierszy (takich a nie innych) a nie fraz; rozumiem jeszcze frazę użytą jako motto (co się zdarza), sentencja, ale w samej prezentacji poezji? Więcej szacunku dla integralności wiersza i dla jego autora. Ciekaw jestem reakcji poetów z części zatytułowanej „Wybór wierszy i tekstów piosenek” gdyby to był wybór nie ich wierszy tylko fragmentów (co zresztą spotkało Martę Cywińską). Mówiąc złośliwie: więcej by się zmieściło.

            Podsumowując – w części poświęconej literaturze (przypominam, tylko tę oceniałem) pismo przypomina TVN-owski program Ewy Drzyzgi „Rozmowy w toku”. Tam „bohaterowie” występują tylko i wyłącznie z pobudek infantylnego ekshibicjonizmu.

            Wolałbym jako czytelnik, obserwator i kibic literacki, by nowe pismo uniknęło tej pułapki, by mego tytułowego zawołania UWAGA!!! Nowy kwartalnik!!!! nie trzeba było opatrywać ostrzeżeniami charakterystycznymi dla słupów wysokiego napięcia.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko