Władysław Panasiuk – List z Chicago (Sen o potędze)

0
146

Władysław Panasiuk


List z Chicago (Sen o potędze)

 

Foto: Paweł KęskaTak bardzo mało czasu od początku istnienia świata pozostawiono ludziom na pokój. Kiedy człowiek stawa się wolny, zaczyna myśleć, by nie popełniać tych samych błędów w przyszłości. Pielęgnuje wolność i smakuje w swobodzie. Istota myśląca nie spełnia kryteriów posłusznego obywatela, którym łatwo jest rządzić. Człowiek mądry staje się trudnym, zadaje niepotrzebne pytania i oczekuje odpowiedzi. Władza zaś niechętnie odpowiada, a jeśli już, to pałą. Niepokój staje się oazą rządzenia.

Wojny, na które często zwracam uwagę pochłonęły miliony istnień ludzkich i nie widać ich końca. Nikt tak dokładnie nie zna powodu, dla którego wybuchają, ale jeśli nie wiemy o co chodzi, w grę wchodzą duże pieniądze. Podział świata tak naprawdę nigdy się nie zakończy, inaczej nie funkcjonowałyby biznesy. Tylko tania siła robocza stanowi ich sukces i może napełnić po same brzegi portfele właścicieli. Tu akurat nie ma potrzeby, by coś udowadniać, wszystko jest jasne jak słońce. Wolność, o której się wszystkim marzy.

Doskonale pamiętamy czasy, kiedy Mojżesz wyprowadził naród z domu niewoli. O wolności ludzie marzyli przez wszystkie wieki, a to tylko dlatego, że różne najazdy i okupacje ją zabierały. Wojna stwarza wiele możliwości poprawienia państwowego bytu, a niekiedy jest jedynym rozwiązaniem. Nie zawsze można pokojowym sposobem przekonać człowieka. Rozwiązanie siłowe jakby daje taką gwarancję, choć nie zawsze trwałą. Stalin mówił, że każdy jest winny, lecz nie każdy dobrze przesłuchany, co jakby potwierdzało zastosowanie siły. Historia zna wiele przykładów, gdzie władcom marzyła się potęga już od starożytności. Rządzenie światem nie jednemu” królowi” spędza sen z powiek. Większość rządzących nosi w sobie ambicję zarządzania kilkoma krajami, kontynentem, albo wszystkimi ludźmi zamieszkującymi naszą planetę. Dziwne jest jednak to, że chcą zawiadywać światem, a w większości nie potrafią rządzić własnym krajem. Znamy wielu „carów”, którzy doprowadzili własny naród do ubóstwa. Nie pamiętam, by któryś z wodzów do końca sprostał postawionym zadaniom, a i tak „wybierany” był ponownie.

W czasach, kiedy kupuje się przywódcę nie może być miejsca na sprawiedliwe wybory. Nie stanowi tajemnicy, że nie ma lepszego interesu jak handel bronią, dlaczego więc mianoby zaniechać tego procederu. Szuka się tu i ówdzie, blisko lub dalej, a nawet na końcu świata swojej potencjalnej ofiary. Ostatnio namnożyło się sporo takich przykładów. W wielu przypadkach wojna mająca trwać kilka tygodni przerodziła się w kilkuletnią okupację.

Kogo dzisiaj obchodzą ginący ludzie po obu stronach konfliktu. Coraz rzadziej się o tym mówi, a gdzie tam współczucie…Zaczynam się zastanawiać, co byłoby gdyby dzisiaj odcięto nam prąd, a wraz z nim przestałyby funkcjonować wszystkie media. Czy człowiek potrafi jeszcze samodzielnie myśleć?, może wtedy nabrałby do serca odrobinę współczucia. Łatwiej nam jednak powtarzać kłamstwa wymyślane przez śniących o potędze. Widzimy, co dzieje się w Europie, zauważamy ponowną dominację Niemców, którzy prowadzą wojnę finansowo-medialną z resztą kontynentu. Wojna trwa, zmieniła się tylko jej forma i taktyka. Zgadzamy się na okupację finansową i chwalimy sąsiadów, którzy ostatnio nas pokochali.

Mija kolejna rocznica agresji faszystowskich Niemiec na Polskę i pół świata. Ta największa w historii wojna światowa powinna każdego z nas czegoś nauczyć. Niestety, mało kto wziął ją prawdziwie do serca, a przecież zginęło w niej miliony niewinnych ludzi. Poświęcili życie za ukochaną Ojczyznę nie po to, by ktoś później oddał Ją w obce ręce, oddał bez jednego strzału, w sposób pokojowy, ale też haniebny. Pozostali tylko ludzie, bez żadnego zaplecza, bez gospodarki. Tym sposobem stajemy się niewolnikami XXI w. Będziemy zmuszeni do pracy w obcych zakładach (sprzedanych za grosze) we własnym państwie. Czy stanie na naszej drodze Nowy Mojżesz, który będzie chciał wyprowadzić nas z domu niewoli? To nie są żarty, powaga chwili już za nami. Bruksela zabroniła nam uprawiać zdrową żywność, narzucone normy nie pozwalają na samodzielny ruch. Musiał nas opuścić Bóg w chwili podpisania traktatu, inaczej, by do tego nie doszło.

Polacy udowodnili na wszystkich wojnach, że nie lękają się wrogich kul, grobami opieczętowali niemal całą ziemię. Te mogiły należą do najwspanialszej historii naszych dziejów, bo wolność krzyżami się mierzy…

Jak dzisiaj spojrzymy naszym bohaterom prosto w oczy, co powiemy gdy zapytają o przyszłość naszych dzieci? Czy przyznamy się do zdrady i nieudolności?

Może powiemy wprost: nie wystarczyło dla wszystkich Polaków miejsca we własnym domu, udali się jak dawniej na tułaczkę, za chlebem. Służą obcym, a ich miejsce uzupełniły tańsze ekipy ze wschodu. Tania siła robocza jest wylęgarnią nowobogackich, którzy zalewają kraj i sprowadzają czarne mercedesy od nowego sąsiada zza Odry.

Co powiemy majorowi Sucharskiemu, gdy dołączymy do jego szeregów, które czwórkami z Westerplatte szły prosto do nieba. Czy przyznamy się do likwidacji stoczni i ograniczonego dostępu do morza, a kiedy spyta o Solidarność to, co odpowiemy!

Co powiemy obrońcom Monte Cassino i tym, co pozostali w katyńskim lesie i w kołymskich tundrach. Oni walczyli o każdy dzień przetrwania, głodni i na pół zamarznięci, a my? Jaką historię tworzymy: nawet nie stajemy w obronie krzyża, własnych ziem, napadamy na niewinnych. Czyżby wraz z II Wojną Światową Niemcy odebrali nam godność i wiarę. A może wybito wszystkich bohaterów i nie ma kto podnieść Polski z kolan. Ile jeszcze pytań trzeba zadawać narodowi, by uzyskać najprostszą z prostych odpowiedzi: do kogo należy Polska, a jeśli do nas, to dlaczego jej nie bronimy? Jak możemy uczcić ofiary tej okrutnej wojny skoro nie bijemy się o własny kraj.

Potrafimy się kłócić, filozofować, można by te siły spożytkować godniej w bardziej doskonały sposób. Rozsypani po świecie (21 mil. rodaków za granicą) na rozmaite sposoby roztrwaniamy Polskę, wrastamy niechybnie w obcą ziemię, ale musimy pamiętać, że będziemy rośli, ale nigdy nie zakwitniemy. Tylko na Monte Cassino kwitły czerwone maki, bo wzrosły z Polskiej krwi…

 

…teraz na dnie śmierci wyrastam

Ja – syn dziki mego narodu.

Krąg jak nożem z wolna rozcina,

Przetnie światło, zanim dzień minie,

A ja prześpię czas wielkiej rzeźby

Z głową ciężką na karabinie.

Obskoczony przez zdarzeń zamęt,

Kręgiem ostrym rozdartym na pół,

Głowę rzucę pod wiatr jak granat,

Piersi zgniecie czas czarną łapą:

Bo to była życia nieśmiałość,

A odwaga – gdy śmiercią niosło.

Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało

Wielkie sprawy głupią miłością.

 

Co, śpiący na miękkich poduchach, w wygodnych domach dopiszemy do wiersza K. K. Baczyńskiego, który oddał młodość dla wielkiej sprawy, poświęcił życie za miłość do Ojczyzny.

Miłość tylko wtedy ma sens, jeśli nic nie oczekujemy w zamian.

 

Władysław Panasiuk


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko