Władysław Hasior

0
46

Karolina Kowalcze

Władysław Hasior                

Święty Jerzy walczący nie ze smokiem, ale smoczycą – roznegliżowaną, ordynarną kobietą. Dziecięce lalki, do nich powbijane widelce. Lustra, święte postacie, kości, kawałki śmieci… Język Hasiora jest bardzo specyficzny: lubił szokować. I to właśnie pomogło mu stać się jednym z najbardziej rozpoznawanych i charakterystycznych artystów polskich.

Władysław Hasior urodził się w Nowym Sączu w 1928 roku. W 1947 roku rozpoczął edukację w Państwowym Liceum Technik Plastycznych
w Zakopanem.

Uczył się pod kierunkiem wybitnego pedagoga i rzeźbiarza Antoniego Kenara. Ukończył szkołę w 1952 roku. W latach 1952-58 studiował rzeźbę na warszawskiej ASP (pod kierunkiem Mariana Wnuka). Rok później, dzięki stypendium francuskiego Ministra Kultury uczył się w pracowni Ossipa Zadkien’a w Paryżu.

Od 1957 roku Hasior uczestniczył w wystawach krajowych i zagranicznych, przedstawiał wystawy indywidualne. Wystawiał mi. w Paryżu, Rzymie, Wiedniu, Wenecji, Kopenhadze… Zmarł w 1999 roku w Krakowie.

Twórczość Władysława Hasiora najłatwiej jest wpisać technikę asamblażu, za którego pioniera w Polsce jest uważany. Przedmioty codziennego użytku, bezużyteczne, zepsute, ale dostarczające twórcy gotowych form, zostały użyte powtórnie, do różnych układów, kształtów, wszelakich kompozycji i wizji autora.

Wyrzucone na śmietnik, nie będące już nikomu do niczego potrzebne, stare rupiecie na nowo stały się przydatne. Zmieniły tylko swoją formę – ze zwykłych śmieci urosły do rangi sztuki. Artysta zbierając i łącząc je ze sobą tworzył surrealistyczne kolaże. Ostre, drapieżne, krzyczące do odbiorcy. Powstałe by nim wstrząsnąć, by zmusić do refleksji.

W Zakopanem, z którym Hasior był związany przez całe życie, mieści się jego autorska Galeria. Żeby do niej wejść trzeba się przygotować, wiedzieć gdzie się wchodzi. Duży, drewniany, na pozór zwykły budynek, w środku potrafi przerazić. Obszerne sale, a na ich ścianach wiszące sztandary, lustra, ciała lalek przekute nożami, krzyże, szkło, makiety….I muzyka potęgująca wrażenie oraz uczucia. Zatem hasiorowską sztukę można odebrać nie tylko patrząc, ale słysząc i czując jak wbija się w każdy centymetr ciała.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko