Małgorzata Buczek-Śledzińska

0
476

Halszka Podgórska-Dutka       

 

 

                          Współtworząc sztuką „tekst” wszechświata

                                                    –  malarstwo Małgorzaty Buczek-Śledzińskiej

 

 

Małgorzata Buczek-Śledzińska – artystka malarka, twórczyni unikatowych tkanin, rysunków i obiektów z autorskiego papieru czerpanego, pracownik naukowy artystycznej uczelni, urodziła się w Krakowie, gdzie mieszka i pracuje. Studiowała w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Malarstwa, otrzymując dyplom z malarstwa w pracowni  Tadeusza Brzozowskiego, a równolegle  też dyplom z tkaniny unikatowej w pracowni Stefana Gałkowskiego. Była dwukrotną stypendystką Ministerstwa Kultury, uczestniczyła w wiodących międzynarodowych sympozjach i biennale sztuki, a biorąc czynny udział w znaczących wystawach, konkursach i plenerach uzyskiwała liczne nagrody i wyróżnienia. Od końca studiów uczestniczyła w ponad czterdziestu wystawach indywidualnych, oraz ponad dwustu wystawach zbiorowych w kraju i za granicą( m.in. w Niemczech, Francji, Hiszpanii, Belgii, Holandii, Szwajcarii, Włoszech, Danii, Anglii, Izraelu, U.S.A, Kanadzie, Meksyku, Rosji, Czechach, Słowacji, na Węgrzech i Kubie. Od 1990 roku realizuje prócz obrazów i tkanin, prace z własnoręcznie tworzonego papieru czerpanego, w którego to technologię wdrożyła się w czasie pobytu na prestiżowym stypendium Accademia Belle Arte w Meksyku. Jest czynnym członkiem  Związku Polskich Artystów Plastyków, a jej prace znajdują się w zbiorach prywatnych i kolekcjach muzealnych sztuki współczesnej i rękodzieła.

                 O twórczości Małgorzaty Buczek-Śledzińskiej, której droga twórcza, dążenie i  praca artystyczna rozgrywa się równolegle- w warsztatowo biegunowej przestrzeni -między malarstwem sztalugowym i prawdziwą własnoręcznie projektowaną i wykonywaną unikatową tkaniną, przy okazji jej licznych wystaw

zostało już bardzo wiele napisane. Warto prześledzić, ile spontanicznych reakcji  wywołuje i wywoływała każdorazowo ekspozycja jej prac, ile skojarzeń i asocjacji związanych bezpośrednio ze sztuką, jak też i wybiegających myślą poza nią. A oto niektóre z wypowiedzi wybitnych krytyków sztuki:

         „ Patrząc na malarstwo, na tkaniny realizowane w bardzo różnych materiałach przez-Małgorzatę Buczek-odnoszę wrażenie, że jestem świadkiem nieustającej i coraz głębszej dysputy o sensie tego czym jest sztuka, czym jest realizowany dzisiaj obraz, tkanina, rysunek”. W dalszych słowach Stanisław Rodziński wyprowadza genezę tej sztuki, ze zjednoczonego źródła inspiracji które stanowiły wykłady i rozmowy z profesorami Akademii, wybitnymi artystami, Tadeuszem Brzozowskim i Stefanem Gałkowskim, którzy w znaczący sposób wytyczyli rozwój artystki uświadamiając czym jest tradycja, natura, kultura, piękno i istota dzieła artystycznego. W tym sensie twórczość ta jest wyjątkowa, gdyż niezależnie od materiału, tematyki, czasu powstania poszczególnych dzieł, w ich całości elementy konstytuujące wartościową sztukę wymienione powyżej, nie tylko dochodzą wszędzie do głosu, ale wchodzą wzajemnie w dyskurs, żywo współtworząc wielowymiarowość oddania wybranej idei dzieła- w obliczu  równie obecnych i aktywnych twórczo czynników współczesności.

                   Irena Huml charakteryzując trzy obszary twórczości Małgorzaty Buczek pisze:   

             „Nakładające się na siebie obrazy otaczającej rzeczywistości, zdarzenia i emocje z nimi związane stanowią zasadnicze tworzywo wizji plastycznych  Małgorzaty Buczek”… „ Te przypadkowe, niezamierzone układy przenikających się czy nakładających się form obudziły potrzebę ich uchwycenia i zatrzymania w kadrze własnych kompozycji. Znalazły więc przełożenie  na świadomie obraną metodę tworzenia, praktykowaną przez wiele następnych lat” . Irena Huml podkreśla ponadto, że malarka wyniosła z pracowni mistrza Tadeusza Brzozowskiego, obwołanego przez współczesnych  mistrzem wyrafinowanego rysunku, metafizyki przestrzeni i światła, uśmiechu i ironii- „upodobanie do stosowania żywej, nasyconej palety barw i świetlistości koloru, a także umiejętności artykułowania własnych emocji i wrażeń”.

              Jako szczególnie charakterystyczną cechę malarstwa i całej twórczości Małgorzaty Buczek-Śledzińskiej wymienia się wyjątkową zdolność łączenia w  nieantagonistyczny sposób rozmaitych czynników, dwóch lub trzech elementów pozostających wobec siebie nieraz w skrajnie biegunowych, czasem wykluczających się pozycjach. I tak wymienić tu można następujące wyróżniki kontrastu: połączenie współczesności z tradycją, figuracji z abstrakcją, przypadku z zamierzonym działaniem, ekspresji z liryką, marzenia z konkretem,  dotykalnej rzeczywistości z niematerialną myślą, symboliki trwałości z elementami destrukcji, tego co oczywiste z tym co nieokreślone, umiaru z dynamiką spontaniczności, surowości z wykwintem, patosu motywów przemijania, śmierci z pogodą nieśmiertelnego nastroju, myślenia kolorem i światłem z konturowością graficznej linii. Wszystko to może kierować  ku ujmowaniu tej jakże różnorodnej sztuki jako wykazującej cechy postmodernizmu, ale też i postimpresjonizmu, nadrealizmu czy  surrealizmu, monumentalizmu, czasem naturalizmu i hiperrealizmu i innych znanych współczesnych trendów sztuki.

                Jerzy Madejski, wybitny krytyk.  zafascynowany sztuką  Małgorzaty Buczek- Śledzińskiej, odgadując motywy zaistniałe w jej wyobraźni za sprawą jej wrażliwości, powstałe  w wyniku dalekich podróży, tak zdaje sprawozdanie z oglądanej wystawy jej twórczości(fragm.):

              „ ….płaskie reliefy ludzi o egzotycznych profilach azteckich, z których ręka artystki wymazała rys właściwego im okrucieństwa i bezwzględności. I akty kolosów z Karnaku  zestawione ze współczesnymi, żywymi i zmysłowymi kobietami. I rzędy pism, w których zawarta jest niemożliwa już do odczytania, lecz niezwykle ważna tajemnica z receptą na kamień filozoficzny…Toż to malarstwo-jak powiadali jego koryfeusze –pełną gębą, mięsiste, piękne i gorące zarazem, gdyż prawdziwy postimpresjonizm jest prądem emocjonalnym w najlepszym tego słowa znaczeniu. Wśród tkanin natomiast na plan pierwszy wysuwają się kapitalne „Encyklopedie” i  „Fragmenty”, naturalistyczne/!/z pozoru, bo w konwencji hiperrealizmu czy też trompe l’oeil potraktowane stronice druku. Całe, lub przedarte na pół i ukazujące inne karty, szare i pożółkłe, lecz jakże piękne i szlachetne w tonie zetlałego papieru i wytworne w kompozycji szpalt, a przy tym miękkie i pociągające swym ciepłem. To tkaniny, których się nie zapomina, gdyż zapomnieć ich wprost nie można, podobnie jak wielu obrazów artystki.

   I zawartych w nich pytań, na które artystka szuka odpowiedzi”.

            Zarówno pytania  jednak jak i odpowiedzi zawarte w tej sztuce, formowane są na wysokich poziomach rozumienia, kulturowej wiedzy przynależnej już w syntetycznym ujęciu trzeciemu tysiącleciu i w oparciu o własną, otwartą na samodoskonalenie o nieograniczonym profilu, z gruntu niezależną, autorską postawę artystki. Nic dziwnego-jej sztuka dojrzewała bowiem w latach, w których kruszono jeszcze kopie w rywalizacji o wyższe ideały piękna, dobra, zgodności, współczucia i posłannictwa sztuki. I można znaleźć w niej echa myślowych zdobyczy najwytrawniejszych intelektualistów tej doby, ukryte w zamyśle, idei, procesie twórczym, czy zdeterminowaniu przez wyraźnie  określone czynniki również samej percepcji u oglądających. I tak twórczość ta harmonizuje z światem myśli  Iris Murdoch, która tak się wypowiada o sztuce, rozumianej przez nią jako sakrament, albo źródło pozytywnej energii: „ Dobra sztuka uświadamia nam, jak trudno być obiektywnym, kiedy pokazuje, jak odmiennie wygląda świat z obiektywnej perspektywy. Otrzymujemy wierny wizerunek kondycji ludzkiej- w postaci, w jakiej można ją spokojnie kontemplować, w istocie rzeczy jest to jedyny kontekst, w jakim wielu z nas jest w ogóle w stanie ją kontemplować. Sztuka przekracza egoistyczne i obsesyjne ograniczenia osobowości i potrafi poszerzyć wrażliwość odbiorcy. Jest ona gatunkiem dobroci per procura.” Podobny klimat  rozumienia emanuje z prac artystki, których jakości, niesionego przekazu, bogactwa idei, faktury, kolorystyki i formalnych procesów, samego piękna i niepowtarzalnego kształtu, tajemnicy w nich zawartej wyrażonej  środkami sztuki- nie można inaczej ogarnąć niż przez rodzaj refleksyjnej kontemplacji, nie pozbawionej jednak elementów współczesnego, bezpośredniego otwarcia na zew sztuki, niezapośredniczonego wchłaniania utajonej jego esencji, ponadkulturowego gestu, czy osobliwego znaku, słowa, czy tekstu.

              Odnośnie tych ostatnich, słowa i tekstu, trzeba powiedzieć, że trwale wpisują się w byt tej sztuki i jej kodu kulturowego, stając się nośną plastycznie ideą (n.p.księgi) wokół której koncentruje się wiele z jej kompozycji; artystka również posługuje się nimi jako motywem pośredniczącym, rodzącym asocjacje, kontrapunktem czy wręcz zabiegiem  formalnym jakby z zakresów nowoczesnej teorii widzenia, czy też nawet systematów lingwistycznych. Przypominać o tym może również współczesna postawa autorki prac, zbliżająca się do nowoczesnej intelektualnej postawy, w której sam podmiot nie jest już gwarantem prawdy, ani tożsamości, akcent więc przesuwa się na odbiorcę który sam musi się poruszać po zdemityzowanym, bądź  remityzowanym przez siebie obszarze odkryć i doznań, sam brać udział w dyskursie, który się odbywa tu i teraz. To w ubiegłym stuleciu padły wiekopomne słowa „wszystko jest tekstem”, wskazujące na jedność, synchroniczność, współobecność, egzystencjalną jednorodność, polifoniczną mnogość  metazapisów, identyfikujących się informatycznie niewidzialnych albo widzialnych tekstów życia, jak to możemy sobie wyobrazić i w jakimś stopniu unaocznić w sztuce Małgorzaty Buczek-Śledzińskiej.

                To co stanowi rdzeń tajemnicy jej sztuki, jest podejmowaniem  artystycznymi środkami zaistniałego od zawsze zapytywania o sens, które zawsze towarzyszyło życiu. Ono to daje napęd ciągom procesów kulturowych i ich wytworów, dając w odpowiedzi świadectwa z zakresu sacrum, niosąc światło uobecniającego się w dziełach sztuki artyzmu, kompensujące  niedopowiedzenia i bariery  rozwojowe określonego czasu. Jeśli jest mocą sztuki możliwe odgadywanie zagubionego bogactwa sensu dalekich cywilizacji, to się to może dokonywać za pomocą gry przedstawienia, dyskursywnej wobec siebie samej, podwojonej o współczesność odbitą wobec pierwowzoru w swoisty, prawdziwy dla siebie sposób, co jest właściwe dla sztuki której podłoże stanowi filozofia refleksyjna. Ona to sprawia, że widzenie staje się coraz bardziej wewnętrzne, formując poprzez praktykę malarskiego przedstawienia wizualną naoczność, gdzie kontempluje się sedno rzeczy. Z innej zaś strony możemy spojrzeć na  prace Małgorzaty Śledzińskiej-Buczek, niejako jak na obrazy-muzea(M.Foucault), gdzie chodzi dzięki dostrzegalnemu nawiązaniu, nie o naśladownictwo, a o nowe odniesienie malarstwa do samego siebie, zdolnego przejrzeć i odzwierciedlić sens tego, co jest myślane obecnie, tego, co się kreuje łączną refleksją i jej dynamicznym, wrażliwym i niejednoznacznym, ale jakże artystycznie wyrazistym obrazem.

             Malarstwo to, powstające naturalnie i spontanicznie, dzięki radosnej i oświecającej pasji tworzenia, przyciąga wyszukaną tematyką, zaskakującymi zestawieniami barw i posłuszną wobec idei formą, emanuje podtekstami myślowymi,  przesłaniem swej sztuki wychodząc na spotkanie odbiorcy, zdolnego do otwarcia się i całościowego doświadczenia sztuki, uczestniczącego czynnie w procesie odszyfrowywania sensów i  formowania świadomego widzenia.          

                                                                                          Halszka Podgórska-Dutka

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko