Marek Wawrzkiewicz – Podróż

0
47

Na bułanych koniach jechaliśmy stępa płytkim potokiem
W stronę zachodzącego słońca. Zdawało się, że płatki
Czerwone z wieczorniejącego nieba spadają nam
Na głowy i ramiona, a potem bez plusku toną
W ledwie szemrzącej wodzie.

Konie niekiedy parskały jakby chciały rozproszyć nasze
Bezwolne zamyślenie i czuły bliskość celu. Cel znała też rzeka,
Wiedziała skąd pochodzi i dokąd zmierza.

Było nas troje – ty, ja i ten nieznajomy
W długim, srebrzyście połyskującym płaszczu.
Domyślałem się kim jest i nie śmiałem
O nic pytać. Może widziałem go przed laty
W „Siódmej pieczęci” Bergmana. Prowadził wtedy na wzgórze
Korowód niewinnych a skazanych. Konie pochylały łby,
Złote krople wody spadały im z pysków.

Wiedziałem: za kępą modrzewi, z których osypywały się igły
Będzie zatoczka i łacha ziarnistego piasku.
Wiedziałem – tam zostanę. A ty pojedziesz za nim
Aż do wschodzącego słońca, a potem jeszcze dalej.

A ja zostanę. Obok szkieletu bułanego konia,
Nad wysychającym, niemym strumieniem.
I będę czekał.

A on powróci.
—————————————–

Marek Wawrzkiewicz zadebiutował w roku 1960 tomikiem wierszy Malowanie na piasku. Przez ponad trzydzieści lat pracował jako dziennikarz radiowy i prasowy, był redaktorem naczelnym pism literackich, m. in. Nowego Wyrazu i Poezji. Jest autorem ponad trzydziestu książek, są wśród nich zbiory wierszy, m. in. Późne południe, Każda rzeka nazywa się Styks, Eliada, powieść, opowiadania, szkice teatralne, antologie i książki przekładowe. Od 2000 roku prezes Oddziału Warszawskiego ZLP, a od 2003 roku prezes Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich.
                                                            
Propozycje wierszy wraz ze zdjęciem prosimy przesyłać na adres: ludmila.janusewicz@wp.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko