Stefan Jurkowski – Tragizm i bogactwo poezji

0
133

Tytuł książki Andrzeja Waltera „Poezja mi wszystko wyjaśniła” jest w pewnym sensie prowokacyjny. Otóż – nie wszystko. Mamy wszak do czynienia ze zjawiskiem nieogarnionym, wciąż się zmieniającym, wzbogacającym, uzupełniającym. Podobnie jak zmienia się rzeczywistość, która w danych chwilach nie jest dokładnie ta sama i taka sama. Dostrzega to wyraźnie sam autor. Mówi „poezja to zbyt poważna Sprawa”. Nie wspominając już o tym, że:

 To forma tych słów, które poruszają Czytelnika, budzą Go z letargu, kierują do innych światów, powodują w Nim erupcję: uczuć, nowych myśli, rozważań i impulsów. To tchnienie Boga. Jego Siła sprawcza. Narzędzie, być może…

Bardzo podniośle brzmią te słowa. Ale to jest prawda, która – niestety – w naszej codzienności najczęściej bywa pomijana, marginalizowana, lekceważona. Zgoła niepotrzebna, (nieistniejąca?).

Z tych pozycji autor patrzy na literacką rzeczywistość. Przywołuje w swej książce twórczość poetów różnych pokoleń. A więc m.in. Urszuli Kozioł, Ryszarda Krynickiego, Marka Wawrzkiewicza, Adama Zagajewskiego, Józefa Barana, Piotra Müldnera-Nieckowskiego, Andrzeja Dębkowskiego, Jana Tulika, Andrzeja Krzysztofa Torbusa, Andrzeja Gnarowskiego, aż po dzieła najmłodszych, np. Anny Marii Musz.

Oczywiście, Walter jest przekonany o niewątpliwej wartości dorobku omawianych przez siebie poetów, stąd sięga o wiele wyżej – ponad wartościowanie i proste oceny. Interesuje go głównie – tak można to odczytać – funkcjonowanie ich poezji (co przekłada się na rolę poezji w ogóle) w czasach trudnych, pełnych zagrożeń; skomercjalizowanych; w czasach – co tu dużo szukać słów bardziej oględnych – powszechnego zgłupienia, dewaluacji wartości, sprowadzania ludzkiej egzystencji do „mieć” zamiast  „być”.                                                                  

Książka Andrzeja Waltera nie jest pozycją typowo krytyczno-literacką, chociaż autorowi trudno się ustrzec pewnych ocen, albo lepiej: uciec od wyrażania stosunku emocjonalnego wobec tych czy innych wierszy.

„Poezja mi wszystko wyjaśniła”, to zbiór bardzo osobistych, ale przecież zobiektywizowanych esejów, raz wkraczających w samą głębię przywoływanych tekstów, raz krążących na ich obrzeżach; tekstów stanowiących nie tyle bezpośredni przedmiot opisu, co inspirację do szerzej pojętych rozważań. Rozważań nad kondycją poezji, nad sytuacją, w jakiej się ona dziś znajduje, nad jej, niekiedy dramatyczną, walką o wyrażanie prawdy, o zarażanie tą prawdą szerszych kręgów. A nawet o przetrwanie w świadomości czytelników.

Jaka zatem jest sytuacja współcześnie tworzących poetów, a także ich dorobku? Według Waltera bardzo dramatyczna, z czym trudno się nie zgodzić. Poeci są zamknięci w swoistych wieżach z kości słoniowej, ale nie z własnej winy. To świat ich nie chce, pogardza nimi nawet ich nie poznawszy. A więc poeci może nie tyle przebywają w owych wieżach, co… w koszach na śmieci. Indywidua – jak się rzekło – niepotrzebne, nierozpoznane. Skazane na nieistnienie poprzez ignorancję. Oto jakże gorzkie słowa wypowiada Andrzej Walter:

Szkoda tylko, że martwa krytyka literacka, albo ta ledwie dysząca elokwentnie akademicka, udaje, że czegoś takiego nie widzi. Udaje, bo jednak widzieć musi, ale przez gardło jej nie przejdzie choć raz napisać prawdę. Zobojętniałość na obiektywizm zastąpiono terapią szoku. Szkoda.

Trudno. Taki jest świat. Trzeba się w nim odnaleźć, choć jest ciężko. Poeci mimo wszystko, nie przestają tworzyć. Walter cytuje wiersz Urszuli Kozioł zatytułowany „Z przeznaczeń”:

Piszę grochem o ścianę nie czytają
piszę głosem wołającego na puszczy nie słuchają

Te wersy mogłyby służyć za skondensowany komunikat, o czym a raczej przeciwko czemu, jest zbiór esejów Andrzeja Waltera. Właśnie przeciwko  upadkowi czytelnictwa, zdewaluowaniu oraz zdeprecjonowaniu poezji, i to przecież nie z winy samych autorów. Oni mimo woli znaleźli się w takiej rzeczywistości, która ich nie potrzebuje, wypluwa. Jedni bronią się głośno konstatując te zjawiska, dając przejmujący opis świata, inni zaś pragną coś z autentycznych wartości ocalić poprzez ostrzejszą kontestację sytuacji zastanej. W pewnym sensie takim kontestującym poetą (nie tyle może wprost, co bardziej w zakresie leksykalnym) jest Piotr Macierzyński, któremu Walter poświęcił w swej książce nieco uwagi. Oto próbka:

tyle tylko mam ci do powiedzenia w ten wigilijny wieczór
że razem jakoś łatwiej sikać na to wszystko

To kontestacja pojęć oraz języka. Sprowadzanie wszystkiego do czynności fizjologicznych.  Ale tak pisze poeta, taki ładunek emocjonalny mają jego wiersze. Dlaczego? To znowu samoobrona, może łatwiejsza w akcie zbiorowym, a może nie… Czy poezja jest więc w stanie wszystko wyjaśnić? Może natomiast się bronić, grać na przetrwanie. Poezja wszak była wcześniej niż ci wszyscy ludzie majstrujący przy „postaci świata”. A ponieważ wszystko jest wciąż płynne, to i poezja kiedyś doczekać się może zajęcia właściwego sobie miejsca. Oczywiście w innych dekoracjach, tworzona przez innych ludzi. My widzimy tylko fragment, a przecież świat może okazać się nieskończony.

Choć zbiór esejów Andrzeja Waltera wydaje się może pesymistyczny, to w gruncie rzeczy takim do końca nie jest. Świadczy o żywotności poezji, o niesłabnących talentach autorów, którzy te talenty posiadają. Rozmywanie się znaczenia poezji widzi Walter również w niekontrolowanym zalewie tomików, słupków wierszopodobnych, zniwelowaniu kryteriów, w braku autorytetów. Problem nie w tym, „że pisać każdy może”, ale w tym, że każdy chce publikować. Tymczasem do pisania jest potrzebny talent i niezmordowana praca, a także elementarna znajomość literatury. To truizm, ale okazuje się, powtarzania go nigdy za dużo. W tym właśnie zalewie tomików upatruje autor tego zbioru esejów inflację słowa drukowanego, a co za tym idzie, swoiste utopienie poezji w odmętach różnorakich popłuczyn.

Czy to dobrze, czy źle? „Poezja mi wszystko wyjaśniła” rzuca tutaj niejakie „wyjaśnienie” i tego problemu. Oto twórczość zasługujących na uwagę poetów  hartuje się w niezwykle trudnych warunkach. Musi walczyć o przetrwanie, być coraz bliżej opisywanej rzeczywistości oraz tej garstki ludzi, którzy jeszcze czytają i wiedzą, o co w poezji tak naprawdę chodzi. A więc żadnej łatwizny, ckliwości, poetyczności, zamienników, wyrobów poezjopodobnych. W dzisiejszej sytuacji stawiającej opór, co wynika wyraźne z tekstów Waltera, poezja – wbrew pozorom – nabiera sił, hartuje, mocując się z wieloma (zbyt wieloma?) trudnościami i przeciwnościami.

Reasumując –  „Poezja mi wszystko wyjaśniła”  Andrzeja Waltera jest książką nie do przecenienia. Pokazując konteksty, w których rodzi się twórczość; pokazując tę nierówną walkę z degradującym się światem – jednocześnie świadczy o jej dobrej kondycji. Można powiedzieć, że „duch unosi się nad wodami”. Inna rzecz, że współcześnie częściej nad wódami, ale ten duch poezji wieje dalej. Może nie zawsze „kędy chce”, ale najważniejsze, że jednak wciąż wieje. A Walter to dostrzega, jednocześnie dodając nam otuchy byśmy nie tracili nadziei.

Stefan Jurkowski

Andrzej Walter „Poezja mi wszystko wyjaśniła”, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2022, s.474. Publikacja powstała dzięki wsparciu finansowemu Instytutu Literatury w ramach Tarczy dla Literatów.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko