Z NGUYEN VAN THAI, autorem przekładu powieści „Bieguni” Olgi Tokarczuk na język wietnamski, rozmawia Krzysztof Lubczyński

0
47

Co zadecydowało o wyborze przez Pana do przetłumaczenia powieści Olgi Tokarczuk – czy to, że autorka jest literacką noblistką, czy też sama problematyka „Biegunów”? A może jedno i drugie?

Po prostu w 2017 roku natrafiłem na tę powieść w księgarni, czyli jeszcze przed przyznaniem Nagrody Nobla autorce i zacząłem ją najpierw czytać, a potem, gdy mnie bardzo wciągnęła, wręcz studiować. Zrozumiałem, że to powieść o bardzo ważnej wymowie, uniwersalna, a przy tym wciągająca, ciekawie i pięknie napisana.

Jak Pan sobie poradził ze stylem Olgi Tokarczuk, wyszukanym, wyrafinowanym, koronkowym, meandrycznym, czasem zawiłym? I jak udało się Panu znaleźć dla niego ekwiwalent w języku wietnamskim?

Otóż właśnie do dziś nie mam pewności czy mi się to udało. Jest w tej powieści wiele trudnych fraz i pojęć, wiele intelektualizmu i bogatej wyobraźni, które były trudne w samej tylko lekturze, o tłumaczeniu nawet nie wspominając. Krytycy wietnamscy zwrócili uwagę, że „Bieguni” to nie jest klasyczna powieść o jednolitej, linearnej narracji, lecz proza zbudowana z fragmentów, jak mozaika. Trochę mi to przypomina niektóre zjawiska z kręgu sztuki wietnamskiej, w tym malarstwa i rzeźby. Poza tym, postacie stworzone przez pisarkę są często niejednoznaczne, czasem jakby niedokończone i w związku z tym tajemnicze dla czytelnika. Jest to zresztą zgodne z naszym rzeczywistym, ludzkim doświadczeniem, bo nieczęsto w zupełności znamy i rozumiemy innych ludzi, częściej znamy ich i rozumiemy fragmentarycznie, rzadko w całości.

Jednym z określeń użytych przez krytykę w stosunku do prozy Olgi Tokarczuk, jest termin „powieść kulturowa”, jako że zawiera ona liczne odwołania do szeroko rozumianej kultury opisywanej epoki, do historii, sztuki, filozofii, polityki. Jej proza jest erudycyjna, zawiera, poza wyobraźnią, ogromny ładunek wiedzy…

To prawda, a dodałbym jeszcze, że jej proza jest „kinematyczna”, to znaczy bardzo wizualna i ruchowa, jak kino, jak sztuka filmowa. Z jednej strony wydaje się więc stworzona dla kina, jako tworzywo dla scenarzystów, z drugiej – adaptacja filmowa na pewno zubożyłaby językowy, stylistyczny wymiar jej pisarstwa.

A jak odbiera Pan duchowość, ezoteryzm, intuicjonizm właściwy tej prozie, na ile konweniują one z duchowością wietnamską?

Istnieje, przy wszystkich różnicach, pewien uniwersalny kod wyobraźni duchowej właściwy ludziom literatury i sztuki pod różnymi szerokościami geograficznymi, więc dla mnie, z tego punktu widzenia proza Olgi Tokarczuk jest przyswajalna, co nie znaczy, że zawsze w pełni zrozumiała. Ale tajemnica, nieoczywistość, jest jednym z uroków lektury. Nawiasem mówiąc usłyszałem od pisarki, niebezpośrednio, bo nie spotkałem się z nią osobiście, słowa nadziei, że jej powieść natrafi w Wietnamie na podatny grunt zrozumienia i odczucia. Zaznaczyła też, że wierzy, iż przydarzy się jej podróż do Wietnamu, gdzie nigdy dotąd nie była.

„Bieguni” to właśnie powieść o podróżowaniu, o wędrowaniu człowieka, o podróżnych spotkaniach ludzi różnych kultur, języków i ras….

To prawda. Nawiasem mówiąc długo szukałem w języku wietnamskim odpowiednika słowa „bieguni”, który w języku polskim oznacza ludzi rzucanych przez los, czasem dramatyczny, na różne wędrowne szlaki, ludzi, których losem jest być ciągle w ruchu, wałęsać się, błąkać po świecie, nie zawsze z ich woli, czasem wbrew niej.

To nie pierwszy Pana przekład z polskiej prozy na język wietnamski. Co Pan wcześniej przetłumaczył?

„Pana Tadeusza” Mickiewicza, „Chłopów” Reymonta i „W pustyni i w puszczy” Sienkiewicza.

Proszę powiedzieć, w drodze wzajemności, czy istnieje takie dzieło z kręgu literatury wietnamskiej, które można by uznać za rodzaj odpowiednika n.p. „Pana Tadeusza”? Czy powstał wietnamski poemat będący epopeją narodową?

Jest taki poeta, Nguyen Du (1768-1820), który tworzył w czasach młodości Adama Mickiewicza i napisał wierszem narodowy poemat wietnamski, który po polsku można zatytułować „Klejnot z nefrytu”. Akcja rozgrywa się w XVIII wieku na tle burzliwej historii feudalnego Wietnamu, a głównym tematem są dramatyczne przygody młodej kobiety sprzedanej w celu uratowania jej rodziny. Ten poeta przyczynił się walnie do ostatecznego ukształtowania literackiego języka wietnamskiego.

Dziękuję za rozmowę.

Nguyen Van Thai – ur. 1945, absolwent Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej. Związany z Polską od 1964 roku. Doktor habilitowany inżynier. Tłumacz literatury polskiej na język wietnamski.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko