Krystyna Habrat – CZŁOWIEK I ŚWIAT

2
96

   Trudno teraz wymyślić felieton. Cokolwiek się napisze, będzie banalne albo powtarzalne i to nie od dziś.

    Zacznę więc sielankowo, wiosennie, ale dalej będzie groźniej, bo, jak ktoś napisał,  „rzeczywistość skrzeczy” a tu jeszcze spadają na nas plagi podobne tym egipskim. Przynajmniej dla niektórych, którzy muszą uciekać. Mamy pandemię, kryzys ekonomiczny, wreszcie wojnę. Ja osobiście mam za oknami – dobiegający końca – remont elewacji   jeszcze coś gorszego, o czym nie napiszę. Tyle wystarczy. Teraz optymizm.

     A więc idzie wiosna. W parku kwitną już przebiśniegi, zwane też pieszczotliwie śnieżyczkami. Ja długo nie dowierzałam, że te kwiaty jak i zwisające festonami żółto-brunatne bazie istnieją naprawdę. Wyrastałam wśród sosen i przyblokowych ogródków, gdzie nie rosły. Były róże, nawet sztamowe, pomidory i fasolka szparagowa, a w lesie szyszki, rude igliwie i z rzadka grzyby, ale białych przebiśniegów ani żadnych bazi nie było. Widywałam je tylko na wielkanocnych kartkach z życzeniami i to na czarno-białych. A okazuje się, że takie piękno istnieje naprawdę.

    Świat jest taki piękny. Natura tak wspaniała, że im bardziej zgłębia się jej tajemnice z ich logicznymi prawami przyczynowo skutkowymi, tym bardziej to zadziwia. Widzimy czasem powygryzane śmiesznie liście. To jakiś robaczek je zjada. Ale znawca nazwie i to drzewo z tym liściem i tego robaczka, co te wzorki wycina, i opowie całą historię, jak się liść przed tym zjadaczem broni i mu przeciwdziała. A z kolei robaczek-napastnik ma swoje metody, by jednak się najeść albo złożyć tam jajeczka.    Jest przyczyna, jest skutek- takie prawo przyrody. Wszystko precyzyjne logiczne.

    Tylko szkoda, że nie pamiętam szczegółów, jakie substancje wydziela drzewo dla obrony, a jakie robaczek.

     I wtedy przychodzi mi do głowy  refleksja, że tę precyzję, nawet mądrość, natury tylko człowiek zaburza. Człowiek, ta istota rozumna, homo sapiens, tworzy coraz mądrzejsze cuda techniki, by żyło się ludziom lepiej, a… No, jak jest teraz?!

    Lepiej?

    No mamy telewizję, komputery, internet, telefony komórkowe, zmywarki, lodówki, osiągnięcia medycyny i tak dalej. To wszystko powinno uprzyjemniać nam życie, czynić nas mądrzejszymi, a wyzwalając nas od zbędnych czynności (np: po kobiecemu powiem – od zmywania garów i prania w balii) dawać więcej wolnego czasu na najlepsze jego spędzanie.  Tymczasem jesteśmy  zapracowani, zabiegani i zmęczeni. Popadamy w nałogi i nerwice oraz coraz nowsze choroby nerwowe o dziwnych nazwach, na których – ja psycholog -przestałam się już znać. Tracimy za dużo czasu w korytarzach pod gabinetami lekarskimi, w korkach ulicznych, i na poszukiwaniach gdzie zaparkować swój szybki samochód. Mieszkałam kiedyś w bloku, który skończono przed samą wojną i jego tynk – tarabona błyszcząca miką –  aż dotąd nie wymagał naprawy. 80 lat przetrwał i wyglądał lepiej niż ten teraz nowy.  Jak zamieszkałam w nowym  bloku,  tynk po kilku latach wygląda jak po wojennych zniszczeniach i się go systematycznie remontuje, obwieszając go na  wiele miesięcy (u nas zaplanowano na 10) rusztowaniami i burymi płachtami, z perspektywą, że nowy tynk przetrwa ze 20 lat. Podobno materiały budowlane obecnie są gorsze niż te przed wojną.  I gdzie tu postęp techniczny?

    Podobnie pralki, lodówki, telewizory trzeba wyrzucać po kilku czy kilkunastu latach, bo nie opłaca się ich remontować, a kiedyś mogły być używane latami i niejeden fachowiec  na ich  naprawach się wyżywił, a właściciel nie zbiedniał. Teraz zieloni walczą o planetę, każąc nam jeść robaczki i trawki, a przymykają oko na hałdy z przedwcześnie zużytym sprzętem domowym, który zaśmieca i zatruwa środowisko. Im częściej musimy zmieniać sprzęt nie nadający się do reperowania, to większe te hałdy śmieci.

  I tak rośnie postęp techniczny i medyczny, a wreszcie pokonuje nas wszystkich  jakiś wirus. Koronawirus. Cały świat ogarnia strach.

   I teraz wojna, której zapragnął jeden człowiek. Bywali już tacy. Historia wciąż się powtarza.

  Tak, świat jest piękny, tylko człowiek to wszystko zaburza. A dlaczego?

   Ułomności człowieka, tego przeciętnego, zdrowego na ciele i duszy, są od zarania dziejów takie same. Choroby pomijam, bo wiele dawnych chorób wyleczono. No, oprócz  chorób, których jeszcze nie wynaleziono, nie nazwano i nie zaczęto leczyć. Tylko pandemii w XXI wieku chyba nikt się nie spodziewał i takich straszliwych efektów masowego umierania  niczym w średniowieczu.  Póki nie wiemy o nowej chorobie, jesteśmy jakby zdrowi.

   Jednak pewne patologiczne ułomności człowieka, się powtarzają. Już biblijny Kain tak zazdrościł bratu Ablowi, że go  zabił. Iluż  po nim było kolejnych Kainów i Ablów!

   Dalej z Biblii, Józefa ojciec kochał bardziej niż pozostałych synów i ci rozżalenie sprzedali brata do Egiptu. Józef był synem ukochanej żony Jakuba, jak i Beniamin, a pozostali pochodzili od pierwszej żony, którą dano Jakubowi podstępem. Józef był zdolny i urodziwi, więc starsi bracia mu zazdrościli, a najbardziej , że był tak kochany przez ojca. Pięknie to opisuje Tomasz Mann w powieści: „Józef i jego bracia”.

   Tylko to było tak dawno, że wielu temu nie wierzy, a rodzice nadal różnicują swoje serca wobec swoich  dzieciom. Temu dają więcej, tamtemu mniej.  Jednego częściej głaszczą po głowie, drugiego częściej stawiają do kąta.

    Dotąd niezwalczona bywa zazdrość pomiędzy ludźmi, a ona prowadzi do nienawiści. Komu nie udaje się osiągnąć czego w szkole, później w ważnych wyborach, gdzie mógłby rządzić, co robi? Podsyca wobec zwycięscy nienawiść. A na pewnym szczeblu – wojnę.

    Czyżby człowiek miał sam zniszczyć ten piękny świat? Za dużo jest wkoło nienawiści.

    Pewna gazeta fachowa, zamiast zajmować się sprawami zawodu, dla którego została powołana, ostatnimi czasy starannie pielęgnuje wszelakie modne  animozje wobec swych przeciwników politycznych, bo tak robią inni. Teraz każdy ich pismaczek poczuwa się do obowiązku rozpocząć swój artykuł od nawrzucania wymyślnych inwektyw swym urojonym przeciwnikom. Tylko dlaczego to jego przeciwnicy? Trudno wyczuć. Ale taka jest moda i ludzie zdawałoby się mądrzy włączają się w ów pęd baranów. Nie owiec, bo te są potulne, ale głupich baranów, które bodą rogami.

    A gdzie tu miłość bliźniego? Gdzie własne używanie mózgu? Wszyscy w  ich kręgu tak mówią, powtarzając za innymi, to i oni tak. Ale to ciasny krąg. Czy poza nim nie mówią inaczej? Mądrzej? Bo oni są na „nie”. A dlaczego tak- nie zastanawiają się. Wiedzą tylko, że mają dołożyć przeciwnikowi i tyle.  A ci przeciwnicy nawet tego nie czytają. I może o to chodzi. Pokazać, że się jest przeciw, ale tak, by nie ponieść konsekwencji.

   Jednak w tym wszystkim jest szczypta optymizmu, która może niedługo przeważyć szalę. Kiedy wybuchła w Europie  pandemia na początku 2020 roku, dzielne kobiety zaczęły szyć maseczki, których wtedy brakowało. Inni  nagrywali do internetu  podnoszące na duchu pieśni lub   wzywające „zostań w domu”! podczas kwarantanny. Mieszkańcy blokowisk śpiewali z balkonów lekarzom  w dowód wdzięczności za ich poświęcenie.  Co zdarzyło się później – nieważne.

   Podobnie teraz tyle ludzi ruszyło ochoczo, aby przyjąć do siebie uciekinierów z objętej wojna Ukrainą, ugościć ich, nakarmić, pomóc.

   To cieszy. Świat jest piękny, ale człowiek, jak tylko chce,  również.  Kiedy do głosu dochodzą – podobnie jak w całej przyrodzie –  mądre zasady rządzące ludźmi.

  Krystyna Habrat

Reklama

2 KOMENTARZE

  1. To wszystko prawda. Sukcesy techniczne, naukowe, cybernetyka, postęp w rozwoju cywilizacji jak nigdy dotąd – cieszą niewątpliwie. Tyle tylko, że z jednej strony pomagają w życiu, ułatwiają je, z drugiej zaś strony wykorzystywane są do niszczenia człowieka. Do zabijania. W przenośni i dosłownie. Dwojakie więc znaczenie mają. Może gdyby nieco zwolnić, gdyby z nadmiaru nie zachłystywać się, nie tracić zwykłych ludzkich odruchów. Gdyby zwolnić ten chory pęd za pieniądzem, bo muszę dorównać a najlepiej wyskoczyć ponad innych. Gdyby zapanować nad zawiścią i nienawiścią. Gdyby…..
    Czy naprawdę musi wszystko runąć, abyśmy od nowa budowali, tworzyli ?? Przecież człowiek ma takie osiągnięcia, o których kiedyś nawet trudno było wyobrazić sobie, i tak szybko nudzi się tym, co ma, szuka nowych doznań, atrakcji. Czy naprawdę trzeba poczuć smak porażki, aby zrozumieć, co tak naprawdę ważne jest w tym naszym życiu ?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko