Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

0
432

Musimy być trochę nazistami

„– Dobrze, a teraz ostatni głos – prosi dyrektorka.

Z boku podnosi się chłopak. Otwieram oczy, aby go lepiej dojrzeć. Widzę wysoką, atletyczną sylwetkę, okulary. Nie wiem skąd, ale przeczuwałem, że powie coś ważnego.

– Wydaje mi się, że aby przetrwać, musimy być trochę nazistami – powiedział.”

Nie, to nie żaden głupek owładnięty ideologią Hitlera. To młody Izraelczyk po wizycie w obozach zagłady w Polsce. Nie do uwierzenia? Można pomyśleć, że to jakiś propagandowy wygłup oszalałego z nienawiści antysemity. Ale nie, to poważny żydowski pisarz, adwokat. Więc jak, dlaczego? Gdzie, w którym miejscu miesza się fikcja z rzeczywistością? A jeśli… a jeśli to naturalny tok rozumowania tych młodych ludzi, jeśli…

„– Ale co masz na myśli? – pytam go.

– Że należy umieć zabić bez litości – odpowiedział. – Jeśli będziemy zbyt delikatni, to nie mamy żadnej szansy.”

I dalej:

„– Czasami nie ma innej rady i należy walić również w niewinnych. Trudno przecież odróżnić terrorystów od zwykłych ludzi, a dziecko, które dziś jest dzieckiem, jutro może wyrosnąć na terrorystę. To jest wojna o przetrwanie. Albo my, albo oni.”

Nie będę ukrywał, powieść Yishai Sarida mnie poruszyła. Więcej, właściwszym słowem byłoby chyba „wstrząsnęła”.

Po kolei. Młody Izraelczyk kończy studia historyczne, żeni się, ma dziecko, pisze doktorat. Trochę wbrew planom, jego tematem stają się obozy zagłady w Polsce. Staje się od nich specjalistą. Specjalista od technik zabijania, uśmiercania tysięcy, milionów ludzi. Człowiekiem, który bez trudu widzi różnice między Auschwitz-Birkenau, Treblinką, Majdankiem, Bełżcem, Sobiborem. Kula, gaz, spaliny, krematoria, doły wypełnione zwłokami…

Wbrew pozorom nie ma aż tak wielu fachowców w tym zakresie. I takich ludzi poszukuje (i znajduje) Yad Vashem. Ma dla nich ofertę pracy. Dobrze płatną. Od wielu lat obowiązkowym etapem kształcenia młodych ludzi w Izraelu są odwiedziny miejsc zagłady w Polsce. Ktoś ich musi tam zawieźć, pokazać, opowiedzieć. To właśnie bohater „Potwora pamięci”. Z czasem to nie tylko młodzież szkolna, to także służby specjalne, minister, niemiecki filmowiec.

Ale przecież specjalistów szuka się w każdej dziedzinie. Co powiecie na gre komputerową? Tak, tak, grę w obozie koncentracyjnym. Jeżą się włosy na głowie? Rampa, krematoria, selekcja, Niemcy, Żydzi, czyjeś głosy, kobiety, mężczyźni, dzieci, walizki, miejsce, w którym wrzuca się Cyklon B. Na spokojnie, dopracować każdy szczegół, bez fuszerki.

Pamięć… Jak ją ocalić, ale i jak ją przezwyciężyć? Tak, ona ma znaczenie. W zbiorowej, narodowej martyrologii, w budowaniu mitu, w postrzeganiu strachu, ale i odwagi. Można próbować, nie wiem, pewnie to zmyślenie Sarida, jak w pomysłach rządu izraelskiego – z lądowaniem izraelskich helikopterów z komandosami, którzy będą zdobywać obóz zagłady w rocznicę konferencji w Wannsee. Zdobywać aby zwyciężać, aby zetrzeć w pył pamięć milionów, które szły na zagładę bez walki, oporu, z krzykiem, jękiem.

Sarid, jego bohater, prowadzi młodych ludzi do „Sprawiedliwej wśród Narodów Świata”. Prostej kobiety, która nie zamknęła serca przed żydowskim chłopcem. Ocalał. Kilkadziesiąt lat później przewodnik zadaje pytania: kto z was by pomógł? Kto z was byłby gotów zaryzykować życie. Życie swoich dzieci, sąsiadów. Elementarne pytania, na które przecież nie ma jednoznacznych, gotowych odpowiedzi.

Więc dlaczego Polacy nie są bohaterami, tak szmalcownicy, tak, wielu odwracało głowy widząc zbrodnie, ale przecież ktoś, nie to nie były jednostki, to były setki, tysiące tych, którzy powiedzieli tak… Bohaterami są więc Niemcy? Za daleko. Pewnie to przesada. Pytanie brzmi inaczej: dlaczego Niemcy nie budzą nienawiści w tych młodych ludziach? Odpokutowali? Zagładę narodu można odpokutować? Wymazać?

„Wydaje mi się, że aby przetrwać, musimy być trochę nazistami.” Tak, oczywiście, ten młody człowiek ma na myśli relacje z Arabami. Współczesne. Być trochę nazistami…

„I wtedy uderzyłem go w twarz, złamałem mu nos, wytrysnął silny strumień krwi, a ja przyłożyłem mu ponownie.” Bohater Sarida wie więcej od innych, więcej rozumie, jego pamięć nakłada na siebie kolejne klisze. Za nimi stoi niemiecki reżyser. Elegancki, bogaty, z gotowym scenariuszem…

Yishai Sarid – Potwór pamięci, przekład Michał Sobelman i Joanna Stocker-Sobelman, KEW, Wrocław-Wojnowice 2021, str. 142

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko