Roman Soroczyński – Podróże nie tylko kryminalne

0
380

W sygnowanej przez Wydawnictwo Replika książce Bikini Killer Jarosława Molendy przedstawiona jest historia jednego z najbardziej przebiegłych i okrutnych seryjnych morderców, który był również mistrzem ucieczki. Sądzę, że gdybym nie przeczytał książki, nie wiedziałbym, że Charles Sobhraj – to postać rzeczywista. Dlatego poprosiłem Autora o wywiad.

Roman Soroczyński: – Pańską pierwszą książką były Mumie. Fenomen kultur, wydane w 2006 roku. Wcześniej jednak, bo już  w latach 1996-1997, był Pan w kolegium redakcyjnym „Encyklopedii Geograficznej Świata”. Na czym polegała praca/działalność w kolegium?

Jarosław Molenda: – Początkowo zostałem zaangażowany do zwykłego wklepywania tekstu, ale potem krok po kroku zakres moich obowiązków rósł. Byłem troszkę kimś w rodzaju redaktora koordynującego, robiłem redakcję i korektę merytoryczną, nawet kilka tekstów napisałem.

Jest Pan znany również jako podróżnik. Przypomnę, że jest Pan jednym z trzech pierwszych Polaków, którzy dotarli do najwyżej położonych ruin inkaskich Incahuasi na przełęczy Puncuyoc (prawie 4000 m n.p.m.). Co było pierwsze: odległe podróże czy praca w kolegium redakcyjnym?

– Myślę, że praca z najwybitniejszymi polskimi geografami i znanymi podróżnikami zaostrzyła mój apetyt na to, by samemu zobaczyć miejsca, o których pisali inni. Najpierw były zwykłe miejsca odwiedzane przez turystów, potem zdarzyło się tak, że z Romkiem Warszewskim i Arkiem Paulem dotarliśmy do ruin Incahuasi, gdzie w ogóle było tylko kilkunastu białych. Podczas tej samej ekspedycji odkryliśmy ruiny prekolumbijskie w pobliżu Urpipata i Vista Allegre w paśmie Cordilliera Vilcabamba. Niestety, zabrakło funduszy na dokładniejsze poszukiwania, a jest tam jeszcze sporo do odkrycia.

Autor w górach Vilcabamba (fot. ze zbiorów prywatnych)

Autor w górach Vilcabamba (fot. ze zbiorów prywatnych)


Wątki podróżnicze pojawiają się również w innych Pana książkach, jak choćby Polskie odkrywanie świata czy Podróżniczki. Dziewczyny, które nie znały granic. W jaki sposób zbiera Pan materiały do tego typu książek?

– W dzisiejszych czasach jest znacznie łatwiej – jest dostęp do katalogu Biblioteki Narodowej online, do księgarni, antykwariatów To ułatwia kwerendę. Najczęściej zanim o czymś napiszę – lubię to zobaczyć, dotknąć, posmakować, ale „resercz” przed wyjazdem jest obowiązkowy. Stosuję zasadę Ryszarda Kapuścińskiego: „Zanim napiszesz jedną własną stronę, przeczytaj tysiąc cudzych”.

Publikuje Pan również książki z zakresu historii. Początkowo dotyczyły one tematyki Ameryki Łacińskiej (Poczet odkrywców i zdobywców Ameryki Łacińskiej, Panama 1671, Tupac Amaru II czy Wojny guarańskie 1628-1756). Czy wybór postaci i zdarzeń wiązał się z Pańskimi zainteresowaniami podróżniczymi?

– Zdecydowanie tak. Mam dwie swoje geograficzne miłości: greckie wyspy i Amerykę Łacińską. One są trochę, jak żona i kochanka. Do Grecji jeżdżę od ponad ćwierć wieku; mało co tam mnie zaskoczy, czuję się jak w domu i mam marzenie na starość się tam przenieść. Natomiast Ameryka Południowa jest, jak tajemnicza kobieta: nigdy nie wiesz, co cię tam spotka, co znajdziesz na talerzu, ani w ogóle czy dojedziesz do celu, bo rozkład jazdy jest tam sugestią, a nie obowiązującym ustaleniem… Uwielbiam ten grecki luz, siga, siga, i nieprzewidywalność Ameryki.

Autor w amazońskiej dżungli (fot. ze zbiorów prywatnych)

Autor w amazońskiej dżungli (fot. ze zbiorów prywatnych)


– Później rozszerzył Pan tematykę pisanych książek. Krążąc wokół Ameryki (Krzysztof Kolumb. Odkrywca z wyspy Chios i Zakazana historia odkrycia Ameryki), „wstąpił” Pan do starożytności (Kaligula. Pięć twarzy cesarza,Wyspy greckie. Przewodnik historyczny. Kontrowersyjne dzieje Hellady), ale pojawiły się też książki dotyczące historii Polski (Mity polskie oraz Zwiać za wszelką cenę i Ucieczki z PRL). Na ile są one oparte na faktach, a na ile przedstawiają Pański punkt widzenia?

– Starożytność to nie był „wstąpienie”, a raczej powrót, bo jestem filologiem klasycznym z wykształcenia. Letmotivem moich pierwszych podróży była Atlantyda, o której napisałem pracę magisterską. Ten tekst, oczywiście przeredagowany i uzupełniony, przerodził się potem w książkę. W kolejności pojawienia się na rynku nie była pierwszą, ale jeśli chodzi o powstanie – już tak (Chodzi o książkę Narodziny Atlantydy. Fakty i mity na temat relacji Platona – przyp. RS). Ale właśnie podczas tych podróży zetknąłem się z mumiami i to był kolejny, czy może dodatkowy leitmotiv późniejszych eskapad. W moich książkach próbuję zachować obiektywizm, ale nie zawsze się to udaje. Z drugiej strony staram się podsuwać czytelnikom inne opcje, pokazywać pewne kwestie w innym świetle – im pozostawiając wybór czy ocenę.

W pańskich książkach – zarówno podróżniczych, jak i historycznych – istotną rolę odgrywają kobiety. Gorszycielki. Dziewczyny, które łamały tabu i konwenanse zostały wybrane przez internautów, uczestniczących w konkursie organizowanym przez redakcję serwisu Granice.pl, Książką Roku 2019 w kategorii biografie. Inne tytuły też mówią za siebie: Uwikłane w historię. Bohaterki i zdrajczynie, Niepokorne córy II Rzeczypospolitej i PRL czy Wilczyce znad Wisły. Skąd zainteresowanie takimi niejednoznacznymi postaciami?

– A to proste. Wpłynęła na to analiza rynku: panie są lepszymi czytelniczkami, niż panowie i częściej sięgają po książki (śmiech). Niestety, przez wiele lat same kobiety stały trochę w cieniu wielkich wydarzeń, a przecież w wielu przypadkach odegrały znaczącą rolę, często pomniejszaną lub pomijaną milczeniem.

Żeby nie było, że tylko kobiety są postaciami uwikłanymi, przedstawia Pan też mężczyzn, którzy występują w różnych rolach (Bierut i Wasilewska. Agent i dewotka czy Podboje Boya).Czy ma być to rekompensata wobec kobiet?

– Ważna jest postać. Bieruta i Wasilewską chciałem trochę oderwać od wizerunku politycznego, pokazać, że byli normalnymi ludźmi, którzy popełniają błędy w życiu prywatnym, miotają się w uczuciach… No, a Boy, trochę chyba dzisiaj niedoceniany, tytan pracy, człowiek światły – niemal wizjoner, bo piętnował te cechy Polaków, które teraz ponownie zdominowały społeczeństwo… Polska międzywojenna to niemal kalka współczesnych czasów, może za wyjątkiem stanu majątkowego rodaków…

– Ciekawe jest to, że tematyka podróżnicza i historyczna jest przeplatana książkami o znaczeniu roślin (Rośliny, które zmieniły świat; Historia roślin jadalnych; Rośliny, które udomowiły człowieka; Od chili do wanilii. Historia roślin apetycznychczy wreszcie Historia używek. Rośliny, które uzależniły człowieka). O ostatniej z wymienionych napisano, że jest „to efekt wielu godzin spędzonych przez autora nie tylko w bibliotekach, muzeach, lecz także w ogrodach botanicznych, na plantacjach i targowiskach na całym świecie”. Czy to samo można powiedzieć o każdej z nich?

– Tak. Część fachowej wiedzy pochodzi z opracowań specjalistów, ale – by zapoznać się z historią niektórych roślin – odwiedziłem też różne placówki. Często były to muzea-skanseny połączone z fabryczką lub manufakturą, gdzie na miejscu można zobaczyć proces produkcji. W tym celu specjalnie popłynąłem np. na grecką wyspę Chios, słynącą z uprawy drzew mastyksowych, albo na Cypr, gdzie jest jedyne chyba na świecie muzeum karobu, albo do Maroka, by poznać tajniki produkcji olejku arganowego. Byłem na plantacjach kawy, trzciny cukrowej czy kauczuku, paliłem marokański kief, żułem betel na Sri Lance, zażyłem ayahuaski w Peru… Jak widać to nie tylko teoria (śmiech).

– Spektrum Pańskich zainteresowań pisarskich jest bardzo szerokie. Pisze Pan również książki o tematyce kryminalistycznej (Rzeźnik z Niebuszewa. Seryjny morderca i kanibal czy kozioł ofiarny władz PRL-u? oraz Bikini Killer. Seryjny morderca CHARLES SOBHRAJ – jego życie i zbrodnie). Skąd zainteresowanie tą tematyką?

– A to już prywatne zainteresowania. W wolnym czasie lubię poczytać lub obejrzeć serial o seryjnym zabójcy. Z własnej ciekawości dotarłem do akt sprawy Rzeźnika z Niebuszewa, który w naszym regionie otoczony jest swoistą legendą. Ale legendy mają to do siebie, że jest w nich tylko kropla prawdy. A ja chciałem poznać całą prawdę. Zebrało się dość materiału, książka sprzedaje się dobrze, więc – nomen omen – zwietrzyłem krew, że warto kontynuować ten temat.

Zauważyłem, że Bikini Killer ma bogatą bibliografię. Wspominał Pan, że chciałby przeprowadzić wywiad z wielokrotnym mordercą. Skąd ta fascynacja Pana i wielu innych osób tą postacią?

– To geniusz zła. W porównaniu z naszymi „seryjnymi” to niesłychanie barwna postać. To człowiek kameleon, niesamowicie inteligentny, pełen czaru – jeśli tylko tego potrzeba, a z drugiej strony bezwzględny socjopata, który zabija, bo potrzebuje na przykład czyjegoś paszportu. Żadnych obsesji seksualnych, misji, wizjonerstwa. Nie ukrywam, że im bardziej go poznawałem, tym moja fascynacja rosła…

Sądzę, że gdybym nie przeczytał Pańskiej książki, nie wiedziałbym, że Charles Sobhraj – to postać rzeczywista. W jaki sposób dociera Pan do takich informacji?

– Jak Pan wspomniał, najpierw myślałem, aby z nim porozmawiać, polecieć do Nepalu, gdzie obecnie odbywa karę dożywocia. Ale Sobhraj za takie wywiady żąda pieniędzy; w polskich realiach są to kwoty kosmiczne, w dodatku władze bardzo utrudniają dostęp do niego. Musiałem się więc posiłkować angielskimi opracowaniami, wywiadem-rzeką, wspomnieniami lekarza, który go operował, artykułami prasowym i internetowymi. Jak się do nich dociera? Odpowiem, jak Adam Małysz zapytany kiedyś o to, dzięki czemu tak daleko lata: „Po prostu siadam na belce, potem jadę w dół i skaczę”. W moim przypadku jest podobnie, siadam na kanapie czy przy biurku, otwieram laptopa lub książkę i czytam, czytam, czytam.

– Jakie są Pańskie dalsze plany?

– Czekam na decyzję wydawnictwa w sprawie biografii pewnego polskiego autora „od podróży” (śmiech). Książka jest już gotowa – to kwestia akceptacji redakcji lub znalezienia innej oficyny. Za dwa trzy miesiące powinna być na rynku moja książka-pitaval Na tropie mordercy – z takim polskim leitmotivem „Polacy nie gęsi i swoich zbrodniarzy światowego kalibru mają”. Będzie „polskie Fargo”, polskie „Milczenie owiec” czy polski Kuba Rozpruwacz. Lada dzień ukazuje się Profesor i cyjanek – jeden z najgłośniejszych procesów poszlakowych w dziejach polskiego sądownictwa. Na tapecie jest kolejny „seryjny”, a poza tym czekam na akta z IPN dotyczące kolejnego polskiego „Wampira”. No i w międzyczasie kończę kontynuację opowieści o najsłynniejszych kawiarniach świata. Pierwsza część nosiła tytuł Z espresso przez Europę, a druga część to W 80 filiżanek dookoła świata.

Dziękuję za rozmowę i życzę zdrowia oraz wielu sukcesów w każdej dziedzinie Pańskiej twórczości.

Jarosław Molenda, Bikini Killer. Seryjny morderca CHARLES SOBHRAJ – jego życie i zbrodnie
Redakcja: Dagmara Ślęk-Paw
Korekta: Lidia Ryś
Skład i łamanie: Dariusz Nowacki
Projekt okładki i stron tytułowych: Mikołaj Piotrowicz
Wydawca: Wydawnictwo Replika, 2020
ISBN 978-83-66481-28-2

Roman Soroczyński
1.04.2021 r.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko