Stefan Jurkowski – Wcale nie mimochodem

0
202

Tom Elżbiety Cichli-Czarniawskiej powstał dzięki wsparciu finansowemu Instytutu Literatury w ramach Tarczy dla Literatów.Wsparcia udzielił mieszczący się w Krakowie Instytut Literatury. Instytut ten wspiera także inne Oddziały SPP (m.in. lubelski, krakowski, warszawski. Ponadto Instytut Literatury dofinansowuje również pisarzy z ZLP w ramach tej samej Tarczy.

Twórczość Elżbiety Cichli-Czarniawskiej wynika z uważnej obserwacji świata, który traktuje ona jako istotną część poetyckiego tworzywa. Oczywiście, słowo oraz jego znaczenia ponadsłownikowe są dla poetki niezwykle ważne: o ile otaczająca rzeczywistość jest czynnikiem stymulującym wyobraźnię, o tyle słowo stanowi tutaj narzędzie używane w celu przekazywania obrazów bardzo wieloznacznych, a zarazem precyzyjnych. Powstają ekspresyjne, silne, uniwersalne wizje poetyckie.
Potwierdza to wydany ostatnio tom wierszy – „Mimochodem”. Czytelnik nieznający dobrze twórczości Cichli-Czarniawskiej nie będzie w stanie dostrzec, że jest to w swym głównym trzonie wybór różnych wierszy publikowanych w kilkunastu poprzednich tomach. Tutaj – w  układzie pomijającym chronologię, inkrustowany dwunastoma utworami najnowszymi, publikowanymi jedynie na portalu Pisarze.pl w dziale „Wiersze Tygodnia”.
Okazuje się, że tak skomponowany tom pozwala dostrzec zupełnie nową jakość tej poezji. Sam ukazywałem w swojej książce portretującej całokształt twórczości Cichli-Czarniawskiej („Słowo pełne milczenia” – STON 2, Kielce 2020) poetycką ewolucję, coraz bogatsze z tomu na tom kręgi tematyczne, zakres poetyckich i egzystencjalnych doświadczeń. To wszystko prawda, bo autorka „Bliżej milczenia” konsekwentnie (aż do dziś) doskonali swój warsztat. Wystarczyło jednak porzucić układ chronologiczny, dawne wiersze przedzielić tu i ówdzie najnowszymi, aby zobaczyć, jak dalece rozwinięta jest to poezja, jak pogłębia wizję świata i uwypukla przesłania wierszy. Dzięki owemu „zaburzeniu” chronologii, bardzo poszerzają się ukryte w niej znaczeniowe przestrzenie.
Poetka wychodzi od szczegółu do ogółu:

dzikie ustronia drążone
kołowrotami piasku
wiatr zawiesza sól
na ramionach sosen

                                       (z daleka)

Szczegół ma charakter opisowy. Celem tych wersów jest wprowadzenie czytelnika w klimat pejzażu, który stanowi tutaj nie tylko przedmiot opisu. Jest on „podstawą”, na której poetka buduje istotne uogólnienie:

ale z dalekich głębin
głos

nieuchwytne wołanie zguby

Wiersz brzmi nieomal apokaliptycznie. Staje się ekspresyjny, jednocześnie wyzbywa się nadmiernej grozy. Cechą wierszy Elżbiety Cichli-Czarniawskiej jest proporcjonalność użytych środków wyrazu; a także brak narzucającej się retoryki. W innym utworze możemy przeczytać wersy będące niezmiennym credo poetyckim:

w przelocie mgławic
czekam
na nienazwane

                                   
  (czekając)

Dominantą twórczości poetyckiej autorki „Ruchomych stalorytów” jest bowiem dążenie do bezwzględnej samodzielności; do indywidualnego nazywania konkretnego świata i zachodzących w nim zjawisk, także i tych, które dotąd stanowią tajemnicę; które  dotąd nie odnalazły pełnego odzwierciedlenia w indywidualnym języku poetyckim. Poetka wysoko stawia sobie poprzeczkę, tworzy nowe wizje, unika jakiejkolwiek monotonii, wtórności, pragnie do maksimum wykorzystać potencjał mowy. Oczywiście, nie zawsze jest to w pełni możliwe. W osiągnięciu owego celu pomaga nietuzinkowa wyobraźnia oraz pomysłowość  językowa i pojęciowa. Z prób tych poetka na ogół wychodzi zwycięsko.
Podmiot liryczny niekiedy ustawia się na pozycjach osobliwej szamanki:

przyzywam przez magię jemioły
przez listki szronu
przez tajemnicze świecenie obłoków
przez nagi chłód powietrza

                                                
   (jesienne rozmowy)

Kogo tak przyzywa? Poetka unika dosłowności. Uważa, iż wszystko powinno wynikać z poetyckiego kontekstu. I wynika:

zasnuci niepamięcią dają znak
że wszyscy powolnym krokiem
idziemy w głąb
i powracamy jak echo
umarłej błyskawicy

Chyba nie ma w twórczości Elżbiety Cichli-Czarniawskiej utworu, który nie miałby bardziej lub mniej wyraźnych elementów metafizycznych. W „jesiennych rozmowach” dominują akcenty eschatologiczne, ale w sąsiednim wierszu czytamy:

dokąd tak śpieszy się
ten świat
dlaczego wali pięściami
w obiecujący ścieg poranków
w ruiny wieczorów
(…)

kto powstanie z klęczek
kiedy ślad naszych kroków
opasze się ościstym łańcuchem złudzenia

kto
mocą czyjej woli
czyim zawołaniem

                                  
(pośpiech)

Świat doświadczany bezpośrednio przenika się w wierszach Elżbiety Cichli-Czarniawskiej z tajemniczą rzeczywistością, nieuchwytną dla zmysłów. Jest to jakby jedna całość złożona z dwóch komponentów. Taka koncepcja struktury bytu stale obecna jest w twórczości Cichli-Czarniawskiej, od debiutu w 1966 roku, aż po wiersze najnowsze zamieszczone w tomie „Mimochodem” (2020).
Nierzadko poetka buntuje się:

może dość nazywania określania
nadawania pokracznych imion
drążenia pustych miejsc
(…)

dość daremnych poszukiwań
opukiwania zmiennych prawd
próżności luster

                                         
(w porę)

Czyżby pewnego rodzaju zwątpienie? Zaprzeczenie deklarowanemu wcześniej „czekaniu na nienazwane”? A może poczucie niedoskonałości języka, za pomocą którego nie można wszystkiego wyrazić, zgłębić i adekwatnie, prawdziwie nazwać? Poetka zresztą stale podkreślała, i w najnowszych utworach także podkreśla, niewystarczającą czułość instrumentów poznawczych. Wpisuje tę niedoskonałość w strukturę ludzkiego umysłu, który nie potrafi przeniknąć istoty tajemnic. Co najwyżej może się niejako ślizgać po ich obrzeżach. W utworze „meta”, dedykowanym „Pamięci Wuja Władysława” (Starobielsk – Charków 1940), powiada poetka:

a meta daleko
ciągle niedosiężna

Wersy te jednocześnie można odczytać w całym kontekście jej poetyckiej twórczości. Oto sięga po „nieuchwytne”, a kiedy wydaje się, że ów cel jest tuż, tuż – kapryśny język nie może sprostać ostatecznemu nazwaniu zjawisk. Ale… gdyby tak nie było, jaki sens miałaby twórczość poetycka, która wciąż przecież jest wiecznym odkrywaniem?
Twórczość Elżbiety Cichli-Czarniawskiej stawia bardzo konsekwentne diagnozy otaczającej nas rzeczywistości. Można stwierdzić, że język najnowszych wierszy rzuca istotne światło na całą jej poezję. Ta prezentacja utworów z wcześniejszych tomów, właśnie bez zachowania ścisłej chronologii, aż do wierszy zupełnie nowych, pozwala odkryć w pewnym sensie „nową” Cichlę – poetkę o wielkim potencjale liryczno-filozoficznym i oryginalnej wyobraźni. Tom (pod nader skromnie brzmiącym tytułem) „Mimochodem” –  dzięki takiemu zabiegowi – podkreśla ważność, żywotność i aktualność tej wielowymiarowej, istotnej poezji.

Stefan Jurkowski

Elżbieta Cichla-Czarniawska: „Mimochodem”, Lubelska Biblioteka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Instytut Literatury, Lublin 2020, s. 96

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko