Bohdan Wrocławski – Panie Ministrze Profesorze Piotrze Gliński porozmawiamy (cz. 1)

4
472

Zacznijmy porządkować zdarzenia, najpierw trzeba stworzyć odpowiednie instytucję, nadać im prawa. Przy nich powołać stosowne komisje złożone z szacownego grona najlepiej profesorskiego, dla unikania nieporozumień dołożyć jakiegoś spolegliwego artystę lub twórcę, który nic nie ma do powiedzenia. Kiedy już mamy taki miszmasz wypieczony, ogłaszamy konkurs napisany ezopowym językiem prawniczym,  czyli bełkot skomplikowany do kwadratu, następnie zostaje wypieczony druk do wniosku o dotację, też skomplikowany, gdzie każdą informację trzeba powtórzyć dziesięć razy, a jeśli się w tym bełkocie nie połapiesz, cała twoja robota pójdzie do kosza. Jeśli jednak złożysz go odpowiednio wcześniej, powiedzą ci łaskawcy gdzie masz błędy. Spędzisz przy tym pół dnia nerwowo wystukując cyferki telefonu, aby połączyć się z odpowiednim numerem w ministerstwie.

A kiedyś wystarczyło napisać podanie, czy to o dotację, czy też o stypendium. Komu to do licha przeszkadzało? Kiedyś w szacownych gremiach rozpatrujących podania, zasiadali przedstawiciele środowisk twórczych, doskonale orientujący się w sprawach swojego środowiska. Podobno sprzyjało to kumoterstwu, choć nic takiego nie udowodniono, powołując w to miejsce urzędników i ludzi spoza środowisk artystycznych.

Pamiętam czasy,  jak lekko podcięty mój przyjaciel Janek Himilsbach, na kawałku szarego papieru pakowego ołówkiem ciesielskim napisał do ministra, aby dał mu stypendium i pismo wręczył przebywającemu akurat w Domu Literatury ministrowi. Stypendium otrzymał. Otrzyma,ł bo minister wiedział w jakim środowisku przyszło mu sprawować urząd.

Żyję dość długo, pamiętam zastawione w Sylwestra od rana stoły w ministerstwie i ministra witającego przychodzących artystów z kielichem w dłoni.

A dziś, bramki, bramkarze, a minister zna tylko tych artystów, których serwuje mu telewizja. Nie dziwota zatem, że ci wybitni, którym trzeba nasypać siana do i tak nieźle wypełnionego żłobu, to znani aktorzy, piosenkarze oraz klezmerzy z disco polo.

Wpadkę tłumaczy minister jakimiś algorytmem, który stosowała komisja waląc miliony dla tych, którzy i tak mają wiele. Zatem mam pytanie, czy TWÓRCZOŚĆ można przeliczać w algorytmach?

Dodatkowo, w  obliczeniach zapomniano o prawach autorskich wynikających z pobieranych w ZAIKS-ie tantiem. A te idą bez względu na zatrzymanie koncertów, wszak muzykę lekką i przyjemną cały czas nadają stacje radiowe i telewizyjne napełniając przy okazji tantiemowy żłobek.

I w tym wszystkim karmiąc, jak mówi młodzież, tłustych misiów, zapomniano o setkach młodych aktorów, którzy nie mieszczą się w teatralnym światku kilku wodewilowych teatrów pani x, czy pana y z zespołu z muzyką opartą na trzech podstawowych funtach.

Czterysta milionów złotych.

Po reakcjach społecznych, poruszeniu w środowiskach artystycznych, minister zawiesił wypłacanie, mając pewnie nadzieję, że sprawa z czasem się wyciszy i powoli, powoli zaczniemy wypłacać.

Panie Ministrze, setki polskich pisarzy publikując w prasie kulturalnej nie otrzymuje za to honorariów. Czy Panu o tym wiadomo? Pewnie nie.

Czy Panu wiadomo, że wiele czasopism społeczno-kulturalnych jest wydawane przez osoby prywatne, które koszty tego ponoszą z własnej, często szczupłej kieszeni i nie stać ich na honoraria? Rozumieją to autorzy, krytycy,  pisarze, graficy często o znanych w kraju i nie tylko nazwiskach?. Proszę sobie uświadomić, że te czasopisma są centrami kultury czasami regionalnej w znacznie większej mierze krajowej.

Czasami, raczej rzadko. skapnie im coś z ministerialnego stołu, drobiazgi  nie pokrywające żadnych kosztów, nieporównywalne do sum, jakie chciał pan rozsypać w ostatnim czasie.

Czy Panu wiadomo, że w tych pismach publikowane są prace naszych artystów plastyków, też bez honorariów i że w ich poddaszowych pracowniach bieda aż piszczy, że zmalała ilość i to znacząco salonów wystawienniczych, że nie ma na odpowiednim poziomie finansowym zakupów państwowych i samorządowych? Pewnie nie…?

To ja Panu to uświadamiam , prosząc żeby Panu nawet ręką nie drgnęła do podpisania tych ogromnych wypłat, bo nikt rozsądny tego nie zaakceptuje.

Trzeba wesprzeć finansowo redakcje kulturalne te tradycyjne i te internetowe, aby wreszcie zaczęto wypłacać honoraria pisarzom, recenzentom, dziennikarzom, fotografikom, plastykom za publikowanie ich prac.

I to bez komisji, zbędnej biurokracji, na zasadzie raz ustalonego regulaminu i arkusza rozliczeniowego za każdy rok, który redakcje będą przedstawiać w pierwszym kwartale następnego roku. Twórczość i Odra, to tylko skromny procent tego, co funkcjonuje na rynku czasopism społeczno- kulturalnych płacących honoraria.

TO BĘDZIE PAŃSKA „REPOLONIZACJA” PRASY KULTURALNEJ. TO POZWOLI LUDZIOM TWÓRCZYM DOSTRZEC, ŻE PAŃSTWO ICH POWAŻNE TRAKTUJE.

Te miliony, które idą gdzieś bokiem, trafią do ludzi twórczych, do ludzi sztuki. Czasopisma kulturalne ich redakcje będą przekaźnikiem, który dziś jest artystom i twórcom najbliższy. Wszak zawsze najlepiej jest dostać wynagrodzenie za dobrze wykonaną pracę, niż stać z czapką u klamki pańskiej.

Jeśli gabinet ministra zechce, to z grupą kolegów twórców i prawnikami związanym z nami opracujemy dla ministerstwa specjalny regulamin. I gwarantuje Panu Ministrowi, że nie potrzeba na ten cel przeznaczać setek milionów złotych aby zadowolić i zaspokoić podstawowe potrzeby finansowe tysięcy twórców bez działań rozbudowanej biurokracji.

Pozwolę sobie Panu powiedzieć, że kiedy było 49 województw, komunistów było stać na wydawanie w każdym województwie czasopisma, tygodnika społeczno- kulturalnego.

I teraz następna sprawa, sprawa egzemplarzy obowiązkowych, jakie każdy wydawca jest zmuszony oddać bezpłatnie do kilku wyselekcjonowanych bibliotek. Panie Ministrze, to jest upokarzające dziadostwo – nie stać ministerstwa na zapłacenie wydawcy na podstawie wystawionej faktury?. Pójdę za ciosem, a może tak, podobnie jak w wielu krajach na świecie, szczególnie skandynawskich, ministerstwo zacznie kupować dla bibliotek książki niskonakładowe: poetyckie, eseje i inne ważne dla kultury narodowej?

Proszę także o likwidację w grantach przyznawanych przez ministerstwo wymogu posiadania 20% sumy przyznanej przez obdarowanego. Nie wiem czy Pan się orientuje, że w bardzo poważnej mierze jest to tworzenie fikcji.

 Ministerstwo na pewno na to stać, wszak ma czterysta milionów złotych do rozdysponowania. A wystarczy z tej kwoty tylko 2 góra 3% rocznie, aby płacić honoraria, utworzyć zadowalający system wynagrodzeń dla artystów. Nie rybę, a wędkę, jak mówi stare, polskie przysłowie.

To może zechce Pan z nami podyskutować o tej sprawie i wstrzyma rozdawnictwo pieniędzy na wszystkie strony i do tego bez logicznego wytłumaczenia.

Reklama

4 KOMENTARZE

  1. Powinniśmy wszyscy – piszący dla Pisarzy – podpisać się pod apelem redaktora Bohdana Wrocławskiego. A mocodawcy – powinni zacząć szanować prawdziwą twórczą pracę. Szefie – jestem po Twojej stronie.
    Krystyna Konecka

  2. Drogi Bohdanie, Pani Minister nie ma kasy, tak jak my poeci/literacy/twórcy. aktorzy itp.
    Wyobraź sobie, że…
    Pani Minister Profesor Piotr Gliński
    sprzedaje książki, które poeci mu po darowują, na Allegro, w moim przypadku jest to tomik pt.
    Pieszyckie łąki Adam Lizakowski z autografem dla Pani Ministra, 99,99 zł. Jest mi smutno, że książkę sprzedaje już od kilku ładnych miesięcy i nie może sprzedać. Cieszę się z ceny, za jaką książkę-wiersze, chce sprzedać

    99,99 zł
    Allegro Smart!
    Darmowa dostawa Smart! przy zakupach od 40 zł (punkty odbioru) lub od 100 zł (kurier)
    Przewidywana dostawa: w środę w punkcie
    Dostawa od 6,99 zł
    DOSTAWA
    Zwrot za darmo
    14 dni na odstąpienie od umowy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko