Małgorzata Kulisiewicz – PATCHWORKOWE DZIECI. KILKA SŁÓW O POWIEŚCI „BACHOR” KATARZYNY RYRYCH

0
462

Katarzyna Ryrych, wszechstronna powieściopisarka, tworząca dla dzieci, młodzieży i dorosłych, osoba, która pisze poezje, uczy, maluje, tym razem opublikowała książkę dla grupy wiekowej między piętnaście a osiemnaście lat i oczywiście dla nas, dorosłych. Choć bohaterem jest czternastoletni chłopak, poruszane problemy są niezwykle poważne. „Bachor” to przypowieść o odzyskiwaniu imienia, moralitet o poszukiwaniu tożsamości, opowieść inicjacyjna, jednocześnie nawiązująca do powieści drogi. Prawdziwe imię „Bachora”, czyli Arka poznajemy dopiero na 122. stronie. Powieść pisana jest z jego punktu widzenia. Najczęściej, wspominając przeżycia z patchworkowej rodziny, powtarza on określenie, które nadał mu ojczym, nazywając czteroletniego chłopca „bachorem”. Andrzej, tak zwany zły facet, z ciężką ręką, pomiatający Arkiem to skrajny egoista, który całkowicie zabrał mu miłość matki. Czternastolatek wyrusza więc w podróż z zamiarem odnalezienia prawdziwego ojca pod pozorem wyprawy na wakacje nad morze. W Sopocie jest ciotka kolegi, który go kryje. Arek jest więc „na legalu”, w przeciwieństwie do wspominanej przez niego bohatera powieści J.D. Salingera „Buszujący w zbożu”, którego ucieczka była wyrazem nastoletniego buntu. Bachor, korzystając z młodzieńczych zdjęć matki, odwiedza kolejno kandydatów na ojca. I tu, jak w przypowieści, trafia najpierw na silnego mężczyznę, tzw. „hero”, Damiana, a później na niespełnionego intelektualistę, czyli rachitycznego „Kurczaka”. Tę ksywkę nadaje mu Arek i znów do końca nie poznamy prawdziwego imienia mężczyzny, tak jak również w przypadku jego przyjaciół – Rockmana i Rudej.

       Jak w moralitecie, postacie są jednocześnie nośnikami pewnych cech i idei, i pełnokrwistymi ludźmi. Silny Damian, wzorzec prawdziwego mężczyzny, właściciel siłowni i sklepu z odżywkami, posiadacz luksusowego auta i tatuaży, szybko udowadnia Arkowi, że nie jest jego ojcem, ale ponieważ nie miałby nic przeciwko temu, spędza z nim trochę czasu i udziela mu życiowych nauk. „Człowiek jest dokładnie jak ta sprytna roślina – ciągnął. A przynajmniej powinien. Jeśli nie jest ci dobrze, ruszasz w drogę. Bo gdzieś musi być to miejsce.” („Bachor”, s.18). Damian znalazł już swoje miejsce w życiu, chłopiec go dopiero szuka, dosłownie i w przenośni.

            Styl powieści „Bachor” jest lekki i dowcipny, niemniej w tekście jest mnóstwo życiowej mądrości, wiele symboli i przypowieści. O karpiu, który jest silną rybą bo płynie pod prąd i nie reaguje na cierpienie i o kaczątku, które żeby przetrwać, musi wkładać we wszystko wysiłek ponad miarę – opowiada Damian, który żyje według tego wzoru. U tego silnego mężczyzny, w jego letnim domu, Arek przestaje bać się świata. Symboliczna woda zmywa z niego lęk. Natura pojawia się w powieści wielokrotnie i zawsze ma kojący wpływ. Należy dodać, że chłopiec po odnalezieniu ojca chciał z nim spędzić czas do osiemnastki, takie były jego marzenia i cel, o którym czytelnik dowiaduje się nie od razu.

          Przy następnym kandydacie na ojca, niespełnionym intelektualiście, Arek z ucznia zmienia się w nauczyciela i pokazuje mu jego drogę. „Zaniedbany, smutny facet bez koncepcji na cokolwiek” („Bachor”, s.65) robi korekty w wydawnictwie, a marzy o napisaniu książki. Chudy, z zapadniętą klatką piersiową, dzięki Arkowi trafia na siłownię i decyduje się na wyjazd rekreacyjny. Arek opowiada mu własne pomysły na powieść, przy okazji odkrywa w sobie literacką fantazję. Razem jadą do puszczy, nad jezioro, do siedziby dawnego przyjaciela – Rockmana i jego córki Rudej. Bachor odzyskuje tu spokój, jakby narodził się na nowo. Poznaje życie z jego radościami. „Zaczęło się nad jeziorem, kiedy odkryłem, jak pachnie woda. Tak jakby tego lata obudziły się we mnie wszystkie zmysły.” („Bachor”, s. 115). Tutaj Kurczak zwraca się w końcu do Arka po imieniu, a ten nazywa go tatą. Słowo „ojciec” było zupełnie nowym w słowniku chłopca i w jego życiu. Wywołuje ono oczyszczający płacz. Arek odzyskał imię. Jego życie zaczęło się po raz drugi, gdy zrozumiał, że jest dla Kurczaka ważny. Razem ratują z leśnego bagna tonącego jelenia, co też jest symboliczne. Taką ocaloną młodą dziewczyną jest też Ruda, kolejne patchworkowe dziecko. Sama siebie porównuje do bohaterów powieści „My, dzieci z dworca ZOO”.

            Jak widać, u Katarzyny Ryrych zawsze jest dużo odniesień literackich i znakomity dystans narracyjny. Czy pozwoli ona swoim bohaterom na happy end? Czy Arek i Kurczak będą rodziną? Kto najbardziej skorzysta na podróży Arka? Zakończenie jest niespodziewane i pozostawiamy tę zagadkę czytelnikom. Dodam tylko, że warto sięgnąć po tę mądrą i dobrze napisaną książkę, nie tylko ze względu na jej walory narracyjne. Osiąga ona głębię doskonałej analizy psychologicznej, zawiera motywy archetypiczne, które są wyznacznikiem dobrej literatury, a jednocześnie napisana jest lekko i  przystępnie, tak że każdy może po nią sięgnąć.

Katarzyna Ryrych, Bachor, Wydawnictwo Literatura, Łodź 2019 r., s. 143.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko