Krystyna Konecka – LITERACKIE BAGAŻE ANNY MARII MICKIEWICZ

0
262

     Walizka, neseser, torba podróżna. Mógłby być jeszcze plecak, staromodny sakwojaż… Szczelnie zamknięte, jak to w podróży. Ale wszystkie czekają na otwarcie zapraszani przez samą właścicielkę, na zanurkowanie w ich zawartości, atrakcyjnej, niebanalnej. Tytuł nowej książki Anny Marii Mickiewicz – „Londyńskie bagaże literackie” trafnie określa to, co ukryte pomiędzy okładkami.

     W neseserze – powiedzmy – znajdziemy kilka sylwetek współczesnych polskich poetów, którzy odwiedzali brytyjską stolicę nad Tamizą. W walizce – pięknie przewiązane wstążkami pakiety wspomnień o twórcach emigracyjnych, którzy jakiś czas temu odeszli „na drugą stronę błękitu” (kto to powiedział?) W torbie podróżnej – varia. W innej – eseje, a obok w sakwojażu – dywagacje na temat status quo i przyszłości literatury emigracyjnej. Nihil novi, można rzec, a jednak. Dla autorki – tak. „Wszystkie artykuły, wywiady, reportaże i eseje prezentowane w niniejszej książce były publikowane w prasie emigracyjnej w Wielkiej Brytanii, USA, w Australii oraz w prasie krajowej” – objaśnia na wstępie Anna Maria Mickiewicz. Zważywszy jednak na ograniczone nakłady tejże prasy krajowej oraz niedostępność czasopism zagranicznych, tylko nieliczni pasjonaci literackich wędrówek mogli zapoznać się z tekstami, które dla niżej podpisanej stanowią rodzaj wirtualnej podróży po śladach i dorobku niektórych polskich twórców w kraju i poza nim.

     Sama autorka „Londyńskich bagaży literackich” może być dla wielu czytelników tej niezmiernie ciekawej publikacji zupełnie nową znajomą, z którą warto zaprzyjaźnić się na długo. Osobiście, chociaż tylko w antologiach i na stronach internetowych, „spotkałam się” z Anną Marią Mickiewicz parę lat temu, z satysfakcją uświadamiając sobie rangę obecności tej dziennikarki, pisarki i poetki nad Tamizą. Na wydawanym w USA portalu Culture Avenue (w tekście pt. „Florilegium, czyli od Miasta po Kosmos Literatów”) omawiając antologię pod tym tytułem, przygotowaną przez nią  – wraz z równie szaloną entuzjastką promowania polskiej literatury na świecie, Danutą Błaszak z Florydy, pisałam, iż Anna Maria Mickiewicz jest „…poetką, animatorką życia literackiego w Londynie, twórczynią łączącego wirtualnie literatów dwujęzycznego portalu Fale Literackie / Literary Waves. To że jest wieloletnią członkinią Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, uhonorowaną Medalem Zasłużony Kulturze „Gloria Artis” niech będzie zachętą do poznania twórczości i działań Anny Marii Mickiewicz oraz gwarancją, że druga z autorek „Kosmosu Literatów” patronuje książce profesjonalizmem, podobnie jak Danuta Błaszak”.

     To ważne słowo, a że nie bez pokrycia, zaświadcza zamieszczony pod koniec książki „Londyńskie bagaże literackie”  tekst Eugeniusza S. Kruszewskiego (naukowca oraz animatora życia kulturalnego w Danii) o drodze życiowej i dorobku twórczym „poetki obojga języków”. Od pierwszych, wydanych w kraju, tomików poetyckich „Dziewanna” i poszerzonego „Proscenium” mija 35-lecie. Swoisty jubileusz… Po latach, już w Albionie ukazał się „London Manuscript”, wart uwagi podobnie jak tegoroczny, również w języku angielskim opublikowany w Londynie zbiór kameralnych „zwierzeń” podróżnych  pt. „The Mystery of Time and other poems” w atrakcyjnej szacie graficznej. Mnie osobiście ujęły szczególnie wiersze kornwalijskie, przypominające własne wędrówki podobnie magicznymi trasami…

     Wędrówki… Mamy to w genach, my, Polacy. Nie tylko dlatego, bo wędrujemy także, a może zwłaszcza w determinacji, wynikającej z presji wydarzeń historycznych, wymuszających migracje, repatriacje, ucieczki, potrzebę przeczekania w lepszym do życia miejscu. Ale nigdy – w stagnacji. Dotyczy to szczególnie ludzi pióra, którzy na różnych kontynentach i w różnych krajach tworzyli enklawy polskości, a w nich – polskiej twórczości. Jednym z bliskich rodakom przykładów są losy Zofii Kossak, autorki m. in. „Przymierza…” i „Dziedzictwa…”, która już w okresie powojennym przeżyła w Wielkiej Brytanii (głównie właśnie w Kornwalii) dwunastoletni okres trudnych emigracyjnych doświadczeń. Bezcenną pozycją odnośnie działania polskich pisarzy i poetów na obczyźnie są „Szkice o literaturze emigracyjnej” Marii Danilewicz Zielińskiej. To kopalnia wiedzy także odnośnie historii Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie, który powstał w Anglii po drugiej wojnie światowej „…jako wyraz instynktownie wyczuwalnej potrzeby ciągłości prac i podtrzymania kontaktów między rozrzuconymi po świecie pisarzami”.

    Dzisiaj „twarzą” tej formacji jest również Anna Maria Mickiewicz. Jak rekomenduje ją Eugeniusz S. Kruszewski „…została przyjęta 28 stycznia 2002 roku, po spełnieniu wymogów formalnych, za prezesury profesora Józefa Garlińskiego. Niebawem weszła także w skład zarządu Związku (2002-2012) oraz Komitetu Redakcyjnego organu Związku. Prezes do życzeń powodzenia w pracy twórczej dołączył prośbę, by trwała przy „Pamiętniku Literackim” (2002-), i tę prośbę traktuje jak testament. Później została także powołana do Rady Programowej ZPPnO”.

     Mogąc spełniać się twórczo w żywiołowym dziennikarstwie, Anna Maria Mickiewicz poświęca mnóstwo (niewątpliwie prywatnych) chwil na dokumentowanie dorobku takich postaci w środowisku londyńskim (i światowym), o których dopiero potomni będą tworzyli księgi wspomnień. Do tego – wzbudzająca szacunek rejestracja wizyt literatów z kraju, wzbogacających wiedzę o nich wśród rodaków zakorzenionych na obczyźnie. Zatem – wracając do „”Londyńskich bagaży literackich” – z 2000 roku zarejestrowana  niepowtarzalna rozmowa przy kawie ze Sławomirem Mrożkiem. Z  2013 roku „Różewiczowskie reminiscencje”, przywołujące wizytę autora książki „Matka odchodzi” w Londynie, na krótko przed śmiercią poety. Sylwetka Ewy Lipskiej z okazji spotkania z poetką w roku następnym oraz jej rozważania na temat prozy poetyckiej i poezji współczesnej (dla mnie – polemiczne z uwagi na podejście do formy, więc chętnie znalazłabym się na takim spotkaniu). Barwny portret Angielki Anity Jones Dębskiej sprzed siedmiu lat, którą autorka książki rekomenduje: „…dzieliła swój czas pomiędzy Toruniem a Londynem… Stworzyła własny, niekonwencjonalny warsztat translatorski”. W miniaturowych refleksjach jest tu sportretowany ks. Jan Twardowski w rozmowie z autorką wystawy, przywiezionej ze Szczecina. W ciekawym wywiadzie – odkryjemy Agatę Tuszyńską.

     Szacunek dla tych, którzy pozostali na brytyjskiej ziemi – refleksje znad grobów piszących rodaków na cmentarzu West Hampstead, zwanym Polis Poet’s Corner, w analogii do miejsca pamięci twórców angielskich w Westmister Cathedral, z Williamem Szekspirem włącznie. Wspominanie, serdeczne, wzruszające londyńskiej legendy literackiej – Krzysztofa Muszkowskiego, Krystyny Bednarczyk (która wraz z mężem Czesławem stworzyła w Londynie Oficynę Poetów i Malarzy) oraz Ireny Bączkowskiej, emigracyjnej nauczycielki i powieściopisarki. Cóż my o nich wszystkich wiemy? Przynajmniej zajrzyjmy do książki Anny Marii Mickiewicz. Ale także po to, żeby pojąć, z jaką troską zastanawia się m.in. na przyszłością literatury emigracyjnej, przywołując inicjatywy własne (jak Fale Literackie / Literary Waves) czy Contemporary Writers of Poland, której patronuje Danuta Błaszak na zaoceanicznej Florydzie. To, że pomiędzy kontynentami wędrują książki wypełnione polską poezją i prozą współczesną, to także obydwu pań zasługa.

     Zastanawiam się, jak niełatwo udaje się łączyć takie mnóstwo zainteresowań i pasji. Na pewno dzięki codziennemu wsparciu i wyrozumiałości rodziny (mężowi Tomaszowi i synowi Stanisławowi). Niewątpliwie też – stałemu czuwaniu z daleka seniorki rodu, mamie Irenie. Pisarka odeszła z polskiego domu przed laty. Ale jest w nim na co dzień. Najwyraźniej świadczą o tym rodzinne dedykacje, zamieszczane w kolejnych książkach przez Annę Marię Mickiewicz.

                                                                          Krystyna Konecka

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko