Kalina Izabela Zioła – Kiedy pogasną gwiazdy

0
870

Przed dwoma laty ukazał się na polskim rynku księgarskim tom „Ryty wieczności” autorstwa wybitnego chińskiego pisarza Jidi Majii. Poruszana w tej książce tematyka zafascynowała mnie ogromnie. Później, żeby przedłużyć obcowanie z zawartymi w niej wierszami, zrecenzowałam ją. Nie pożegnałam się jednak ostatecznie z Jidi Majią i jego twórczością. W tym roku „Biblioteka Tematu” wydała po polsku kolejną książkę tego autora, „Czerń i cisza”, zilustrowaną jego ciekawymi grafikami. Tym razem odebrałam wiersze zupełnie inaczej. Miałam okazję być w listopadzie w Chinach na międzynarodowym festiwalu poetyckim, poznać osobiście Jidi Majię i lud Nuosu, zwiedzić prowincję Syczuan, rozmawiać z mieszkańcami i przekonać się, jak ciekawy jest to zakątek świata. Znajomość tego regionu pozwoliła mi teraz lepiej zrozumieć utwory,  zanurzyć się w nich, przypomnieć sobie tamte widoki, kolory i zapachy. Teraz wiem już, dlaczego poeta jest tak mocno przywiązany do ziemi, na której się urodził i wyrósł, dlaczego nie potrafi oderwać się od wspomnień o dawnych obrządkach, rytuałach i wierzeniach swych przodków.

„Czerń i cisza” to pieśń, w której autor stara się wyrazić miłość i tęsknotę do gór Liangshanu, na które spoglądał codziennie jako chłopiec, po których wędrował niestrudzenie jako młodzieniec i którym zwierzał się ze swoich pierwszych zauroczeń. Jest pieśnią napisaną dla ludzi, wśród których się wychowywał, którzy przekazując mu rodowe tradycje zaszczepili w nim dumę z pochodzenia z ludu Yi, ogromną odwagę, poszanowanie dla przyrody i współczucie dla wszystkich stworzeń, żyjących pod palącym słońcem Syczuanu.

W utworach Jidi Majii słychać stukot racic górskich kozłów, przebiegających zwinnie po graniach wersów. Śpiew kobiet Nuosu otula słowa poety jak haftowana w czarno-czerwono-żółte wzory chusta. Miękkie zwoje chusty często wplątują się w wersy:

Mężczyzna dał raz chustę
Kobiecie którą pokochał
Ale musieli przeczekać swój czas
On musiał przerwać zaślubiny z niebem
Ona musiała zerwać ślub z ziemią
Byli jak dwa brzegi w oczach
A jakaś choć łódź ich mijała
I były szepty po przebudzeniu
I szepty przed zaśnięciem
I w końcu nadszedł dzień
Godziny śmierci kobiety
I kiedy pomocnicy pogrzebowi szukali
Czegoś pośród jej cennych skarbów
Znaleźli chustę
A żaden z nich się nie zdziwił
Żaden nie znał jej historii
Więc postanowili ją użyć
Do okrycia śmiertelnie bladej twarzy
I wespół ze zgiętym ciałem
Spalili na popiół na pustkowiu

                    (CHUSTA)

Kręte górskie ścieżki wspinają się na szczyty zwrotek i później zbiegają lekko w dół, ku puencie, zataczając koło, łącząc czas teraźniejszy z czasem minionym.
W wierszach rozbrzmiewa czasem delikatny dźwięk drumli, tradycyjnego instrumentu, traktowanego jak żywa istota, która towarzyszy człowiekowi we wszystkich ważnych chwilach życia. Głos drumli rozlega się podczas narodzin dziecka, głosząc światu przyjście na świat nowego członka rodu. Śmiech drumli wyraża radość w dniu zaślubin, gdy dwoje ludzi znajduje w sobie nawzajem największe szczęście. I wreszcie drumla płacze, gdy człowiek przechodzi do innego, nieznanego mu świata, gdy kończy swoją ziemską wędrówkę:

Jestem drumlą
Zawsze opartą na piersi
Od pierwszych chwil dziewczęcego piękna
Do samotnej starości
Jestem drumlą
Której los pozwolił zawisnąć
W przedsionku serca
Przeze mnie wylewa się
Jej smutek i radość
Gdy zwierza się ciemności
Jestem drumlą
Jeśli nadejdzie ta godzina
Gdy przyjdzie opuścić świat żywych
Chcę jej towarzyszyć
By w końcu zmieszało się wszystko czym jestem
W zimnej, ciemnej ziemi

                       
(SOLILOKWIUM DRUMLI)
         

Wszystko, co otaczało autora od czasów dzieciństwa, warte jest wspomnienia, przywołania. Spotykamy więc w wierszach dzielnych myśliwych, wyruszających w góry Liangshanu na polowanie. Śledzimy pośród chmur dumny lot orła, z którym często utożsamiają się mężczyźni z ludu Yi, podziwiamy delikatny lot ważki nad jeziorem Lugu i zanurzamy dłonie w nurt rzeki Hong. Wszystkie te wspomnienia o życiu w plemieniu Nuosu napełniają duszę poety melancholią, ale są też siłą napędową, pozwalającą mu żyć w teraźniejszym świecie i pisać:

W chwilach uspokojenia
Mogę też odkryć
Budzące się pragnienie
Wijące się w mojej duszy
Niosące burze
. . .
Ach, wiem też
Od dawna
Że ta cudowna siła
W stanie lekkiej melancholii
Sprawia że moja prawa ręka
Zapisuje wiersze o Nuosu

                    (RYTM PLEMIENIA)

Majia odczuwa silną więź z kosmosem. Czuje się jedną z wielu cząsteczek, na którą wpływ mają kosmiczne fale i przemiany. Kosmos jawi mu się jako coś niepojętego, ale też nieodzownego, coś, co napędza całą naturę i kieruje losem ludzi i zwierząt. Czuje meteory, przepływające przez jego ciało, czuje oddech gwiazd na twarzy, zapala się jak błyskawica podczas burzy i świeci w ciemności jak snop kosmicznego światła. Odczuwa na swym grzbiecie ciężar stuleci, czas przytłacza go, a jednocześnie wlewa w niego nowe siły, zwielokrotnione doświadczeniem przodków.
         

Jednak pomimo tego zafascynowania kosmosem poeta bardzo mocno stoi na ziemi, jest jej prawdziwym synem. Wie, że to ziemia rodzi drzewa, szumiące swym listowiem kołysanki po pracowitym dniu, dające ochłodę podczas upalnej pogody. To w korytach ziemi płyną rzeki, pełne pitnej wody, gdzie pływają srebrzyste ryby. To z ziemi wyrastają góry, dające schronienie wioskom i miastom, to ich cień okrywa opiekuńczym płaszczem lud Nuosu:

Żarliwie kocham ziemię wokół siebie
Nie tylko dlatego że urodziliśmy się w tej krainie
Nie tylko dlatego że umieramy pośród tej krainy
Nie tylko dla starych drzew rodzinnych
Naszych powiązań które  widzieliśmy i nie widzieliśmy
Jeden po drugim umierając pośród tej krainy
Nie tylko dlatego że na tej ziemi krzyżują się
Setki głębokich i dzikich rzek
I rodowa krew tętni noc za nocą

                    (ZIEMIA) 

Na ziemi Syczuanu żyje wiele gatunków zwierząt. Nuosu otaczają je szacunkiem, wiedząc, że zapewniają im pożywienie niezbędne do życia. I wiedzą też, że w każdej chwili tropione zwierzę może zmienić się w myśliwego, tropiącego zdobycz. Najlepiej scharakteryzował Majia złączenie umysłu zwierzęcia i człowieka w zawartym w książce poemacie „Ja, Śnieżna Pantera”. W tym utworze autor przedstawia świat z punktu widzenia zwierzęcia, przekazuje myśli polującego drapieżnika, sunącego cicho na miękkich poduszkach łap po wąskich graniach. Jak irbis słyszy ostrożne stąpanie skórzanych butów człowieka, czuje jego zapach, wyczuwa strach i determinację. Dotyka wilgotnym nosem nieznanych górskich roślin, obserwuje stada antylop, które z gracją przemykają za zasłoną mgieł. Zanurza kudłaty pysk w przejrzystej wodzie rzeki, słysząc za sobą grzmiący śmiech wodospadu. Jest jak błyskawica,  jak siła odśrodkowa, w zaciśniętych szczękach niesie zapowiedź śmierci i smutek ofiary. Wchodzi w ciemność nocy, by wynurzyć się wraz z blaskiem słońca o poranku. Jest groźbą i obietnicą, początkiem i końcem nieskończonego łańcucha. Widzi śmierć swych braci, zostawiających na białym śniegu szkarłatne hafty, słyszy skowyt płynący wprost w rozgwieżdżone niebo i opadający powoli na milczące wierzchołki gór. Płacze nad ich śmiercią i nad swoją bezsilnością. Boi się pogoni, niosącej unicestwienie, ale jeszcze bardziej boi się prób oswojenia. Jest symbolem wszystkich zwierząt, ale też i ludzi Nuosu, którzy boją się utracić swoją tożsamość, swoją autonomię, tradycję i odmienną kulturę. Symboliczna śnieżna pantera woli umrzeć niż żyć w niewoli, niż stracić siebie:

Tak oto ślubuję w wierze
Iż żadne zdradzieckie słowa
Nie wyryją się we mnie
Bo zawsze żyć będę ponad granicami
Ukształtowany niematerialnie.
I nigdy stąd nie odejdę
Nawet, gdy śmierć upomni się
O te ośnieżone szczyty

                    (JA. ŚNIEŻNA PANTERA. 1)

W życiu Jidi Majii najważniejszą osobą była matka. Wychowywał się wśród ludu Nuosu, gdzie panował system matriarchalny, a więc kobieta pełniła najwyższe funkcje, była nie tylko opiekunką domowego ogniska, ale również wodzem, szamanką, ucieleśnioną postacią natury i kosmosu. To jej słodkie mleko pozwalało dziecku stać się mężczyzną, ona uczyła chłopca pierwszych słów i nazw otaczających go przedmiotów, ona wpajała mu zwyczaje, obrzędy i tradycje narodu, ona chroniła przed niebezpieczeństwem i pocieszała, gdy spotykały go przykrości lub nieszczęścia. Była jego ostoją, jedynym człowiekiem na świecie, na którym mógł bezgranicznie polegać przez całe jej życie. Przekazywała mu historię ludu, przywoływała dawnych przodków, dzięki którym stał się tym, kim jest dzisiaj. Każdego dnia czekała w domu, by powitać go w drzwiach. Nawet najbardziej zmęczona, wysłuchiwała cierpliwie wszystkiego, co miał do powiedzenia. Gdy umarła i na jej grobie spoczął ogromny biały kamień z wyrytymi wszystkimi jej imionami, nic nigdy już nie było takie samo. Zapanowała pustka i cisza, czerń zastąpiła wszystkie kolory świata, zgasły gwiazdy. Smutek po śmierci matki zawarł poeta w cyklu DWADZIEŚCIA SONETÓW DEDYKOWANYCH MAMIE. Są to przejmujące, pełne smutku i tęsknoty słowa, zamknięte w trudnej formie sonetu:

“Od tego dnia jesteś sierotą”:
Jakże bolesne były słowa bliskiej osoby
Gdy Mama przechodziła do innego świata
Szła tam, a to co białe przyćmiło czerń.
 
Nie kwestionujmy pojęcia sieroctwa
Tylko tracący matkę rozumieją słowa: “smutny i samotny”.
Dopóki wielki megalit nie osunął się w przepaść
Była tą, na której polegałem przez całe życie.
 
W dniu, w którym śmierć naprawdę nadeszła
Wszystkie zaklęcia straciły moc.
I kostucha przemówiła do niej w ojczystym języku:

„Ninzy Guowzoshy biały koń, który cię poprowadzi
Czeka już przy drzwiach”. Twoje zmarłe siostry płaczą;
Ubrane odświętnie, czekając w naszych rodzimych górach
                    (GDY ŚMIERĆ NADCHODZI)

Śmierć, nie tylko śmierć ukochanej matki, jest częstym tematem wierszy Majii. Śmierć nie jest jednak postrzegana przez niego jako coś ostatecznego, nieodwracalnego. W wierzeniach Nuosu człowiek kończy jedno życie, ziemskie, i rozpoczyna nowe, wraz ze swoimi bliskimi, którzy odeszli wcześniej. By w pełni przygotować zmarłych na to nowe życie, członkowie ludu Yi poddają swych zmarłych kremacji. Wierzą, że ogień oczyści ciało, że będzie ono godne, by dołączyć do przodków. Autor również czeka na ten ostatni rytuał oczyszczenia, by znów znaleźć się w opiekuńczych ramionach matki.
 
          Jidi Majia nie skupia się jednak tylko na sobie, swoich krewnych i swoim ludzie, choć lud ten jest z pewnością najbliższy jego sercu. Spojrzenie jego jest dużo szersze. Zauważa zmiany, jakie niesie z sobą cywilizacja, szerzący się w świecie terroryzm, okrucieństwo, niszczenie przez człowieka zasobów naturalnych, wycinanie lasów, zanieczyszczanie wód i całego środowiska naturalnego (TEN ŚWIAT NIE BOI SIĘ ŻE ZAPADNIE SIĘ NIEBO). Widzi i opisuje niesprawiedliwość i prześladowania, przejmuje się krzywdami, jakie spotykają ludzi, między innymi także poetów, na całym świecie. Jednoczy się z nimi myślami:

Dla poetów jak my,
Lojalnych wobec Ojczyzny,
Przywiązanych do swoich narodowości,
Miłość nigdy nie zostanie
Zamknięta w ciasnej klatce,
Bo jest jak powietrze i światło słoneczne,
Których tchnienie można poczuć
W każdym miejscu na ziemi.
Obaj nie możemy powstrzymać łez
Przez to, co wydarzyło się w innych krajach;
Ich żale i radości, choć tak odległe
Często znajdują drogę do naszych serc,
Chociaż myśleliśmy, że są obce.

                    (DLA JEWTUSZENKI)


Bywając na wielu światowych festiwalach poetyckim, sam również będąc organizatorem takich imprez, poznał wielu światowych poetów i artystów, zaprzyjaźnił się z nimi i żywo obchodzi go ich los. Napisał na przykład wiersze dla awangardowego artysty Kazimierza Malewicza i dla syryjskiego poety Adonisa ( właściwie : Alego Ahmada Sa’id Isbira) pozostającego na wygnaniu we Francji:

To jest stary dom, niewiele znaczący dla innych
A jednak póki poeta jest na wygnaniu, żyje
Przechowywany w jego pamięci
I w jego ostatnim dniu, będzie z nim pochowany,
A jeśli odejdą wtedy też dusze zmarłych, to zjawią się ponownie
By pozdrowić go niewidzialnie
Choć jego dach zostanie rozerwany na strzępy
Ściany pełne będą bezgłośnych dziur po kulach,
Zdjęcia bliskich wciąż będą wisieć na ścianach
A ich oczy będą cichnąć w pogłębiającym się zmierzchu

(WYGNANIE
Dla poety Adonisai jego wygnanych rodaków)
         
          Twórczość Jidi Majii wywodzi się z kultury i tradycji ludu Nuosu. Jak można zauważyć, nie zawęża to jednak tematyki poruszanej w utworach. W książce „Czerń i cisza” znajdujemy zarówno opisy przyrody, obrzędy ludowe, czary szamanów, sonety żałobne, jak i lśnienie kosmicznych przestworzy oraz głębokie refleksje filozoficzno – społeczno – egzystencjalne. Forma utworów, pozbawiona wymyślnych metafor i ozdobników, pozwala lepiej zrozumieć treść wierszy, sprawia, że czyta się je niby opowieść snutą przy wieczornym ognisku.

Jidi Majia „Czerń i cisza”, wyd. TEMAT Wydawnictwo Artystów i Pisarzy, Bydgoszcz, 2018
Tłumaczenie z języka angielskiego Dariusz Tomasz Lebioda, s.350 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko