Zdzisław Antolski – Elegia klęski

0
206

Zdzisław Antolski


ELEGIA KLĘSKI

(O wierszach wybranych Stanisława Stanika)

 

Staszka Stanika poznałem w pamiętnym dla kieleckiego środowiska literackiego roku 1974, kiedy to ukazał się almanach debiutów poetyckich „Bazar poetycki”. W tym wydawnictwie, którego inicjatorem był Ryszard Miernik, pisarz i animator kultury z ramienia ówczesnych władz miejskich, a przy tym przyjaciel i opiekun młodych poetów. W tym wydawnictwie zamieszczono jeden mój wiersz pt. „Senna Inkwizycja”, który powtórzony w debiutanckim tomiku „Samosąd” (1979), w późniejszej recenzji na łamach „Poezji”, spodobał się także krytykowi, Janowi Marxowi. W tym almanachu oprócz mnie debiutowali tak znani później poeci, jak Józek Grochowina, Jan Stępień czy Adam Ochwanowski.


Staszek Stanik pojawił się na wieczorze promocyjnym w legendarnym Klubie Dziennikarza jako dziennikarz właśnie (udzieliłem mu wówczas pierwszego w życiu wywiadu prasowego), prac pracował bowiem w kieleckiej popołudniówce „Echo Dnia”. Napisał rzetelną recenzję z „Bazaru Poetyckiego”, a niedługo potem sam debiutował w kolejnej edycji tego wydawnictwa „Bazar 2”, bowiem w tamtych latach nastąpił w Kielcach istny wysyp talentów poetyckich.


Pracując w „Echu Dnia” napisał wiele ciekawych artykułów o kulturze kieleckiej, jako jeden z nielicznych przypomniał znakomite pismo literacko kulturalne „Ziemia Kielecka” z czasów gomułkowskiej odwilży, redagowane przez Waldemara Babinicza, prozaika, zaszczutego dosłownie na fali antysemickich nastrojów w 1968 roku, wywołanych przez partię komunistyczną i Władysława Gomułkę. Wiele nadziei, podobnie zresztą jak i ja, pokładaliśmy w młodym, wielce obiecującym poecie, Józefie Andrzeju Grochowinie.


Jeszcze pracując w „Echu Dnia” Staszek Stanik przeprowadził w Sandomierzu wywiad z Jarosławem Iwaszkiewiczem. Opowieści ze spotkań ze sławnymi ludźmi złożyły się na tom „Konformiści i buntownicy”, a swoje wspomnienia Stanik kontynuuje do dziś w następnych książkach. Jest autorem wybitnej monografii o samotniku z Zegrzynka – Klemensie Szaniawskim.


Później słyszałem, że Staszek pracował w Radomiu, a następnie przeniósł się ostatecznie do stolicy, gdzie współpracował z kilkoma pismami, najdłużej chyba z „Kierunkami”. Dołączył do niego Józek Grochowina, który skończył Uniwersytet Warszawski, jednak dopadła go depresja i alkoholizm, skończył śmiercią samobójczą, we własnym mieszkaniu, które kupił za honoraria z tekstów piosenek,  z ZAiKSu. Kilka razy spotkałem się ze Staszkiem w Warszawie, odwiedziłem go raz nawet w jego mieszkaniu w bloku. Dzięki Staszkowi poznałem Zbigniewa Irzyka, wspaniałego redaktora z pisma „Kierunki” oraz poetę Wiesława Sokołowskiego z Rawki pod Skierniewicami. W moim wydawnictwie Staszek wydał dwie książki, z czego jedna o „Bazarowcach” i ich późniejszych dokonaniach poetyckich.


Wybór wierszy Stanisława Stanika pt.”Na wszystkich schodach świata” zaskoczył nawet mnie swoim bogactwem wspomnieniowym i przemyśleniami na temat Historii oraz sensu życia, które z czasem jakby uprawomocniły się, to co było przeczuciem poetyckim, profetycznym widziadłem, stało się rzeczywistością. Wiersze zamieszczone w tym tomie układają się w życiorys autora, niełatwy, pełen podróży, zmian miejsca zamieszkania, biedy, miotania się w poszukiwaniu swojego miejsca w życiu. Poeta pisze w jednym z wierszy pt, „w ludzkiej skórze”:


…człowiek staje się mocarzem
tworząc Ewangelię
z klęski swojego życia


Ta klęska nie dotyczy przecież dorobku literackiego, twórczego, który w przypadku Staszka jest znaczny, chodzi o rozczarowanie do świata, który nie spełnił naszych oczekiwań i marzeń. Nie tak wyobrażaliśmy sobie Polskę i świat w młodzieńczych marzeniach. Pobrzmiewa tu echo romantycznego westchnienie Mickiewicza „wiek męski, wiek klęski”.


Tak właśnie widzi poezję Stanisław Stanik, jako siłę w słabości. Przekuwanie klęski życia w tryumf poezji. Wzruszająco pisze o tym w poemacie „powrót”, z tomu Rozstajne drogi (1993). Wiersz pisany w trzeciej osobie, aby uzyskać odpowiedni dystans do spraw najgłębiej uczuciowych:


Jeślibyś chciał się urodzić w Małoszycach mniemasz szans
izba porodowa mieści się w Opocznie
co najwyżej mógłbyś jak ja dawno temu
przyjść na świat tutaj odebrany przez babkę
domorosłą akuszerkę (…)


Następnie szkoła podstawowa;


…gdybyś już poszedł stanęłoby na tym
że uczysz się w szkole w Poświętnem gdzie sklepy
Ośrodek Zdrowia i gromadzka Rada
mało tego zaraz potem spostrzegłbyś
że masz obowiązek uczęszczania na msze
święte chodziłbyś do kościoła w Studziannie
tam otrzymałeś chrzest poszedłbyś do pierwszej komunii
wziąłbyś bierzmowanie i tak wędrowałbyś
po uposażenie w dobra wieczne które
chciałbyś przynieść ze sobą do Małoszyc (…)


Następnie szkoła średnia:


…gdybyś miał się znów kształcić musisz iść do Łodzi
chodzić do liceum mieszkając u krewnych
brać lekcje u mieszczuchów ty jeden syn chłopa
ale zgodziłbyś się na to i dostając dwóje
z wierszy Broniewskiego alegorii Hercena
nie poddawałbyś się nigdy bo miałbyś w pamięci
taki punkt do którego chciałbyś przynieść laurkę (…)


Tym miejscem, „punktem odniesienia”, najważniejszym punktem na mapie świata są oczywiście rodzinne Małoszyce, aż do utożsamienia się z ziemią: „jam jest proch moje serce z lessu”. Następnie w poemacie pojawiają się studia i początki kariery zawodowej, dziennikarskiej…


..po studiach
życie cię wessie jak kawałek odpadka jeślibyś nie wiedział
tego dowiesz się w Kielcach gdzie cię los zarzuci
jak auto na śliskiej drodze dowiesz się w Radomiu
gdzie głód ci zajrzy w oczy dowiesz się w Warszawie
gdzie będziesz wycierał chodniki w drodze od jednej
instytucji do drugiej i nigdzie nie zagrzejesz miejsca (…)


Małoszyce są więc taką „krainą lat dziecinnych”, mityczną Itaką, Zaosiem… Jest w tym podobieństwo do postawy Czernika i Ożoga, chłopskich autentystów, ale jest Stanik erudytą i w jego poezji znajdziemy ślady czytania i fascynacji wieloma poetami, mimo że zachowuje ona swój odrębny, autorski rys „chłopaka z Małoszyc”.


Ten poemat jest głęboko osadzony w polskiej tradycji literackiej, sięga Reja i Kochanowskiego, jest swoistym trenem nad czasem utraconym. Lamentem nad losem powojennego inteligenta. W następnych zbiorach pojawiają się wiersze dotyczące bolesnych rocznic, tzw. „polskich miesięcy”, października, grudnia, sierpnia, stanu wojennego…


Wieś Małoszyce, to kamień węgielny tej poezji, punkt oparcia, dzięki któremu poeta może unosić ziemię, moralna miara i waga, alfa i omega jego świata. Do Małoszyc wraca zarówno w życiu realnym, jak i w poezji. Choć nieobce mu są refleksje filozoficzne i erotyka, wszak jest autorem zbioru – „Pamiętnik miłosny”. Znajdziemy też hołd złożony twórczości Jana Kasprowicza i Mistrza Czesława (Miłosza).


W swoich wierszach Stanik zawsze zachowuje umiar i godność. Jest świadkiem swojej niespokojnej epoki, uważnym obserwatorem życia społecznego i politycznego, ale zawsze zachowuje dystans wobec rzeczywistości. Jego wiersze wznoszą się ponad przyziemne bytowanie, zachowują olimpijski wręcz spokój, nawet jeśli Autor pisze takie wyznanie:


…Muszę w tajemnicy doglądać swoich roślinek
co wystrzeliwują z głębiny tęsknoty
nawozić je opielać przycinać gdy trzeba
w skryciu przed cudzymi oczyma doglądać ostrożnie
i dodawać im sił do wzrostu we mnie tkwi energia
jakaś niewidzialna co podnosi plantację do góry
potem nadchodzi żniwo szumią srebrne łany
zbóż jarzyn i owoców co dojrzałe jak dmuchawce
podrywają się do lotu teściowa szwagier ani żona
nie mają takich ostrzy by p[odciąć im skrzydła
więc lecą w górę jak duch do wieczności (…)


(plantacja)


Gdybym miał szukać mistrzów literackich Stanisława Stanika, to oprócz klasyków naszej poezji, wskazałbym na Czesława Miłosza. Nic dziwnego, że sam Miłosz w prywatnej korespondencji ze Stanikiem chwalił jego wiersze. I nie chodzi mi o żadna naśladownictwo językowe, ale o wysoki styl tej poezji, o szlachetność intencji i poczucie, że poezja, szczególnie poezja polska, ma pewne obowiązki. A więc stanie na straży miłości do ziemi rodzinnej, a także dbałość o moralność, swoją i czytelników. Pewna szlachetność tych wierszy. Poeta zastanawia się nad Bogiem w historii ludzkości, nad powinnościami poety względem Boga i ojczyzny.


Powie ktoś, że to nic nowego w naszej literaturze. Ale właśnie o tych podstawowych sprawach i prawdach tak ważnych z narodowego i społecznego punktu widzenia, chciano zapomnieć w komunistycznej Polsce Ludowej. Wymagało niemałej odwagi cywilnej i literackiej, aby tak pisać, w ustroju, który niszczył świadomie takie postawy, Łatwo dziś się zapomina o tych sprawach, zwłaszcza w środowiskach lewicowych i liberalnych. Rozgrzeszając PRL, ośmieszając tych, którzy byli jego ofiarami, duchowymi i materialnymi. Zbyt łatwo zapomina się o ciężkich przewinach późniejszych ojców założycieli III RP, „bohaterów” okrągłego stołu, nagłych „demokratów” za publiczne pieniądze.


Być może studia na KUL w Lublinie a potem schronienie w redakcji „Kierunków” pozwoliło zachować Staszkowi tę szlachetność intencji, widoczną w jego poezji. Ale widoczna jest też gorycz z powodu zmagań się z niesprzyjającymi warunkami i połowiczną wolnością, która jawnie zlekceważyła takie patriotyczne postawy, skazując je na marginalizację, w istocie bardzo podobną do tej komunistycznej.


W swoich rozmowach z Bogiem, Stanik często sięga po ironię i żartobliwy ton, zdając sobie sprawę ze swojej słabości:


Panie mój
wielka jest skala Twego dzieła
a ja raduję się
że mogę być dlań miarą zupełnie wystarczającą
tak jestem skończony
i słaby zarazem… (…)
jakże mógłbym nie zauważyć,
że każda komórka we mnie jest ogromna
a wszystkie są policzone
i Ty w nich nieskończony


(małe Te Deum)


Drugi wielki temat poezji Stanisława Stanika, to obowiązki poety wobec świata i Ojczyzny:


Polska to rzecz wielka
poeci wydają głos cichy
i niezauważalny
ale to oni dzięki zwielokrotnieniu
słowa
utrwalają uczucia naturalne
i sens
tak jak przyroda
z którą chcą być zaprzyjaźnieni
i nakierowywać Polskę
na szlak bezpieczny
i bezkolizyjny

to prawda
poeci umierają młodo
a Polska trwa
ale może na ich ramieniu
niesie się
bo śmierć wyzwala bohaterstwo
oddanie
i nieskończoność (…)


(Polskę ratują poeci)


Zaś w wierszu „do młodych poetów” stwierdza z gorzką samowiedzą:


Poeta wie
prawdziwa sztuka rodzi się z rozpaczy
z bólu który ignorant mu zada
nic w sztuce nie ma z tego co by
nie było okupione ofiarą


Kilka ważnych wierszy poświęcił poeta osiedlu Bemowo, gdzie dłuższy czas zamieszkiwał wraz z rodziną. Tak pisał o Bemowie:


…ja w nim zajmuję malutką przegródkę
na czwartym piętrze wielkiego mrówkowca
na ziemię patrzę z zawrotami głowy
a w swojej przegródce mam znów taką klatkę
cztery na cztery


(nowe Bemowo)


Jednak jego myśli i wyobraźnia zawsze biegną do rodzinnych Małoszyc. Ale i ta miejscowość ulega zniekształceniom pamięci, bo wszyscy i wszystko jesteśmy osadzeni w czasie, a naszym przeznaczeniem jest przemijanie.


najmniejsza wioska świata
tak mała że mieści się w moim sercu
płonąc w żywiole wyobraźni
niszczeje w smutku o jaki mnie przyprawia


nic już nie będzie z mojej wioski
żaden motyl jej nie ubarwi
pogoda deszczem nie nasyci
mury nie odsłonią dawnych fundamentów (…)


(pożegnanie Małoszyc)


 „Na wszystkich schodach świata” to bardzo przemyślany, autorski wybór wierszy, który w tym nowym układzie tworzy nową jakość, jest skończonym dziełem, podsumowaniem wieloletniego trudu poetyckiego, ale otwiera też nowe ścieżki i bramy.


Cóż mogę napisać w zakończeniu tej recenzji? Dobrze się stało, że czytelnicy otrzymali do rąk tak obszerny wybór wierszy poety, jednego z ciekawszych spośród pokolenia Nowej Prywatności, a przecież niedocenionego przez krytykę literacką, która w ostatnim czasie jakby nie umiała ogarnąć panoramy polskiej literatury, skupiając się na działaniach środowiskowych. Te wiersze się nie starzeją, nabierają jedynie patyny, ciągle poruszają i prowokują do rozmyślań. Stanisław Stanik, to poeta osobny, odrębny, który wytycza swoje ścieżki w polskiej poezji i, w zgodzie z jej tradycją, dopisuje kolejne rozdziały polskiego losu.

 

Zdzisław Antolski

…………………………………………………………………………

 

Stanisław Stanik: Na wszystkich schodach świata, Warszawa 2015, ss. 219.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko