Krystyna Habrat – Życzymy sobie spokoju!

0
106

Krystyna Habrat



ŻYCZMY SOBIE SPOKOJU!

 

nikifor-krynicki-pejzaz-miejski    Nadchodzi Boże Narodzenie. Dziś, gdy to piszę, już  niecały miesiąc do Wigilii.

   Chociaż w tradycji katolickiej   zaczął się  dziś Adwent, czas postu i poważnych refleksji,  dookoła robi się coraz radośniej. Powoli ogarnia nas świąteczna euforia. W sklepach  pojawiają się atrybuty przynależne tym świętom: choinki, kolorowe bombki, płyty z kolędami, gdzieś tam Mikołaj z białą brodą, wyeksponowane drobiazgi  na prezenty, kartki z życzeniami świątecznymi, wesoła muzyka, ciche jeszcze kolędy.

    Znowu będziemy się cieszyć, zapominając na chwilę o czających się za oknem niebezpieczeństwach.

   Nie milkną jeszcze echa zamachów terrorystycznych w Paryżu, które napełniły nas trwogą. Wydarzeń spędzających sen z powiek jest teraz tak dużo, że przeciętny obywatel naszego kraju boi się, co będzie dalej.  Włącza z niepokojem telewizor, by zobaczyć, co tam na świecie, a tu na różnych kanałach dyskusje polityczne. Pojawiają coraz nowsi osobnicy, którzy usiłują wszelkimi sposobami udowodnić, że naród źle tym razem głosował, źle wybrał, bo nie tych, co oni by chcieli. Nie chce się tego słuchać, ale coś o świecie wiedzieć trzeba. Włącza się kolejne wiadomości i znów nam jakiś ekspert usiłuje wkładać do głowy, że wybrani przez nas… i tu go z rozmachem wyłączamy! Nam tego nie potrzeba. W sejmie jeszcze gorsze kłótnie. Zjawili się nowi pyskaci płci obojga. Olaboga!  

   Czy to, co teraz pokazują nam w telewizji to początek końca świata? Lepiej nie wypowiadać  tego głośno! Niby dziś akurat Andrzejki, wieczór wróżb, ale wróżb dobrych. Innych nam nie potrzeba.

   Łakniemy spokoju.

   W kościele od dziś barwy fioletowe, postne, pali się pierwsza świeca spośród czterech, oznaczających cztery niedziele  Adwentu.  W pieśniach na ten okres panuje “śmierć i trwoga”, bo jak i  Ewangelie, poświęcone są one rozważaniom o końcu świata.

  Pamiętam z dzieciństwa, jakim mnie to wszystko napawało  przerażeniem.  Do tego w domu nastawał czas wielkich porządków, prania firanek, pastowania parkietu, i przestawało być przytulnie. Ale można było wyjść na dwór, by ulepić bałwana, pojeździć na sankach lub łyżwach i wyglądać Świętego Mikołaja. Wydaje mi się, że w czasach mojego dzieciństwa  zimą zawsze był śnieg. Było trochę inaczej niż teraz.

  Nam Mikołaj przynosił prezenty pod poduszkę w nocy z 5 na 6 grudnia. Nie pamiętam czasów, kiedy mogłam w niego wierzyć, ale zawsze byłam przejęta wieczorem, gdy mama popędzała do spania, bo ma przyjść Mikołaj. Potem zaglądała, czy już zasnęłam i nigdy nie udało mi się jej zmylić pozorowanym snem. Dobrze to pamiętam. Nawet w tej chwili odczułam jak żywo tamto wzruszenie sprzed lat, gdy budząc się rano, wyczuwałam coś twardego z jednej strony poduszki – paczkę, a w niej słodycze, zabawki, książki, raz materiał na modny wtedy mundurek szkolny. Otrzymane tak baśnie Andersena i kilka innych książek przeszło w ręce następnego pokolenia. Ale jednej książeczki nikomu nie dam, bo pewnie nie znalazłaby już uznania, a ja jeszcze czasem ją podczytuję i się wzruszam. To o dziewczynce z dużego miasta, która osierocona podczas wojny trafiła do wiejskiej rodziny i cała odmienność życia tam, zwierzęta domowe, zwyczaje, styl życia,  napawały ją  przerażeniem, a potem się oswoiła i polubiła nową rodzinę.

    Dobrze jest mieć takie pamiątki z dzieciństwa i od czasu do czasu wejść w   świat własnych, niegdysiejszych wzruszeń.

    Teraz zbliża się czas, gdy ubierzemy, jak co roku, choinkę. Wcześniej wysprzątamy mieszkanie, naszykujemy przysmaków: ciast i mięs, a na Wigilię tradycyjnych potraw postnych i wieczorem, gdy zabłyśnie pierwsza gwiazdka zasiądziemy do wieczerzy.

  Najpierw głowa rodziny weźmie w ręce opłatki i wszyscy przy stole będą składać sobie życzenia.

  Ja kupiłam już mak, żeby obowiązkowo zrobić mak z łamańcami, choć łamańce to robiła tylko mama. Ale może w tym roku i ja znajdę na to czas.

  Po postniku może zaśpiewamy Kolędy, albo wysłuchamy ich z płyt. Może pójdziemy na Pasterkę. A potem już Boże Narodzenie – radość, przysmaki i wielkie wzruszenie.

     Dla mnie od dzieciństwa to wielkie sprawy, najważniejsze w roku.  

  I właśnie teraz nadchodzi czas, kiedy pełni radości i napełnieni  miłością do bliźnich zaczynamy kupować kartki z życzeniami na Boże narodzenie i Nowy Rok.

  Czego najbardziej teraz nam wszystkim  potrzeba? Czego chcemy?

   Spokoju!! 

  Żeby nie było więcej zamachów terrorystycznych, wojen, porwań pirackich statków, zestrzeleń samolotów. No i nie chcemy dyskusji politycznych w sejmie i telewizji, gdzie wszyscy się obrzucają złymi słowami. Bardzo tego nie chcemy!!

   A nawiązując do dziecięcego tonu dzisiejszego felietonu, powiem: Niech zginie klucz od drzwi studia telewizyjnego, gdzie zbierają się dyskutanci polityczni, by napastować słownie wybranych  z woli większości narodu. Niech atakującym agresywnie wyskoczą wyrzuty trądzikowe na twarzy, żeby  przestali pokazywać się na ekranie.

  My w większości nie chcemy takich dyskusji, kłótni, napaści słownych. Chcemy spokoju.

  Piszmy więc na kartkach z życzeniami świątecznymi, że:

 Życzmy Wszystkim  Świętego Spokoju!

Krystyna Habrat.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko