Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
75

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego


 
 

Francusko-polskie pogaduchy
 

Ostatnimi czasy Francja jest słabo obecna w polskich mediach. To brak raczej trudny do zauważenia przez młode pokolenie, które nie ma skali porównawczej, ale dla mojego jest zauważalny bez trudu. W okresie Polski Ludowej Francja była silnie obecna w radiu poprzez piosenkę, w telewizji poprzez piosenkę i filmy francuskie, w teatrach poprzez liczne inscenizacje francuskiej dramaturgii, w kinach poprzez silną obecność filmu francuskiego w repertuarze, a także na półkach księgarskich poprzez obecność licznych przekładach polskich dawnej i współczesnej literatury francuskiej. Ta obecność wzmogła się szczególnie po dojściu do władzy Edwarda Gierka i apogeum osiągnęła w latach siedemdziesiątych. Od lat jednak obecność ta słabła i w porównaniu z obecnością kultury amerykańskiej czy brytyjskiej stała się właściwie śladowa. Jakie były tego przyczyny? To temat na odrębne rozważania. Ostatnio jednak ten trend jakby zaczynał się odwracać. Jednym z sygnałów tego zjawiska jest książka Justyny Nojszewskiej, dziennikarki związanej z Francją rozmaitymi więzami, ktora przeprowadziła cykl rozmów z gronem Polaków, bardzo znanych oraz szerzej nieznanych oraz z gronem Francuzów, też raczej słabo znanych, acz mieszkających w Polsce i z nią związanych, zawodowo i familijnie. Przy okazji można się z książki dowiedzieć, że w Polsce mieszka dziś około dziesięciu tysięcy Francuzów. Rozmowy dotyczą rzecz jasna Francji i Polski, francusko-polskich filiacji, francuskich i polskich gustów, upodobań kulturalnych i – jakżeby inaczej – kulinarnych. Wśród rozmówców Nojszewskiej po stronie polskiej są m.in. Andrzej Seweryn, Andrzej Chyra, Paulina Młynarska,  a po stronie francuskiej zarówno francuscy Polacy, jak reżyser Rafael Lewandowski, jak i rodowici Francuzi rozmaitych profesji. Wywiady są interesujące i poszerzają wiedzę zarówno o Francji, jak i o obrazie Polski widzianej przez Francuzów. Mnie osobiście trochę brakuje w tych rozmowach wyjścia poza skłonność do zawężania obrazu Francji w duchu cokolwiek „popowym” czyli do koncentracji na sprawach kulinarnych i bytowych. Poza nielicznymi wyjątkami trudno odnieść wrażenie, że odpytywanych przez autorkę Polaków Francja pasjonuje czymś więcej niż tzw. urodą życia, dobrym winem i dobrym jedzeniem i że dla Francuzów Polska jest czymś więcej niż krajem, gdzie można dobrze ułożyć sobie sprawy zawodowe. Słowem – brakuje w tych rozmowach echa wielkiej francuskiej tradycji kulturalnej i historycznej, która dała Francji przepustkę na czołowe miejsce w dziejach Europy. Nie wątpię jednak, że są czytelnicy, dla których to, co dla mnie jest niedoskonałością książki, dla nich będzie zaletą. Nie tylko dlatego gorąco rekomenduję tę lekturę.


Joanna Nojszewska – „Klucz francuski”, Wyd. Czarno na Białym, Warszawa 2014, str. 283 , ISBN 978-83-64374-18-0


Palimpsesty polskie


Duet autorek związanych z Instytutem Badań Literackich postanowił opowiedzieć o Polsce minionych 25 lat, ale w konfrontacji z poprzedzającym je okresem PRL, po części poprzez pryzmat filmu, teatru i literatury. To kolejna, po eseistycznych pracach w rodzaju „Czytając Polskę. Literatura polska po 1989 roku wobec dylematów nowoczesności” Kingi Dunin, próba intelektualnej syntezy niezwykłego czasu (o ile jakikolwiek czas w Polsce był zwykły). Autorki napisały cykl esejów – m.in. o polskim przepracowaniu Holokaustu, o relacjach między obywatelem a Służbą Bezpieczeństwa, o recepcji i funkcji historii, o kłamliwym micie polskiej rodziny, o stanie kwestii kobiecej. Zwolennikom rzeczy lekkich i łatwych, publikacji tej nie polecam zbyt usilnie, bo może ich odstraszyć niezbyt łatwy, hermetyczny język autorek, wymagający pewnej wprawy w jego odczytywaniu. Zarówno sama materia książki, jak i proces jej czytania przypominają więc trudną czynność odczytywania palimpsestów, czyli – w tym przypadku – odkrywania treści i sensów ukrytych pod kolejnymi, przesłaniającymi je warstwami. Tym jednak, którzy mają taką wprawę lub skłonni są do podjęcia wysiłku przekopania się przez narrację daleką od prostego wykładania kawy na ławę, którzy lubią wymagające wyzwania intelektualne i liczą na zrozumienie subtelności, zawiłości, paradoksów tematyki, o której mowa w książce, opłaci się on sowicie. Intelektualnie rzecz jasna.


Krystyna Duniec, Joanna Krakowska – „Soc, sex, historia”,    Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2014, str. 263, ISBN 978-83-63855-93-2

— 


Nie tylko o Flaubercie

Francja oczyma Anglika, to motyw znany, najczęściej jako pole stereotypowych wyobrażeń, czasem znajdujących ujście popularnych „poradnikach” typu jak przeżyć w Paryżu, czasem w mniej czy bardziej wybrednych dowcipach. Jeśli jednak oczy, którymi Anglik patrzy na Francję, są oczyma wybitnego pisarza, postać rzeczy ulega zmianie. „Coś do oclenia” Juliena Byrnesa, autora m.in. głośnej „Papugi Flauberta” składa się z dwóch części. Pierwsza zaczyna się od historii narodzin jego fascynacji Francją i pierwszych do niej podróży z rodzicami. Jest w tej części mowa o francuskiej kuchni, o Tour de France, o literaturze i kulturze – taki erudycyjny misz-masz. Druga część dotyczy tego co jest największą pasja Barnesa – osobie i twórczości ukochanego pisarza, wielkiego Gustawa Flauberta, który zdaniem Barnesa jest pierwszym nowoczesnym pisarzem nie tylko Francji, ale całego XIX wieku.

 

Julien Barnes – „Coś do oclenia”, przekł. Jan Kabat, Świat Książki, Warszawa 2014, str. 380 , ISBN 978-83-7943-293-6

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko