Barbara Riss – „WIELKIE FINIS”

0
240

Barbara Riss

 

 

180 lat temu, 13 lutego 1834 roku,  Adam Mickiewicz ukończył swoje największe dzieło, Pana Tadeusza…                                             

 

 

„WIELKIE FINIS”

 

      Dokładną datę dzieła pozwala określić list poety z 14 lutego 1834 roku do przyjaciela w Dreźnie, Antoniego Edwarda Odyńca. Znalazł się w nim taki oto passus: „skończyłem wczora właśnie. Pieśni ogromnych dwanaście! […] Za parę tygodni druk zaczynam. Mnóstwo pracy w przepisywaniu.”

 

    Jak żmudna to będzie praca, ile czasu i sił pochłonie, w tym dniu szczególnym poeta zapewne jeszcze nie przewidywał, choć od razu zwrócił się do kolegów o pomoc. Byli zresztą u niego i tego popołudnia, rozmawiali w sąsiednim pokoju, obserwując gospodarza jeszcze „szparko machającego piórem po papierze”. A potem Adam do nich zawołał, że właśnie „wielkie finis” podpisał pod Panem Tadeuszem…  Wspólnie postanowili to uczcić nazajutrz. Umówili się przeto na wspólny obiad, zaraz po nabożeństwie w kościele Saint-Luis d’Antin.

     Poeta przestawał w tym czasie „prawie tylko” ze Stefanem Witwickim, Antonim Goreckim, Stefanem Zanem i Józefem Bohdanem Zaleskim. I to oni mieli do niego przychodzić w kolejnych dniach na „ceremonię imienin i chrzcin Pana Tadeusza”. Tak ponoć sam Mickiewicz określił sposób czynienia niezbędnych poprawek, jakie należało wnieść do  zakończonej brulionowej wersji dzieła. Chodziło o rozmaite błędy „bądź to w duchu, bądź w treści, bądź w formie, bądź to na koniec w słowach i wyrażeniach czymkolwiek grzeszących”. Postanowił też zastąpić wymyślonymi imiona własne, „rodowe” wprowadzonych do utworu autentycznych osób i miejscowości na Litwie. „Najpożyteczniej mu w tej rzeczy służył” z kolei Ignacy Domeyko, który doskonale znał przedstawione w poemacie „strony ojczyste” Adama. 

To Józef Bohdan Zaleski po latach opisał wszystko w upublicznionym liście do syna wieszcza, Władysława (Paryż 1875). Zachował przekonanie, że już na pierwszym posiedzeniu przyjaciele powymyślali „bez liku dziwnych imionisk, które Adam rozgatunkowywał i przyjmował je lub odrzucał”. Badacze są jednak zgodni, że nie mogło to nastąpić w momencie wskazanym przez Zaleskiego. Autograf nie świadczy o takiej systematyczności rewizji, choć rzeczywiście Mickiewicz w toku pracy nad poematem nazwiska przerabiał – stwierdziła prof. Maria Dernałowicz, pracując nad Kroniką życia i twórczości naszego wieszcza (t. 2, Warszawa 1966). Uznała relację Zaleskiego za tylko częściowo prawdziwą.

    Są w niej i fragmenty wiarygodne, jak ten: „Z początku branie inicjatywy tej cenzorskiej szło twardo; ten to ów bąkał jednak uwagi, które Adam po krótkim namyśle uznawał za niesłuszne lub też słuszne i natychmiast własnoręcznie mazał lub podkreślał do poprawki: a czynił to z nieocenioną skromnością i nawet pokorą. Nieraz w czasie czytania wyrywał mi rękopism i przekreślał piękne wiersze bezlitośnie.” Ponoć najwięcej takich wykreśleń czy zamazań dotyczyło Telimeny, której „tyrad” i sposobów zastawiania miłosnych sideł zdecydowanym przeciwnikiem okazał się Witwicki, gustujący dla przeciwwagi w opisach  przyrody, pól rozmaitych czy leśnych ostępów. Przy okazji spisywanych w czerwcu Objaśnień do poematu, dla których w pierwodruku znalazło się miejsce po ostatniej Księdze, Mickiewicz zaznaczył: „Niektóre miejsca w pieśni czwartej [Dyplomatyka i łowy] są pióra Stefana Witwickiego”. Chodzi o opis matecznika puszczańskiego, poprzedzający polowanie, który Adam rozwinął korzystając z konceptu młodszego kolegi-poety. Zaleski, też przecież niezły poeta (jak i Gorecki), sugeruje nawet, że Mickiewicz „dla ulżenia sobie żmudy” proponował im, aby sami „wyprostowali”gdzie należy rym lub rytm, bo po wprowadzonych zmianach „kulała niekiedy miara wierszów”. Jednak przyznaje: „Koniec końców, żaden z nas nie mazał w Panu Tadeuszu, pomimo <<królewskiej obojętności>> autora dla swych skarbów, a tym bardziej nie mazał Witwicki”. 

    Narracja Zaleskiego jest niezwykle sugestywna. Nawet upływ czasu nie ostudził w niej  emocji towarzyszących niegdyś odczytywaniu poematu i dyskusji nad kształtem, w jakim miał on trafić w ręce czytelników. W toku owych powtarzanych narad przyjaciół Mickiewicz przepisywał wszystko „na czysto”. Pożytecznym i pożądanym „sprawdzianem” mógł być dla autora także odbiór dzieła w kręgu zupełnie innych słuchaczy. 15 marca nasz poeta czytał Pana Tadeusza u Juliana Ursyna Niemcewicza, w obecności zaproszonego na tę okoliczność księcia Czartoryskiego, Władysława Zamoyskiego oraz generałów: Kniaziewicza i Paca. A w cztery dni później, 19 marca, na obiedzie u Kniaziewicza (wiadomo również o późniejszym, bo dopiero na 27 kwietnia wyznaczonym, ale podobnym wieczorze u generałowej Małachowskiej).

    Mickiewicz jednak nie mógł skupić się całkowicie na porządkowaniu poematu. „Wielkie finis” zbiegło się w czasie z szykowaniem do druku książkowego wydania francuskiego przekładu Dziadów. Zwłaszcza że jego autor (Burgaud des Marets) zwrócił się o pomoc do poety. A Mickiewiczowi przekład się nie podobał (czytał go w wersji publikowanej w lutym 1834 roku w odcinkach, w „Le Polonais”). Stąd nie tylko dokładnie przejrzał całość, ale i przetłumaczył pewne partie na nowo, pomyślał o skrótach, napisał przedmowę (tylko jej fragmenty wykorzystał tłumacz we wstępie swojego autorstwa). Książka była gotowa w kwietniu. Wydarzenia bieżące też odciągały poetę od Tadeusza. W marcu przeprowadzał się i poznał Balzaca. W kwietniu nie tylko w Paryżu wybuchły zamieszki, brutalnie tłumione. W maju Mickiewicz uczestniczył w dwu posiedzeniach Towarzystwa Literackiego, był na pogrzebie generała Lafayette’a. W czerwcu ukazał się artykuł pani Sand o Dziadach i ich autorze.

     W takich to okolicznościach, głównie w drugiej połowie lutego i w marcu 1834 roku (ale i później: list z 19 kwietnia 1834 roku do Odyńca świadczy o opóźnieniach w pracy nad tomem II) stopniowo powstawał autorski odpis całości. Wedle tegoż czystopisu Domeyko lub Zan, a najpewniej obaj na zmianę pisząc, sporządzali dodatkową kopię. Z pewnością Adam ją sprawdzał i jeszcze popoprawiał. I właśnie ta kopia, której nie znamy, a nie mickiewiczowski czystopis, została zaniesiona do drukarni A. Pinarda – stwierdził prof. Pigoń, gdy jeszcze na początku lat dwudziestych (XX wieku) skupił się na badaniu autografów Mickiewicza. Rezultaty szczegółowo omówił w studiach „Pan Tadeusz”. Wzrost, wielkość i sława (1934), a zsumował w osobnym dodatku krytycznym do tzw. sejmowego wydania Pism wszystkich Mickiewicza, w którym kanon tekstu poematu ustalił ostatecznie prof. Bruchnalski (Tom IV, Warszawa 1934). Pigoń przekonanie o istnieniu oprócz brudnopisu i czystopisu owej trzeciej kopii utworu wysnuł nie tylko z wzmianki w listach poety o przepisywaniu pierwszych ksiąg właśnie przez Domeykę (jeszcze w 1833 roku). Zauważył, że na czystopisie brak jakichkolwiek drukarskich zabrudzeń. Ale przede wszystkim profesor odkrył wówczas i prześledził spore różnice między tekstem tegoż czystopisu a tekstem z arkuszy korektowych (z dodatkowymi poprawkami, nie tylko przez Mickiewicza naniesionymi). Arkusze owe (już po zakończeniu druku podarowane przez Eustachego Januszkiewicza jego narzeczonej, Eugenii Larissównie, w sierpniu 1834 roku – stąd znalazły się w kraju) spłonęły w 1944 roku, w Warszawie.

    Odbijanie Pana Tadeusza rozpoczęto 1 kwietnia, dzieło drukowano arkuszami i partiami dostawał je Mickiewicz. „Ciągle drabuję korekty”… – żalił się, zniecierpliwiony, Odyńcowi w liście z 19 kwietnia. A praca nad składem miała się ciągnąć co najmniej 10 tygodni. W związku z tym jeszcze z początkiem marca poeta przeniósł się do hoteliku przy rue de Seine (pod n-rem 59). Miał bliżej do drukarni mieszczącej się przy Quai Voltaire 15. W hoteliku owym mieszkali wówczas Bohdan Jański – rzetelnie wspierał poetę przy korektach i Stefan Zan, który umiał zadbać o poranną kawę dla Adama: „kawę mnie z rana robi” – donosił Mickiewicz Odyńcowi. O ile w pisaniu Tadeusza znajdował „rozrywkę”, o tyle zatrudnienia korektorskie niezmiernie go nudziły i nużyły, w spleeny wpędzając, które… „jak grajcarem w sercu wiercą”.

    Może dlatego na przełomie maja i czerwca na dwa tygodnie wyrwał się z Paryża do S`evres. Wynajął osobne mieszkanko, w domu na pagórku, stołował nieopodal w hoteliku Bellevue. Widywał  się tu z Zaleskim, ale i z innymi Polakami pomieszkującymi w okolicy. Stąd zrobił  pięciodniowy wypad do Montmorency, by goszcząc u gen. Kniaziewicza i Niemcewicza też spotkać się z licznym polskim towarzystwem. Wszelako… „W zanadrzu i po kieszeniach nosił zawżdy korekty drukarskie, przeglądając je najczęściej leżący na murawie z ołówkiem w ręku” (wedle świadectwa Zaleskiego). W tym też czasie spisał tzw. objaśnienia i sporządził spis omyłek drukarskich (już nie do wyeliminowania). Ułożył ponadto słynny w przyszłości Epilog, którego jednak nie odda do druku po powrocie do Paryża. Objaśnienia (poety) wraz z erratą wcześniej przekazał do składu najpewniej Jański, gdyż było już po złamaniu kolumn, a później zachował u siebie odebrany rękopis (z kolei Ignacemu Domeyce zawdzięczamy ocalenie dla potomności większości kart z brulionu Księgi I i II, które zabrał z biurka Adama, po przepisaniu).    

    Ostatni arkusz u Pinarda zaczęto odbijać 17 czerwca, a już tuż po 20 czerwca drukarnia miała  gotową połowę z umówionego nakładu 3000 egzemplarzy. Każdy był z „popiersiem autora” wg medalionu Davida D’Angers (z 1829 roku) przed stroną tytułową dzieła i portretem Napoleona odbitym na koniec Księgi V, zarazem kończącejtom I. Na karcie tytułowej znalazła się też formułka „wydanie Aleksandra Jełowickiego”, ale to w jego wspólniku (niebawem), Eustachym Januszkiewiczu badacze upatrują dziś „prekursora tekstologii mickiewiczowskiej”. 

    Zgodnie z ówczesną praktyką, stosowny anons o ukazaniu się nowego dzieła Adama Mickiewicza w cenie 12 franków pojawił się w wydawnictwie Bibliographie de la France pod datą 28 czerwca 1834 roku.

 

PS  Przypomnę, że Pan Tadeusz nie od razu jednak poszedł w obieg, bowiem Aleksander Jełowicki czekał, aż część egzemplarzy dotrze do kraju (przez „zieloną granicę”, nielegalnie). Sprzedaż w Paryżu ruszyła dopiero 10 sierpnia, według informacji podanej przez periodyk Kronika Emigracji Polskiej. Rękopis (tzn. czystopis) pozostał u Mickiewicza.

Barbara Riss  

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko