Jadwiga Śmigiera – Ławeczki na Piotrkowskiej

0
356

Jadwiga Śmigiera

 

Ławeczki na Piotrkowskiej

 

„Od Gajerowskiego Rynku aż do Nawrot jest /ulicą/ fabryczną, od Nawrot do Nowego Rynku – handlową, a od Nowego Rynku do Starego Miasta tandeciarsko-żydowską”  


Pojechałam do Łodzi.


Chciałam zobaczyć jak wygląda dzisiaj „Ziemia obiecana”.


Najpierw poszłam oczywiście na Piotrkowską nr. 87. Tutaj w „Kamienicy Balle” znajduje się Centrum Informacji Turystycznej. Przemiły pan z informacji powiedział, że bardzo się cieszy, że przyjechałam obejrzeć jego miasto ze słynną wizytówką jaką jest ulica Piotrkowska. A potem zaopatrzył mnie w informator pt: „Szlak ulicy Piotrkowskiej” i szereg różnych ulotek nt. architektury przemysłowej, śladów Słynnych Łodzian, łódzkich Żydów, atrakcji turystycznych i historycznych. Następnie wygłosił mały wykład na temat wyjątkowości miasta.


Ale ja już jadąc do tego miasta, byłam przekonana, że drugiego takiego w Polsce nie ma.


W niewielkim rolniczym miasteczku w chwili założenia pierwszej manufaktury stały tylko drewniane chałupy. Niecałe pół wieku później mówiono o Łodzi „polski Manchester”.


Włókiennictwo rozwinęli cudzoziemscy i polscy przemysłowcy. Nie identyfikowali się oni ani z krajami, z których przybyli, ani z narodami z których się wywodzili. Wszechwładna bawełna stworzyła bogatą klasę „Lodzermenschów”.


Rosły fortuny przemysłowe Scheiblerów, Grohmanów, Poznańskich. Powstały pierwsze miejscowe banki. Łódź stała się miejscem wielkich szans, głównie dla Żydów, Niemców, Polaków i Rosjan – przysłowiową Ziemią Obiecaną. Te ślady są ciągle czytelne w dzisiejszym mieście w postaci zespołów pofabrycznych, zabytków architektonicznych, świątyń czy cmentarzy.


Ludzie Łodzi wznosili także na swojej ziemi po kilka rezydencji, prześcigając się w wystawności. Kwitła secesja i neorenesans, barok i rokoko. Dla fabryk był zarezerwowany neogotyk, stąd przypominały one warowne zamki.


Najwspanialszy pałac  zwany neobarokowym Luwrem, mieszczący obecnie Muzeum Historii Miasta Łodzi stworzył dla siebie żydowski fabrykant Izrael Poznański. Gdy  architekt Hilary Majewski zapytał w jakim stylu ma pałac zaprojektować usłyszał od fabrykanta odpowiedź: „We wszystkich stylach. Może to być paryski Luwr – mnie na to stać”. Na parterze pałacu mieściły się biura i sklepy, na piętrach wspaniałe sale reprezentacyjne w stylu eklektycznym, sala  balowa, jadalnia. Dwie niebieskie kopuły na dachu pałacu otoczone zostały figurami przedstawicieli różnych zawodów. Drugi, nie mniej bogaty „ostatni pałac” wystawił sobie Izrael Poznański  na żydowskim cmentarzu.


Nie mogłam nie pójść do Pałacu Poznańskiego. Choćby po to aby zobaczyć i wejść i zejść po słynnych schodach, które w ekranizacji „Ziemi Obiecanej” Andrzeja Wajdy odgrywały tak dużą rolę. Koniecznie też chciałam zobaczyć Panteon Wielkich Łodzian, czyli gabinety kompozytora Aleksandra Tansmana, Jerzego Kosińskiego Karla Dedeciusa, Władysława Reymonta, Juliana Tuwima i salę poświęcone Arturowi Rubinsteinowi. Przecież Łódź stworzyła wspaniałych, wybitnych ludzi.


Poszłam też do Muzeum Fabryki Manufaktura. Znajduje się ono na terenie dawnego kompleksu fabryczno-mieszkalnego Izraela Poznańskiego. Dawne imperium fabrykanta zajmowało blisko 30 hektarów i składało się z budynków przemysłowych, domów dla robotników, szpitala, kościoła i pałacu. Było to prawdziwe „miasto w mieście”.

Wróciłam jednak na Piotrkowską. Bo przecież głównie dla niej przyjechałam do tego miasta.


Po drodze przeszłam przez Plac Wolności czyli dawny Rynek Nowego Miasta.


Na środku Placu stał wzniesiony w 1930 roku pomnik Tadeusza Kościuszki. 11 listopada 1939 roku Niemcy pomnik zniszczyli i postawili na jego miejscu herb  Litzmannstadt  /niemieckojęzyczna nazwa miasta/. Pomnik odbudowano według pierwotnego wzoru w roku 1960. Stoi on nadal na tym reprezentacyjnym placu miasta.


„Stały zbitą masą domy, pałace podobne do zamków włoskich… wdzięcząc się, pełne amorków we fryzach i pod oknami”.


Ulica Piotrkowska zwana „Pietryną” należy do najdłuższych arterii handlowych Europy z ciągłą zabudową.  Ponad 190 lat temu była zabudowana drewnianymi domkami, wzniesionymi według rządowego wzorca. Dopiero potem fabrykanci zaczęli na tej ulicy budować wspaniałe pałace i wielkomiejskie kamienice. I chociaż  Władysław Reymont nazwał je „śmietnikami wszystkich stylów”, to Piotrkowska stała się najbardziej wytworną ulicą miasta i zarazem centrum przemysłowego giganta. Na Piotrkowskiej dobijano targów, finansowano transakcje, tu mnożyli swoje majątki fabrykanci. Było to też centrum artystyczne i kulturalne Łodzi. Tu mieściły się teatry, domy zabaw, kina, restauracje, hotele, kawiarnie i cukiernie.  A także sklepy z luksusowymi towarami i wytworną odzieżą. I wszelkie nowości, jak na przykład pierwsze olejowe latarnie, dorożki, pierwsze latarnie elektryczne. Jeździł tą ulicą  pierwszy elektryczny  tramwaj. We wzniesionej w 1835 r. w stylu klasycystycznym tzw. Białej Fabryce mieściła się pierwsza w Królestwie Polskim mechaniczna przędzalnia i tkalnia.


Tutaj też rozegrały się krwawo stłumione przez wojska carskie walki podczas rewolucji 1905 roku.


Na „Pietrynie” znajdują się 72 zabytkowe obiekty.


Północna część Piotrkowskiej, ta zaczynająca się od Placu Wolności jest od pewnego czasu deptakiem.


Szłam więc tym deptakiem, który jest obecnie całkowicie rozkopany. Starając się nie zderzyć z walcem lub nie wpaść w jakiś dół na środku ulicy rozglądałam się uważnie dookoła.


Podziwiałam  pięknie odnowione pałace, kontrastujące z tymi będącymi jeszcze w ruinie. I patrzyłam z niesmakiem na nowoczesne „plomby”,  które stanowią przykry dysonans w wyglądzie ulicy.


Pierwsza wielkomiejska kamienica wybudowana w Łodzi z wielkim rozmachem to ta, która znajduje się przy Piotrkowskiej 11. To „Kamienica Scheiblerowska”. Charakteryzuje się ona bardzo wyeksponowanym narożnikiem. Następna, dawny Dom Bankowy Wilhelma Landaua jest jeszcze bogatsza i ciekawsza.


Naprzeciwko, pod numerem 30/32 stoi pierwsza „ławeczka” na Pietrynie. Jest to pierwszy element „Galerii Wielkich Łodzian”. Ławeczka ta to pomnik „Twórcy Łodzi Przemysłowej”. Pomnik przedstawia łódzkich fabrykantów Karola Wilhelma Scheiblera, Izraela Poznańskiego i Henryka Grohmana /postać stojąca/ finalizujących kolejny, wielki łódzki interes. Stojące obok wolne krzesła zachęcają przechodniów, aby dołączyli się do tego przedsięwzięcia. Pomnik usytuowany jest przed popularnym w czasach PRL-u domem towarowym „Magda”.


Gdy byłam w Łodzi zauważyłam na tym budynku duży napis zachęcający do kupowania chińskiej bawełny. Pomyślałam sobie wtedy, że to nie tylko znak czasu, to także wyjątkowa ironia czy wręcz kpina w dawnym mieście polskiej bawełny.


Następną „ławeczką” jest Pomnik Lampiarza. Upamiętnia on 100-lecie łódzkiej energetyki, które przypadało 18 września 2007 roku. Pomnik przedstawia stylową latarnię oraz lampiarza stojącego na drabinie opartej o słup. Obok leży torba, która jest zarazem rodzajem ławeczki. Pomnik  stanął przed dawną witryną luksusowego sklepu, którą 100 lat przedtem po raz pierwszy rozświetliło światło elektryczne.


Wędrując śladem „ławeczek” doszłam do słynnego Grand Hotelu. Hotel ten nieprzerwanie od 1888 roku należy do najelegantszych w mieście. Powszechny zachwyt wywoływały zawsze znajdujące się w nim sale „Malinowa” i „Złota”. Przed  hotelem znajduje się słynna Aleja Gwiazd, której inicjatorem był Jan Machulski. Gwiazdy, znajdujące się na trotuarze upamiętniają najwybitniejszych polskich aktorów, reżyserów, scenografów i operatorów filmowych. Pierwszą gwiazdę poświęconą Andrzejowi Sewerynowi odsłonięto w maju 1988 roku.


Dom przy Piotrkowskiej 78 jest domem lat dziecinnych Artura Rubinsteina.  A przed domem stoi kolejna ‘ławeczka” czyli „ Fortepian Rubinsteina” z siedzącym na niej i grającym na fortepianie wielkim pianistą. Prawie każdy przysiada przy fortepianie tuż obok pianisty.


Następna” ławeczka” wzbudza przede wszystkim radość małych dzieci. Jest to bowiem stojący koło budynku, w którym znajduje się Centrum Informacji mały „Miś Uszatek”, czyli bohater kultowej bajki dla dzieci. To przecież w łódzkiej wytwórni filmowej Semafor powstała bajka o nim a także o wielu innych postaciach kreskówek dla dzieci.

Urodzony w Łodzi przy ul. Kilińskiego Julian Tuwim tak pisał w wierszu „Łódż”:


”…Niechaj potomni przestaną snuć

domysły „w sprawie Tuwima”,

bo sam oświadczam: mój gród – to Łódź,

To moja kolebka rodzima…”


„Ławeczkę” ustawiono Julianowi Tuwimowi na Piotrkowskiej 104, tuż przed pięknym pałacem Juliusz Heinzla, w którym mieści się obecnie Urząd Miasta. Przedstawia ona naturalnej wielkości poetę siedzącego na ławeczce z poematem „Kwiaty polskie” w ręce. Miejsce koło poety jest wolne i każdy może na nim usiąść. Usiadłam więc i ja i zgodnie z tradycją potarłam dłonią nos poety. Według mieszkańców Łodzi ma to przynieść szczęście i pomyślność.


Przed Pałacem Juliusza Kindermanna stoi „ Ławeczka” tego, który Łódź w swoim utworze rozsławił. Słynny noblista, autor „Ziemi obiecanej” Władysław Stanisław Reymont przysiadł  na kufrze podróżnym aby zapisać coś w niewielkim notatniku.


I ostatnia „ławeczka” na Piotrkowskiej. Przed Kamienicą Bechtolda stoją cztery fotele teatralne. W jednym z nich siedzi słynny aktor teatralny i filmowy Stefan Jaracz. W rękach trzyma egzemplarz reżyserski. On także był w okresie międzywojennym związany w Łodzią. Usiadłam więc i w fotelu koło niego.


Autorem lub współautorem większości znajdujących się na „Pietrynie” „ławeczek” jest łódzki artysta Marcel Szytenchelm.

————————————————————————————————-

„Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic… To razem mamy właśnie tyle, w sam raz tyle aby założyć wielką fabrykę”.

Wszyscy pamiętamy jak skończył się wspólny interes Karola, Moryca i Maksa.

Bardzo dziwna ta Ziemia Obiecana… Przechodziła przecież i nadal przechodzi różne koleje losu.

W żadnym innym mieście w Polsce nie zaczepiało mnie tak wielu bezdomnych i żebraków. Jeden z nich usiadł nawet ze mną na Ławeczce Tuwima. Może myślał, że jak w towarzystwie człowieka który ma dom i środki do życia potrze nos poety to jego los naprawdę się odmieni…?

W żadnym innym polskim mieście nie widziałam tak wielu kontrastów. Tak pięknie  odremontowanych pałaców. I tylu obrzydliwych, odrapanych i zaniedbanych podwórek tuż obok tych pałaców.

Wracając do autobusu na Dworzec Kaliski szłam ulicą między wyburzanymi lub zrujnowanymi fabrykami. Nawierzchnia ulicy była remontowana, a chodniki układano z dużej, nowoczesnej kostki.

Wygląda na to, że Łódź znowu usiłuje się podnieść…

—————————————————————————————————-

Pisząc ten tekst korzystałam z informacji zawartych w różnych przewodnikach o Łodzi. Cytowałam „Ziemię obiecaną” Władysława Reymonta.

I wspominałam samotną wyprawę do tego miasta w dniu 10 października 2013 roku.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko