Władysław Panasiuk „Mimozami jesień się zaczyna”

0
56

Władysław Panasiuk


„Mimozami jesień się zaczyna”

 

Jacek MaślankiewiczKolejny raz liście wiatr rozsiewa z drzew, babie lato unosi się nad strzechami chat i czasem rozjaśni włosy młodziutkiej dziewczynie. Kolorowe suknie przybrały ogrody i szelest słychać na wyschniętej trawie. Słońce trwa na straży jesiennego czasu, aż miło się wybrać na spacer w niedzielę. Pójść tak przed siebie do złotego lasu, który bajecznie młodość przypomina. Tam w ciszy zadumać się aż do łez, zapomnieć o troskach i życia kłopotach, bo człowiek wciśnięty w nowej ery ramy dłużej trwać nie może.

Musi znaleźć miejsce gdzie cisza i spokój, gdzie tylko ptaki trzepocą skrzydłami. Posłuchać wiatru, co liście wymiata, spojrzeć na przyrodę, która duszę koi, bo człowiek zagoniony stracił miarę czasu, wciąż biegnie bez celu i czegoś się boi. Nie może być sobą, gdy pracy brakuje, wojny sieją trwogę i niepewny czas, nowożytny człowiek niewiele już czuje, nawet zapomniał jak wygląda las.

Jesień przychodzi gdy mamy kłopoty, zaprasza do parku, by uzdrowić ducha, trzeba choć na chwilę wyłączyć się z życia i echa przyrody posłuchać. Muzyka koi i dodaje sił, przy jej dźwiękach serce uderza rytmicznie. Nowoczesny człowiek często traci wiarę, za którą dziady życie oddawali, nie trzeba być mędrcem, by zrozumieć świat i określić jacy wciąż jesteśmy mali. Brakuje nam czasu na chwilę refleksji, na wielką zadumę, która niczym tlen jest nośnikiem życia, ożywia komórki i sił dodaje jak najlepszy sen.

Czasem warto sięgnąć do czasów przeszłości i w Czarnolesie odpocząć pod lipą, rozmówić się z poetą, który od młodości wiódł nas przez drogę pełną ciepła, blasku. Czasem warto usiąść na rozgrzanym piasku, by raz jeszcze przeżyć tamtą pierwszą miłość, skradzione uśmiechy i te spojrzenia, co niegdyś ukradkiem powracały we śnie. Warto o miłości wspominać, bo ona jest jak latarnia co do brzegu wiedzie, potrafi przebaczać, krzywdy zapomina.

Czas pobielił włosy, marzenia roztrwonił i coraz trudniej wracać do młodości, ale nadzieja nadal taka sama i wciąż w nas jest wiele miłości.

„Mimozami jesień się zaczyna” i trwa tak długo jak może trwać życie. Nie ma Niemena więc kto nam opowie o tym, jak wracał zdyszany ze szkoły, o modrej rzece i tym dziwnym świecie, choć coraz dziwniejszym się ów świat staje.

A my pędzimy dalej, jakby życie nie miało granic, wszystkiego mamy mało i wszystkich mamy za nic.

 A jesień zadziwia urodą, maluje świat nieco inny od tego, co znamy. Idzie przez parki, łąki, ogrody, czasem na dłużej przystanie, by rozkosz rozsiewać. Jej suknie pełne złocistego blasku przeszywane promieniami z błękitnego nieba, przypomną miłość, która gdzieś się błąka w ukrytych marzeniach. Wszystkie te jesienie podobne do siebie, ale do tamtych powracać jest miło, bo one jak ptaki wyszukują gniazda zataczając na niebie swoim lotem koła.

To miłość sprawia, że powracać chcemy do gniazd, które wiatr już dawno owiał chłodem, zobaczyć raz jeszcze krętą wstęgę Wisły i potężne zamki rozsiane nad brzegiem.

Pozbierać liście kolorowe w lesie i włożyć do książki, by zastygły w czasie, by tworzyły historię prawdziwą i tęgą. Tak niewiele ciepła daliśmy rodzinom, jak liść zasuszony przetrwaliśmy w czasie, ale wiemy, co miłość oznacza prawdziwa. Znamy zapach lipy, która w Czarnolesie cień dawała przechodnim, co z długiej podróży wracali zmęczeni. Niewiele w naszym życiu jest blasku, lecz sporo cieni i coraz mniejsza w nas wiara, że powrócimy do własnego kraju. Jesień nam daje sposobność ku temu, by w tym dumaniu odnaleźć odrobinę rozsądku i trwogi. By rozruszać zastane i zmęczone nogi i podjąć decyzję, gdyż trudna to sztuka. Boimy się powrotów i odmiany życia, boimy się jutra nowego oblicza.


***

A tam nad Wisłą wiatr nuci ballady o tych dziewczynach, które nas nie chciały i o szumiących złotym liściem sadach i o ogrodach, które tam zostały. Często powracamy do domu w poezji, bo serce tęskni do tych rudych sadów i złotej jesieni.

 Nowoczesna emigracja tęsknoty się wstydzi, ale tęskni podobnie i podobnie płacze. Każdy człowiek urodził się dobry i wrażliwy, ale z czasem codzienność wykrzywia te drogi. Nie jest łatwo przejść przez życie z głową zadartą do góry. Każdy dzień stawia przed ludźmi bariery, niekiedy niemożliwe do pokonania.

 Nawet spokojne i ciepłe kolory jesieni nie dla każdego bywają balsamem. Szczególnie życie emigranta nie jest proste i wymaga sił wiele, by sprostać wymogom. Niełatwo się idzie nieznajomą drogą.

By poznać życie, trzeba je przeżyć, tu nie wystarczy trochę teorii tej wyniesionej ze szkolnej ławy. Mądrość się rodzi razem z człowiekiem i razem z nim umiera, ale nie jesienią.

Piękna i dostojna jesień potrafi każdego zauroczyć, a jesienna miłość jeśli się zdarzy, to trwa do ostatka.

 

Władysław Panasiuk

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko